Dodaj do ulubionych

Pan i władca: Na krańcu świata

IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 24.11.03, 01:17
.
Obserwuj wątek
    • Gość: o. Pan i władca - film Listopada IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 24.11.03, 01:30
      Weir i Crowe oraz reszta ekipy stworzyli ,
      Wybitny film historyczny , wart Oscarow.
      Moja ocena: 5/6
      To kino nie dla wszystkich , chodz tu sa - mocne sceny bitewne
      oraz elemety widowiskowe.
      Atutem glownym filmu jest Obraz jak z galerii.
      • orbulon Re: Pan i władca - film Listopada 24.11.03, 10:00
        Weir kazał nam czekać pięć lat na kolejny swój film. Filmu jeszcze nie
        widziałem, ale czuję, że będzie to wydarzenie sezonu. Zawsze ceniłem kino
        Petera Weira. Mam nadzieję, że sprawdzi się w kinie przygodowym.


        pzdr
        • Gość: Turek Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.03, 11:35
          Nie mogę się doczekać, po tym co widziałem na zwiastunie. Brakowało mi właśnie
          czegoś o morzu, ale nie bajkowego, tylko właśnie w takim dziarskim,
          energicznym, przygodowym, realistycznym klimacie. Z amerykańskich box-officów
          widzę, że nie sprzedaje się najlepiej. Może jest za ambitny? Ale na Weira
          zawsze warto iść.
          POzdrawiam
          • orbulon Re: Pan i władca - film Listopada 26.11.03, 10:42
            Gość portalu: Turek napisał(a):

            > Nie mogę się doczekać, po tym co widziałem na zwiastunie. Brakowało mi
            właśnie
            > czegoś o morzu, ale nie bajkowego, tylko właśnie w takim dziarskim,
            > energicznym, przygodowym, realistycznym klimacie. Z amerykańskich box-
            officów
            > widzę, że nie sprzedaje się najlepiej. Może jest za ambitny? Ale na Weira
            > zawsze warto iść.
            > POzdrawiam


            Witaj. To, że na Weira warto iść nie podlega wątpliwością. Nareszcie
            tematyka "morska" powraca do kina. Też nie mogę się doczekać tego filmu.


            • Gość: feran Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.txucom.net 27.11.03, 02:27
              To jest film roku.Bedzie kandydatem do Oskarow.

              Film kosztowal ok 140 mln$,jest to chyba najdrozszy film toku.zaczeto robic w roku
              2000.Finansowaly trzy wytwornie.

              Napremierze w Londynie obecnny byl ksiaze Karol.

              Polski tytul jest bledny;Master and Commander to scisly tytul;zreszta w Polsce jest stopien
              Komandor.Rcze powinno byc "Dowodca Okretu."


              Film jest opart na ksiazkach pisarza"Kultowego" Peter O'Brian.Jest to cykl 20 ksiazek zaczynajace
              sie od "Master and commander' a konczy "Blue at mizzen".Ksiazki te to bestseller w UK i USA.
              Wielu ludzi uwaza PatricO'Brian za najlepszego pisarza historycznego 20 wieku.Te
              ksiazki,wlasciwie objasniaja podstwe popetgi Anglii i przyczyne kleski Napoleona.

              Ksiazki maja zagorzlych fanow.Wyszlo juz okolo 20 ksiazek objasniajacych ksiazki O"Brian np
              nawet ksiazka kucharska z przepisami na potrawy wymiennione w cyklu;CD z muzyka grana przez
              dwoch czolowych bohaterow i spiewane przez zalogi okretow;Slynne"Old Beef of England czy
              "Heart of Oaks"
              • Gość: feran Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.txucom.net 27.11.03, 03:27
                Kazdy szczegol w tym filmie jest autentyczny,z epoki.

                Najwiekszy klopot ze strojem zwyklych marynazry bo sie nie zachowaly.Sa w muzeach mundury
                oficerow ale nie ma ubran zwyklych majtkow.

                Rezyser to nawet sie wczolgal gleboko w "trzewia" okertu USA Constitution bo tam zachowaly sie
                autentycne 2 deski z oryginalnogo kadluba z poczatku 19 wieku i chcial je dotknac.

                Przetestowano 7 000(7 tysiecy) aktorow i statystow na okolo 150 wystepujacych w filmie,nawet
                szukano w Polsce;bo potrzebne byly twarze ziszczone jak oryginalnie w 1800 roku,nie wiem czy
                gokos wzieto..

                jedyny zrzut do filmy,ze za malo autentyczny to jezyk.Zeglarze w roku 1800 uzywali bardzo
                swinskiego jezyka(tak jak teraz holota w Polsce) a ze wzgledu na "dozwolone od lat trzynastu" to
                nie mogli uzywac k i ch.
          • Gość: Michal Re: Pan i władca - film Listopada IP: 5.3.1R* / *.eds.com.au 27.11.03, 07:04
            Wlasnie bylem na prapremierze i film podobal mi sie bardzo.

            To jest znakomite kino przygodowe ze swietnymi zdjeciami, dobrym aktorstwem i
            niezlym scenaruszem. Nie nie ani za mialkie, a zbyt "ambitne". Z
            recenzja "Wyborczej" bardziej bym sie juz chyba nie mogl zgodzic..
            • orbulon Re: Pan i władca - film Listopada 27.11.03, 08:45
              Zdjęcia robił w końcu Russel Boyd, stary kumpel Weira. Więcej o filmie powiem
              kiedy go już obejrzę. Tematyka "morska" wraca do kina i chyba porządnie
              mnie "zaczaruje".

              Pzdr.
              • Gość: Turek Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.03, 09:51
                Cześć,

                Wcześniej jakoś nie kojarzyłem Russela Boyda i dopiero teraz zerknąłem do IMDB
                i rzeczywiście choćby "Piknik pod Wiszącą Skałą" jest jego. Zauważyliście, że
                niestety filmy morskie głównie ponoszą klęskę? Może nie tyle artystyczną co
                komercyjną. Dlaczego tak jest? Weźmy np. Piratów Polańskiego, potem był "Wiatr"
                z Modinem bodajże, później chyba "Sztorm" z Ridleya Scotta, totalną klapą był
                film z Geeną Davies i też Modinem, "Wyspa Piratów"? nie pamiętam tytułu.
                jedynie "Piraci z Karaibów" odnieśli sukces. Bo nawet "Pan i Władca" sprzedaje
                sie średnio. Dlaczego - filmy o morzu są za trudne? za surowe?
                P.S. Ciekawi mnie muzyka do "Pana i Władcy" - na zwiastunie widziałem scenę
                tańca - liczę na jakieś ciekawe shanty
                Pozdrawiam
                • Gość: Michal Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.sa.bigpond.net.au 27.11.03, 13:12
                  "Piraci" Polanskiego padli bo to byl po prostu kiepski film :)
                  • Gość: Turek Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.03, 14:26
                    Bez przesady, wcale tacy źli nie byli. Świetne zdjęcia, sceny batalistyczne,
                    ironiczny klimat - mi się podobali, za każdym razem jak gdzieś "leci" staram
                    się obejrzeć. Może padli, że za było za dużo Polańskiego w nich, a widzowie
                    mogli się nastawiać na klasyczne widowisko przygodowe?
                    • Gość: Michal Re: Pan i władca - film Listopada IP: *.sa.bigpond.net.au 27.11.03, 21:46
                      Ten film padl wlasnie dlatego, ze nie bylo w nim Polanskiego, a byl to bardzo
                      zwyczajny film przygodowy.
    • Gość: aga Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 27.11.03, 10:14
      Wczoraj byłam na premierze i serdecznie polecam.
    • Gość: p "Master and Commander" =/= "Pan i wladca" IP: *.science.uva.nl 27.11.03, 15:38
      Znowu nie mamy szczescia do tlumaczenia tytulow. "Master" w
      kontekscie owczesnej floty brytyjskiej to tyle, co "kapitan"
      (statku lub okretu), a "commander"
      • Gość: Roman Re: Master and Commander IP: *.vf.shawcable.net 28.11.03, 17:21
        Oczywiscie, pelna racja. Zupelny brak podstawowej wiedzy i
        rzetelnosci w tlumaczeniu tytulu tego filmu. "Master"
        to "Master Mariner", a nie pretensjonalny PAN. To jednak jest
        sprawa techniczna, ale skad sie wzial WLADCA? Przechodzi moje
        pojecie!
        • Gość: Mefisto Re: Master and Commander - co za tłumaczenie? IP: 213.78.73.* 28.11.03, 23:09
          Ja to wyjaśnię. Jak wiadomo, u nas awansują lojalni, a nie
          kompetentni. Tłumaczenie więc zrobiła panienka szefa, a tego
          kompetentnego w temacie dawno już wykończyli, zmuszając do
          odejścia, "bo się nie sprawdzał".
    • Gość: webn Kopletna kaszka , a nie inteligetna recenzja ! IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 27.11.03, 18:57
      TYLKO DO HOOLWOOD SAMOLOTEM I NA STOLEK.
      Czy aby w filmie nie jest najwazniejszy obraz ?
      A kiedy jest pewna praca , to pisze sie ...,no nie.
      • Gość: feran Re: Kopletna kaszka , a nie inteligetna recenzja IP: *.txucom.net 27.11.03, 21:44
        Recenzje w 'Wyborczej" napisal kompletny balwan i niewyksztalcony idiot,ktory nie na dodatek nie
        zna jezykow obcych i nie czyta literatuty pieknej.

        dawno juz nie czytalem czegos tak glupiego,krzyk: nic nie wiem nie rozumiem.

        Pare opodpowiedzi: na film pieniadze zlozyly trzy wytwornie bo zeby zrobic dobrze taki film to
        trzeba bylo wspanialych aktorow i wwpanialej ekipy a to jest drogie.Za tanie pieniadze to mozna
        zrobic Ogniem i mieczem nikt poza Polska nie bedzie ogladal.

        Jak napisalem powyzej film jest zrobiony na podstawie ksiazek PatrickaO'Brian.Pisarz jest uwazany
        za najwybitniejszego pisarza historycznego 20 wieku.
        Ksiazki te maja ogromna liczbe (3mln) fanatycznych czytelnikow.

        Ten film pokazuje dlaczego Napoleon nie zdobyl Anglii i dlaczego wyladowal na wyspie Sw
        Heleny(i dlaczego Polska nie odzyskala niepodleglosci).
        Film ma ogromne znaczenie dla Anglii,Australii,N Zelandii i USA.

        To poswiecenie i profesjonalizm zalog ok 700 Brytyjskich okretow doprowadzilo do kleski
        Napoleona.To dzieki nim francuski przestal byc jezykiem miedzynarodowym a rozpoczal sie
        podboj swiata przez angielski.

        To wlasnie ci mali chlopcy13 latkowie wychowywani na okretach, dokladnie jak na tym filmie,
        nastepnie rozprzestrzenili wladze Krola Brytyjskiego na siecie.Royal Navy(Marynarka Krolewska) to
        byla chyba pierwsza organizacja na swiecie gdzi awans,wysokie zarobki,dowodztwo nad ldzmi
        dostawala sie za zaslugi a nie za pochodzenie i w jakiej rodzinie sie urodziles.
        • Gość: ANka Nie lubie Crowe´ a a ide... IP: *.ifn-magdeburg.de 28.11.03, 14:04
          Moze pod wplywem tej krytycznej recenzji.....Pokazcie mi prawdziwych facetow,
          ktorych nie pociaga urok modeli, pokazcie ojca, ktory nie bedzie sie bawil
          kolejka dziecka itd... Co za czysta bzdura.. Swiezy powiew? Tzn co? Czy to
          oznacza, ze jesli na filmie mama nie podzyna gardla swojemu dziecku to brak jest
          ´swiezego powiewu´? Ile jest dzis faktycznie filmow o morzu?
          Pan krytyk pewno woli ´noc w wielkim miescie´i sen z wlosami na jezdni, a glowa
          na trawniku stacji benzynowej.. Albo nowe elementy erotyki- tzn. dzis ´niech
          zyje porno´ itd...
          Najwyrazniej dzis krytycy nie sa juz zadnymi strategami i nie maja kompletnie
          pojecia- co to takiego jest i czym to sie je. I jakie to ma odniesienie w stos.
          do zycia..
          Mysle, ze wreszcie znow bedzie to film, ktory bedzie sie podobal i mnie i mojemu
          facetowi-
          Jedyne co sie rzuca w oczy to fakt ze coraz wiecej filmow H. jest o wojnie.. NO
          i nie da sie ukryc- to tez strategia..albo polityka. Coz poczac.. Ale jesli juz-
          to wole morze...
        • Gość: sila i honor Re: Kopletna kaszka , a nie inteligetna recenzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.03, 10:01
          recenzent pmoss to debil i szczur ladowy :> juz sam pseudonim swiadczy ze z
          toba cos nie tak :)) wez po uwage baranie ze w POLSCE jest coraz wiecej ludzi
          ktozy sie interesuja zeglarstwem i chocby dla nich (i dla mnie) ten film jest
          super. Ten film pokazuje dlaczego pomimo tego ze żabojady mialy lepsze okrety
          (to prawda)Royal Navy skopala im tylki SORRRRRYYYYYY! a jak sie nie
          interesujesz histaria i tematyka wojenna to wypier..... na swoja dzialeczke i
          sadz buraczki. ps nie jestem 12 latkiem i nigdy nie skleilem zadnego
          modelu :>
        • Gość: Marynista Re: Kopletna kaszka , a nie inteligetna recenzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.03, 19:37
          O wiele lepszy od O'Briana jest C.S.Forester kto nie czytał niech żałuje
    • Gość: kaso Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.03, 16:04
      film pan iwladca na krańcu świata to super film
      • Gość: lolo Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: 150.254.89.* 28.11.03, 16:32
        Film nieco przereklamowany !!!
        Sporo dłużyzn !! I smiesznych akcji [vide postrzelenie doktora]
        Filmowi wyrażnie brakuje tego czegoś !! co by porwało i
        zachwyciło !
        Niemniej warto obejrzeć dla kapitalnych zdjęć, scenerii i niezłej
        roli R.Crowe.Tymbardziej że filmy o tematyce morskiej żądko kiedy
        sa tematmi filmów [powążnie nie możemy traktowac chyba piratów z
        karaibów]
    • Gość: tomy Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.11.03, 12:10
      Zupełnie nie rozumiem dla czego film ma tutaj jedynie *** ??!!
      Ale to chyba norma, widywałem szmiry z ****. Moim zdaniem film
      jest w 100% porywający i niesamowity. Nie ma w nim terj typowej
      dla takich filmów oderwanej od realności kolorystyki. Przez
      chwilę uwierzyłem że jestem na morzu i o to chyba chodzi
      (czułem smród pokładu i chłód wiatru), chwilami bałem się
      świszczących mi nad głową kul. Intryga oczywiście ciut
      amerykańska przypominająca jednak bardzej europejski klimat.
      Krótko mówiąc z amerykańskim rozmachem powstało prawie
      europejskie kino- JA POLECAM
    • Gość: az Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: 213.216.74.* 29.11.03, 20:22
      Film zachwycający, ale i tak trochę ponarzekam. Wśród oficerów angielskiego
      okrętu brakło choć jednego, który nie byłby człowiekiem "że do rany przyłóż".
      Ta nieco zbyt familiarna atmosfera na morzu też nie wydaje się zbyt
      prawdopodobna. Np. to właśnie kadeci byli tradycyjnie najbardziej
      znienawidzonymi przez prostych marynarzy członkami załogi. W filmie Weira
      majtkowie są niemal szczęśliwi,że mogą się tym "panom" czymś przysłużyć. Ale to
      tylko łyżka dziegciu.
      • orbulon Re: Pan i władca: Na krańcu świata 30.11.03, 10:20
        Byłem w piątek na premierze. Niema co wiele mówić. Dla mnie to najlepszy
        film tego roki {chyba wybiorę się jeszcze raz do kina na niego}. Oskar za
        zdjęcia i efekty dzwiękowe powinien być murowany. Szansę na niego mają też
        P.Weir za reżyserię i R.CRowe za główną rolę.


        Kawał dobrego kina przygodowego. Nie pamiętam filmów z czasów wojen
        napoleońskich, gdzie akcja toczyła by się na morzu. Zdjęcia scen bitewnych
        przejdą chyba na stałe do kina. Takiego "bombardowania" to nie było jeszcze.
        Super podchwycony wątek zmagania Cpt.Aubrey z "Archeronem". Do końca filmu
        trwałem w napięciu jak się zakończy ten pojedynek. Brawa dla Weira, że po
        kilku latach w końcu znowu coś nakręcił. Dla mnie on najlepszym współczesnym
        reżyserem filmowym. Tym filmem tylko to potwierdza.

        Pzdr
        • Gość: tom23 Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.smlw.pl 30.11.03, 15:32
          wbrew bardzo pochlebnym recenzjom pozostałych uczestników uważam
          że główną wadą tego filmu są potforne dłużyzny podczas których
          śmiertelnie sie wynudziłem. Brakuje temu dziełu werwy która
          pozwala oglądać film z zapartym tchem przez ponad 120 minut.
          Jest to raczej więc film dla miłośników gatunku i fascynatów
          tematyką morską. Jednakże nie można odmówić dziełu Weira piękna
          zdjęć i doskonałem gry aktorskiej
          • orbulon Re: Pan i władca: Na krańcu świata 01.12.03, 09:16
            Weir nie jest typowo komercyjnym reżyserem, który robi film "łubu-dubu".
            Takie coś mogliśmy obserwować w "Wyspie Piratów" czy "Klątwie czarnej perły".
            Werwy moż co tom23 przyznam, że jest tam nieco za mało {sam oczekiwałem
            więcej} ale w skali od 1 do 6 daję temu filmowi 6.

            Obyśmy na kolejny film WEira {jakikolwiejk będzie} nie czekali znowu pięć lat.


            pzdr
    • Gość: ula REWELACJA! IP: *.aster.pl / 10.71.7.* 01.12.03, 11:31
      Film na pewno nie dla wielbicieli gatunku zabili go i uciekl.
      Nie jest to tez bajeczka Disneya's jaka byli "Pitaci z
      karaibow" - tu naprawde umieraja ludzie, zycie na statku to nie
      sielanka,los nie oszczedza nawet mlodziutkich chlopcow, to
      zawod dla prawdziwych mezczyzn, a kapitan musi czesto poswiecic
      zycie lub zdrowie czlonka zalogi dla dobra ogolu lub utrzymania
      dyscypliny na okrecie. Russell Crowe stworzony dla roli
      Aubreya, ma wrodzony i niekwestionowany autorytet i nature
      przywodcy, nie musi gadac prez 10 minut jak Morfeusz w
      Matrix.Reloaded aby porwac ludzi do walki. Jest przy tym
      czarujacy, zabawny i lojalny wobec przyjaciela. Swietna rola,
      mysle,ze bedzie kolejna nominacja do Oscara. Kapitalne sceny
      sztormu, walki, abordazu, genialnie wyrezyserowany i zagrany
      film.Polecam goraco bo film jest rewelacyjny!
    • Gość: Rosomak Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.acn.waw.pl 07.12.03, 00:40
      No cóż, byłam sceptyczna,przyznaję. Nie jestem miłośniczką
      filmów batalistycznych , marynistycznych ani kostiumowych.
      Prawie zasugerowałam się fatalną recenzją w GW. Tymczasem film
      okazał sie ZNAKOMITY. W najmniejszym stopniu nie odbiega od
      pozostałych osiągnięć Petera W. Mało tego, nie jest to
      bynajmniej film stricte przygodowy. Mamy tu oczywiście
      spektakularne sceny morskie i bitewne, i mam na mysli naprawdę
      SPEKTAKULARNE,ale jest to również bardzo piękny film o
      przyjaźni, o obowiązku, o honorze, chwilami film wbrew pozorom
      bardzo kameralny. Brak, kompletny brak królującej obecnie w
      kinach tandety. Cóż za ulga zobaczyć film zrobiony na najwyższym
      poziomie, niosący w sobie wielką szlachetność. Brawo!
    • Gość: Kuba Film jest genialny IP: 217.97.129.* 08.12.03, 12:51
      Niestety takie filmy powstaja coraz rzadziej. Pewnie rekordow Box Office nie
      pobije ale skoro bohaterowie nie lataja w przestworzach to trudno sie dziwic.
      Weir genialnie pokazal klimat tamtych czasow,troche tylko mi szkoda
      uproszczonych watkow- "dobrych kadetow", "porzadnych marynarzy" jak i sceny
      finalowej... Francuzi gonili sie z Surprisem po calym swiecie a nie potrafili
      go rozpoznac i dali sie wciagnac w zasadzke...zrestza sama pomysl mimikry
      podsuniety niby przez lekarza...troche bez sensu podsteop w dzialaniach na
      morzu to podstawa korsarstwa i piractwa od starozytnosci poprzez karaibskie
      klimaty....
      • Gość: Edziak podobalo mi sie IP: 212.219.97.* 08.12.03, 16:19
        Mam pytanie skad Francuzi wiedzieli o kazdym ich kroku a raczej o kazdym
        splynieciu. Przypadek czy cos powazniejszego? Generalnie podobalo mi sie.
        • Gość: feran Re: Pare Odpowiedzi IP: *.txucom.net 09.12.03, 04:00
          Podstep w dzialaniach wojennych na morzu: mozna bylo uzywac kazdej flagi,jakiejkolwiek
          przebudowy/przemalowania burty,pokladu,zagli.Okret wojenny przed oddaniem pierwszego
          strzalu musial wywiesic swoja flage panstwowa(stad pochodzi w jezyku angielskim "True Colors"
          "Prawdziwa Flaga"przestaj udawac).Gdyby nie uzyl swojej flagi to zaloga stawala sie piratami i
          gdyby przegrali i dostali sie do niewoli to jako piratow mozna by ich powiesic bez sadu.
        • Gość: feran Re:doktor Maturin IP: *.txucom.net 09.12.03, 04:23
          Tak, Francuzi wiedzieli o zamierzeniach "Surprise", mieli swoich szpiegow w Admiralicji.

          Dla potrzeb filmu ksiazkowa postac doktora Maturin zostala "splycona".(to jeden z zarzutow
          zagorzalych fanow O'Briana).

          W ksiazkach,Stefan Maturin jest nie tylko lekarzem-chirurgiem,naukowcem(naturalista) ale tez
          szpiegiem-tajnym agentem Brytyjskiej Admiralicji.Wykorzystuje swoje niskie stanowisko w
          Marynarce Wojennej do zakamuflowania swojej dzialalnosci szpiegowskiej ale Francuzi dostana
          go w swoje lapy,Jack Aubrey go uratuje ale to w natepnym filmie!?

          Mamy tego zapowiedz w koncu filmu gdy Aubrey i Maturin kieruja sie do Chile by zlapac
          francuskiego kapitana (ktory cos knuje). W ksiazce - Maturin probuje zrobic rewolucje w
          Chile,powstanie przeciwko Hiszpanii,ktora byla w tym czasie sojusznikiem Napoleona.
          • Gość: feran Re:doktor Maturin IP: *.txucom.net 09.12.03, 04:42
            W ksiazkowej rzeczywistosci motywy uzyte w tym filmie sa z ksiazki #15 "The Truelove" i #16
            "The Wine-Dark Sea"(Prawdziwa Milosc;Morze Koloru Ciemnego Wina)

            Akcja ksiazki#1"Master and Commander" rozgrywa sie na Morzu Srodziemnym.

            W ksiazce 16 Aubrey/Maturin scigaja "privateer" USA czyli tzw korsarz czyli prywaciarz z
            papierami/licencja na atakowanie statkow panstwa-wroga.Zreszta droga "Surprise" jest tez
            prywaciarzem.

            Dla celu filmu zmieniono z USA na Francje,ale zrobiono to w roku 2000,bo wtedy rozpoczeto
            pisac scenariusz i produkcje filmu.Wtedy nikt nie wiedzial ,ze bedzie to politycznie poprawne.






            • Gość: feran Re:doktor Maturin IP: *.txucom.net 09.12.03, 05:22
              Lista ksiazek Patricka O'Brian z serii Aubrey/Maturin ( bo napisal inne,pierwsza ksiazke wydal
              jak mial 16 lat!).

              #1 " Master And Commander" ( Dowodca Okretu)
              #2 " Post Captain" (Kapitan)
              #3 " H.M.S Surprise"
              #4 " The Mauritius Command (Wyprawa na Mauritius)
              #5 " Desolation Island" (Wyspa Opuszczona)
              #6 " The Fortune Of War" (Szczescie na wojnie)
              #7 " The Surgeon's Mate (Mat Chirurga)
              #8 " The Ionian Mission" (Misja Jonska)
              #9 " Treason's Harbour" (Zatoka Zdrady)
              #10" The Far Side Of World" (Daleka strona swiata) ta tez zostala uzyta w filmie
              #11"The Reverse Of The Medal" (Druga strona medalu)
              #12 The Letter Of Marque" (Korsarz)
              #13 The Thirteen Gun Salute" (Salut z tzrynastu dzial)
              #14 The Nutmeg Of Consolation" (Ziolo pocieszenia) ten tytul lubie najbardziej,w oryginale
              galka muszkatalowa
              #15 "The Truelove" w Anglii wyszla jako" Clarissa Oakes"
              #16 "THe Wine Dark Sea"
              #17 "The Commodore" (Komodor)
              #18 "The Yellow Admiral" (Zolty Admiral)
              #19 " The Hundred Days" ( Sto dni)
              #20 " The Blue At The Mizzen" (Niebieska Flaga<na bezanie>)
            • Gość: nekysz Re:doktor Maturin IP: *.acn.waw.pl 23.12.03, 08:38
              Gość portalu: feran napisał(a):
              W ksiazce 16 Aubrey/Maturin scigaja "privateer" USA czyli tzw korsarz czyli
              pry
              > waciarz z
              > papierami/licencja na atakowanie statkow panstwa-wroga.Zreszta
              droga "Surprise"
              > jest tez
              > prywaciarzem


              Ten typ piractwa o którym mówisz to nie korsarstwo (całkowicie niezależne od
              nikogo ) ale kaperstwo. pozd
    • Gość: ika Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.nottingham.ac.uk 09.12.03, 12:35
      Rozczarowanie :(
      • orbulon Raczek i kobiety. 10.12.03, 09:58
        Wiecie co. Dawno temu oglądałem "Bunt na Bounty" z C.Gablem { a było to gdy
        byłem jeszcze smarkaczem}. Wtedy po raz pierwszy zakochałem się w kinie
        morskin. Do czasu "Pana i Władcy" nie oglądałem równie pasjonującego filmu
        {choć było tam parę o piratach}. No ale to takie moje osobiste "wynurzenia"

        W poniedziałkowym "Wprost" Tomasz Raczek narzekał, że za mało tu kobiet. Nie
        wiem jak wam ale mi to wcale nie przeszkadza. Dobrze oglądnąć od czasu do
        czasu dobre męskie kino. Rozumiem, że niektóre kobiety {jak i tutaj na liście
        jedna z naszych koleżanek} ma co do tego poważne wątpliwości.
    • Gość: mika Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.03, 20:05
      bardzo długi i trochę nudny ale raczej dla fanów filmów
      przygodowych.
      • Gość: Fan kina akcji Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: 217.97.129.* 17.12.03, 12:38
        TAk za malo sie strzelaja. Sceny na statku mozna by urozmiaicic np. naglynm
        pojawieniem sie potwora morskiego z ktorym trzeba by walczyc. Poza tym Kapitan
        moglby zgwalcic paru chlopakow to mielibysmy troche kina psychologicznego- co
        czuje kapitan i dlaczego posuwa chlopakow w obliczu wroga. Poza tym w zezach
        moglby sie odbywac turniej walki vale tudo to by bylo wiecej krwi i logiczne
        uzasadnienie czemu przy abordazu angole maja przewage nad zabojadami. Szkoda
        tez ze nie ma poscigow samochodowych. Dla mnie film bez poscigu nie jest filmem
        • Gość: robol Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: *.dtvk.tpnet.pl 21.12.03, 14:05
          to najbardziej świerza i błyskotliwa recenzja jaką ostatnio
          czytałem, szkoda że anonimowość pozostawia takie talenty nie
          wykorzystane.
          Jedyna radość, że są jeszcze ludzie z jajem,

          a nawet z dwoma.
          • Gość: Fan kina akcji 2 Re: Pan i władca: Na krańcu świata IP: 217.97.129.* 23.12.03, 14:16
            Anonimowosc pozwala mi w spokoju wysiadywac oba jajka na seansach filmow klasy
            B i C w powiatowych kinach. Moze kiedys wysiedze orla w koronie...
    • Gość: Piotr ŚWIETNY !!! IP: *.crowley.pl 06.03.04, 17:26
      polecam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka