Gość: lawok
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.05.03, 10:00
W odrealnionej około matrixowej przewirtualizowanej
rzeczywistości miodem dla mego serca był obejrzany wczoraj
(pokaz przedpremierowy w Atlanticu w Wawie) ten rewelacyjny
film, będący przede wszystkim hymnem pochwalnym dla książki (a
raczej dla literatury).. Polecam bardzo wszystkim którzy szukają
w kinie ukojenia, refleksji, piękna i wzruszeń (nie tych tanich
rodem z serialowej papki). To spojrzenie na nie tak znów odległą
historię Chin w wydaniu trójki młodych ludzi przesiąknięte jest
mimo wszystko jakąś nostalgią... może za prostotą, za szukaniem
szczęścia w rzeczach najzwyklejszych. No i te krajobrazy. Wow!
Pzdr
K.
Ps
Jeśli tworzone są jeszcze takie filmy to ten nasz świat nie
zginie. (o: