Dodaj do ulubionych

Byłam kochanką

23.04.11, 23:09
Witam!
Postanowiłam napisać swoją historię na forum, ponieważ zarazem boję się i jest mi ciężko o tym mówić swoim bliskim.
2 lata temu poznałam mężczyznę, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Był wtedy moim lekarzem. Nie wiedziałam czy jest żonaty, choć facet w jego wieku ma już rodzinę. Nie pożądałam go fizycznie. Chciałam go poznać, bo lubiłam jego głos, sposób wysławiania się, żart. Był bardzo miły i jako pacjentka świetnie się z nim dogadywałam. Odważyłam się i zaproponowałam jemu wyjście na kawę. Powiedział, że z pacjentkami się nie umawia a poza tym jego żona nie pozwala jemu wychodzić z koleżankami, których właściwie ma niewiele, jedynie z pracy i są to także jej koleżanki. Poczułam się trochę dziwnie. Wydawał mi się poważnym facetem, który jest stanowczy i przywódcą stada, a nie wystraszony przez żonę malutkim pantoflarzem. Umówiliśmy się jednak, choć do samego spotkania nie mogłam uwierzyć czy przyjdzie, właściwie przyjedzie, bo spotkać się mieliśmy w jego samochodzie, bo żadne publiczne miejsce nie wchodziło w grę, ponieważ wszędzie może być jego żona. I tak na wejściu odebrał jej telefon, w którym na odległość metra było słychać krzyki "gdzie jesteś?". Czułam, że znalazłam się w niewłaściwym czasie i w niewłaściwym miejscu. Spotkanie trwało 15 min., bo wzywany telefonami musiała wracać do domu. Umówiliśmy się na następne spotkanie. Ciągle czułam się spięta i zaczęłam zachowywać się jak świr - wydawało mi się, że ktoś (jego żona, dzieci) mnie obserwuje, śledzi, a przecież nic takiego nie zrobiłam. Zapytałam go w końcu czy coś przeskrobał skoro jest tak pilnowany. Powiedział mi, że pół roku wstecz zakończył 7 letni romans, a bardziej związek, bo kochał tę kobietę i chciał z nią być, ale ona została z mężem. Czuł się przez nią nieco wykorzystany, bo oznajmił żonie, że chce z nią być, wyjawił romans, a ona tego samego nie zrobiła. Żona prosiła go by do niej wrócił, więc wrócił, bo gdyby nie wrócił, żona z zemsty zabroniłaby jemu kontaktować się z dziećmi.
Było to dla mnie niedorzeczne. Z jednej strony przeskrobał i wrócił do łask żony, ale nie wierzę w to, że z żoną był szczęśliwy. Nie można kochać dwóch kobiet jednocześnie, a on po odejściu tamtej kobiety do dzisiejszego dnia ją kocha i jego żona o tym doskonale wie. Lubiłam się z nim spotykać, miło mi się z nim rozmawiało i lubiłam go słuchać, mówił ciekawie i mogłam się wiele od niego nauczyć. W końcu przemogłam się i zaakceptowałam jego propozycję przejścia na TY. Czułam się jednak skrępowana jego swobodą: przy każdym rozstaniu pytał mnie o buziaka, wtedy odpowiadałam, że żona pewnie da jemu dwa i za mnie i za siebie; gładził moje dłonie, przytulał mnie i dotykał mnie po szyi. Nie wiedziałam co mam zrobić, z jednej strony przechodziła mi przez myśl jego żona, z drugiej coraz bardziej się w nim zakochiwałam. Nie chciałam być jego kochanką i prosiłam go, aby nigdy nie pozwolił zejść naszej znajomości - przyjaźni, bo zaczęliśmy się sobie ze wszystkiego zwierzać - na tor kochanków. Kiedy próbował mnie pocałować, odsuwałam się od niego, bałam się, że ten pocałunek może zniszczyć to, co udało się nam stworzyć i staniemy się dla siebie pragnieniem. Jednak stało się. Pocałowaliśmy się. Chciałam, aby na tym się skończyło, jednak z każdym spotkaniem dawaliśmy z siebie coraz więcej i doszło do zbliżenia. Czułam się wtedy pięknie. Do dziś pamiętam jego spojrzenie. Choć może nie jestem sexbombą, wszystko się jemu we mnie podobało. Po pewnym czasie powiedziałam jemu, że go kocham, że nie potrafię o nim myśleć. Odpowiadał, że boi się kolejnej kobiecie zaufać, zwłaszcza, że jestem młoda (10 lat różnicy) i pewnie z czasem kogoś sobie znajdę, a żona jaka by nie była przyjęła go z powrotem i może być z dziećmi, i boi się zaryzykować i także nie jest pewien czy potrafi jeszcze kogoś pokochać. Jego żona zaczęła sprawdzać bilingi telefoniczne, bo często gdy był na dyżurach rozmawiał ze mną i znalazła mój nr, zaczęła do mnie wydzwaniać i wyzywać mnie. Prosiłam go, aby powiedział swojej żonie, aby przestała do mnie wydzwaniać, ale nie mógł tego zrobić, bo gdyby powiedział jej o mojej prośbie dałby jej dowód na to, że się ze mną spotyka. Jej telefony nie milkły, postanowiłam się z nim rozstać. Akurat był to dobry czas, ponieważ chwilę po tym zostałam zapoznana z chłopakiem, który właściwie nie miał nic szczególnego w sobie prócz jednej zalety - był wolny. Postanowiłam, że spróbuję założyć z nim związek. On jednak dzwonił do mnie rano, by powiedzieć mi Dzień dobry, albo z propozycją podwiezienia mnie do pracy. Byłam zła, bo próbowałam o nim zapomnieć i wykrzykiwałam, że ma żonę i niech się o nią zatroszczy. Spotykałam się z chłopakiem przez pół roku. Ciągle szukałam w nim tych cech, które miał ON. Niestety nie znalazłam. Rozumiałam w końcu, że związek ten jest tylko ucieczką się przed NIM, że tak naprawdę nie umiem bez NIEGO żyć.
Pewnego dnia zatrąbił ktoś na mnie na pasach - to był ON. Zaprosił mnie do samochodu i zaproponował podwiezienie, choć do domu miałam kilka kroków. Był to dla mnie trudny czas, bo właśnie wtedy kończył się mój związek z chłopakiem, miałam także wiele problemów. Zaproponował mi rozmowę wieczorem, kiedy będzie w pracy. Odezwałam się. Mogłam powiedzieć jemu o wszystkim o rzeczach błahych i trudnych. Wysłuchiwał mnie i doradzał. Pojawił się u mnie syndrom jego opiekuńczości i troski i kiedy działo się u mnie źle, pierwsza myśl jaka przychodziła mi do głowy to ON, jako ratunek. Trzymałam dystans, bałam się, że znów wyjawię swoje uczucie, że będzie mnie ono męczyło. Okłamywałam go, mówiąc, że tamto westchnienie było pomyłką, złudzeniem, bo tak naprawdę kochałam mojego chłopaka, co było kompletną bzdurą. To JEGO kochałam. Znów zbliżał się do mnie. Wiedział, że jestem rozbita emocjonalnie, wiedział, że jest opatrunkiem na moją duszę. Kochaliśmy się. Nie był to jakiś zwykły numer na boku. Dawał mi czas i to ja byłam wtedy dla niego najważniejsza, nie on. Zaczęliśmy spotykać się coraz częściej, coraz częściej i dłużej rozmawialiśmy przez telefon. Jego żona w tym czasie zaczęła kopać pode mną dołki. Powiedział jej, kiedy pytała się go z kim rozmawia przez telefon, że rozmawiał z pacjentką, która ma problemy i powiedział jej moje imię. Dowiedziałam się o tym po długim czasie. Ta pani w mig dowiedziała się jak mam na nazwisko, gdzie mieszkam, wręcz prześwietliła całą historię moich chorób, miała dostęp do kart pacjentów, bo w ośrodku panie rejestratorki były jej koleżankami. Zaczęła wypisywać do niego SMS o wulgarnej, erotycznej treści. Chciała za wszelką cenę nas skłócić. Wmawiała jemu, że do niej wydzwaniam, czego nie robiłam. On przestawał mi wierzyć i z każdym kolejnym oskarżeniem nie pytał mnie czy dzwoniłam, tylko od razu mnie karał. Miałam tego dość. Z jednej strony bardzo go kochałam, lecz z drugiej zaczęłam go nie cierpieć za to, że mi nie wierzy, że jest niesprawiedliwy. Ona się nim bawiła. Kiedy miał dzień wolny od pracy, aby nie pozwolić mu wyjść z domu, celowo zostawiała dzieci w domu, pod pretekstem symulowanej choroby. Coraz częściej nasze spotkania nie wychodziły. Coraz częściej mnie oskarżał o głupie SMS, które wypisywała jego żona wraz z koleżankami. Do mnie także przychodziły SMS od niej z jej nr, bądź z jego. Wypisywała groźby, wyzwiska, a także przekonywała mnie, że nie zabiorę jej pieniędzy, że jestem na to za cienka. Kiedy mówiłam jemu o tym kazał mi pokazał te SMS, ale w złości je kasowałam i nie miałam żadnych dowodów. Zresztą moje tłumaczenia były tak słabe, bo sama byłam już słaba. Cieszyłam się na każde nasze spotkanie, ale on zmieniał mój nastrój w mig, mówiąc że coś przeskrobałam, kiedy zaprzeczałam, mówił: moja żona uważa inaczej. Było mi przykro, że moje zdanie się dla niego nie liczy. Nie wiedziałam już kim tak naprawdę dla niego jestem. Byłam na skraju wyczerpania. Do tego zobaczyłam pozytywny wynik testu ciążowego, choć brałam tabletki. W ostatnim czasie, przez te nerwy wiele wymiotowałam i to prawdopodobnie wpłynęło na ich skuteczność. Był to tydzie
Obserwuj wątek
    • 0ffka spam trolla - "Na skraju wyczerpania" 23.04.11, 23:21
      Powtarzasz się trollu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,124514102,124514102,Na_skraju_wyczerpania.html
      • zamysleniee Re: spam trolla - "Na skraju wyczerpania" 23.04.11, 23:25
        Usiadłam do komputera i ... i wyjęłaś mi to z ust :D
        • 0ffka Re: spam trolla - "Na skraju wyczerpania" 23.04.11, 23:34
          zamysleniee napisała:

          > Usiadłam do komputera i ... i wyjęłaś mi to z ust :D

          ale zobacz, zobacz... troll trochę modyfikował swoją bajeczkę tj. pozmieniał lekko "fakty"
          • zamysleniee Re: spam trolla - "Na skraju wyczerpania" 23.04.11, 23:51
            Czytam, czytam, na jednej nodze, ale już miałam się wczytać, to hasło "lekarz" mi zaświtało, że już o tym było. Potem inne fakty i część się zgadzała, część nie. Jak już postawiłam ocenę to mnie wyprzedziłaś. Wybaczam:>::D
            Że ludziom się chce takie długie historie "tworzyć" :-/ Albo za mało obowiązków, za dużo czas wolnego albo - puste głowy.
            • 0ffka Re: spam trolla - "Na skraju wyczerpania" 24.04.11, 00:48
              Najgorsze jest to, że są osoby, które dają się na to nabierać i udzielają trollowi porad ku jego uciesze...
              Pewnie jakiś świr trenuje swój talent literacki, testując go na forach :D
    • francoise9 Re: Byłam kochanką 23.04.11, 23:47
      Hmmm.... powiem Ci że sama się w to wszystko wpakowałaś, sama to inicjowałaś, niby chciałaś stawiać granice ale na faceta to działa jak płachta na byka. To Ty jesteś autorem tego dzieła, zapraszając go na kawę naprawdę myślałaś że to będzie fajna przyjaźń, z żonatym facetem a potem że może jeszcze Cię żonie przedstawi??? Dokąd to miało zmierzać? Doprawdy bardzo naiwne.
      Wiesz od kiedy ja jestem szczęśliwy??? Od kiedy zacząłem zachowywać Boże przykazania, bo zrozumiałem że zostały nam one dane nie po to by nas ograniczać ale po to byśmy byli szczęśliwi. A Ty złamałaś dwa z nich: 6. Nie cudzołóż. 9. Nie pożądaj żony/męża bliźniego swego. A teraz pijesz piwo którego sobie naważyłaś.
      • rach.ell Re: Byłam kochanką 24.04.11, 09:42
        jaka glupia historia...
        • 0ffka 3 wątek trolla:Powiedzialam_prawde_a_teraz_cierpie 24.04.11, 11:31
          rach.ell napisała:

          > jaka glupia historia...
          i powielana na forach...
          np 3 wątek tegoż autora na forum Kochanki:
          forum.gazeta.pl/forum/w,30835,124511640,124511640,Powiedzialam_prawde_a_teraz_cierpie_.html
          • psotkaaa Re: 3 wątek trolla:Powiedzialam_prawde_a_teraz_ci 24.04.11, 16:06
            Nie rozumie po co z nim zaczynałaś bliższą znajomość. W momencie kiedy powiedział Ci o żonie powinnaś odpuścić! Czy dla Ciebie małżeństwo nic nie znaczy? Czy Ty byś chciała żeby jakas kobieta Ci meża podrywała? Wątpliwe. Powinnaś uszanować jego małżeństwo, żone i dzieci. Przez takie swoje zachowanie ranisz wiele osób. To chore, że neiktórzy ludzie tak postępują. Jest wielu wolnych facetów! Może i był przystojny, zabawny i inteligentny ale miał żone i rodzine... A to powinno oznaczać dla Ciebie tyle, że on już zajety i koniec gadania w tym temacie. Al egłupote zrobiłaś i masz problem. Zresztą on też nie świety( romans 7 lat)- dupek po prostu. Nie wiem co powinnaś w tej sytuacji zrobić... zapewne spodziewasz się dziecka jego więc coś bedziesz musiala zrobić. Masz dwa wyjścia albo powiesz mu o tym i rozwalisz do konca rodzine albo sama bedziesz musiala sobei z tym radzić. Ale jedno co Ci powiem to : Tak się ni epostępuje. Skoro jemu brakło przyzwoitości żeby być wiernym to chociaż Ty mogłaś sobei odpuścić. Ale mimo wszystko życze powodzenia. Mam nadzieje, że dziecko nei bedzie płaciło za grzechy matki i nie pojdzie w Towje ślady.
    • moonogamistka Re: Byłam kochanką 24.04.11, 20:24
      nie pierwsza nie ostatnia:)) C'est la vie:)))
    • kociubina Re: Byłam kochanką 25.04.11, 23:14
      :D :D :D ... ale durnota....
    • wredota_online Re: Byłam kochanką 25.04.11, 23:18
      za długie przerobilam pioerwszy akapit i tyle heh ...
    • sar-na7 Re: Byłam kochanką 27.04.11, 11:04
      Bez sensu....Czy faktycznie można byc taką głupią istotą...Nie wierzę
      I ta ciąża jak w średniowieczu, a antykoncepcja .....?
      A z drugiej strony jak na "pismaka - fantastę" zbyt mało polotu, a za duzo gramfomanii ....
      Ogólnie niedorzeczne!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka