Dodaj do ulubionych

Anna Karenina

12.11.09, 22:23
Dlaczego Anna poślubiła Aleksego Karenina? On,jak wiemy,został
zmanipulowany przez ciotkę Anny.Wmówiła mu,że pannę skompromitował i
oświadczyć się musi.Ale sama panna Obłońska dlaczego go przyjeła?
Nie kochała go,nie była też do tego zmuszona sytuacją materialną.Jak
taka czysta, szlachetna postać, brzydząca się kłamstwem i udawaniem
mogła wyjść za człowieka, którego nie kochała i którego oświadczyny
zostały wymuszone podstępem?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Anna Karenina 13.11.09, 00:25
      W jaki sposób skompromitował?
      • monikate Re: Anna Karenina 13.11.09, 16:49
        Odpowiem cytatem z "Błękitnego zamku" L.M. Montgomery, a w każdym razie z jego
        przekładu. "Jest tylko jedno wyjście dla kobiety. Jakie? Wyjście za mąż". Innego
        sposobu życia w tej epoce po prostu nie było. Za jedynie słuszną, akceptowaną i
        uznaną formą uznawano małżeństwo. Tym bardziej, że ktoś musiał utrzymywać
        niezamożne panny :)
        A czy Anna była taka czysta, szlachetna i brzydząca się kłamstwem? Skąd ten
        wizerunek? Fakty świadczą o tym, że to efekciara, lubiąca adrenalinę - stąd
        dążenie do życia na najwyższym tonie. Typ człowieka, który źle się czuje w
        szarej codzienności.
        • gazeta_mi_placi Re: Anna Karenina 13.11.09, 17:43
          >Fakty świadczą o tym, że to efekciara, lubiąca adrenalinę - stąd
          dążenie do życia na najwyższym tonie. Typ człowieka, który źle się czuje w
          szarej codzienności.

          No,takiego opisu nie przeczytałam w żadnych opracowaniach :)
          • monikate Re: Anna Karenina 13.11.09, 18:04
            A nie było tak z Anią K.?
          • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 13.11.09, 19:09
            gazeta_mi_placi napisała:

            > >Fakty świadczą o tym, że to efekciara, lubiąca adrenalinę - stąd
            > dążenie do życia na najwyższym tonie. Typ człowieka, który źle się
            czuje w
            > szarej codzienności.
            >
            > No,takiego opisu nie przeczytałam w żadnych opracowaniach :)

            Anna była przede wszystkim bardzo niedojrzała i naiwna. Takie
            wieczne duże dziecko,coś jak jej brat Stiepan.Nigdy nie mogłam
            zrozumieć co ona widziała w tym gogusiu Wrońskim.
        • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 13.11.09, 18:58
          monikate napisała:

          > Odpowiem cytatem z "Błękitnego zamku" L.M. Montgomery, a w każdym
          razie z jego
          > przekładu. "Jest tylko jedno wyjście dla kobiety. Jakie? Wyjście
          za mąż". Inneg
          > o
          > sposobu życia w tej epoce po prostu nie było. Za jedynie słuszną,
          akceptowaną i
          > uznaną formą uznawano małżeństwo. Tym bardziej, że ktoś musiał
          utrzymywać
          > niezamożne panny :)

          Racja. Tylko że w tej epoce jedynym słusznym i akceptowanym wyjściem
          kobiety zamężnej było trwanie przy mężu aż do śmierci. Anna tą
          jedynie słuszną drogą nie podąża.Opuszcza męża i jawnie żyje z
          kochankiem.
          Więc dlaczego wyszła za człowieka którego nie kochała, nie będąc do
          tego w jakikolwiek sposób zmuszoną, ani sytuacją materialną, ani
          obawą staropanieństwa, ani ciążą.

          > A czy Anna była taka czysta, szlachetna i brzydząca się kłamstwem?
          Skąd ten
          > wizerunek?

          Taki wizerunek przedstawia nam Tołstoj.Pokazuje nam Annę jako
          kobietę uczciwą i szlachetną, która nie potrafi żyć w kłamstwie,
          udając kogoś, kim nie jest. Dlatego wyznaje wszystko mężowi,
          opuszcza syna, zrzeka się rozwodu, bo nie chce żadnej łaski od
          znienawidzonego Karenina i zaczyna jawne życie z Wrońskim.
          Naraża się na pogardę i wykluczenie z towarzystwa. Wszystko to przez
          swoją bezkompromisową uczciwość.

          Anna też podkreśla własną uczciwość i prawdomówność. Z pogardą mówi
          o Betty Twerskiej, że ta mając kochanka, oszukiwała swego męża w
          najszkaradniejszy sposób. Anna żyjąc jawnie z Wrońskim czuje się
          kimś lepszym od dawnej przyjaciółki.

          No więc jeśli Anna odeszła od Karenina bo brzydziła się wszelkim
          fałszem, to w jaki sposób w ogóle mogła wyjść za niego i tyle lat
          żyć życiem pełnym pozorów? Jak mogła wyjść za człowieka, który,
          mówiąc brzydko, został wrobiony w małżeństwo? Czy wtedy jeszcze nie
          brzydziłą się kłamstwem i fałszem?

      • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 13.11.09, 18:31
        gazeta_mi_placi napisała:

        > W jaki sposób skompromitował?

        To już słodka tajemnica Lwa Tołstoja.Sama się dziwię, w jaki sposób,
        ktoś taki jak Aleksy Karenin, mógł jakąkolwiek kobietę skompromitować
        • monikate Re: Anna Karenina 13.11.09, 20:29
          Tołstoj zaprzecza sam sobie :) Przedstawia Annę jako osobę szlachetną, szczerą,
          itd., a fakty temu przeczą. To coś podobnego, co teraz uprawia w swoich
          powieściach Małgorzata Musierowicz. Deklaruje szlachetność i dobroć Gabrysi i
          Pyzy chociażby, a stan rzeczy jakoś sie z deklaracjami nie pokrywa.
          Owszem, Anna była niedojrzała i naiwna.
          W tamtych czasach lepiej było zyskać status mężatki, dobrą pozycję materialną i
          społeczną, niż siedzieć pod opieką ciotki i martwić się, że otocznie wkrótce
          zacznie nas nazywać starą panną.
          Anna, podobnie jak jej brat - kochała się w emocjach i nowych wrażeniach. Kiedy
          goguś Wroński sporządniał, zajął się solidnie gospodarowaniem na swojej wsi, z
          Anią chciał się ożenić, to wtedy jej cóś wychłódło :) Źle się z tym czuła i
          zaczęła się chłopiny czepiać. A przecież nie można być wiecznie zakochanym :/
          Anna tak ma, że musi doświadczać emocji płynących głównie z uroku nowości.
          • gazeta_mi_placi Re: Anna Karenina 13.11.09, 21:47
            Jesteś cyniczna i złośliwa...
          • malgga 10/10! Mam takie samo zdanie na temat Anny K (n/t) 13.11.09, 21:53
    • stoerungsquelle Re: Anna Karenina 14.11.09, 15:31
      to byly troche inne czasy i trzeba bylo laczyc majatki
      milosc to byl luksus
      czasami mi sie zdaje, ze i dzis tak bywa

      ---
      Wow, superrecenzja wersji polskiej Lovefool – Głupiec w miłości
      www.scholar-online.pl/viewpage.php?page_id=124&c_start=30#c13373
      • monikate Re: Anna Karenina 14.11.09, 17:00
        Boże, w pierwszej chwili przeczytałam "łączyć majtki" :)
        Najcelniejszą charakterystykę Anny przedstawia pod koniec powieści matka
        Wrońskiego.
        A gdyby Anna była dojrzalsza psychicznie, to zamiast rzucać się pod pociąg,
        poszukałaby sobie innego obiektu westchnień. Betsy Twerska jest rozsądniejsza od
        tytułowej bohaterki; nie zatraca zmysłu praktycznego i właściwej perspektywy.
        • monikate Swoją drogą... 14.11.09, 17:04
          ... geniusz Tołstoja sprawia, że uwielbiam tę powieść. Denerwuje mnie w niej
          każda postać, nawet porządny z kościami Aleksy Karenin. Bo za miętki czasem :)
          Wkurza mizoginizm autora. A jednak, co jakiś czas muszę ponownie przeczytać
          "Annę Kareninę".
          • jadwiga1350 Re: Swoją drogą... 14.11.09, 18:13
            > Wkurza mizoginizm autora

            W którym momencie?
      • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 14.11.09, 18:12
        Tylko, że akurat Karenin i Obłońska żadnych majątków (czy też majtek)
        łączyć nie musieli. Anna mogła sobie pozwolić na luksus miłości
        będąc mężatką z dzieckiem, więc tym bardziej stać byłoby ją na to
        jako młodą, zamożną, piękną, pannę.
        Mam żal do Tołstoja, że nie pokazał genezy małżeństwa Kareninów ze
        strony Anny. W książce nie ma na ten temat najmniejszej wzmianki.
        Mnie zaś zawsze intrygowało z jakich względów Anna przyjeła
        oświadczyny Aleksego i jak przeżyła z nim te kilka ładnych lat do
        momentu pojawienia się w jej życiu Wrońskiego.
        • monikate Re: Anna Karenina 14.11.09, 18:18
          Powtarzam, że innej drogi życia wtedy nie było. Anna przyjęła oświadczyny
          Karenina jako tzw. naturalną tego życia konsekwencję. A co, źle z nim miała?
          Dopiero, jak doznała "oświecenia" przy Wrońskim, to się zaczęło.
          Luksus miłości był raczej dostępny dla mężatek, niż młodych panien.
        • hajota Re: Anna Karenina 14.11.09, 21:14
          Moja polonistka z liceum, mądra pani, zwróciła nam uwagę na wymowny fakt, że
          dopiero po pojawieniu się Wrońskiego Anna zauważyła, że Karenin ma odstające
          uszy. Przedtem jakoś tego nie widziała.
          A co zamążpójścia - wtedy raczej nie zawierało się małżeństw z miłości. Zapewne
          Anna nie była w nikim zakochana, kiedy decydowało się jej małżeństwo. Karenin
          był świetną partią. Mogła sobie wyobrażać, że miłość przyjdzie po ślubie.
          Ktoś kiedyś cytował wypowiedź Iłłakowiczówny, która ponoć nie znosiła Anny,
          natomiast bardzo żal jej było Karenina "bo to taki porządny człowiek".
          • monikate Re: Anna Karenina 15.11.09, 18:54
            Znam opinię Iłłakowiczówny i podpisuję się pod nią dwiema łapkami!
            • Gość: anutek115 Re: Anna Karenina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.09, 19:28
              Ja też!!! Pamiętam, że jak pierwszy raz przeczytałam "Annę Kareninę", a było to
              po obejrzeniu ze trzech ekranizacji i zapoznaniu się z opiniami znajomych pt.
              "Ach, jaka to piękna historia o miłości, ach, nieszczęsna Anna!" i byłam
              wstrząśnięta! Nieszczęsna Anna? Dlaczego? To jest osoba, która bierze, co che w
              chwili, gdy tego chce, a jej samobójstwo jest dla mnie całkowicie
              nieprzekonujące. Żal mi było natomiast, poza Karenine, także Wrońskiego. Z tych
              ekranizacji i westchnień znajomych wydedukowałam, że to jakiś zimny drań, co to
              rozkochał, rzucił, nie zrozumiał duszy kobiecej... a oto zobaczyłam zakochanego
              nieszczęśnika, którego to, co spotkało, nie wiadomo czemu spotkało...
              • monikate Re: Anna Karenina 15.11.09, 19:52
                Samobójstwo Anny osobiście mnie przekonuje. Kobitka tak się zapędziła w kozi
                róg, że nie widziała wyjścia. A warto było odpocząć, gdzieś wyjechać, Z Betsy
                Twerską od serca pogadać, "nabrać perspektywu" i zaraz znalazłby się nowy obiekt
                miłości :)Jak się zastanowić, Anna i jej brat są b. do siebie podobni. Tylko on
                już wie, że tego kwiatu pół światu.
                Kiedy wczoraj, na projekcji filmu "Rewers" Anna Polony wygłasza mniej więcej
                takie zdanie: "Miłość? Kocha się na chwilę, dzień, dwa, a potem są zwyczajne
                sprawy" to zaraz o Annie K. mi się pomyślało. Ona nie posiadła tej mądrości i
                zdrowego rozsądku, co postać grana przez Polony.
                • Gość: anutek115 Re: Anna Karenina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.09, 20:11

                  > Samobójstwo Anny osobiście mnie przekonuje. Kobitka tak się zapędziła w kozi
                  > róg, że nie widziała wyjścia.

                  No tak, właściwie masz rację, i dość mi to pasuje do mojego wrażenia, że jest to
                  osoba, która brała co chce w chwili, gdy jej sie t3ego zachciało. A jak się
                  okazało, że nabrała za dużo, że wynikają z tego problemy, że nie bardzo wiadomo,
                  co z tym zrobić, to "mamuuusiu!!!". A że żadnej mamusi, która rozwiązałaby
                  problemy, pod ręką nie było, to co robić? Uciec.

                  Nie wiem, czy sam wyjazd dla nabrania dystansu by pomógł, na to Anna wydaje mi
                  się za bardzo niedojrzała i, cóż, zepsuta jednak.
                  • onion68 Re: Anna Karenina 15.11.09, 20:23
                    Mnie się wydaje, że Anna nie mogła po prostu znieść tego, że jej związek z
                    Wrońskiem wyszedł z fazy zauroczenia i przeistoczył się w codzienność właśnie.
                    Wtedy dotarło do niej, ile poświęciła po to, aby było jak zawsze.
                    Anna nie jest postacią ani świetlaną, ani podłą czy infantylną, czy też
                    awanturnicą. Po prostu zwykłą kobietą, która podążyła za marzeniem. W
                    dzisiejszych czasach ta historia chyba nie skończyła by się tragicznie, ale
                    należy pamiętać, że wówczas obyczaje i prawo były inne i Anna naprawdę postawiła
                    wszystko na jedną kartę.
                    • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 15.11.09, 21:08
                      Przyczyną klęski Anny jest jej namiętne umiłowanie prawdy.
                      Otoczenie widząc zainteresowanie Wrońskiego młodą kobietą robi
                      wszystko,żeby pchnąć Annę w ramiona kochanka.Betty Twerska robi co
                      może,żeby kuzyn osiągnął swój cel. Stara hrabina Wrońska cieszy się,
                      że syn ma romans z taką kobietą jak Karenina. Wszystko zmienia się
                      gdy Anna, zgodnie ze swoimi zasadami,postanawia żyć jawnie z
                      kochankiem i niczego nie udawać. Wtedy staje się dla wszystkich
                      osobą nie pożądaną.Nawet Dolly w tajemnicy odwiedza ukochaną
                      szwagierkę.

                      Dużo w tym wszystkim winy samej Anny. Przecież nie mogła być taka
                      naiwna i liczyć,że otoczenie zaakceptuje jej jawny związek
                      z kochankiem. Wszak dobrze znała świat salonów i prawa nim rządzące.
                      Mogła starać się o rozwód i zalegalizowanie związku z Wrońskim. Ale
                      nie, bo nie chce żadnej łaski od męża.Niby współczuje własnej córce,
                      że ta nosi nazwisko obcego człowieka,ale nie robi nic żeby
                      uregulować jej sytuację w świetle prawa.

                      Gdy zaczeło się jej źle układać z Wrońskim, mogła wrócić do męża.
                      Karenin był dobrym człowiekiem i na pewno przyjąłby ją z powrotem.
                      Przeciez po śmierci żony zaopiekował się jej córką, w stosunku do
                      której nie miał żadnych obowiązków.Ale też nie!
                      Anna ponosi klęskę z powodu swej bezkompromisowości, z powodu
                      bezwzglednego dążenia do ideału prawdy. Nawet jeśli ta prawda
                      niszczy samą Annę i jej bliskich.

                      Dlatego właśnie trudno mi zrozumieć, że osoba wręcz opętana na
                      punkcie życia w prawdzie, mogła zgodzić się na małżeństwo poczęte w
                      kłamstwie.
                      • onion68 Re: Anna Karenina 15.11.09, 21:16
                        Historii tej nie można rozpatrywać w oderwaniu od ówczesnych warunków
                        społecznych. Wtedy żeniono nazwiska i majątki, małżeństwa z miłości są
                        stosunkowo nowym wynalazkiem i tak zawarte małżeństwo nie jest też gwarancją
                        szczęścia w przyszłości (zgodnie z drugim prawem termodynamiki, sformułowanym w
                        "Mężowie i żony" Allena: z czasem wszystko zamienia się w g...). Rozsądni ludzie
                        żyli sobie szczęśliwie w tak zawartych związkach, robiąc swoje - jak Betsy.
                        Nie bardzo trawię sformułowania, że rozpad związku jest winą żony lub męża.
                        Zazwyczaj jest to niczyja wina i w przypadku Kareninów też tak było. On był
                        starym nudziarzem, a ona pełną temperamentu młodą kobietą, która właśnie
                        prawdopodobnie pierwszy raz w życiu się naprawdę zakochała i nie umiała udawać.
                        • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 15.11.09, 21:36
                          On był
                          > starym nudziarzem,

                          Gdzie tam!Karenin był dużo bardziej interesujący niż Wroński. Miał
                          swoje przekonania,zainteresowania,poglądy.
                          A Wroński? Ładnie na koniku wyglądał i dobrze tańczył w salonie.
                          To już raczej z Wrońskim można było zanudzić się na śmierć.

                          > Historii tej nie można rozpatrywać w oderwaniu od ówczesnych
                          warunków
                          > społecznych. Wtedy żeniono nazwiska i majątki, małżeństwa z
                          miłości są
                          > stosunkowo nowym wynalazkiem

                          Ale właśnie popatrzmy na świat przedstawiony przez Tołstoja.
                          Małżeństwo z rozsądku nie jest tam wcale regułą.
                          Kitty zakochana we Wrońskim,odrzuca oświadczyny Lewina.Cierpi z
                          powodu nieodwzajemnionej miłości, porzucona i upokorzona.Gdy pózniej
                          poślubia Konstantego,robi to z miłości,a nie z rozsądku.
                          Także Dolly musiała wyjść za mąż z miłości. Stiepan nie był
                          mężczyzną za którego można wyjść z rozsądku czy wyrachowania.
                          • onion68 Re: Anna Karenina 15.11.09, 21:46
                            Znaczy - to jakaś obiektywna prawda objawiona, że Karenin był bardziej
                            interesujący? Kwestia gustu. Jakoś większość bohaterek powieści za bardziej
                            atrakcyjnego uznawała Wrońskiego.
                            Kitty dlatego wybrała Wrońskiego, gdyż jego pozycja była równa lub wyższa niż
                            Lewina, a przy tym ładnie jeździł na koniu i dobrze tańczył. Nie pokochałaby go
                            raczej, gdyby był ubogim drwalem (chyba że po ślubie z którymś z panów z własnej
                            sfery). Lewin zaś był (moim zdaniem)nudziarzem, zaabsorbowanym jakimiś
                            reformami rolnymi ;-) I gdy Kitty się w końcu na niego zdecydowała, moim zdaniem
                            wynikało to bardziej z wcześniejszego rozczarowania, wstydu, chęci zagrania na
                            nosie Wrońskiemu. Niestety, Lewinowi dostały się resztki.
                            • jadwiga1350 Re: Anna Karenina 15.11.09, 22:15
                              Jakoś większość bohaterek powieści za bardziej
                              > atrakcyjnego uznawała Wrońskiego.

                              No owszem,bo był dużo młodszy i przystojniejszy niż Karenin.Ale był
                              od niego o wiele nudniejszy.Taka piękna, salonowa lalka.
                              Gdy w Annie opadły największe emocje i rozpoczeła się jej proza
                              życia u boku Wrońskiego, to też zaczeła się przy nim nudzić.

                              I gdy Kitty się w końcu na niego zdecydowała, moim zdanie
                              > m
                              > wynikało to bardziej z wcześniejszego rozczarowania, wstydu, chęci
                              zagrania na
                              > nosie Wrońskiemu.

                              Chyba nie, Kitty w końcu zupełnie przeszło zauroczenie Wrońskim.
                • hajota Re: Anna Karenina 15.11.09, 20:29
                  Zwrócę jeszcze uwagę na fakt, że w pewnym momencie wpadła w narkomanię. W tamtej
                  epoce laudanum czyli nalewkę opiumową zażywało się powszechnie na różne
                  dolegliwości. Anna zapewne z tym przesadziła. Być może między innymi stąd
                  chwiejność jej nastrojów (pod koniec książki) i samobójstwo. Nie twierdzę, że to
                  czynnik jedyny, ale dość istotny.
          • ada08 Uszy Karenina :-) 16.11.09, 16:55
            hajota napisała:

            > Moja polonistka z liceum, mądra pani, zwróciła nam uwagę na
            wymowny fakt, że
            > dopiero po pojawieniu się Wrońskiego Anna zauważyła, że Karenin ma
            odstające
            > uszy. Przedtem jakoś tego nie widziała.

            Pisze też o nich Nabokov w swoich "Wykładach o literaturze
            rosyjskiej", w rozdziale poświęconym "Annie Kareninie":

            ... Kiedy wyjeżdżając do Moskwy, spotyka Wrońskiego, zakochuje
            się w nim śmiertelnie. Ta miłość przeobraża cały otaczający ja
            świat. Przypomnijmy sobie słynną scenę na petersburskim dworcu,
            kiedy Karenin wychodzi po powracającą z Moskwy żonę i ta dostrzega
            nagle, jak wielkie i brzydkie są jego uszy. Wcześniej nie zwróciła
            na to uwagi, bo nigdy nie patrzyła na męża krytycznie; był dla niej
            po prostu jednym z zaakceptowanych elementów akceptowanego przez nią
            życia. Teraz wszystko się zmieniło."


            a.


    • hajota Wiek Anny 15.11.09, 20:36
      Przy okazji niniejszej dyskusji zainteresowałam się tą kwestią. Znalazłam coś
      takiego botinok.co.il/node/39654
      Gdy rozgrywa się akcja książki, Karenin ma 44 lata, Anna jakieś 26-27. Wyszła
      więc za Karenina w wieku lat 17-18.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka