Dodaj do ulubionych

Dom latających sztyletów

IP: *.aster.pl 12.04.05, 00:10
Uśmiałem się!!! Ho, ho!!! jest wszystko: krajobrazy, miłość, zdrada, walka,
nagie plecy, śmierć, śnieg, bambusowy las, okrzyki, sztylety - tylko deszczu
i momentów cos mało. A dodatkowo: cóż za niespodziewane zwroty akcji! No, no!
Dobry jest zły, zły - dobry - potem znowu chyba zły, albo może dobry etc.
Bohaterowie odżywają! Konie galopują w dal, cytra przygrywa, slow motion.
Noże - wbite w plecy - mają tam gdzie są pozostać dodając bohaterowi
wiarygodnosci, a sztylet wrażony w pierś kobiecą lepiej by nie został
wyjęty "bo trysnie krew i umrzesz". Jeżeli ktoś lubi przedwojenne
melodramaty - polecam, innym - odradzam, chyba że w towarzystwie butelki wina.
Obserwuj wątek
    • Gość: zielbieski Re: Dom latających sztyletów IP: 193.0.68.* 12.04.05, 14:25
      Zgoda! Brakowało też eksplozji - w końcu to Chińczycy wymyslili proch;)
    • Gość: dj szyszunia Re: Dom latających sztyletów IP: *.crowley.pl 12.04.05, 15:07
      jeśli sie traktuje to dosłownie,, to chyba ma sie wrazenia jak kolega. ale dla
      mnie film jest mega przeżyciem estetycznym - pierwszy raz w życiu sie
      poryczałem na wskutek IDEALNEGO zgrania ruchu dzwięku koloru itd. owszem ludzi
      którzy patrzą na powierzchnie może ten film zmierzic a ci którzy poprostu nie
      mają oczekiwań a jedynie szukają piękna może rozwalić. mnie rozwalił.
      • misiania Re: Dom latających sztyletów 12.04.05, 15:53
        ani mnie zmierził, ani rozwalił estetycznie. rozśmieszył mnie. cała sala
        ryczała ze śmiechu. rewelacja jedyna w swoim rodzaju!
        • jasmina_tdi No co wy? 13.04.05, 11:03
          Tego filmu, Boże broń, nie można oglądać serio! To tak jakby poważnie traktować
          filmy karate z lat 80. Pamiętacie słynne skoki po wodzie? Raz dwa trzy i nasz
          dzielny karateka znajdował się na drugim końcu jeziora. Czy ktoś to krytykował?
          Wątpię - wszyscy się nieźle bawili. Sztylety to 100% metafora, bajkowa
          metafora, wszystko jest na swoim miejscu - miłość, muzyka i krajobrazy. A
          taniec w wykonaniu naszej "niewidomej" bohaterki to moim zdaniem mistrzostwo
          świata. Choreografia jest nieprzeciętna, muzyka też. A że ludzie skaczą po
          drzewach? W bajce wszystko jest możliwe - czy ktoś czepia się Supermena, bo
          zakłada majtki na spodnie? Trochę luzu, cieszyć oko i tyle, bo zabawa przednia.
          • Gość: tmx Re: No co wy? IP: *.aster.pl 14.04.05, 13:21
            Superman bawił mnie gdy miałem 10 lat. Może w dzieciństwie zamierzchłym
            określiłbym go mianem dzieła wybitnego - porażającego fresku, epopei - ale,
            kurcze, nie dzisiaj! "Dom latających sztyletów" ogląda sie jak produkt filmowej
            grafomanii. "Dom..." pokazuje, ze jesienia buczyna, las bambusowy i opady
            śniegu przeplatane podskokami bohaterów nie są gwarancją udanego filmu.
            Scenariusz - żenada, nawet w porównaniu do "Hero". Na szczęście jest tak
            niewyobrażalnie głupi, że śmiać się, więcej - rżeć! - można niemal od
            początku, do końca. I to bynajmniej nie z powodu skoków, lecz dialogów
            bohaterów. Co do muzyki - nie rozumiem na czym polega jej nieprzeciętność.
            • Gość: kref stylistyka filmu IP: *.chello.pl 16.04.05, 12:04
              Ten film jest rodzajem chińskiego baletu z elementami sztuki walki
              przeniesionego na ekran. Europejczyk zawsze będzie ten film odbierał inaczej niż
              Chińczyk. Co nie zmienia faktu, że "Hero" byłe lepszy, i to dużo.
      • Gość: bumbum e tam IP: *.aster.pl 14.04.05, 13:29
        film udaje coś, czym nie jest. przeżycie estetyczne? najpierw - tak, później -
        powtarzanie motywów, ujęć. przeżycie intelektualne - szkoda gadać.
        niezamierzone przez twórców gromkie salwy śmiechu - najlepszy komentarz
        • pasik Re: Dom latających scyzoryków.... 15.04.05, 11:14
          Któregoś dnia mąż zaproponował obejrzenie filmu "Dom latających scyzoryków" i
          tak już zostało.
          Może i to gatunek dość specyficzny.
          Film podobał mi się do pierwszej walki w lesie(w kałuży)
          a potem....tylko próbowałam dostrzeć piekno brzezin, buków,bambusów
          ( podobno w każdej takiej historii musi być motyw walki w bambusowym lesie)
          łąki, pola ,lasy echhh , zmiany pogody.
          Przy padającym sniegu wymiękłam i wrociałam do czytania usenetu.

          Nie wiem komu bardziej film będzie odpowiadał..znawcom sztuk walki czy
          zagorzałym romantykom???
          • Gość: brudny.paluch kozak film. IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 16.04.05, 11:38
            ... na szczęście nie trafiłem na kino wypełnione bałwanami parskającymi
            śmiechem. Mogłem sobie spokojnie wsłuchiwać się w rytm filmu który na prawde
            całkiem mi odpowiadał.
            Opowieść o robinhudach, którzy zostali zwyciężeni przez prawe władze państwowe
            jest normalnym następstwem połączenia filmów fabularnych z anime.
            Nie wiem też co śmiesznego jest w sztyletach wbitych w plecy i serca?? Ważne
            jest że ci któży chcieli zdradzić swoich braci umierają ( ?? Oprócz zgrai
            niczego nie winnych żołnieży ?? )
            • Gość: bumbum Re: kozak film. IP: *.aster.pl 16.04.05, 12:12
              kolego brudny paluchu, chodzi m.in. o to jak długo można żyć ze sztyletem w
              piersi - zdaniem twórców epokowego dzieła: wieczność. zdjęcia same nie
              wystarczą: warto jeszcze zadbać o scenariusz, dialogii itp. - pomysł: walka
              buntowników ze skorumpowanym rządem, przyznaję, PRZEŁOMOWY. infantylna zabawa
              dla egzaltowanych chłopcow i dziewcząt. tzn. film DO lat 18
              • Gość: brudny.paluch Re: Re: kozak film. IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 16.04.05, 12:54
                Kwestia gustu. 18 lat skończyczyłem jakiś czas temu a nadal jestem fanem filmów
                kung-fu z lat 70 i wczesnych 80 produkcji hong-kong. uważam "Dom... " za bardzo
                dobrą kontynuację tamtego nurtu. pozdrawiam.
                • Gość: bumbum Re: Re: kozak film. IP: *.aster.pl 16.04.05, 16:50
                  ok. kwestia gustu. jest to zapewne interesujący i ważny film dla miłośników
                  gatunku. nie sądzę jednak by było to liczne grono i zarazem by stanowiło ono
                  jedynych zamierzonych adresatów tej produkcji. myślę, że na tym właśnie polega
                  porażka twórców filmu - nie zrobili filmu 'po prostu dobrego', tylko 'dobrego
                  dla'. pzdrwm
      • Gość: hej Re: Dom latających sztyletów TAK IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 21.04.05, 12:48
        zgadzam sie z Toba w 100% , tewgo jak graja jak sie ruszaja i co mowia aktorzy
        i co pokazuje namobraz niepowinno sie calkowicie doslownie odbierac. Film jest
        pelen symboli i racja jest wielkim przezyciem estetycznym. Ten dobor kolorow;
        -poprzez zielen(w lesie bambusowym)- takze oddaje symbolike kwitnacej milosci
        miedzy bohaterami , zrszta co ciekawe zmieniaja sie tez pory roku wiosna =
        milosc.
        - zolc i czerwien - (jesien)gdy bohaterowie sa niepewni swojej milosci musza
        dokonac wyboru ktora scieszka isc czy kierowac sie sercem czy rozumem, pojawia
        sie zazdrosc itp.
        - biel (zima)- pelo sniegu ktory wkoncu przekrztalca sie w burze snierzna - gdy
        bohaterowie wybieraja milosc konczy sie tragicznie , smierc , rozczarowanie i
        wielka tragiczna milosc.
        Symboli w filmie jest mega pelno poprzez kolory, piekne zdjecia dialogi (gdy
        rozmawiaja o milosci jako o wietrze "chce byc wolna jak wiatr), sceny walki
        poprzez piekna muzyke chyba najpieknieszja jaka ostatnio szlyszalem w kinie
        Ponadto super sceny walki.

        Film mega super i tak naprawde o milosci o wszystkich jej fazach a sceny walki
        (naprawde super) sa pretekstem do pokazania ze w milosci ciagle walczymi i
        dokonujemy niezliczonych wyborow.

        Warto pojsc naprawde. Film piekny, bardzo wciagajacy, zmiany akcji,zdjecia
        muzyka, dialogi i te kolory i symbole - piekne.
        Przezycia estetyczne - mega, tez sie wzruszylem i mialem lzy w oczach.
        Idealna zgranie.
        POLECAM.
        kinomaniak.
    • Gość: notak Re: Dom latających sztyletów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:08
      Tarantino po chińsku:-)
      Bardzo sympatyczny film
    • antediluvian Re: Dom latających sztyletów 17.04.05, 02:01
      Po komentarzach widze, ze wiekszosc uwstecznila sie na tyle iz interpretacja
      basni ich przerasta. Nie ma sie co dziwic zaczelo sie od Hero.. Niestety film
      gorszy od Hero.. i to znacznie.
    • Gość: m Re: Dom latających sztyletów IP: *.aine.pl 17.04.05, 16:01
      a mnie sie ten film niesamowicie podobal:) dziwi mnie to, ze na sile probujecie
      znalezc w nim cos madrego, nie kazde kino jest ambitne pod wzgledem
      intelektualnym
      to przedstawienie jest piekne, z uwagi na barwy, muzyke i niebanalne podejscie
      do przyrody
      czasem potrzeba czegos innego, zeby sie rozerwac, pokontemplowac i nie
      zastanawiac nad sensem
      i w dodatku nie rozumiem porownan do hero!!!
      tych filmow nie da sie porownac, bo mowia o zupelnie innych rzeczach!!!!
      • Gość: b Re: Dom latających sztyletów IP: *.aster.pl 17.04.05, 17:12
        sorry, ale na siłę nikt kto mądry, nic mądrego nie próbuje w tym filmie
        znaleźć. bo historia opowiedziana - pożal się boże! coś w sam raz dla grafomanów
        • Gość: m Re: Dom latających sztyletów IP: *.aine.pl 17.04.05, 21:08
          ale wlasnie tu nie chodzi o madrosc tylko o piekno samo w sobie, jesli tego nie
          rozumiesz, to nie mamy o czym rozmawiac;
          napisalam przeciez, ze ten film nie grzeszy madroscia
          • Gość: b Re: Dom latających sztyletów IP: *.aster.pl 17.04.05, 23:29
            'chodzi o piękno samo w sobie'?! to po co w ogóle scenariusz?! może w takim
            razie lepiej film przyrodniczy? przyznaję - zdjęcia super. ale co poza tym?!
            tak jak daleki jestem od zachwytów nad kobietą, która co prawda pięknie
            wygląda, lecz w głowie ma siano, z którą można pokazać się w towarzystwie pod
            warunkiem że w ogóle się nie odezwie, bo mówiąc wzbudzałaby ogólną wesołośc,
            tak daleki jestem od polecania "Domu ..." chyba że komuś wystarczają pocztówki
            (zresztą dość ograniczone w wyboże: las bambusowy, bukowy, brzozowy, łąka)
            • Gość: b Re: Dom latających sztyletów IP: *.aster.pl 17.04.05, 23:32
              ach, m'ie, jeszcze jedno, bo może do ciebie nie dociera - by film był dobry nie
              musi być MĄDRY. czasami wystarczy by nie był przesadnie głupi
              • Gość: m Re: Dom latających sztyletów IP: *.aine.pl 18.04.05, 10:06
                hmmmmm, intelektualista sie znalazl;)
                oczywiscie masz racje - w glupim filmie tez mozna znalezc cos madrego:P
                jak dla kogo
                ja nikogo nie namawiam do obejrzenia, po prostu stwierdzilam, ze ten film mi
                sie podobal, rzecz gustu, nie uwazasz???
                poza tym skoro byles na tym filmie i wnikliwie go ogladales - w co nie watpie,
                bo nawet gatunki drzew niezle rozpoznales;), to masz prawo uwazac, ze dla
                ciebie jest beznadziejny
                tylko nie rozumiem jednego, skoro znasz to kino i ono ci nie odpowiada, to po
                co w ogole ogladales??
                poza tym wg mnie - jesli czlowiek zna choc troszeczke kulture chin, to latwo
                sie zorientuje, ze tam wszystko polega na prostocie, na domyslaniu sie i
                dopowiadaniu, a ponad wszystko, na jezyku chinskim, ktory sam w sobie jest
                oparty na niuansach jezykowych i artykulacji, dla nas niestety nie zrozumialej;
                co w tlumaczeniu pewnie przeklada sie na "glupote"
                zreszta juz nawet sam tytul jest tlumaczony z amerykanskiego, a moze i caly
                film?? tak czy siak wg mnie warto zobaczyc
                • Gość: b Re: Dom latających sztyletów IP: *.aster.pl 18.04.05, 22:24
                  znając kulturę chińską lub dorobek Yiomu Zhanga musisz przyznać, że "Dom.." nie
                  jest tak udany jak choćby "Powieście czerwone latarnie", czy nawet "Hero".
                  oczywiście - kolejny raz przyznaję - ocena jest kwestią gustu i - raz jeszcze -
                  ten film mnie do siebie nie przekonał.
                  • Gość: m Re: Dom latających sztyletów IP: *.aine.pl 18.04.05, 22:45
                    oprocz << ten film mnie do siebie nie przekonał <<
                    ze wszystkim sie zgadzam;)
                    tzn owszem, jest gorszy, ale to i tak chinskie kino - moje ulubione
                    tak po prostu czuje i tego sie nie da zmieniec:)
                    to przeciez rzecz gustu;)
                    pozdr i obys nastepnym razem mniej sie rozczarowal
                • Gość: b Re: Dom latających sztyletów IP: *.aster.pl 18.04.05, 22:47
                  ach, przepraszam cię m'ie - pytasz dlaczego w ogóle oglądałem ten film, skoro
                  mi sie nie podobał. otóz - to proste - skąd miałem przed obejrzeniem wiedzieć,
                  że ów film nie bedzie mi się podobał?! poszedłem na przedpremierowy pokaz, więc
                  i recenzji żadnych nie znałem, a ostatnie chińskie lub tajwańskie produkcje
                  obejrzałem z pewną przyjemnością.
                  nie podważam tego, że ci się 'dom...' podobał, tylko nie zgadzam się, by
                  landszafty w stylu: jeleń + jesienny górski pejzaż określać mianem sztuki. a -
                  w moim najgłebszym przekonaniu - 'domowi...' do takiego obrazu niebezpiecznie
                  blisko...
                  w chinach nigdy nie byłem, sinologii nie studiowałem, Chińczyka znam - ale
                  jednego (poza tym ostatnio coś jakby przepadł a szkoda, bo oficjalnie to jest u
                  mnie czasowo zameldowany (to mój kolega z uczelni)), więc znajomości kultury
                  chińskiej mi brakuje, podobnie zresztą jak japońskiej - ale Kurosawę rozumiem i
                  szczerze wielbię od małego. zresztą pewnie i ty również. więc kurosawa wielkim
                  artystą był
                  • Gość: m Re: Dom latających sztyletów IP: *.aine.pl 19.04.05, 08:40
                    chyba sie w koncu dogadalismy, bo w momencie, gdy sie wytlumaczyles teraz,
                    przestalo mnie draznic to, co piszesz:)
                    widze, ze rzeczywiscie interesujesz sie wschodnim kinem; po prostu moja reakcja
                    byla taka, a nie inna, ze wzgledu na grono krzykaczy tutaj
                    nie cierpie, jak sie ktos nie zna i krytykuje, wiec zwracam honor:)
                    coz japonskiego kina nie znam - pewnie wstyd sie przyznac, wiec nie moge nic
                    powiedziec na ten temat, no chyba ze o kreskowkach;)
                    sprobuje nadrobic, chociaz ostatnio, z zamilowaniem, sledze tworczosc iranska
                    a co do wschodu - sinologii nie studiuje, ale troche sie poznalam na chinskim
                    jezyku:)wiec o ile mozesz - korzystaj z obecnosci tego kolegi w twoim zyciu:)
    • Gość: . DLS , nie "KILL BILL" IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 17.04.05, 18:35
      Nie będe komentował recenzjii pana FELISA , powiem tylko że z wszystkich
      kwietniowych premier w Polsce ten film ma najlepszą średnią światową ocene u
      krytków. Ja chyba jednak na ten film się niewybiore bo "Hero" z jednej strony
      pokazało kunszt reżysera , z drugiej strony była pustka i raczej powinno takie
      kino oglądać się w domu.
      • Gość: m Re: DLS , nie "KILL BILL" IP: *.aine.pl 17.04.05, 21:11
        wg mnie totalna bzdura, tylko na taki film trzeba isc do kina!, a "madre" filmy
        mozna przeciez obejrzec w domu; kunszt tego filmu polega na jego barwach, wiec
        trudno zachwycac sie nim w domu na malym ekranie
        • xkropka Re: DLS , nie "KILL BILL" 17.04.05, 22:01
          Popieram, "Hero" oglądany w domu okazał się mało strawny, w kinie - zachwycał
          kolorami, sekwencjami walki, prowadzeniem kamery i muzyką.
    • Gość: snow film madry/glupi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 10:47
      "Przyczajony tygrys..." mnie zachwicil, "Hero" - piekniejszy od tygrysa ale nie
      zaciekawil mnie na tyle. "Dom latajacych sztyletow" jeszcze slabiej, chociaz
      poszczegolne sceny sa arcydzielami audiowizualnymi a pomysly
      scenarzysty/rezysera powalaja (ludzie co jednoczesnie wisza na bambusach,
      strugaja te bambusy i jeszcze nimi rzucaja) pomyslowoscia lub naiwnoscia w
      zaleznosci od podejscia.
      i tak to jest. lubisz - idziesz, nie lubisz - nie idziesz. albo lubisz - nie
      idziesz i nie lubisz - idziesz? i albo masz taki dzien ze sie wciagniesz albo
      spadasz z fotela ze smiechu widzac kolesia ze sztyletem w plecach i babe ze
      sztyletem w sercu rozmawiajacych sobie w sniegu ktorego przed chwila jeszcze
      nie bylo.
      • Gość: m Re: film madry/glupi ? IP: *.aine.pl 18.04.05, 10:57
        no i wlasnie:) tu chodzi o indywidualne odczucia, zgadzam sie, ze jest
        groteskowy
        rzeczywiscie "przyczajony" jest lepszy, "hero" zreszta tez, ale ten jest wg
        mnie najbarwniejszy
        hmmmmmmmmmmmm a moze to wszystko dlatego, ze jest to troche powtarzanie juz
        zaistnialego kanonu
        sama juz nie wiem
    • Gość: wia Chlew w Kinotece IP: 217.153.44.* 18.04.05, 16:36
      Własnie na ten właśnie film wybrałam się w niedzielny wieczór do
      Kinoteki.Ludzie, co tam się działo!To, ze na film przyszła banda półgłówków,
      dla których kino jest idealnym miejscem na wypicie kilku piw i głośną,
      bezpardonowa rozmowę ze współtowarzyszami, to jedno.Mniej wiecej po 40 min
      wyszłam z sali, obiecując sobie, że przyjde na film w innym terminie, najlepiej
      na 10 rano, bo wtedy takie fajne chłopaki jeszcze śpią.Wdawac w rozmowy mi się
      nie chciało, bo mogłaby sie z tego jeszcze jakaś pyskówka zrobić, a po co.
      Bardziej jednak, niż głupi ludzie w otoczeniu (to już niestety staje się normą)
      zaskoczyła mnie reakcja pracownika kina, którego poprosiłam o jakąś
      reakcję.Mniej więcej usłyszałam tyle, że panowie również zapłacili za
      bilet....Zostawie to bez komentarza, natomiast radę dam: lepiej wybierzcie
      muranów, Rejs bądź Kulturę, po co się zetknąć z takim chamstwem!I to w Pałacu
      Kultury!
      • cze67 Re: Chlew w Kinotece 18.04.05, 16:46
        Współczuję. Z powodu takich właśnie zachowań nie uczęszczam do różnego rodzaju
        Multikin i tego typu przybytków rozrywki.
        • Gość: wia Re: Chlew w Kinotece IP: 217.153.44.* 18.04.05, 17:16
          No wiem.Z powodu popcornów i cocacoli oraz ich nabywców wszelkie multi i silver
          odpuściłam sobie już dawno.No, chyba ze własnie na "poranki".Myślałam jednak,
          że Kinoteka to nieco inny sort.Cóz - skreślam z listy :-(
          • Gość: snow Re: Chlew w Kinotece IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 18:17
            to bardziej kwestia spoleczenstwa niz kina. w katowicach jest jedno kino
            studyjne co do ktorego mialem pewnosc ze sie cholota nie zbiera az do momentu
            kiedy jeden czlowiek nieomal narzygal mi za kolnierz.
            niezawodny sposob - poranne i wczesnopopoludniowe seanse w tygodniu. a jak sie
            chce isc wieczorem to trzeba miec szczescie.
      • Gość: m Re: Chlew w Kinotece IP: *.aine.pl 18.04.05, 19:28
        z tego, co wiem, ochrona dbajaca o bezpieczenstwo w kinie, powinna zajac sie
        takim procederem, a pracownik obslugi byl albo nowy, albo malo kompetentny,
        albo chcial ci zrobic na zlosc
        • Gość: wia Re: Chlew w Kinotece IP: 217.153.44.* 19.04.05, 13:40
          Hmm, to w takim razie z tego również powodu już wiecej tam nie
          pójdę .Złośliwiec jakiś :-)Teraz to już mi sie chce z tego śmiać i po prostu
          zostane przy "porankach" ale wtedy to sie naprawde wkurzyłam!
          • Gość: m Re: Chlew w Kinotece IP: *.aine.pl 19.04.05, 14:02
            trzeba bylo zrugac pracownika;) przynajmniej ulzylabys sobie:)
            wiem, wiem, nie ma to jak komfort w kinie kameralnym, ale kurcze jedyne co
            lubie w tych wielkich to duuuuzy obraz i dobry dzwiek:)
            pozdrow
            • biga1 Re: Chlew w Kinotece 19.04.05, 16:08
              do obejrzenia ambitnego filmu polecam kameralne kina znajdujace sie w malych
              miastach. jednym z takich kin jest kino w piotrkowie tryb. "hawana". mila
              obsluga i na filmy przychodzi kilku widzow. mozna wtedy skupic sie na ogladaniu
              a nie na odglosach z sasiedniego rzedu.
              dzieki za opinie na temat "domu latajacych sztyletow" na pewno sie wybiore ale
              pewnie sama, bo moja polowka ledwo wytrzymala na "hero", nie bede jej katowac
              kolejnym takim filmem.
              moze bede miala to szczescie ze na widowni kina "hawana" bede sama:)pozdr
              • Gość: m Re: Chlew w Kinotece IP: *.aine.pl 19.04.05, 18:22
                idz idz!! ciekawa jestem opinii, ale masz racje, nie ma co ciagnac kogos na
                sile, bo wyjdzie podwojnie rozczarowany
    • Gość: lola piękny takeshi IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 19.04.05, 16:33
      pal licho fabułę!
      warto iść dla obrazów i boskiego takeshi kaneshiro!
      • Gość: hej Re: piękny takeshi IP: *.kolonia.lan / *.kolonianet.pl 21.04.05, 13:02
        tak tez racja film piekny i ten aktor tez ahhhhhhhhhhhh.
    • Gość: mmm Re: Dom latających sztyletów IP: *.centertel.pl 25.04.05, 14:05
      A mi się film podobał. Estetycznie i muzycznie to uczta! A brak relizmu w tym
      wypadku wybaczam, w basniach nie o to chodzi. Nie wolno brac wszystkiego
      dosłownie. "Dom latajacych sztyletów" to klasyczna bajkowa historia milosna
      opakowana w przepiękne zdjęcia i jeszcze piękniejsza muzykę. Oczy i uszy
      wychodza z kina zachwycone, a bajka, jak to bajka.... zresztą zakończenie
      sprawia, że bliżej jej do Szekspira niż Andersena czy Grocholi ;) Polecam film,
      ale tylko w kinie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka