roody102
01.04.03, 15:21
To nie jest film, ktory porywa. To bardzo spokojny film o czlowieku, ktory
przez cale zycie pracowal na to, zeby moc sie spokojnie i w miare dostatnio
zestarzec. Jak wielu z nas, nie? Ilu z nas ma o swojej przyszlosci takie
wyobrazenie, ze lata pracy pozwola dorobic sie w koncu domku z ogrodkiem,
rozsadnej emerytury i 11 meterowego wozu campingowego gotowego do podrozy po
swiecie? No moze nie dokladnie takie, ale cos w tym stylu. Wielu,
przynajmniej tak mi sie zdaje z obserwacji, tworzy takie scenariusze a potem
usilnie wciela je w zycie z nadzieja, ze gdzies tam na koncu wszystkie te
materialne korelaty szczescia - dom, rodzina, samochod, stan kata pozwalajacy
na spokojne myslenie o przyszlosci - zsumuja sie w Szczescie. Wielu moich
rowiesnikow juz dzis wpedza sie, tak mi sie zdaje, podkreslam, w spierale,
ktra konczy sie tak jak u Schmidta. Wielu z nas, tak jak on, ma szanse
obudzic sie kiedys z reka w nocniku. Coz z tego, ze bedzie to taki nocnik,
jaki sobie wymarzymy i wypracujemy, skoro wtedy nie bedzie juz z kim i jak
dzielic szczescia, skoro wszystko to okaze sie fasada, za ktora nic nie ma?
Ale zeby to zrozumiec, Schmidt stoczy ze soba calkiem niezly boj a to, ze
zrozumial nie cofnie juz czasu. I jego jedynym pocieszeniem i przyjacielem
zostanie Ndugu... W tym tkwi chyba przestroga dla nas, zeby nauczyc sie, ze
nie ma czegos takiego jak Szczescie, do ktorego mozna dotrzec na koncu. Ze w
zyciu jest po prostu troche malych szczesc, ktorych nie da sie poskladac w
jedno duze i calkowite. Dlatego trzeba umiec z nich korzystac wtedy, kiedy sa
w zasiegu a nie odkladac wszystko na jakies nieokreslone pozniej. Tak jakos
odbieram ten film, jak zwykle przez pryzmat swoich przemyslen, co w przypadku
filmu o 66-letnim facecie, ktory ma 73% szans, ze umrze w ciagu 9 lat jest
dla 23-latka przedsiewzieciem wrecz karkolomnym.
A poza tym, to jest one man show - Jack Nocholson jak zawsze, bez
dwoch zdan, swietny. Nie jest to wprawdzie swir, za ktorego usmieszkiem kryje
sie prawdziwy psychol, jakiego Nicholson zawsze gral swietnie, ale okazuje
sie, ze sfrustrowanego emeryta, z ktroego owe frustracje czasem wylaza, tez
gra wspaniale. A juz scena z sikaniem... Ale co ja bede uprzedzal fakty, sami
sobie zobaczcie.