tomcrac 29.03.03, 13:56 Osobiscie uwazam, ze Leonardo DiCaprio zdecydowanie zasluzyl na Oskara za role drugoplanowa w "Co gryzie Gilberta Grape". Zapewne nie jest to jedyny przypadek pomylki Akademii, znacie inne? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: qcci Re: Bledne Oskary... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.03.03, 20:02 Tom Hanks za "Filadelfie",a powinien Anthony Hopkins za "Okruchy dnia". Odpowiedz Link Zgłoś
anita25 Re: Bledne Oskary... 06.04.03, 19:05 Cale mnostwo ! Chicago - film lekki latwy i przyjemny - do zapomnienia. Julia Roberts - powinna dostac Ellen Burstyn. Adrien Brody - powinien dostac Daniel Day-Lewis. Nicole Kidman - przy Julianne Moore i Meryl Streep jest nikim. Nie rozumiem dlaczego w ogole dostala nominacje za role glowna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tori Re: Bledne Oskary... IP: 212.33.69.* 06.04.03, 20:01 Akurat uważam, ze oscar dla Kidman był w pełni zasłużony, szkoda tylko że nie ogladałam "Far from heaven", bo Moore ponoć jedyna stworzyła kreację, która może z nią konkurować. Poza tym uwazam, za zupełnie niezasłużony Oscar dla Robert Benigniego, przede wszystkim za rolę męską (żenada, powinien Hanks albo Carrey) a takze za film zagraniczny. Odpowiedz Link Zgłoś
anita25 Re: Bledne Oskary... 06.04.03, 23:31 Nie przepadam za Kidman. Dostaje ciekawe role ale jakos nie potrafi nadac im glebi. Zawsze mam wrazenie ,ze bardzo sie stara zrozumiec postac ,ktora gra tylko jej nie wychodzi. Zepsula "Portret damy" IMHO. Nie wiem dlaczego akurat ja wyrozniono wsrod obsady "Godzin". Chyba dlatego ,ze bez jej udzialu nie dostaliby pieniedzy na film... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ok ob Re: Bledne Oskary... IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 12.04.03, 03:49 godziny? kidman. tylko kidman. skad innad rola stulecia. podziekuj opatrznosci, ze nie rozdajesz oskarow :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sol Re: Bledne Oskary... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 21:15 tak... tak... a rasel kroł mówił mi, żebym nie płakała... Odpowiedz Link Zgłoś
anita25 Re: Bledne Oskary... 15.04.03, 14:44 To ty podziekuj , przeciez tobie podoba sie Kidman :D Rola stulecia ? Dobre :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramelov Re: Bledne Oskary... IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 07.04.03, 00:36 O pomyłkach oskarowych mozna by mówić przez cały tydzień non-stop i tematu by się nie wyczerpało. Tak naprawdę nominacje do Oscarów w miarę sprawiedliwie i pokazują, kto w ostatnim roku był najlepszy w danej dziedzinie. Samo wygranie Oscara zależy już od wielu czasami pozafilmowych okoliczności. Co do Chicago to mimo, że jest to jak ktoś tutaj powiedział film lekki uważam, że zasłużenie zdobył Oscara biorąc pod uwagę konkurencję. To że film jest lekki nie oznacza, że nie może byc dobry. Jest to po prostu znakomita ekranizacja musicalu. Świetnie i pomysłowo zrobiona. Ze znakomita choreografią i na aktualny w sumie temat. Rozumiem, że niektórzy ludzie nie lubią kiedy aktorzy śpiewają i czekają na tzw. akcję, ale w tym filmie właśnie teksty piosenek również tworzyły fabułę i budowały charakterystykę postaci. Jesli ktoś tego nie zauważył, to nie rozumie istoty musicalu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lui Re: Bledne Oskary... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 11:10 Sama idea oskarow jest moim zdaniem bledna a tym samym wszystko co sie z nimi wiaze. Co to za pomysl zeby filmy dzielic na amerykanskie - wszystkie kategorie i jeden niemamerykanski...? Albo film jest dobry albo nie. O oskarach mowi sie tak duzo ze mozna odniesc wrazenie ze zapominamy o fakcie ze jest w zasadzie wyklacznie akcja promocyjna kasowego kina ameyranskiego. I ta promocja najwyrazniej sie udaje skoro ogladamy w kinach przede wszystkim filmy z USA, a przeciez chocby w krajach eur srodkowo-wsch robi, a na pewno robilo sie porzadne filmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramelov Re: Bledne Oskary... IP: 195.114.189.* 07.04.03, 20:10 Oscary są sposobem promocji nieco bardziej ambitnego, ale jednocześnie w miare atrakcyjnego dla przeciętnych widzów kina. Filmy, które osiągneły już olbrzymi sukces kasowy nie dostają zwykle Oscarów (vide Władca Pierścieni). Są to nagrody przemysłu filmowego, a nie nagrody typu festiwalowego. Przemysł nagradza tych, którzy dali zatrudnienie filmowcom w poprzednim roku w filmach na dobrym poziomie - stąd wiele nominacji dla filmów typu "Titanic" Kino amerykańskie ma rózne oblicza - obok głupawych komedii typu "American Pie" produkuje również znakomite filmy. Wielu niezależnych reżyserów (także nieamerykańskich) może kręcić filmy dzięki dochodom z rynku amerykańskiego. Amerykanie mają profesjonalne podejście do kręcenia filmów i traktują kinematografię jako dziedzinę przemysłu. Większość filmów poza takimi które są całkowicie nieudane opowiada jakąś konkretną fabułę od początku do końca, czego nie można powiedzieć o kinie polskim czy europejskim. Osobiście jestem wielkim fanem kina amerykańskiego, które w Polsce jest często znane paradoskalnie tylko pobieżnie z największych produkcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lui Re: Bledne Oskary... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.03, 00:32 Gość portalu: Ramelov napisał(a): > Oscary są sposobem promocji nieco bardziej ambitnego, ale jednocześnie w miare > atrakcyjnego dla przeciętnych widzów kina. Filmy, które osiągneły już olbrzymi > sukces kasowy nie dostają zwykle Oscarów (vide Władca Pierścieni). Jak dla mnie - film to sztuka, a sztuka ma, owszem wiele wspolnego z jakoscia obrazu, ale nie jest wyznaczniekiem decydujacym czy film ma byc dobry czy nie. Z Twojej wypowiedzi wynika ze Oskary mozna by w podtytule nazwac: ranking produktow roku. Naprawde uwazasz ze powinno sie oceniac i robic filmy tylko majac na uwadze ilosc sprzedanych biletow przecietnie ambitnym widzom, bo tych jest najwiecej (= najwiecej zyskow). ? Są to > nagrody przemysłu filmowego, a nie nagrody typu festiwalowego. Przemysł > nagradza tych, którzy dali zatrudnienie filmowcom w poprzednim roku w filmach > na dobrym poziomie - stąd wiele nominacji dla filmów typu "Titanic" no coz, jesli traktowac film jako produkt - obok pasty do zebow i samochodow - to rzeczywiscie Oskary sie sprawdzaja. taki ranking przemyslowcow i ich agencji reklamowych, PRowych i innych - kto sie najlepiej miewa w tym biznesie. Nie mowmy wtedy jednak o filmach "najlepszy" - bo dostal 5 oskarow, gorszy - bo dostal 4 i dramatach nominowanych ale bez nagrod. "dobry", "lepszy" sugeruje ze warto sie na niego wybrac bo jest dobrym filmem, a tu raczej nalezaloby powiedziec - dobrze zareklamowanym. A ja wciaz sie upieram ze kino to sztuka a nie przemysl. Wiem tez ze tych dwoch stanowisk nie da sie pogodzic - dla jednych film/ksiazke/obraz mozna i trzeba reklamowac, im wiecej sie sprzeda tym lepiej. Dla drugich - sztuka i pienadz niekoniecznie musza ze soba isc w parze. Stad tez np. mamy dwa wyrazenia na zjawisko o tym samym charakterze: sponsoring i mecenat. Sztuka wyzsza jest dla mnie jednak czyms wiecej niz zaspokajaniem aktualnych a zmiennych oczekiwan okreslonych grup do ktorych filmy sie kieruje; sztuka jest ponadczasowa, ma niesc uniwersalne tresci albo przeslania. Niekoniecznie zgodne z aktualna moda. > Kino amerykańskie ma rózne oblicza - obok głupawych komedii typu "American > Pie" produkuje również znakomite filmy. Nie watpie w to, przeciez filmy oskarowe tez bywaja dobrze odbierane przez krytykow filmowych i ambitnych, wymagajacych widzow. ALe umiescmy je obok innych swietnych filmow z roznych stron siata a nie zamykajmy sie na kino amerykanskie: lepsze/gorsze/ nagrodzone oskarem/ niezalezne. Po prostu - jedno w wielu. Wielu niezależnych reżyserów (także > nieamerykańskich) może kręcić filmy dzięki dochodom z rynku amerykańskiego. > Amerykanie mają profesjonalne podejście do kręcenia filmów i traktują > kinematografię jako dziedzinę przemysłu. Większość filmów poza takimi które są > całkowicie nieudane opowiada jakąś konkretną fabułę od początku do końca, > czego nie można powiedzieć o kinie polskim czy europejskim. tylko ciekawe czemu w Stanach ceni sie jednak polska solidna szkole filowa... Naprawde uwazasz ze powiedzmy stare polskie kino jest nieprofesjonalne...? Albo wspolczesne francuskie. Istotą sztuki jest wilokulturowosc, pewna rownowaga pomiedzy tresciami z roznych kultur. Tymczasem przegladajac repertuar kin mozna odniesc wrazenie ze istnieje tylko film amerykanski. Przeciez 99% tych ktorzy do kina ida nie maja nawet za bardzo wyboru czy chca ogladac cos z USA czy Indonezji skoro jest tak niewiele produkcji niezachodniej. Osobiście jestem > wielkim fanem kina amerykańskiego, które w Polsce jest często znane > paradoskalnie tylko pobieżnie z największych produkcji. Tez jestem za pokazywaniem filmow niekoniecznie kasowych takze i z Ameryki - obok podobnych fimow z Japonii, Grecji, Polski. Niestety poki co z USA przychodzi do nas prawie wylacznie komercja a porzadne, ciekawe i niebanalne filmy z innych miejsc widujemy w DKFach i duzych miastach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramelov Re: Bledne Oskary... IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 08.04.03, 19:02 Produkcja filmów kosztuje - nawet tych niskobudżetowych. Te pieniądze muszą się zwrócić - inaczej filmy przestaną byc kręcone. Film to nie jest przedsięwzięcie charytatywne. Tam wszystko kosztuje. Osobiście uważam, że film może być jednoczesnie produktem i dziełem sztuki. Dokładnie mówiąc filmowi zdarza się być sztuką, jak mówi Juliuz Machulski. Najwyżej cenię i ceniłem te filmy, które potrafiły łączyć sukces komercyjny z wysokim poziomem artystycznym. Nie znoszą natomiast akademizmu z filmie. Filmów chłodnych, wystudiowanych, w których nie ma żadnych emocji w stylu kina Bergmana. Podobny stosunek mam do trylogii Kieslowskiego (choc lubię jego Dekalog). Takie filmy z założenia mają być niezwykle głębokie i poruszać poważną tematykę, ale mnie w ogołe nie poruszają. Wolę filmy, które opowiadają ciekawą, niezwykłą historię, która przy okazji zmusie mnie do głębszych przemyśleń, poruszą moje emocje. Takie filmy są wielowarstwowe. Rózni widzowie zależnie od swojej wrazliwości i inteligencji mogą wynieść różne rzeczy z tego samego filmu. Takie są moim zdaniem moje ulubione filmy "Niebezpieczne związki" Stephena Frearsa czy "Jerry Maguire" Camerona Crowe'a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramelov Re: Bledne Oskary... IP: 195.114.189.* 07.04.03, 20:13 Drogi Lui. Jakbyś nie zauważył, to Oscary to nagroda amerykańskiego przemysłu filmowego, więc nie dziwi chyba to, że jest jedna kategoria dla filmów obcojęzycznych. :- ) I tak w głównych kategoriach w ostatnich latach nominacje i Oscary dostają filmy spoza USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duncan Re: Bledne Oskary... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 17:42 Jedna z największych pomyłek - Maurice Jarre, muzyka do "The last imperior" w 1987, zamiast Ennio Morricone "The Mission" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nana Re: Bledne Oskary... IP: *.bmj.net.pl 08.04.03, 14:50 Od samego początku Oscary wzbudzały pewne kontrowersje co do przyznawania nagród. Dlaczego członkowie Akademii tak postępują zawsze było, jest i będzie ich tajemnicą. Takich pomyłek, że ktoś dostał a nie powinien było mnóstwo i nie starczyłoby pewnie miejsca, żeby to wszystko wymienić. Faktem jest, że w ostatnich latach coraz więcej musi się o przyznawaniu Oscarów filmom bardziej wypromowanym, które zarobiły mnóstwo kasy, a nie były specjalnie wybitne- Titanic, Gladiator, aktorów/aktorek- Julia Roberts, Gwyneth Paltrow, Jennifer Connely,reżyserów, scenarzystów, itd, itp. Mnie osobiście najbardziej "wkurzają" faworyci-przykład z tego roku: lubię Nicole Kidman jest dobra aktorką ale czy najlepszą z pośród wszystkich nominowanych? Jednak w filmie Godziny lepsze były Juliane i Meryl (zresztą porównując je 3 Meryl jest chyba najlepsza, o czym też mówiło wielu amerykańskich krytyków). Oscara dostała Nicole- nie było żadnej niespodzianki. Gorące nazwisko wygrało. A nie mogła wygrać np. Diane Lane za świetną kreację w Niewiernej. to mnie właśnie zastanawia dlaczego nie wygrywa ktoś kto jest najlepszy? Przykre, żę pewnie dlatego, że nie ma "gorącego " nazwiska i tyle .Jak tak dalej pójdzie to Jennifer Lopez dostanie Oscara bo to w końcu bardzo znana pani. A takie podejście bardziej wpłynie na mniejszą oglądalność, zainteresowanie galą oscarową ( na moje wpłynęło). Członkowie Akademi powinni chyba być bardziej obiektywni i niezależni. Bo gdyby tak było przyznanie Oscarów nie byłoby tak kontrowersyjne, ale też i nudne jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nana Re: Bledne Oskary... IP: *.bmj.net.pl 08.04.03, 14:51 Od samego początku Oscary wzbudzały pewne kontrowersje co do przyznawania nagród. Dlaczego członkowie Akademii tak postępują zawsze było, jest i będzie ich tajemnicą. Takich pomyłek, że ktoś dostał a nie powinien było mnóstwo i nie starczyłoby pewnie miejsca, żeby to wszystko wymienić. Faktem jest, że w ostatnich latach coraz więcej musi się o przyznawaniu Oscarów filmom bardziej wypromowanym, które zarobiły mnóstwo kasy, a nie były specjalnie wybitne- Titanic, Gladiator, aktorów/aktorek- Julia Roberts, Gwyneth Paltrow, Jennifer Connely,reżyserów, scenarzystów, itd, itp. Mnie osobiście najbardziej "wkurzają" faworyci-przykład z tego roku: lubię Nicole Kidman jest dobra aktorką ale czy najlepszą z pośród wszystkich nominowanych? Jednak w filmie Godziny lepsze były Juliane i Meryl (zresztą porównując je 3 Meryl jest chyba najlepsza, o czym też mówiło wielu amerykańskich krytyków). Oscara dostała Nicole- nie było żadnej niespodzianki. Gorące nazwisko wygrało. A nie mogła wygrać np. Diane Lane za świetną kreację w Niewiernej. to mnie właśnie zastanawia dlaczego nie wygrywa ktoś kto jest najlepszy? Przykre, żę pewnie dlatego, że nie ma "gorącego " nazwiska i tyle .Jak tak dalej pójdzie to Jennifer Lopez dostanie Oscara bo to w końcu bardzo znana pani. A takie podejście bardziej wpłynie na mniejszą oglądalność, zainteresowanie galą oscarową ( na moje wpłynęło). Członkowie Akademi powinni chyba być bardziej obiektywni i niezależni. Bo gdyby tak było przyznanie Oscarów nie byłoby tak kontrowersyjne, ale też i nudne jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asiek Re: Bledne Oskary... IP: 80.50.22.* 11.04.03, 13:27 Z oskarowych pomyłek najbardziej pamietam dwie (oczywiście według mnie): 1. Jim Carrey za "Truman Show" - dostał Złoty Glob, ale Akademia nie dała Mu nawet nominacji. Carrey zawsze będzie dla Amerykanów tylko komikiem, nigdy nie uznają Go za dobrego aktora. Ale na samej ceremonii wszystkich wyśmiał - kto oglądał ten wie o czym móię.[Podobnie jest z pięknymi kobietami - na przykład Julia Roberts dostał Oskara dopiero za trzecią nominacją, musiała długo udowadniać, że nie jest tylko lalką] 2. Russell Crowe za "piekny umysł" - nagrodę dostał wtedy Denzel Washington. Choć uważam, że Washington jest wielkim aktorem, to w tym wypadku nagrody (obydwie, także dla Halle Berry) były tendencyjne - dostali czarni, bo są czarni. Rola Nasha to majstersztyk, Russell nie dostał nagrody także za to, że jest arogancki w życiu prywatnym - no i nie jest Amerykaninem. Ale dla mnie i tak był najlepszy - nawet duzo lepszy niz grając Gladiatora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paxon Re: Bledne Oskary... IP: *.cxt.pl / 10.10.28.* 11.04.03, 23:52 1. "Forrest gump" - nigdy nie zrozumiem dlaczego ten film pokonał "Skazanych na Shawshank" 2. Jim Carrey za role w "Truman show" i "Man on the moon" - powinien dostac przynajmniej nominacje 3. Oskar dla "Gladiatora" za najlepszy film to dla mnie nieporozumienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrybent Re: Bledne Oskary... IP: 209.234.166.* 12.04.03, 00:12 Prosze zauwazyc, jak muzyka potrafi "wywindowac" film, grajac na emocjach. Przykladem doskonalym jest wlasnie Gladiator - gdy oglada sie go jak film niemy, wyplywaja na wierzch wszystkie niedostatki i w rezultacie okazuje sie byc filmem sprytnie spreparowanym, przyprawionym paroma widokowkami i ...tak nie wiele wiecej. Muzyka w tym filmie stracila Oscara do "Wladcy pierscienia". Odpowiedz Link Zgłoś
tomcrac Re: Bledne Oskary... 12.04.03, 13:20 > 1. "Forrest gump" - nigdy nie zrozumiem dlaczego ten film pokonał "Skazanych > na Shawshank" Ja stawiam te filmy na rowni, trudno byloby mi wybrac lepszy. Moze wygral dlatego, ze byl bardziej uniwersalny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nora Re: Bledne Oskary... IP: 57.66.48.* 15.04.03, 14:15 Pare lat temu odczulam jako niesprawiedliwosc fakt ze Daniel Day-Lewis nie dostal Oskara za role W imię ojca, wtedy wygral chyba Hanks za Filadelfie (chyba z powodu tematyki filmu). Tak naprawde kibicowalam Hanksowi za Forresta Gumpa. Teraz wiem, ze ta statuetka niewiele ma wspolnego z wartoscia filmu. Dobra rola podobnie jak film po prostu zostana zapamietane. Odpowiedz Link Zgłoś
anita25 Re: Bledne Oskary... 15.04.03, 14:49 DDL moglby dostac Oscara za wiekszosc swoich rol :) Trudno traktowac powaznie Oscary jesli np. Julia Roberts wygrywa z Ellen Burstyn. To raczej dobra reklama dla aktorow i tworcow filmowych. Na pewno pomaga w karierze. Odpowiedz Link Zgłoś