Dodaj do ulubionych

Kto mi pomoze?

IP: *.man.bydgoszcz.pl 11.09.05, 12:36
Z jezykow obcych znam tylko angielski i troche niemiecki, wiec nie wiem jak
powinno wymawiac sie imie aktora Joaquin'a Phoenixa..... Wiec prosze o pomoc:
zapis fonetyczny :)
Z gory dziekuje!
Obserwuj wątek
    • klee Może ja... ;-) przynajmniej częściowo 11.09.05, 13:54
      Phoenix - dictionary.cambridge.org/define.asp?dict=CALD&key=59408&ph=on

      Imię mam niestety tylko w słowniku drukowanym.
      • Gość: kutach Re: Może ja... ;-) przynajmniej częściowo IP: 217.153.80.* 19.09.05, 18:10
        imie powinienes wymawiac hoakin:)))
        a nazwisko to juz chyba normalnie z angielskiego
        • Gość: cos ty Blisko, lecz nie calkiem IP: 63.165.62.* 19.09.05, 19:28
          Uakiin Finiks
          • Gość: tk_s Re: Blisko, lecz nie calkiem IP: 193.29.207.* 19.09.05, 21:08
            Dokładnie zgadzam sie z przedmowcą:)
          • Gość: kosmo Re: Blisko, lecz nie calkiem IP: *.org / 62.233.167.* 20.09.05, 10:02
            TAK !!
            tak jest poprawnie
          • tuti u 20.09.05, 16:48

        • klee Czy to aby na pewno do mnie? 19.09.05, 21:57
          Bo ja przecież o imieniu ani słowem...
    • Gość: atlis Re: Kto mi pomoze? IP: 80.50.19.* 11.09.05, 22:44
      Latynosi wymawiają "Hoakin".
    • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 19:21
      Mnie to też zastanawia - /hoakin/ czy /dżołkin/?
      Nazwisko na pewno /fi:niks/, ale imię nie figuruje w słowniku wymowy
      angielskiej w "zangielszczonej" wersji. Sprawdziłam, że aktor urodził się w
      Puerto Rico, więc pochodzenie wskazywałoby na pierwszą wymowę, ale ciekawe, jak
      mówią na niego w Stanach, gdzie sie chyba wychował.
      • Gość: libi korekta - siĘ wychował - oczywiście:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 19:23
        :)
      • Gość: Mały Docent A co to w ogóle jest za kolo? IP: 195.116.245.* 20.09.05, 10:35
        Ten Joaquin? To ktoś z Samoobrony?
    • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:13
      Pomijajac niuanse, czyta sie to tak:

      Hoakin Finiks
      • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:18
        Osoby anglojezyczne wymowia to jednak Uakin (Łakin) Finiks. Mysle ze w Polsce
        wystarczy Hoakin.
        • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 21:29
          Osoby anglojęzyczne na pewno nie wymówią tego /łakin/, bo pisze się Joaquin,
          a "j" po angielsku wymawia się jako /dż/, no ale w tym właśnie problem, czy w
          USA wymawiają to imię z angielska czy w oryginalnym jego brzmieniu.
          • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 22:09
            Tak mi się skojarzyło, że podobny problem jest ze Scarlet Johansson. W polskich
            mediach uparcie wymawiają jej nazwisko, tak jak jest napisane i z akcentem na
            pierwszą sylabę. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale mnie to irytuje. Przecież
            ona jest Amerykanką i z tego co wiem, to jej nazwisko powinno się
            czytać /dżohensan/ ("a" niewyraźne, "zjedzone") i z akcentem na drugą sylabę.

            Wiem, że odbiegam od tematu, ale ciekawa jestem, czy to tylko moja mała mania,
            czy niektórzy z Was też tak mają. Po prostu nie znoszę spolszczania obcych
            nazwisk, gdy chodzi o wymowę;-). To całe /SO-fia ko-PO-la/ itd.,
            brrrrrrrrr.........
            A już nie mówię o zamianie obcego imienia na polskie, np: Melania Griffith czy
            Krystyna Aguilera. Koszmar:(.

            Rozumiem, gdy tzw. "zwyczajni" ludzie "ułatwiają" sobie życie i spolszczają
            nazwiska, ale w telewizji moim zdaniem nie powinno tak być. Od czego są
            eksperci językowi?
            Wypowiedzcie się, proszę. Mam nadzieję, że nie tylko ja mam "obsesję":).
            • Gość: libi no nie:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 22:12
              Co się dziś ze mną dzieje? - ScarletT oczywiście:))))))))
            • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 23:46
              Pewnie nie tylko Ty masz te obsesje. Wszystko zalezy od umowy. Ogolnie umowiono
              sie, ze czytamy "johanson" przez "j, a nie przez "dż", bo "dżohanson" brzmi
              pretensjonalnie.

              Czytamy Szekspira, doceniamy (lub nie) prezydenta Jerzego Waszyngtona (rondo
              Łoszingtona brzmi koszmarnie), itd. Mnie osobiscie wkurza tylko notoryczna Tina
              "Tarner" (jak juz chcemy po angielsku, to wymowmy poprawnie: Terner).

              Gdyby ktos w polskiej telewizji powiedzial, ze ogladal film, ktory rezyserowala
              "Seu'fije 'Ka:ple" parsknalbym mu w twarz.
            • Gość: koala Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 17:29
              a mnie wkurza jak mówią "dżohanson", bo to nazwisko oryginalnie szwedzkie i w
              pięknym szwedzkim języku wymawia sie je "johanson" w zasadzie zjadając "h" i
              czytając pierwsze "o" jak "ou".
              :-)
              więc wymowa taka jak mówisz jest w sumie do przyjęcia :-))
              pozdrowienia
              koal
            • Gość: majki Re: Kto mi pomoze? IP: *.arcor-ip.net 20.09.05, 17:53
              Johansson powinno sie wymawiac tak jak sie pisze i z akcentem na pierwsza sylabe pacanie. "Dżohenson" to jakis twoj prywatny twor!!!
          • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 22:36
            Dziekuje za wyklad wymowy jezyka angielskiego dla lingwistow.

            A teraz wejdz na strone: www.loc.gov/nls/other/sayhow.html i wyszukaj
            "phoenix, joaquin". Masz tam transkrypcje fonetyczna. Jesli potrafisz wskazac
            tam "dż", stawiam piwo. Spiesze z tlumaczeniem - e z kreska na gorze to
            przedluzone "i" (zwykle zapisywane jako "i:", wymowa jak w reel), a z
            kropeczkami to dluzsze "a" ("a:"), jak w father. Oba
            • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:56
              Chyba się nie zrozumieliśmy - mnie chodziło o "zangielszczoną" wersję imienia
              tego aktora, gdzie np. Amerykanin dostosowałby słowo "Joaquin" do naturalnej
              maniery wymawiania "j" po angielsku, a tej literze zwykle towarzyszy
              dźwięk "dż". Porównaj chociażby ze Scarlett /dżohensan/. Wg tego, co napisałeś,
              jej nazwisko należałoby wymawiać /hohanson/, a to nie pasuje do języka
              angielskiego. Przykłady na poparcie Twojej tezy, które podał Samotny, są obcego
              pochodzenia, stąd to /h/ na początku. Słowa rdzennie angielskie wymawiamy tak:
              John /dżon/, jive /dżajw/, Jessica /dżesika/ itp.

              Nigdzie w swoich postach nie twierdziłam, że Joaquin wymawia się z /dż/ na
              początku. Jako słowo pochodzenia hiszpańskiego powinno być wymawiane z /h/.
              Zastanawiałam się tylko, czy istnieje wersja tego imienia "dostosowana" do
              naturalnej wymowy angielskiej. Coś jak polskie Waszyngton:).

              A teraz kilka słów komentarza do poprzedniego Twojego posta:
              >>>Ogolnie umowiono sie, ze czytamy "johanson" przez "j, a nie przez "dż",
              bo "dżohanson" brzmi pretensjonalnie.
              Kto się umówił? Moim zdaniem wcale nie brzmi pretensjonalnie. Mnie /johanson/
              bardziej drażni, bo brzmi po prostu niepoprawnie i świadczy o ignorancji
              mówiącego. Skoro jesteś za "swojską" wymową obcych nazwisk, to dlaczego w takim
              razie drażni Cię Tina /tarner/?

              >>>Czytamy Szekspira, doceniamy (lub nie) prezydenta Jerzego Waszyngtona.
              Zgoda, pewne nazwiska zakorzeniły się już w języku polskim i zmieniły swoją
              formę, ale jest ich raptem kilka. Nie można postępować tak ze wszystkimi.
              Szekspir nam się "spolszczył", ale Washingtona wciąż wymawia się różnie i
              wersja oryginalna wcale nie brzmi sztucznie.

              >>>Gdyby ktos w polskiej telewizji powiedzial, ze ogladal film, ktory
              rezyserowala "Seu'fije 'Ka:ple" parsknalbym mu w twarz.
              A ja nie, bo tak właśnie powinno się to wymawiać. Jak się nie wie jak, zawsze
              można zapytać (od czego są ci eksperci?). Niestety niewielu jest dziennikarzy/
              prezenterów, którzy dbają o taką poprawność. Dotyczy to nie tylko nazwisk, ale
              np. również nazw własnych, jak w tym popularnym "koszmarku" /łOrld trejd
              senter/. Jak słyszę tam to /o/, to mnie telepie.
              • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 21:00
                > mnie chodziło o "zangielszczoną" wersję imienia
                > tego aktora, gdzie np. Amerykanin dostosowałby słowo "Joaquin" do naturalnej
                > maniery wymawiania "j" po angielsku, a tej literze zwykle towarzyszy
                > dźwięk "dż". Porównaj chociażby ze Scarlett /dżohensan/. Wg tego, co napisałeś,
                > jej nazwisko należałoby wymawiać /hohanson/

                Nie, wlasnie dlatego, ze to nazwisko jest angielskiego pochodzenia, natomiast
                Joaquin jest pochodzenia hiszpanskiego.


                >Przykłady na poparcie Twojej tezy, które podał Samotny, są obcego
                > pochodzenia, stąd to /h/ na początku. Słowa rdzennie angielskie wymawiamy tak:
                > John /dżon/, jive /dżajw/, Jessica /dżesika/ itp.

                Dlatego nie rozumiem, o co Ci chodzi. Joaquin nie jest rdzennie angielski,
                dlatego wymawia sie go inaczej. Nie ma innej wymowy poza ta, ktora podalem. Nikt
                o zdrowych zmyslach nie przeczyta tego jako "dżołkin" (blagam!).

                > A teraz kilka słów komentarza do poprzedniego Twojego posta:
                > >>>Ogolnie umowiono sie, ze czytamy "johanson" przez "j, a nie prze
                > z "dż", bo "dżohanson" brzmi pretensjonalnie.
                > Kto się umówił?

                Dziennikarze i spikerzy.

                > Moim zdaniem wcale nie brzmi pretensjonalnie.

                Moim brzmi.

                > Mnie /johanson/
                > bardziej drażni, bo brzmi po prostu niepoprawnie i świadczy o ignorancji
                > mówiącego. Skoro jesteś za "swojską" wymową obcych nazwisk, to dlaczego w takim
                > razie drażni Cię Tina /tarner/?

                Nie jestem za swojska wymowa. Jestem za swojska wymowa w niektorych przypadkach.
                "johanson" mnie nie razi, "tarner" mnie razi. Ale nie wrzucam tego jako temat
                na forum.

                > >>>Gdyby ktos w polskiej telewizji powiedzial, ze ogladal film, ktory
                > rezyserowala "Seu'fije 'Ka:ple" parsknalbym mu w twarz.
                > A ja nie, bo tak właśnie powinno się to wymawiać. Jak się nie wie jak, zawsze
                > można zapytać (od czego są ci eksperci?). Niestety niewielu jest dziennikarzy/
                > prezenterów, którzy dbają o taką poprawność. Dotyczy to nie tylko nazwisk, ale
                > np. również nazw własnych, jak w tym popularnym "koszmarku" /łOrld trejd
                > senter/. Jak słyszę tam to /o/, to mnie telepie.

                W tym przypadku faktycznie lepiej byloby powiedziec "łerld" (tak jak "terner") -
                i tak wszyscy by wiedzieli, o co chodzi. Ale "Seu'fije 'Ka:ple" nikt by nie
                zrozumial. Brzmialoby to w jezyku polskiem zabawnie i sztucznie (i skoro sie tak
                mowi, znaczy to, ze nie tylko ja tak uwazam). Przypomnij sobie Maksa Kolonko,
                ktorego wszyscy przedrzezniali, kiedy wymawial obcojezyczne slowa z typowo
                amerykanskim akcentem. Mozesz potupac noga ze zlosci, jesli tak Cie to wkurza,
                ale ja uwazam, ze nie mozna przesadzac z rdzenna wymowa niektorych zwrotow lub
                nazw anglojezycznych, bo jest to, szczegolnie w jezyku polskim, nienaturalne.

                Zeby byla jasnosc, angielskiego ucze sie ponad 18 lat, z czego 2 lata spedzilem
                w Wielkiej Brytanii. Nie przypisuje sobie prawa do nieomylnej znajomosci tego
                jezyka i nie uwazam, ze mam nieskazitelna wymowe. Ale bawia mnie ludzie
                nieanglojezyczni, ktorzy z taka nabozna czcia traktuja ten jezyk. Moja znajoma,
                ktora kilka miesiecy pomieszkala w Irlandii, zabronila mi mowic "szit", bo
                powinno sie wymawiac "szajt". Kurde, rozumiem, gdyby byla rodowita Irlandka
                dbajaca o czystosc jezyka (choc tez byloby to smieszne - w koncu czemu niby mam
                mowic po irlandzku, zamiast po angielsku lub amerykansku), ale Polka po kilku
                miesiacach za granica?... Zalosne.

                Tak juz jest. Kiedy mowie jakies slowa po angielsku do Polaka, to na chama je
                spolszczam wyrzucajac akcent na smieci, bo malo kto ma taka znajomosc jezyka
                angielskiego, zeby wychwycic znaczenie wymawianych slow z brytyjskim akcentem
                (upraszczam, bo akcentow ci u nich dostatek). Przyzwyczaj sie do tego. To ze
                masz ponadprzecietna znajomosc jezyka angielskiego (a moze tylko tak Ci sie
                wydaje?), nie znaczy, ze wszyscy Polacy moga sie nia pochawalic. A telewizja ma
                byc dla wszystkich. Ty i tak zrozumiesz, o co chodzi, a dzieki temu, ze spiker
                powie "Sofia Kopola", zrozumie to tez pan Wiesio (filolog germanista nieznajacy
                angielskiego) z mieszkania obok.

                Proste.
                • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 21:14
                  Aha, jeszcze jedno - przemyslalem pewna rzecz. Johansson to wcale nie jest
                  angielskie nazwisko, tylko szwedzkie. Stad wymowa w jezyku polskim przez "j".
                • Gość: rasta Re: Kto mi pomoze? IP: *.crowley.pl 14.09.05, 10:37
                  również zastanawiałem się czy wymawiać angielskie nazwy w obecności Polaków po
                  angielsku czy raczej spolszczać. Kilka razy nie zostałem od razu zrozumiany,
                  innym razem ktoś spojrzał mocno rozbiawiony. I to jest odpowiedź: mówmy tak by
                  nas zrozumiano, do Polaków spolszczeniami, z obcokrajowcami poprawną wymową.
                  pozdr.

                  p.s. wreszcie ktoś się zreflektował co do Scarlett, najwyraźniej jest z
                  pochodzenia Szwedką.
                  • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 14:13
                    No właśnie o to mi chodzi, że ona nie jest Szwedką, tylko Amerykanką. Gdyby
                    była Szwedką, to należałoby occzywiście wymawiać jej nazwisko inaczej.
                    • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 17:15
                      Ona nie jest moze Szwedka, natomiast nazwisko jest szwedzkie.
                    • Gość: rasta Re: Kto mi pomoze? IP: *.ar.krakow.pl 14.09.05, 22:43
                      z pochodzeni Szwedką, jacyś przodkowie pomylili statki dawno temu i wylądowali
                      za wielką wodą..
                    • Gość: Grubel Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 02:06
                      Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że ojciec Scarlett Johansson jest Duńczykiem
                      (urodzonym w Danii), a nie Szwedem (żeby było zabawnie, to matka jest Polką z
                      pochodzenia). Mieliśmy ostatnio w firmie ostrą dyskusję dotyczącą tego nazwiska
                      i stanęło jednak na /johanson/.
                • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 14:19
                  >>>Dlatego nie rozumiem, o co Ci chodzi. Joaquin nie jest rdzennie angielski,
                  dlatego wymawia sie go inaczej. Nie ma innej wymowy poza ta, ktora podalem. Nikt
                  o zdrowych zmyslach nie przeczyta tego jako "dżołkin" (blagam!).

                  To Ty mnie nie rozumiesz. Przecież napisałam, że czyta się /hoakin/ w związku z
                  hiszpańskim pochodzeniem tego słowa. Z tym /dżołkin/ to było tylko i wyłącznie
                  moje gdybanie - czy jest też taka wersja. Skąd wiesz, czy nikt tego tak nie
                  przeczyta? Przecież u nas też czyta się nazwisko prezydenta Washingtona -
                  /waszyngton/ i to Ty właśnie twierdzisz, że jest to wymowa bardziej naturalna.
                  • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 15:19
                    I jeszcze jedno:
                    >>>To ze
                    masz ponadprzecietna znajomosc jezyka angielskiego (a moze tylko tak Ci sie
                    wydaje?), nie znaczy, ze wszyscy Polacy moga sie nia pochawalic. A telewizja ma
                    byc dla wszystkich. Ty i tak zrozumiesz, o co chodzi, a dzieki temu, ze spiker
                    powie "Sofia Kopola", zrozumie to tez pan Wiesio (filolog germanista nieznajacy
                    angielskiego) z mieszkania obok.

                    To nie ma nic wspólnego z moją znajomością angielskiego. Jestem za poprawnym
                    wymawianiem nazwisk również np. po niemiecku (a zaznaczam, że akurat nie znam
                    tego języka). Myślę, że spolszczanie nazw czy nazwisk tylko po to, by "pan
                    Wiesio" mógł zrozumieć, zwyczajnie wprowadza ludzi w błąd.

                    Powtórzę jeszcze raz, żeby nie było niejasności - nie mam nic przeciwko, gdy
                    tzw. "człowiek z ulicy" mówi np. /SO-fi-a ko-PO-la/, ale jestem przeciwna, gdy
                    robi to telewizja, która ma podobno spełniać rolę edukacyjną. Nasłuchają się
                    ludzie spolszczonych dziwolągów i nie wiedzą potem, jak poprawnie brzmi dane
                    słowo. Ja, która nie znam niemieckiego, nie życzę sobie by mówiono do mnie, że
                    np. dziś jest film ze Steffenem /milerem/. Dla mnie ma zostać ten /mjuler/, bo
                    chcę się nauczyć poprawnej wymowy. Nie przemawia do mnie argument, że "pan
                    Wiesio" nie zrozumie, gdy wymówimy coś w poprawnej oryginalnej formie.
                    Postępujące "ogłupienie" społeczeństwa ma miejsce również z tego powodu, że to
                    telewizja dostosowuje się do tłumów, a nie vice versa.
                    Nie widzę również żadnego sensu w tym, by osoba, która zna dany język obcy,
                    mówiła źle tylko po to, by inni rozumieli. Ja jak czegoś nie wiem, to sprawdzam
                    w słowniku lub pytam osobę akurat władającą tym językiem, którego ja nie znam.
                    Gdy czegoś nie wiem, to po prostu tego nie mówię lub zaznaczam, że moja wymowa
                    może być niepoprawna.
                    Wyobraźmy sobie absurdalną sytuację, gdy native speaker uczący np. angielskiego
                    w polskiej szkole językowej "nagina" swój akcent do poziomu swoich uczniów. Nie
                    jest raczej możliwe, by tak zrobił, a przecież faktem jest, że obcych języków
                    uczymy się najłatwiej i najpoprawniej, gdy osłuchamy się z ich naturalną wymową.

                    P.S. Jeśli chodzi o Maksa Kolonko, to myślę, że żarty z jego wymowy miały
                    związek raczej z amerykańską manierą wypowiadania polskich słów, a nie słów
                    angielskich. Chociażby to, jak się przedstawiał: /merjusz meks kolonkoł/ itp.
                    • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 17:25
                      Ani ja Cie nie przekonam, ani Ty mnie. Przyklad z nauczycielem nietrafiony, bo
                      od tego jest nauczyciel, zeby mowic poprawnie. A ja, jak rozmawiam ze znajomym,
                      wole, zeby mnie zrozumial - jak bedzie chcial sie samemu pouczyc, to zapisze sie
                      na kurs.

                      Mozesz potupac ta nozka. Tup tup tup.
                    • klee Spolszczajmy, proszę! 14.09.05, 18:30
                      To ja pozwolę sobie włączyć się na moment do rozmowy, wszak apelowałaś o to, by
                      głos zabrał jakiś językoznawca. :-)

                      Ogólna zasada jest taka, że wszystkie wyrazy obce używane w polszczyźnie czy
                      tym bardziej przyswojone do naszego języka, należy spolszczać, jeśli tylko się
                      da. Powody tego są różne. Te przesłanki funkcjonalne, o których pisał
                      Wrecekrzepki, są faktycznie podstawowe. Przecież język jest narzędziem
                      komunikacji i należy go tak używać, by móc się porozumieć. Jego podstawową
                      funcką jest umożliwianie porozumienia między ludźmi. To zasada właściwie
                      nadrzędna wobec wszystkich innych. Czasem lepiej nawet popełnić jakieś błędy
                      typowo językowe, jeśli dzięki temu zostanie się właściwie (tj. zgodnie z
                      naszymi intencjami, z tym, co chcemy przekazać) zrozumianym. A więc kryterium
                      funcjonalne - pierwsze i najważniejsze!

                      Nie bez znaczenia są też oczywiście motywy stricte językowe. I wśród tychże, to
                      np., o czym już wspomniałem - że w języku polskim należy wymawiać wyrazy obcego
                      pochodzenia z polska. Jeśli się tego nie robi, przynosi to różne opłakane
                      skutki. Jakie? Ano np. z ostatniego czasu - wszyscy dziennikarze Trójki (za
                      wyjątkiem Piotra Kaczkowskiego, chwała mu :-)) mówili: "koncert Jean Michel
                      Jarre'a", zamiast: "Jeana Micheala Jarre'a", która to forma jest jedyną
                      poprawną. Jest taką dlatego że język polski jest językiem przypadkowym
                      (fleksyjnym) i końcówek fleksyjnych pozbywać się nie należy nawet w przypadku
                      wyrazów obcego pochodzenia (tu kolejna zasada, analogiczna do
                      poprzedniej: "Odmieniamy wszystko, co odmienić się da!"). A dlaczego tutaj one
                      giną? Ano pewnie dlatego m.in., że ludzię chcą być tacy "trendy" (sic!) ;-) i
                      mówią z francuska 'ża' [z "a" nosowym] (zamiast 'żan'), co mnie trochę razi, bo
                      ani to po francusku tak naprwadę, ani tym bardziej po polsku. No a skoro
                      wymawiają to z wygłosową samogłoską mającą markować francuskie "a" nosowe, to
                      kiedy przychodzi do odmiany, nie bardzo wiedzą, co z tym wtedy zrobić. Bo jak
                      dodać końcówkę fleksyjną do czegoś, co ma samogłoskę nosową w wygłosie tak, aby
                      tej nosowości nie utracić? W wielu przypadkach (tak i w tym) rzecz to dla
                      Polaka właściwie niemożliwa. Rezygnuje się zatem z hybrydy nie do wymówienia 'ża
                      ["a" nosowe]na' i nie odmienia wcale. A po spolszczeniu nie ma problemu z
                      deklinacją: z żanem, o żanie itd. Spolszczajmy zatem, spolszczajmy!

                      Nie mam złudzeń co do tego, że ten mój głos mógłby uciąć Waszą ostrą
                      dyskusję. ;-)
                      • Gość: libi Re: Spolszczajmy, proszę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 19:50
                        Prawdę powiedziawszy, w naszej dyskusji nie poruszyliśmy kwestii deklinacji. Co
                        do tego, że w odmianie można, a czasem należy wręcz, spolszczyć dany wyraz,
                        zgadzam się w zupełności:).

                        > Nie mam złudzeń co do tego, że ten mój głos mógłby uciąć Waszą ostrą
                        > dyskusję. ;-)
                        Ależ z mojej strony nie było żadnej "ostrości". Przykro mi, jeśli tak to
                        odczytałeś:). Wrecekrzepki też chyba nie miał złych zamiarów, co? ;-) Taka
                        sobie po prostu polemika, w której każda ze stron mocno trzymała się swoich
                        argumentów.

                        Wrecekrzepki, zawieszenie broni? Tup, tup, tup ........... :)))))))))))))))))))
                        • klee Bez ikry = nudno :-) 14.09.05, 22:06
                          Że nie poruszaliście zagadnienia deklinacji udało mi się zauważyć. Choć,
                          przyznaję, wymagało to nie lada wysiłku umysłowego. ;-)

                          Wywód dotyczący końcówek przypadkowych - może rzeczywiście przydługi - miał li
                          tylko za zadanie zobrazować, dlaczego obowiązuje powszechna zasada, że należy
                          spolszczać wszystko, co się da. Nie stanowił odrębnego wątku. Zależało mi na
                          metodzie poglądowej, bo czasem jak się powie, że jest tak i tak, ludzie
                          oczekują jakichś argumentów, przykładów, więc się o nie zawczasu postarałem. Ja
                          się temu nie dziwię, bo sam ich zazwyczaj oczekuję, wszak trudno przyjmować coś
                          na wiarę. Choć niektórym czasem i te przykłady nie wystarczają. :-/

                          Och, zaciekłe dyskusje są zazwyczaj tymi najbardziej interesującymi. Weźmy
                          ostatnią debatę telewizyjną między Tuskiem a Cimoszewiczem. Ugrzeczniona, mdła,
                          mogąca wielu pozostawić obojętnymi. A weźmy mającą miejsce kilka dni wcześniej
                          tę między Angelą Merkel a Gerhardem Schroederem - na poziomie, kulturalnie, ale
                          przy tym z ikrą, werwą i okraszoną złośliwostkami oraz kilkoma celnymi
                          ripostami.

                          Pozdrawiam oboje Dyskutantów! :-)
                      • Gość: coga spolszczajmy...?! IP: *.arcor-ip.net 16.09.05, 23:24
                        A ja mam troche ambiwalentne (tu pozwalam sobie na maly, niewinny eufemizm)
                        uczucia, gdy slysze spolszczone "Michal Aniol", "Andrzej Tarkowski"... A
                        szczególnie "fan" (uzywany w znaczeniu "wielbiciel", a nie "fun") doprowadza
                        mnie do szalenstwa... c-a
                        • klee ja również :-) 16.09.05, 23:41
                          • Gość: coga !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.arcor-ip.net 16.09.05, 23:47
                            ach, powiedz to jeszcze raz, glosno i najlepiej, gdy wokól bedzie duzo
                            sluchaczy...:)
                        • Gość: Rain nie macie większych problemów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 16:59
                          ...
                      • paulo1978 Re: Spolszczajmy, proszę! 20.09.05, 10:09
                        Zastanawiam sie czy te przeslanki funkcjonalne zadecydowaly o tym ze amerykanski produkt firmy Procter&Gamble - wybielacz "ACE" - czyta sie [acze], a nie chocby poprawnie po angielsku.
                        Zreszta takich przykladow mozna przytoczyc wiele.
                        • klee I jak Ci się wydaje? :-) 20.09.05, 11:49
                          Na sposób funkcjonowania poszczególnych elementów językowych w systemie ma
                          wpływ ogromna ilość różnych czynników, często konkurujących z sobą, znoszących
                          się wzajem. To tak mówiąc najbardziej ogólnie. ;-)
                          • Gość: solskjaer Zmanierowane akcentowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 16:35
                            Mam pytanie dotyczące dziwnego akcentowania pewnych wyrazów przez wiele osób,
                            głównie w TV (zjawisko to - jak zauważyłam pojawiło się niedawno). Chodzi mi
                            np. o "Afryka", "Ameryka", czy ostatnio w pewnej reklamie słowo "historykom".
                            Zawsze sądziłam, że w j. polskim akcentuje się przedostatnią sylabę, a tu
                            zamiast a-FRY-ka słyszymy A-fry-ka (akcent na pierwszą sylabę), zamiast a-me-RY-
                            ka mamy a-ME-ry-ka i wreczcie miast his-to-RY-kom słyszę his-TO-ry-kom (przy
                            czym akcentowane sylaby tak dziwnie się wydłużają w 'MEE' czy 'TOO'). Czy mi
                            się wydaje, czy to taka nowa maniera? Czy spikerzy w wiadomościach nie powinni
                            mówić poprawną polszczyzną??
                            • Gość: Wrecekrzepki Re: Zmanierowane akcentowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 17:58
                              Akcentuje sie na druga sylabe od konca, ale nie zawsze (za Wikipedia):

                              Akcent w języku polskim jest prawie zawsze paroksytoniczny, tzn. pada na
                              przedostatnią sylabę wyrazu. Istnieje jednak spora grupa rzeczowników
                              akcentownych proparoksytonicznie, tj. na sylabie trzeciej od końca, m.in.

                              * rzeczowniki pochodzenia greckiego zakończone na -ika, -yka, np. GRAfika,
                              FIzyka, (a także zakończone na -ik, -yk w przypadkach zależnych, które mają o
                              jedną sylabę więcej niż mianownik np. FIzyk, ale z FIzykiem).
                              * spora grupa tradycyjnie akcentowanych na trzeciej sylabie od końca np.
                              REguła, RYzyko, oKOlica, CZTErysta, NAuka, rzeczposPOlita.

                              W związku z silną tendencją do wyrównywnia akcentu w wyżej wymienionych typach
                              wyrazów, słowniki normatywne dopuszczają ich akcentowanie na sylabie
                              przedostatniej w wymownie mniej starannej i sytuacjach bardziej swobodnych.

                              Drugą grupę wyjątków od zasady tworzą niektóre formy czasowników, i tak:

                              * formy czasu przeszłego akcentowane są tak, jakby końcówki osobowe -śmy,,
                              -ście nie należały do wyrazu, np. czyTAliśmy
                              * formy trybu przypuszczającego, akcentowane są tak, jakby końcówki -bym,
                              -bys, byś, byśmy, byście nie należały do wyrazu, np. CZYtałbym, czyTAlibyśmy,

                              Mimo rozpowszechnienia akcentu paroksotonicznego (spowodowanego przede wszystkim
                              pisownią) słowniki zalecają opisany sposób akcentowania.
                            • klee Zmanierowanie lub niewiedza 21.09.05, 21:58
                              Wrecekrzepki przytoczył z grubsza zasady akcentowania w naszym języku. A czemu
                              tak wielu akcentuje nieodpowiednio? Pewnie określona maniera jest - jak
                              piszesz - jedną z głównych przyczyn, wszak środowisko to bywa niekiedy bardzo
                              zmanierowane, ale często wynika to też po prostu z niewiedzy. Powszechna jest
                              sytuacja, że jakiś tam dziennikarz usłyszy, że należy wyrazy pochodzenia
                              łacińskiego zakończone na -ika, -yka akcentować na trzeciej sylabie od końca,
                              ale nie bardzo potrafi odróżnić latynizm od wyrazu rdzennie polskiego (to
                              akurat nie dziwi) lub zapożyczonego z innego języka i - tak na wszelki wypadek -
                              wszystkie z wygłosowym -ika, -yka akcentuje proparoksytonicznie. Czasem może
                              nawet nie znać zasady, ale zaczyna tak mówić, bo usłyszał, że inni tak robią...

                              A co do spikerów to ja już nie wiem. Pewnie tylko niewielka część z nich miała
                              na studiach kulturę języka i stąd braki, choć też uważam, że powinni je
                              wszelkie ze swego warsztatu rugować.
                  • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 17:20
                    Wiem to, zaufaj mi. Moze ktos mowi tak w zartach, tak jak ja bym przeczytal w
                    zartach "washington" (wymawiajac wszystkie literki). U nas mozna i czytac i
                    pisac Waszyngton bo ta forma jest uwazana za calkowicie poprawna.
          • Gość: Samotny Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 22:53
            Plus jeszcze jeden przyklad: sos "jalapeno" - Brytyjczyk przeczyta w
            przyblizeniu "halypejnjeu", natomiast Amerykanin "halypejnjou". Gdzie tu jest "dż"?
            Chcesz inny? Prosze: jojoba. Brytyjczyk: "heuheube", Amerykanin "houhoube" lub
            "heuhoube" (w tych przypadkach "e" to oczywiscie schwa - oznaczana jako
            odwrocone "e", ale nie chcialo mi sie szukac czcionki).
          • Gość: imo Re: Kto mi pomoze? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.05, 09:19
            spędziłem wystarczająco dużo czasu w stanach i wlk. brytanii by stwierdzić że
            osoby anglojęzyczne wymawiają właśnie "łakin"
          • Gość: atra1 Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 11:45
            Osoby anglojęzyczne wymówią to 'uakiin', bron Boże "dżoakin".
            Tak samo jak Bacha przeczytają Bach /'bax/ na nie "bak" /'bak/.
            Pozdrawiam
    • Gość: ria11 Re: Kto mi pomoze? IP: *.siedlce.pl / 80.51.51.* 16.09.05, 18:51
      nie umiem tego zapisać, dla mnie to brzmi trochę jak "łakin", na imdb piszą, że powinno to się wymawiać po ang. "WAA-keen" posłuchaj jak sam Joaquin wymawia swoje imię: members.audiogenerator.com/postcard/?2711422X1166 jeszcze jeden link z konferencji prasowej Joaquina z festiwalu w Toronto, tam często słychac jak ktoś wymawia jego imię-"Video of the Walk the Line press conference at the Toronto Filme Festival" na stronie www.dearjoaquin.com/
      • Gość: Wrecekrzepki Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 19:07
        Heh, najlepsze ze czytalem z nim wywiad i padlo wlasnie pytanie, jak sie wymawia
        jego imie. A on na to, ze jesli chodzi o kobiety, to wystarczy, jak mowia do
        niego "Kotku".
        • klee Dobre ;-) 16.09.05, 20:06
          Znajoma opowiadała mi o swoim znajomym, który na pytanie, ile ma lat, odpowiada
          nieodmiennie: "W sercu zawsze osiemnaście". ;-)
      • Gość: libi Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 20:56
        Ale zaskoczenie z tym /łakinem/:ooooooo
    • Gość: Kamila Re: Kto mi pomoze? IP: 217.109.137.* 19.09.05, 16:54
      Uważam,że jego imię i nazwisko powinno się wymawiać Żoakę Fyniks.
    • muszkieterowie Re: Kto mi pomoze? 19.09.05, 17:16
      mieszkalem dlugo w Stanach, i w TV zawsze wymawiano [hua'kin 'finiks]. Poniewaz
      to aktor amerykanski, wiec mysle, ze mozna uznac za obowiazujaca.
      Pozdrawiam,
      Tomek
    • Gość: cae Dżoakin Finiks IP: *.icpnet.pl 19.09.05, 20:53
      tak czytaloby sie po angielsku
      • Gość: Wrecekrzepki Re: Dżoakin Finiks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 22:15
        hehehe
    • Gość: jeżyna Joachim IP: *.chello.pl 19.09.05, 22:08
      w przypadku taaakich wątpliwości należy zastosować polski odpowiednik -
      Joachim :)
      • Gość: Jann Re: Joachim IP: 212.76.37.* 19.09.05, 23:06
        Nie chciałbym broń Boże być wulgarnym - wątek ten przypomniał mi stary dowcip
        jak to ktoś pyta pana Rumiana czy powinno się mówić komputer czy też kompjuter.
        Na co pan Rumian odpowiedział był: jeżeli mówi pan djupa to może pan również
        mówić kompjuter. Myślę, że nie należy przesadzać z dbaniem o oryginalną wymowę
        bo często brzmi to dość pretensjonalnie a czasem bywa wręcz niezrozumiałe.
        Szwedzi nazwę miasta Geteborg wymawiają mniej więcej jak Jetebori... czy mam,
        spytam retorycznie tak wymawiać mówiąc po polsku? Sam mam wątpliwości czy GPS
        mam mówić "giepees" czy też "dzipies". Ale jestem pewien, że czym bardziej zwrot
        ten będzie przyswajany tym rzadziej będzie się spotykało wymowę angielską a
        częściej polską.
        serdecznie pozdrawiam
        Jan
    • Gość: Keepsake żakiin finysk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 22:57
      tak upraszczajac. chyba ze chcesz powiedziec jego latynoskie imie prawidlowo po
      hiszpansku, wtedy hakin.
      • Gość: kern ikin peniks IP: 62.121.136.* 20.09.05, 02:26
        • mephi100us in the US... 20.09.05, 07:00
          Innej wymowy niz Hoakin Finiks,a wlasciwie Uokin jako,ze Amerykanie uproszczaja
          wszystko do bolu,podobnie jak nie uslyszysz od Amerykanina nigdy Juan,czyli
          Huan,tylko Uan...no ale mniejsza...
          Jesli chodzi o Scarlett,to jest i zangielszczona wymowa jak i oryginalna,co
          zreszta sama aktorka przyznala,ze akceptuje. Z czego wynika,ze jest bardziej
          luzacka niz niektore nadwislanskie koterie biurowe....:-)
          Regula jest zasadniczo taka,ze jak doplywasz lodka do Ameryki,drogi
          emigrancie,to z wstapieniem na lad sie automatycznie godzisz na zangielszczona
          wymowe twojego nazwiska,skadbys nie byl...I sie nie ma co obruszac,bo to dotyczy
          wszystkich...Jak zostaniesz znanym aktorem lub wplywowym senatorem,to mozesz
          zmusic media (przez konsekwentna natarczywosc),by wymawiali twoje nazwisko
          Jablonski a nie Dzablonski. Zwyklemu zjadaczowi polskiego chleba na Greenpoincie
          zostaje zmiana J na Y (jak sie az tak zawezmie!).
          Wszystkie nazwiska Amerykanow pochodzenia niemieckiego,polskiego i innego sa
          zasadniczo znieksztalcane. I to jest normalne...W niemieckich mediach np. nie
          slyszalem nigdy by Steven Spielberg byl Sztiwenem Szpilbergiem,a Polacy to juz
          wiedza lepiej od Niemcow,Amerykanow i samego rezysera jak sie jego nazwisko
          powinno wymawiac,nie? ;-)))
    • Gość: gg Gdy czasem wspomne Maje IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.09.05, 08:08
      to staje mi oj staje!
    • mje77 A wystarczy zajrzeć na stronę... 20.09.05, 09:02
      www.imdb.com - amerykański serwis filmowy podaje:
      His first name is pronounced "WAA-keen"
    • mje77 A wystarczy zajrzeć na stronę... 20.09.05, 09:02
      www.imdb.com - amerykański serwis filmowy podaje:
      His first name is pronounced "WAA-keen"

      poza tym... aktor kiedys blyskotliwie mial powiedziec:
      "When I go out with the ladies, I don't force them to pronounce my name. I tell
      them I like to go by the nickname of Kitten."

    • Gość: domajnik Re: Kto mi pomoze? - Odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 09:07
      wymowa jest następująca i na pewno poprawna : HOAKIN FINIKS.
    • Gość: Danuta Re: Kto mi pomoze? IP: *.bzmw.gov.pl / 194.30.179.* 20.09.05, 09:50
      Czyta się "CHOAKĘ FENIKS", samogłoskę "e" w nazwisku należy czytać jako coś
      między "e" a "o".
      Pozdrawiam cieplutko.
    • Gość: Milan10 Re: Kto mi pomoze? IP: 217.153.80.* 20.09.05, 10:01
      hoahim finix
      • Gość: hehe Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 10:09
        a może ŻAKIN? Albo ŻOAKIN?
        Pzdr :-)
        X.
    • Gość: gustavko Re: Kto mi pomoze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 10:13
      Jeżeli to Francuz, a wszystko na to wskazuje, to prawdopodobnie bezpiecznie
      można wymawiać żak feni(x).
    • Gość: Wysyp poliglotow A moze Żąkę Fenię? IP: 195.136.112.* 20.09.05, 10:48
      Albo Hoakię Fenizię? A moze Huką Fini?
    • Gość: ja Re: Kto mi pomoze? IP: 156.17.253.* 20.09.05, 10:54
      uakin finiks
    • Gość: Gosc Re: Kto mi pomoze? IP: *.HINET-IP.hinet.net 20.09.05, 11:28
      Imie wymawia sie jako "UAA-kiin" (angielska wymowa "WAA-keen"), nazwisko
      jako "fiiniks".
      Pozdrawiam - Gosc z Taipei
    • Gość: ja w anglii mowia dżakłin Finix IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 14:15
      i tyle. nie wiem jak jest poprawnie ale w trailerze do osady tak czytali, wiec
      tak musi byc
    • Gość: agabe Re: Kto mi pomoze? IP: *.provider.pl / *.provider.pl 20.09.05, 15:01


      oglądałam Davida Lettermana który miał ten sam problem. Jaoquin przedstawił się
      więc sam mniej wiecej tak "Wa-kin Finiks"
      • Gość: ria11 Re: Kto mi pomoze? IP: *.siedlce.pl / 80.51.51.* 20.09.05, 18:37
        O co Wy się jeszcze wszyscy kłócicie... hehe
        Podałam link wyżej. Tam wyraźnie słychać jak powinno się wymawiać imię Joaquin. Koniec!! Joaquin Phoenix chyba potrafi poprawnie wymówić własne nazwisko
    • Gość: yatta Re: Kto mi pomoze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 18:58
      W polskiej tv podczas zapowiedzi filmu 8MM mówili "żoakin finiks";) Założę się,
      że to kompletnie źle - bo to ani po angielsku (skoro Phoenix jest Amerykaninem),
      ani po hiszpańsku (skad pochodzi jego imię). Sposób wymowy, jakiej użyto w
      Polsce, wskazuje na ..Francję. Skąd ten dziwaczny pomysł??
      • aloosia Re: Kto mi pomoze? 20.09.05, 22:53
        wiecie ja naprawde nie wiem....ale w tv reklamowali jakiś film z jego udziałem
        i powiedzieli "żakin" ale to oniczym nie świadczy bo w tv bardzo często się w
        tych spr. mylą...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka