13.07.02, 08:38
Wczoraj na TVN w końcu udało mi się obejrzeć w całości ten świetny film z
Douglasem i Duvallem.
Naprawdę przerażająca historia o zwykłym człowieku, przeciętnym urzędasie,
który pewnego dnia wybucha. Niektórzy traktują ten film jako głos w sprawie o
dostępność broni, ale myślę, że nie taki był zamiar twórców. IMHO chodzi o
pokazanie alienacji człowieka w wielkim mieście i ceny jaką płaci za próbę
robienia kariery. Reżyser doskonale pokazuje jak irytujące są zwykłe, drobne
niedogodności jak stanie w korku (oglądając tą scenę można dostać zajoba, a co
dopiero w tym uczestniczyć) czy wysoka cena puszki z colą. Wszystkie te
drobnostki jednak nawarstwiają się, kumulują, zwiększają stres i w końcu
sprawiają, że słabsi osobnicy wybuchają.
Film jest świetny, ale IMHO jednak nie pokazuje zwykłego człowieka, takiego jak
my. D-fens owszem był cholerykiem, miewał problemy w rodzinie, w końcu się
rozwiódł - ale to jeszcze "normalne", zdarza się każdemu. Ale gdzie on jeździł
przez miesiąc po wyrzuceniu z pracy? To już chyba nie jest normalne. IMHO film
byłby dużo "mocniejszy" gdyby pokazano wybuch i upadek człowieka zupełnie
normalnego, który np: zostałby zwolniony tego samego dnia.
Mimo wszystko jednak D-fens prawie cały czas wzbudza sympatię widza, aż do
finału w którym zdziwiony się pyta: "Więc to ja jestem tym złym?". No bo co on
takiego zrobił? Postraszył kilku ludzi, pobił bandziorów, którzy chcieli go
napaść, przypadkowo doprowadził do zawału serca i zabił psychopatycznego
nazistę. To ma być? Właściwie nie, każda rzecz, którą zrobił, począwszy od
zdemolowania sklepu i "negocjowania" ceny coli, zasluguje na potępienie. Ale
wystarczy spojrzeć na absurdalne okoliczności (typu 3min po czasie i w barze
nie chcą już wydać śniadania), ile osób w takiej sytuaji miałoby ochotę zrobić
to samo? 100%? D-fens akurat dzięki splotowi wydarzeń miał nie tylko ochotę,
ale i możliwość - miał przy sobie broń. Czy my gdybyśmy byli tak wkur... i
mieli okazję, powsztrzymalibyśmy się od wyciągnięcia spluwy i postraszenia
przygłupiego kelnera?
No i w filmie jest jeszcze świetny wątek odchodzącego na emeryturę policjanta,
którego praktycznie wszystkie problemy związane są żoną - on jednak mimo
wszystko ją kocha.
Obserwuj wątek
    • Gość: macio Re: Upadek IP: LUDK* / 130.227.160.* 16.07.02, 13:30
      Tak film jest b. dobry (oprocz zakonczenia).
      Watek z emerytura tez... (podobnie jak w Siedem Finchera)
      Przy okazji co oznacza skrot IMHO?
      Jestem z Internetem za pan brat od kiedy jest w Polsce
      ale wstyd przyznac nie wiem co to znaczy ;)

      pozdr.
      M.
      • Gość: pyttong Re: Upadek IP: 213.77.40.* 23.07.02, 22:26
        IMHO znaczy in my humble opinion - czyli moim skromnym zdaniem. A film
        wstrząsnął mną, zwłaszcza sceny z neonazistą. Pozdrawiam, pyttong
    • Gość: aero Re: Upadek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.02, 13:48
      Dolaczam sie do bardzo dobrej oceny filmu. Tak jak mowisz, kazdy czlowiek w
      dzisiejszym swiecie moze w ciagu chwili, przy "odpowiednich" okolicznosciach
      zeswirowac. No moze nie kazdy, ale naprawde wielu. I wszystko zalezy od punktu
      widzenia, bo dopoki rezyser pokazuje wszystko od strony Douglasa to w zasadzie
      on walczy w dobrej sprawie z niesprawiedliwoscia itd. Dopiero pozniej tworcy
      filmu daja nam powod do zniesmaczenia tym bohaterem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka