paco_lopez
04.04.16, 20:48
Jakieś trzy lata temu zagrałem mecz z gośćmi przed którymi mnie ostrzegano. Skręciłem nogę . Wypadłem z gry. Myślałem że już nie wrócę. A jednak wróciłem. Po woli zaczynam czuć się jak lokalny ferguson. Czuję, że moja obecność w każdej drużynie poprawia jej szansę na końcowy pozytywny wynik. Dziękuję wam żmije , za to że jednak wieżdżałyście ostro na moją niechęć i sceptycyzm. Gdybym nie wrócił nie odczułbym tego co było w marcu a dokładnie trzynastego. A było to coś co przestawiło bieg w moim dość dobrze zsynchronizowanym mechanizmie. Także dzięki. Serio