oanamihaela
15.09.08, 20:57
Przyjmuję plastry antykoncepcyjne. Jeden z plastrów mi się odkleił,
nie wiem na jak długo i lekarz polecił mi Postinor. Odmówiłam,
twierdząc, że nie zgadza się to z moją ideologią, że jeśli mam być w
ciąży to chcę być.
Swoją opinię umotywowałam tym, że jak najbardziej zgadzam się z tym,
aby hamowac owulację czy zagęszcząć śluz,a by utrudnić plemnikom
dojście do komóki jajowej, ale jesli już dojdzie do zapłodnienia -
pocznie się dziecko, wg mnie nie godzi się utrudniać mu implatnacji.
Lekarz uświadomił mi, że biorąc plastry/tabltki również musze liczyć
się z tym, że komórka jajowa uwolni się, dojdzie do zapłodnienia,
jednak nie dojdzie do implantacji zapłodnionej, kiludniowej komórki
jajowej, gdyż przez branie tabletek ograniczyła się zdolność macicy
do przyjęcia komórki.
Przyznam się, że załamałam się. Przecież kilkudniowa, zapłodniona
komórka jajowa TO DZIECKO - ma już określoną płeć, kolor oczu czy
wzrost.
Czuję ię strasznie - czy przez tyle lat przyjmując hormonalną
antykoncepcję, decydowałam się na to, że poczynało się dziecko? a z
mojego powodu nie doszło do implatnacji?
Jak mam z tym żyć? Co mam dalej robić? Nie macie podobnych
wątpliwości?