Dodaj do ulubionych

Największa filmowa porażka???

02.01.03, 22:14

Obserwuj wątek
    • kamilaksiezyc Re: Największa filmowa porażka??? 02.01.03, 22:37

      • Gość: johny filc Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.03, 15:50
        największa porażka to Zemsta i Ogniem i Mieczem, kiler2, z zagranicznych:
        Human Traffic, Krzyk3, Dowód Życia.
        • Gość: Rung Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.provider.pl / 192.168.13.* 05.01.03, 17:04
          Już wiem że kamilaksiężyc nie lubi Zemsty Toksycznego Mutanta, no dobra,
          ale dlaczego NIE LUBI SHREKA????
          • Gość: Benek Re: Największa filmowa porażka??? IP: proxy / *.chello.pl 06.01.03, 11:03
            Wiedzmin...
            Rung.. widzisz Kamili chyba nic sie nie podoba... przykre ale jakze oryginalne
            (tera taka moda chyba :D)
            • kamilaksiezyc ja bym to tak ujęła Benek : 13.01.03, 19:10

          • kamilaksiezyc SHREK 13.01.03, 19:06

            • Gość: sikor Re: SHREK IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 22:00
              kamilaksiezyc napisała:

              No to umówmy się, że to KOMEDIA DLA DOROSŁYCH. Bo w/g mnie, to jest fakt.
              • kamilaksiezyc Według Ciebie tak,ale nie według reżysera. 14.01.03, 23:31

              • Gość: et jesli twoje dzieci nie moga ogladac shreka to... IP: *.psm.gda.pl / 192.168.1.* 19.01.03, 12:12
                im wspolczuje matki...
      • Gość: cordec Re: Największa filmowa porażka??? IP: mail:* / 192.168.1.* 23.01.03, 14:41
        a cokolwiek ci sie podoba?
    • tomcrac Re: Największa filmowa porażka??? 05.01.03, 23:21
      The Ring, wersja japonska
      • Gość: verte Re: Największa filmowa porażka??? IP: 62.233.163.* 05.01.03, 23:29
        Wodny świat Costnera i z Costnerem i z producentem Costerem i chu.. wi czy
        jeszcze muzyki do tego nie napisał;-).Porażka również finansowa(straaaaszna).
        • Gość: Ruda Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.chelm.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 00:04
          Zdeeeeeeeeeeeecydowanie Wiedźmin!!! Totalna klapa!
          • Gość: oyey niezalogowany Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.03, 21:53
            zdecydowanie w tym roku Zemsta, oczywiście Wiedźmin, Quo vadis.
            Przereklamowane, badziewiaste, choć też nie beznadziejne, ale wyraźnie zamiary
            przerosły umiejętności twórców, i to tych z najwyższej półki
            • Gość: mjabol Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.acn.waw.pl 08.01.03, 15:43
              Pearl Harbour, Quo Vadis, Wiedźmin-bredźmin.Większość polskiej kinematografii
              ostatnich 12 lat.Nie mówię tu o filmach z góry złych jak arcyygniot pt młode
              wilki(do tej pory mnie telepie ze złości), ale o filmach, które miały szansę
              np.Ogniem i mieczem, a zostały okrótnie zaprzepaszczone.
    • yasny T I T A N I C 05.01.03, 23:32
      ... jak w temacie
    • mavereq Re: Największa filmowa porażka???-pomozcie wybrac! 07.01.03, 21:17
      Zapraszam wszystkich do wziecia udzialu w plebiscycie na najgorsza polska
      komedie wszechczasow. Jesli nie sa ci obojetne dalsze losy polskiej
      kinematografii to pomoz nam wybrac "Pozlacanego buraka" - najwieksza szmire
      posrod polskich komedii. Na razie przysylajcie nominacje. Sposorod nadeslanych
      nominacji zostanie wybranych 20 najpopularniejszych "perelek" i w lutym
      przeprowadzone zostanie glosowanie, w ktorym demokratycznie wylonimy laureata
      nagrody. Wiecej szczegolow i formularz do wysylania nominacji znalezc mozna na
      www.btsnet.com.pl/komedie_polskie/plebiscyt/ . Zapraszam!!!
      • Gość: dodo Re: Największa filmowa porażka??? IP: 209.226.65.* 08.01.03, 16:02
        kazdy z innych powodow ale to tak z ostatnich lat:
        jurasic park
        forrest gump
        business among strangers
        arrarat
        something about mary
        moze cos sobie jeszcze przypomne. raczej staram sie unikac pewnych filmow,
        o ktorych "z gory wiadomo", ze maja byc atrakcyjne glownie dla 14 years old
        illiterate black american ale czasem czlowiek da sie nabrac nawet na przywoite
        recenzje, wtedy klapa :-(
        • Gość: Sony Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.bogatynia.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 22:52
          Edi- straszna kaszana . Ze sie dalem na to wyciagnac. Jak to cos dostanie Oscara to ja wychodze.I ta jakosc obrazu!
          • Gość: sikor Re: Największa filmowa porażka??? IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 00:50
            Niektórzy naprawdę chcą być oryginalni. "Shrek" ?, "Forrest Gump" ?. Naprawdę
            nie było większych porażek. Zresztą połączenie "Shreka" ze słowem "porażka"
            urąga mojej inteligencji. No, ale oczywiście każdy ma prawo do swoich opinii.
            Dla mnie największe porażki to propagandowe filmy amerykańskie w stylu "Dzień
            Niepodległości", "Byliśmy żołnierzami", "Pearl Harbor" oraz polskie adaptacje
            lektur szkolnych.
            • Gość: dave Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 09.01.03, 17:30
              Tiiiia, oczywiscie Wiedzmin, Wladca pierscieni, polskie "superprodukcje". A kamiliksiezyc oczywiscie nie
              podoba sie nic co wymaga choc odrobiny poczucia humoru- SHREK, moja ty slodziutkaa to genialna
              ,lamiaca konwencje filmu animowanego produkcja, ni sorry kamila, albo jestes tepa, albo 0 poczucia
              humoru.
    • Gość: Don Simon Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.03, 16:47
      Najwieksza i najstraszniejsza to "Sposob na blondynke" -jeszce do teraz mnie
      telepie.
      A z polskich to niestety "Wiedzmin" - z trudem wytrzymalem, ale film tak mnie
      oslabil, ze ogladalem go do konca wydajac tylko jeki rozpaczy.
      Z wpisywanie tutaj "Shreka" (najbardziej oryginalna animacja ostatnich lat),
      czy "Forresta Gumpa" (swietny, swietny, swietny!!!!!) to chyba jakis zart.
      Pozdrawiam
      Don Simon
      • Gość: Don Simon Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.03, 16:49
        Gość portalu: Don Simon napisał(a):

        > Najwieksza i najstraszniejsza to "Sposob na blondynke" -jeszce do teraz mnie
        > telepie.

        Oczywiscie pomylilem sie :-). Tego co wyzje to nawet nie ogladalem. Cjodzilo
        mi oczywiscie o "Legalna Blondynke", czy jak to tam przetlumaczyli.
        Reszta bez zmian.

        > A z polskich to niestety "Wiedzmin" - z trudem wytrzymalem, ale film tak
        mnie
        > oslabil, ze ogladalem go do konca wydajac tylko jeki rozpaczy.
        > Z wpisywanie tutaj "Shreka" (najbardziej oryginalna animacja ostatnich lat),
        > czy "Forresta Gumpa" (swietny, swietny, swietny!!!!!) to chyba jakis zart.

        Pozdrawiam
        Don Simon
      • Gość: dodo Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.sympatico.ca 11.01.03, 17:17
        Gość portalu: Don Simon napisał(a):

        > Z wpisywanie tutaj "Forresta Gumpa" (swietny, swietny, swietny!!!!!) to
        chyba jakis zart.
        > Pozdrawiam
        > Don Simon

        zdecydowanie nie zart. jestem wielka milosniczka ksiazki, uwazam ja za
        wspaniale detalicznie zlosliwy opis spoleczenstwa amerykanskiego. film zabil
        ten opis totalnie dajac w zamian typowy hollywoodzki wyciskacz lez, ktorego
        jedyna zaleta byly nowatorskie (w momencie krecenia) special effects (brak
        nog). polecam ksiazke, na film szkoda czasu. dlatego wpisuje go na liste
        porazek - kolejna fatalna adaptacja. nie pierwsza i zapewne nie ostatnia...
        • Gość: Don Simon Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.03, 21:28
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > zdecydowanie nie zart. jestem wielka milosniczka ksiazki, uwazam ja za
          > wspaniale detalicznie zlosliwy opis spoleczenstwa amerykanskiego. film zabil
          > ten opis totalnie dajac w zamian typowy hollywoodzki wyciskacz lez, ktorego
          > jedyna zaleta byly nowatorskie (w momencie krecenia) special effects (brak
          > nog). polecam ksiazke, na film szkoda czasu. dlatego wpisuje go na liste
          > porazek - kolejna fatalna adaptacja. nie pierwsza i zapewne nie ostatnia...

          Nie, niegdy sie na to nie zgodze! "FG" tanim wyciskaczem lez? Raczysz
          zartowac! Film jest piekny, kreacja Hanksa wybitna, ksiazki nie czytalem
          (musze to zrobic, ale po sesji :-)), wiec moze tutaj mamy inny odbior, ale
          film jako film (nie jako ekranizacja ksiazki) jest rewelacyjny. A ze plakac
          sie chce? No coz, to chyba nie jest nienormalne? Final jest bardzo
          wzruszajacy, a sam film (bedacy niejako przekrojem przez kawalek historii USA -
          choc oczywiscie w tle) moge ogladac bez konca. Mimo, ze final nie jest
          szczesliwy. Czesc z Was wskazywala dobroc bohatera jako glowna
          zalete "Ediego". W "FG" jest to tysiac razy bardziej przekonywujace i tysiac
          razy bardziej prawdziwe.
          Pozdrawiam
          Don Simon
        • Gość: łażej Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.retsat1.com.pl / 172.16.80.* 17.01.03, 18:25
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > Gość portalu: Don Simon napisał(a):
          >
          > > Z wpisywanie tutaj "Forresta Gumpa" (swietny, swietny, swietny!!!!!) to
          > chyba jakis zart.
          > > Pozdrawiam
          > > Don Simon
          >
          > zdecydowanie nie zart. jestem wielka milosniczka ksiazki, uwazam ja za
          > wspaniale detalicznie zlosliwy opis spoleczenstwa amerykanskiego. film zabil
          > ten opis totalnie dajac w zamian typowy hollywoodzki wyciskacz lez, ktorego
          > jedyna zaleta byly nowatorskie (w momencie krecenia) special effects (brak
          > nog). polecam ksiazke, na film szkoda czasu. dlatego wpisuje go na liste
          > porazek - kolejna fatalna adaptacja. nie pierwsza i zapewne nie ostatnia...

          Forrest jest jedynym znanym mi filmem, który zdecydowanie przerasta swoją
          wartością książkowy pierwowzór. Po przeczytaniu książki dziwiłem się w jaki
          sposób scenarzysta dał radę skroić tak znakomity scenariusz. Piszesz, że
          filmowy Forrest jest jedynie wyciskaczem łez. Zupełnie się z Tobą nie zgadzam.
          Owszem, jest kilka scen, które chwytają za gardło. Ale to zupełnie nie stoi na
          pierwszym planie. Książkowy Forrest to był zwykły prostak, któremu dopisywało
          szczęscie. Nie kierował się żadną filozofią zyciową, jego życie było wyłącznie
          splotem zbiegów okoliczności. Forrest filmowy jest zupełnie inny. Nie jest
          inteligentny, ale jednocześnie nie jest głupi. I nie jest prostacki. A na tle
          życia Forresta pokazane jest kilkadziesiąt lat historii USA i świata. I to
          zarówno wielka polityka, jak i przeobrażenia kuilturowe oraz społeczne. I do
          tego kreacja Hanksa (oskar należał mu się nawet gdyby z całego filmu pozostała
          jedynie scena kiedy dowiadoje się od Jenny o dziecku).

          Reasumując, całkowicie się z Tobą nie zgadzam. Szanuje Twoją opinię, ale mam
          całkowicie odmienne zdanie co do relacji wartości książki i filmu.

          pozdrawiam
    • kiryllov Re: Najwie˛ksza forumowa poraz˙ka??? 11.01.03, 19:33
      Najwiekszymi porazkami uwazam kazdy odcinek "Swiata Bundych",
      kazdziutenka "Izaure", itp...

      Ech. Skoro zle rzeczy ogladasz, Kamilkoksiezyc, bardzo nam przykro.
      Takoz mi przykro jesli chodzi o innych czytelnikow forum.
      Co was inspiruje, by udac sie na Titanic, tudziez jakikolwiek film, gdzie
      pojawia sie Kevin Costner?

      raczej zalosny watek. (no tak, po co sie tedy wpisuje? hm... miserabilizm
      chroniczny, doprawdy)

      Benek, tak it seems like You were right...;-)
      • Gość: Don Simon Re: Najwie˛ksza forumowa poraz˙ka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.03, 21:30
        kiryllov napisał:

        > Najwiekszymi porazkami uwazam kazdy odcinek "Swiata Bundych",
        > kazdziutenka "Izaure", itp...

        Zartujesz! "Bundy" sa super! Zasmiewalem sie do lez z niektorych odcinkow.
        Okrzyk "Gooooo Bundy!" stal sie okrzykiem mojej klasy w liceum :-).
        Wystarczy porownac "Bundy" i "Kiepscy", zeby zrozumiec jaka jest przepasc
        miedzy oboma serialami - oczywiscie na korzysc "Bundych"
        Pozdrawiam
        Don Simon
        • Gość: pawel Re:do don simona o bandzie bandich IP: *.ae.krakow.pl 20.01.03, 00:57
          Donie Simonie a juz cie zaczalem lubic za obrone Foresta ale pograzasz sie tymi
          bandymi.Ciekawa klasa licealna-jaki poziom intelektualny;)! moja to sie w
          podstawowce tym zachwycala a ja jakos niebardzo. Bez urazy-klasy sie nie
          wybiera.
          pozdr.
      • kamilaksiezyc A ja myślę,że wątek jest good !!!! 13.01.03, 19:29

    • Gość: Yanek Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.future / 10.0.0.* 11.01.03, 22:30
      Edi porażka?!!!!!! Ludzie czy wy zupełnie oszaleliście.
      Obejrzyjcie Pearl Harbor, Stary, gdzie jest moja bryka,
      lub Pułkownik Correlli to dopiero się przekonacie co to
      jest porażka.

      Pozdrawiam
      • Gość: dodo Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.sympatico.ca 12.01.03, 04:57
        Gość portalu: Yanek napisał(a):

        Pułkownik Correlli to dopiero się przekonacie co to
        > jest porażka.
        >
        > Pozdrawiam

        no wlasnie - jeszcze jedna adaptacja wspanialej ksiazki "captain corelli's
        mandolin", ktora o ile wiem z recenzji byla koszmarnym gniotem. na film nie
        poszlam zeby sobie nie psuc pamieci lektury wiec nie wpisalam filmu na liste
        porazek ale pewnie by trzeba... obok forresta.
        ale ksiazke jak najserdeczniej polecam. zwlaszcza milosnikom podrozy na wyspy
        greckie :-)
    • kiryllov nie, no prosze... 12.01.03, 15:15
      Przecie nie po to przyklad Bundych podalem; czy ja naprawde mowie po
      chinsku?
      Czy musicie stosowac technike szybkiego czytania z 30% zrozumienia?

      chcialbym byc czytany powoli.
    • oyey Re: Największa filmowa porażka??? 12.01.03, 19:10
      Z tych ostatnich tworów filmopodobnych to proponuje "Zemste"
      Wajdy... "Wiedźmin" też, "Harry Potter"
    • Gość: republik-anka Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.we.client2.attbi.com 13.01.03, 19:37
      Quo Vadis, Wojna i Pokoj, Ishtar
    • kiryllov good, rzeczesz? 13.01.03, 21:12
      jest taka dosyc popularna ksiazka ("good", droga kamilko, gwoli
      wyjasnienia), nie pomne autora, i tam pisza : "zle drzewo wydaje zle
      owoce; dobre drzewo wydaje dobre owoce. Dobre drzewo nie moze wydac
      zlych owocow, wiec po owocach ich czynow poznacie ich".

      tak. wiec dla mnie kino przemyslowe, kamilko, jest czyms dla sztuki
      filmowej zlym. co nie znaczy, ze nie lubie zlych filmow, bo czesto lubie.
      ale skoro oto twa wrazliwosc jest tak czula, ze oburzaja cie komercyjne
      fabryczne produkty, to mysle, ze spojrzenie na tworcow dziela wystarczy, by
      ocenic owoc.

      rozumiem, ze nie wiedzialas, kto to Winslet, DiCaprio czy Cameron, tak?
      powiadam, ze sa srodki, ktore pomagaja sie z tym zapoznac.

      By pomoc w przyszlych wyborach, oto przyklad aplikacji danych : nie
      idziemy na Tanczacego w oceanie, bo Kevin Costner sie nam juz nieco
      narazil.
      Nie idziemy na Rocky X?, jesli lubimy Viscontiego glownie. (ja lubie filmy
      bokserskie, wiec na Rocky pojde, rzecz jasna. "Walkower" jest pieknym
      przykladem filmu bokserskiego, albo "This sporting life")

      no, to pozdrawiam, trzymajac kciuki.

      ps. czy musisz za kazdym razem przekonac sie o tym, ze ogien parzy,
      wkladajac don dlon? czy tez moze opowiesci starszych lub jedno
      doswiadczenie starczy?)

      • Gość: dodo Re: good, rzeczesz? IP: 216.191.157.* 13.01.03, 21:56
        nie przesadzajmy, kiryllov :-) sa filmy, na ktore idzie sie dla rezysera,
        aktora, z powodu recenzji lub tematu i niby wszystko jest jak sobie czlowiek
        wykombinowal a jednak nie dziala. najlepszym przykladem te nieszczesne
        adaptacje - o forrescie juz bylo teraz dodam przyklad "w druga strone" - po
        obejrzeniu bardzo dobrego filmu "before the night falls" wzielam sie za
        ksiazke. i tu... klapa, smutek i zalosc... tak tez bywa.
        pewnie - niektore porazki da sie przewidziec bez wychodzenia z domu ale nie
        wierze, ze nigdy ci sie nie trafilo przezyc milego badz niemilego zaskoczenia
        w kinie. bo z drugiej strony, gdyby wszystko bylo tak bez niespodzianek, to
        byloby strasznie nudno i ponuro :-)
        dla mnie takim niemilym zaskoczniem, a wiec porazka, byl zupelnie
        ostatnio "arrarat" egoyana i "bollywood, hollywood". natomiast bardzo
        pozytywnym zaskoczeniem okazal sie "pianista", po ktorym spodziewalam sie
        kolejnej holocausto-bogo-ojczyznianej opowiastki o sile ducha zawartej
        w seksownych palcach pianisty (prawie kazdy pianista ma bardzo sexy palce ;-D)
        a wyszlam z kina autentycznie wzruszona i poruszona, co nie zdarza mi sie tak
        czesto. podobie przyjemnym zaskoczeniem byla "frida" - szczegolnie w sferze
        scenograficzno-muzycznej.
        zycze wiec jak najwiecej niespodzianek w nowym roku - oby te pozytywne trafialy
        si czesciej niz porazki :-)
        • kiryllov Re: good, rzeczesz? 14.01.03, 00:32
          dodo, alez masz racje.
          jeno ja o tych porazkach nie czynie watku. chyba, ze warto, bo oto jakis
          film, nie wiedziec dalczego , nie przekonuje mnie, mimo, ze ma wszystko,
          by przekonywal (to, ze smutkiem, o "Pianiscie" wlasnie).

          Ale takie tanie rzucanie hasla o "porazki", po prawdzie, do niczego nie
          prowadzi.

          inna sprawa, zaslyszany gdzies plebiscyt na najgorsza polska komedie,
          ktora smieszy tym, ze niczym nie smieszy w ogole. ale kamilkaksiezyc nie
          w tej estetyce sie porusza, obawiam sie.
        • kamilaksiezyc A rzeczę good !!! 14.01.03, 23:49

          • Gość: sikor Re: Good rzeczą!!! IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 01:50
            Niestety, drogie Dodo i Kamilko, muszę przyjść z pomocą Kiryllov'owi, nie
            dlatego, że wy dwie ,a on sam, ale dlatego, że popieram go w "całej
            rozciągłości"(cokolwiek to znaczy).Sorry, ale jutro, bo już godz. 02.00.
            • kiryllov sorry za wszystko 15.01.03, 12:54
              uff, rzeklbym.


              wybacz, kamilko. jesli wiesz, ze rybe trzeba jesc dwoma widelcami, tedy
              mozesz juz ja jesc nozem i widelcem.
              trzeba po prostu miec pewien zasob zbednej na pierwszy rzut oka kultury,
              by moc jakiekolwiek sady proponowac.
              poziom postow twych zmusza mnie do tej uwagi, choc przecie nie czuje
              sie specjalnie komfortowo : robisz bledy w nazwiskach i tytulach
              angielskich - twoje prawo. ale w imie czegokolwiek, nie mow potem "sorry
              za bledy". to raz. o reszcie nie mam ochoty wspominac. przeraza mnie
              twoje branie na smiertelnie powaznie moich zupelnie zartobliwych,
              niefortunne slowo, argumentow.
              kamilko, mamy do czynienia z wielkim radosnym jarmarkiem, ktorym jest
              kino. jesli sobie tego nie uswiadomisz, to nigdy nie zrozumiesz na
              przyklad Felliniego, nic o Pasolinim nie mowiac.
              (tudziez Jarmush - jeden z najwiekszych amerykanskich tworcow, ale jesli
              nie pogodzisz sie z tym, ze zyjac w cyrku jestesmy skazani na pozornie
              banalne wyklady, i to one wlasnie sa najbardziej poruszajace, to
              pozostaje ci Tarkowski i doprawdy nie wiem kto inny. Rezyserzy to brudni,
              przyzwoici pijacy, film jest snem lub koszmarem, ale przecie juz i tak
              mysle, ze zaprzestalas lektury, wiec... itp)

              hej, kolego Sikor, milo mi bardzo, mam nadzieje, ze po tym poscie
              zgadzac sie nie przestaniesz.
    • Gość: arex Re: Największa filmowa porażka??? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 14:12
      dodam coś z nowości. "Transporter" to jest mój zdecydowany kandydat na
      arcykichę roku
      • Gość: rybb Re: Najwi?ksza filmowa pora?ka??? IP: *.sgh.waw.pl 15.01.03, 16:05
        Go?? portalu: arex napisa?(a):

        > dodam co? z nowo?ci. "Transporter" to jest mój zdecydowany kandydat na
        > arcykich? roku
        i jeszcze:
        XXX, Sum of all fears, Wladcy ognia, Die another day, itede... za duzo ich w tym roku zeby nawet zaczac wymieniac.
        • pinioszka RE:A rzeczę !!! 15.01.03, 17:50
          A ja myślę,że w tym co piszę Moon jest trochę racji !!!!!
    • Gość: Muzio Re: chcialem sie zapytac IP: proxy / 193.0.117.* 15.01.03, 17:56
      Czy Wy tutaj poza klubem forumowicza ludzkiego macie jakąś stałą paczke? Tak
      sobie pytam z ciekawosci.
      M
    • sana Młode Wilki - makabrrrra!!!!! 17.01.03, 17:03
      To wstyd dla polskiej kinematografii!!! Nigdy wczesniej i
      pozniej nie widzialam wiekszego chlamu! Kiepskie zdjecia,
      kiepski mintaz, kiepscy aktorzy a co najgorsze - ksiazka
      na podstawie scenariusza z masa bledow stylistycznych!
      Żamojda - Żenada!!!
    • dreaded88 "Na srebrnym globie" 17.01.03, 18:10
      i w ogóle Żuławski.
    • konwalia100 Re: Największa filmowa porażka??? 24.01.03, 08:56
      Bardzo mi się podoba takie ortodoksyjne podejście kamiliksiężyc do sprawy.
      Skoro ktoś napisał, że Shrek jest bajką dla dzieci, to tak jest i koniec. I
      kamili się nie podoba. Gdyby zostało wyraźnie i oficjalnie napisane (najlepiej
      w jakimś certyfikacie), że to komedia dla dorosłych, to wtedy kamila byłaby
      pierwszą fanką.
      Bardzo interesujące...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka