Gość: Operator
IP: *.acn.pl / 10.131.128.*
09.08.02, 23:11
Nie widziałem tego filmu, może kiepski i Pana Szczerby prawo go
krytykować.
Natomiast ja mam prawo ocenić jako dowód żałosnego poziomu i
wiedzy o historii filmu i wiedzy o Amerykańskich artystach i
sposobu rozumowania rodem z Ojca Rydzyka następujące zdanie:
"Ten film pokazuje, że Amerykanie nie powinni brać się do
ekranizacji europejskiej klasyki, bo niewiele z niej rozumieją"
Co za nonsens.