Dodaj do ulubionych

"Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz

IP: *.filmschool.lodz.pl 24.02.04, 11:29
TAK TO JEST GDY pisze się dla kasy i sławy
Obserwuj wątek
    • Gość: lpl NIC PROSTSZEGO PISAĆ IP: *.filmschool.lodz.pl 24.02.04, 11:34
      na zamówienie. Bierzesz po prostu elementy z tego co się dobrze sprzedało,
      zmieniasz dekoracje i dawaj! Czego brakowało w Polsce? Powieści o dresach! No i
      ciach! Mamy! Czego jeszcz? Powieści o czymś po przeciwnej stronie od dresów - o
      burżujach - ciach! mamy! teraz brakuje powieści o:
      krakusach
      wyjeżdżających do Europy pracować
      trzydziestolatkach w firmie
      czterdziestolatkach rozwodzących się
      wieśniakach zakłądających na wsi agroturystykę
    • Gość: Bat55 "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.02.04, 11:59
      Hmm. No cóż. Nie czytałem, to i mądrzyć się nie będę. Ja w jednej, tylko,
      sprawie.
      >Ale autorce zabrakło sprawności językowej...>
      po czym
      >Przez jeden sezon będzie trendy, potem trafi na wyprzedaż.<
      Za to autorowi recenzji nie zabrakło sprawności językowej. Jest "trendy", i
      tego Mu wybaczyć nie mogę.
      Za przeproszeniem, na wymioty mi się zbiera jak słyszę i czytam w mediach coś
      takiego. Te "cool". "trendy", "passe", te "łoł' i "łał". A może to ja już nie
      jestem "trendy"? ;)) Podobno im człowiek ma mniej zębów, tym jest bardziej
      zgryźliwy, ale ja mam jeszcze wszystkie. No, może wszystkie.;))
      Co o tym myślicie?
      Pozdrowienia.
    • Gość: Zazenno Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: 193.0.76.* 24.02.04, 12:27
      miłość jako obóz koncentracyjny? Skandal tego porównania jeszcze nie
      przebrzmiał, nie wypalił się tak, żeby dziś ubierać je w oczywistość. Ofiary
      Holocaustu chodzą wciąż jeszcze tymi samymi, co warszawka, ulicami i do tych
      samych księgarni, widzą te same tutuły. Jakkolwiek nie zostanie on
      skomentowany, ironią, w środku, nie każda/każdy do tego komentarza dotrze.
      Trauma Holocaustu nie jest porównywalna do traumy kobiecej miłości. To są
      zupełnie inne zatracenia podmiotowości i nie kradnijmy ofiarom ich żałoby.
      Ten tytuł to skandal - ale zły, nie służący niczemu, nadurzycie nie na kulturze
      dominującej, lecz na ofiarach.
      • Gość: Mua Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.chello.pl 24.02.04, 12:31
        Jak by na to nie pluć - dziewczyna osiagneła, co chciała. Poznała ja cała
        Polska i to zaledwie w 3 dni... eh, zycie.
        • raymond.new Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz 24.02.04, 12:44
          Dziewczyna jest niegłupia, ale mądra też nie jest. Gadała, gadała i w końcu
          wygadała w wywiadzie, że chodzi jej o rozkładówki w kolorowych pismach i
          zastanawia się nad strategią. Z marketingowego punktu widzenia to
          niewybaczalne. Gdy sięga jeszcze po holocaust, co wrażliwszym zbiera się na
          wymioty. Pomińmy moralność. Tu nawet stylu nie ma.
        • Gość: BlueBerry ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 12:59
          w 3 dni poznala, w 3 dni zapomni.
          • Gość: stevela Re: ... IP: *.pam.szczecin.pl 24.02.04, 14:11
            to załosne....
            po co w ogole o tym pisac?
    • Gość: mia Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.kartel.com.pl / *.kartel.com.pl 24.02.04, 15:22
      Czytałam fragmenty w WO - nędza. Śmieszne jest je podkreślanie siebie Masłowską
      w wywiadzie (też WO). A Masłowska jest wielka!
    • Gość: marcin Porównywanie do obozu koncentracyjnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 15:38
      Moim zdaniem porównywanie rozterek sercowych do obozu w Dachau to naprawdę
      nieporozumienie. Przecież tam gineli ludzie .... a tu pierdu, pierdu o trendy,
      srendy, Chanell 5 itp ....
    • ryza_malpa1 Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz 24.02.04, 15:50
      Przeczytałam kilka pierwszysch zdań i dziękuje.
      Nie zainteresowały mnie.
    • Gość: trendy wawiak droga koleżanko z niby warszawki IP: *.pai.net.pl 24.02.04, 21:25
      odwal się od warszawki, której nie znasz. to nie są ludzie, z których można w
      taki sposób szydzić, stawiać w jednym rzędzie z makabrą, holocaustem. Jest to
      przegięcie właściwe tylko nieśmiałej dziewczynce zaraz po liceum, która
      zamarzyła w zaciszu swojego wytapetowanego pokoiku o wielkiej sławie i
      pieniądzach, potem przyłasiła się do drugiej takiej co jej wyszło, bo był brak
      na rynku książek o współczesności (hmm..) i Święty Paweł D-W postanowił ją
      wylansować, cyknął jej fotki jak z Glamour i posłał egzemplarze książki do
      wszystkich liczących się krytyków i gazet. Pewnie na ścianie w jej pokoiku
      zawisł teraz grafik - gdzie spotkanie z czytelnikami, kiedy promocja książki w
      Empiku, kiedy wywiad w Polskim Radiu, kiedy impreza literacka, kiedy przekłąd
      książki na francuski, kiedy felieton do Przekroju, ups, nie, tam jest już
      zajęte, hmm, to może do Newsweeka, w którym znajomy dziennikarz zachwalał jej
      radosną twórczość. Nie kupujcie tego gówna, bo wyrządzicie dziewczynie krzywdę -
      uwierzy, że potrafi pisać i jeszcze dadzą jej pieniądze na następną szmatę,
      pieniądze, które mogłyby pójść na kogoś zdolnego i mającego coś do powiedzenia.
      Pa pa
      • Gość: dorota Re: droga koleżanko z niby warszawki IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 24.02.04, 23:27
        No właśnie, cały ten marketing około książkowy. A nie macie wrażenia, że teraz
        jest bardzo łatwo wydać byle jaką książkę? Każdy może zostać "pisarzem". A że
        nie ma nic ciekawego do przekazania, to już szczegół. Wystarczy dobra reklama,
        dużo szumu w mediach i sukces gwarantowany
    • Gość: mamuna nie literatura, lecz styl IP: 80.48.129.* 24.02.04, 21:52
      Jak powiedział Marcuse, współczesna kultura będzie lansowała dzieła, których
      idealnym odbiorcą będzie 14-latek (14-latka).
      I jakos się, kurczę, niestety sprawdza :-/

      Zauważcie, że w wywiadach i notkach dziennikarusy rzucają się na to, czy autor
      draguje, kogo zna, z kim pije - to ich interesuje, nie co jest napisane.

      Za łagodnie, tow. Ostaszewski, napisaliście.
    • dr.krisk Na pewno znajdą się amatorzy... 24.02.04, 22:16
      Usiłowałem nawet coś z tego mamrotania przeczytać, ale moja świadomość ma tę
      wadę, że odłącza się w trakcie czytania bzdur. Tak więc, po kilku próbach
      musiałem zrezygnować.
      Kolejna sawantka, siódma woda po gretkowskim kisielu..
      Na pewno jednak znajdą się tacy, którzy okrzykna tę dziewczyninę kolejnym
      odkryciem młodej polskiej literatury. Może nawet jakiś doktorat powstanie?
      Trochę to dołujące jest.
      KrisK Nagle Skwaszony
      • hania55 Re: Na pewno znajdą się amatorzy... 24.02.04, 22:31
        Oczywiście - ja mam zamiar przeczytać od deski do deski. Tak samo jak "Wojnę
        polsko-ruską". Szkoda tylko, że już po zacytowanych fragmentach widzę, że
        będzie to próba naśladownictwa stylu zdolniejszej koleżanki.

        PS. Doktorze, nie ma co się zniesmaczać - już wolę taką twórczość niż kolejnego
        produkcyjniaka Grocholi!

        PS2. Z Gretkowską bym jednak nie porównywała - pani Gretkowska mogłaby się od
        młodszych koleżanek wiele nauczyć.

        PS3. Nieodmiennie pozdrawiam i żywię nadzieję, że zdrowie dopisuje!
        • Gość: lk Ona jej nie naśladuje Haniu IP: *.pai.net.pl 24.02.04, 22:43
          tylko świadomie pisze innym stylem, bo nigdy naśladownictwo się dobrze nie
          sprzedało. Przeglądałam to w Empiku i jestem szczerze zniesmaczona nieszczerymi
          intencjami autorki. Czy już wszędzie chodzi o kasę kasę kasę i układy?
          Powiedzcie że nie bo przestaję wierzyć w prawdziwą sztukę!!!!!!!! Ratunku !!
          • Gość: Jeru Re: Ona jej nie naśladuje Haniu IP: 195.245.217.* 02.03.04, 18:35
            > Powiedzcie że nie bo przestaję wierzyć w prawdziwą sztukę!!!!!!!!

            Dopiero teraz?????
        • dr.krisk Re: Na pewno znajdą się amatorzy... 24.02.04, 22:44
          hania55 napisała:

          > Oczywiście - ja mam zamiar przeczytać od deski do deski. Tak samo jak "Wojnę
          > polsko-ruską".
          Podziwiam szczerze! Tylko żeby sobie Pani Hania krzywdy intelektualnej nie
          zrobiła!

          >
          > PS. Doktorze, nie ma co się zniesmaczać - już wolę taką twórczość niż
          kolejnego
          >
          > produkcyjniaka Grocholi!
          A ja jednak wolem grocholem! Toz ta kobiecina poćciwa pisze nasze polskie
          harlekiny, dla Matek Polek strudzonych. Niczego nie udaje, po prostu tworzy
          tzw. Chistorie Z Życia (zawsze uważałem, że powinno byc przez "ch"), dla
          włościan i młodzieży. A te sawantki rozbuchane - koszmar.



          >
          > PS3. Nieodmiennie pozdrawiam i żywię nadzieję, że zdrowie dopisuje!
          Wzajem! Ucieszyłem się paninym haninym postem - miło spotkać sympatyczne
          znajome osoby. Zdrowie OK, dziękuję :)
    • Gość: aga Kupiłam tą beznadzieję i żałuję bo IP: *.pai.net.pl 24.02.04, 22:29
      to straszny szajs, maturbacja niby intelektualnymi akrobacjami (a raczej nie
      akrobacjami tylko wuefem z podstawówki). Najgorsze jest to, że w sumie
      wystarczyło mi włączyć telewizor, włączyć radio, włączyć discmana, wyjąć
      wszystkie gazety i książki jakie mam w domu i starać się wszystkiego tego naraz
      słuchać, oglądać i czytać - na jedno by wyszło. Infantylnych i prostackich
      chwytów artystycznych używa ta dziecinka... każdy umie przepisywać patrz:
      masłowska i szczepańska
    • Gość: kelmo W Dachau mordowano Żydów a ty IP: *.pai.net.pl 24.02.04, 22:35
      szanowna 'autorko' niestety nie umiesz tego uszanować i stawiasz to w jednym
      szeregu z jakimiś ubrankami. Niczemu to jednak nie służy, więc jest to czysta
      głupia prowokacja. Tak się składa, że jestem żydowskiego pochodzenia i w
      zasadzie mógłbym Cię oskarżyć o parę rzeczy. To że tego nie zrobię wynika z
      tego, że nie mam pieniędzy na rozkręcenie procesu. w przeciwieństwie pewnie do
      Ciebie, która zaobi za moment kupę pieniędzy. Przynajmniej tym mało szlachetnym
      sposobem będziesz miała czym szpanować, w co się ubrać i czym się poperfumować.
      Szkoda, że nie wiesz a propos perfum jak pachnie palone ludzkie ciało
    • Gość: p Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.future-net.pl 24.02.04, 22:56
      Gadacie wiele, ale nie na temat. Przeczytajcie najpierw czasem cokolwiek
      dłuższego niż nota w internecie. Czy mam się dzielić swoimi uwagami z wami,
      którzy wszystko rejestrujecie "po łebkach"? Po co? Wolę opiniami podzielić się
      z przyjaciółmi. P-L-D jest książką, na którą czekałem.
      • Gość: hania Agnieszko, to ty? IP: *.pai.net.pl 24.02.04, 23:00
      • dr.krisk Czy sugerujesz, że... 24.02.04, 23:03
        .. próbka (całkiem spora) w "Wysokich Obcasach" + wywiad z Panią Autorką, nijak
        się mają do całości Wyrobu Literackiego? Przecież Pani Autorka świadomie
        wybrała (jak sądzę) najsmakowitszy fragment, coby zachęcić.
        A jak widzisz - nie zachęca.
        Jeżeli mimo to twierdzisz, że musimy przeczytać Calość Wyrobu Literackiego aby
        móc otwierać paszczę i wyrokować, to niedoczekanie. Mam do przeczytania
        wystarczająco dużo książek, których fragmenty mi sie podobały, abym nie musiał
        tracic pieniędzy i czasu na takie bzdury. No i nie mam zamiaru nabijac kabzy
        jakiejś egzaltowanej pannicy.
        KrisK

        • Gość: kasiorka Hej doktorku! To nie Wyrób IP: *.pai.net.pl 24.02.04, 23:12
          literacki lecz skalkulowany na chłodno produkt podszywający się pod 'sztukę'. O
          miłości w czasach Bridget Jones, o wyjazdach za granicę w czasie wyjazdów za
          granicę, o modzie, w czasach mody, o klubach w czasach clubbingu, wydany w
          Walentynki, takich sprytnych posunięć jest od cholery, ale w biznesie. Coraz
          więcej niestety w sztuce. A raczej w 'sztuce'.
          • dr.krisk Niemożliwe! 24.02.04, 23:17
            Aż boję się pomyśleć! Czyżby Autorka napisała owo dzieło kierowana niskimi
            pobudkami? Nie chodziło jej o Prawdę oraz Sztukę? Nie tworzyła owego dzieła
            znamienitego w trudzie intelektualnym, gorączce lic zróżowiałych z wysiłku
            serdecznego? Nie może być!
            KrisK
            • noida Re: Niemożliwe! 24.02.04, 23:27
              Czym się ona kierowała to trudno nam zapewne będzie mimo wszystko powiedzieć,
              ale nawet jeśli tworzyła w gorączce lic to niejedna nastolatka tworzy coś z
              wypiekami na twarzy (chociażby pamiętniki!). Na szczęście jednal rzadko która
              ma takie znamienne znajomości...
            • Gość: Lila Róż dr Kris K na dobre i na złe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 14:44
              Czytam sobie te opinie i irytują mnie wszystkie, a najbardziej doktor z kropką
              Krzyś K. (jak domniemywam:))
              Panie Krzysiu Kochany, nie czytałam wprawdzie powieści w całości, ale fragmenty
              zamieszczone w WO wystarczyły mi, żeby stwierdzic, że mam do czynienia z
              literaturą, którą na mój własny użytek nazywam "zręczną".
              I nawet jezeli jest to jedyny jej walor, to całkowicie usprawiedliwia wydanie i
              promocję niewinnej, szczupłej książczyny.
              22-letnie, bystre i niewątpliwie wrażliwe dziewczę, spragnione pisarskiej sławy
              ma masę czasu na napisanie dobrej powieści, do czego wszelkie predyspozycje
              psycho-werbalne jak widać posiada. O ile jej nie zlinczują literacko
              niezrealizowani medycy:)
              Wieszajcie psy na bardziej zaslużonych; z całego serca polecam grafomana Coelho.

            • Gość: Lila Róż Dr Kris K na dobre i na złe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 14:49
              Czytam sobie te opinie i irytują mnie wszystkie, a najbardziej doktor z kropką
              Krzyś K. (jak domniemywam:))
              Panie Krzysiu Kochany, nie czytałam wprawdzie powieści w całości, ale fragmenty
              zamieszczone w WO wystarczyły mi, żeby stwierdzic, że mam do czynienia z
              literaturą, którą na mój własny użytek nazywam "zręczną".
              I nawet jezeli jest to jedyny jej walor, to całkowicie usprawiedliwia wydanie i
              promocję niewinnej, szczupłej książczyny.
              22-letnie, bystre i niewątpliwie wrażliwe dziewczę, spragnione pisarskiej sławy
              ma masę czasu na napisanie dobrej powieści, do czego wszelkie predyspozycje
              psycho-werbalne jak widać posiada. O ile jej nie zlinczują literacko
              niezrealizowani medycy:)
              Wieszajcie psy na bardziej zaslużonych; z całego serca polecam grafomana Coelho.
              • dr.krisk Uprzejmie informuję... 11.03.04, 19:27
                .. że "dr." jest skrótem od "dróżnik". Przecież jakby było od "doktor" to bez
                kropki, prawda?
                A z tym wieszaniem psów - przyznam szczerze że mam dosyć "bystrych, i
                niewątpliwie wrażliwych dziewcząt, spragnionych pisarskiej sławy".
                To oczywiście mój prywatny pogląd, co stale podkreślam. Jak komuś taka
                literatura odpowiada - voila'!
                Pozdrawiam.
                KrisK Dróżnik
          • Gość: bb Re: Hej doktorku! To nie Wyrób IP: *.gdynia.mm.pl 24.02.04, 23:57
            ale produkt SPONSORED BY... to niegłupi pomysł napisać książkę będącą w całości
            reklamą - takie czasy, tylko po co to czytać ?
          • Gość: bb Re: Hej doktorku! To nie Wyrób IP: *.gdynia.mm.pl 25.02.04, 00:01
            ale wyrób SPONSORED BY... swoją drogą to niegłupi pomysł napisać książkę
            będącą w całości reklamą - takie czasy... tylko po co to czytać?
            • Gość: Jan Sponsoring / Product placement IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 26.02.04, 09:41
              Tu nawet prognoze pobody oferuje mi piwo Krombacher, bez tego piwa pewnie
              pozostawiliby mnie w niewiedzy.

              A product placement uprawiany jest normalnie w filmach - moze Masloska da sobie
              zaplacic za wybor marki papierosow palonych przez Silnego w sequelu "Wojny"?
          • sutekh1 Re: Hej doktorku! To nie Wyrób 26.02.04, 16:04
            czy może mi ktoś podać adres e-mail'owy do centrum taniej książki w w-wie?
            • Gość: kempes Chcesz adres do taniej książki? Oto on IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 22:19
              dunin-wasowicz@chello.pl
    • Gość: olka_26 DOBRY MARKETING TO PODSTAWA IP: *.pai.net.pl 25.02.04, 02:05
      czego dowodzi całe to głupkowate zamieszanie wokół właśnie wydanej szmiry pt
      londyn paryż dachau brzezinka mediolan olsztyn kijów oświęcim itp. Książka jest
      do dupy, ale to nie wina biednej studentki UW, która po prostu chciała zarobić.
      To wina wydawców i wszystkich półgłówków z gazet, którzy wychwalają pisarki -
      pensjonarki, które jak pójdą do galerii raster to myślą, że to wystarczy na
      pulitzera.
    • Gość: biki Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 08:09
      ksiazke przeczytalam dwa dni po wydaniu. i bardzo sie zawiodlam. nie dlatego ze
      jest "przeintelektualizowana" (sama czasami mam podobne problemy
      egzystencjalne), nie dlatego ze jest "belkotem" (ksiazka maslowskiej - ktora
      bardzo lubie - jest trzy razy bardziej pojechana, jesli chodzi o sposob
      prowadzenia narracji). w ksiazce brakuje mi polotu, swierzosci, dystansu, gry.
      czytam kolejne rozdzialy i nie dowiaduje sie niczego nowego. sa tylko
      powtarzane schematy. pozdrawiam.
      • Gość: Undyna Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.04, 12:03
        Przeczytałam recenzje i wywiad, po tych krótkich notkach zorientowałam się - to
        nie dla mnie, jak zresztą wiele innych "dzieł", o których czytałam w prasie.
        Reality szow.:)

        Serdecznie pozdrawiam czytelników i "czytelników".

        PS.Prawdę powiedziawszy gdybym wiedziała, że mi ktoś wyda moje mierne wypocinki
        i jeszcze na tym zarobię i na dodatek nie musiałabym ujawniać się, że to ja
        takie cudne dziełko napisałam, pokusiłabym się o to bez wątpienia.
        • Gość: sunny Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: 213.17.133.* 25.02.04, 13:10
          Miałam wczoraj do dyspozycji 25 zł, które potanowiłam wydać na książkę.
          Chodziłam wokół tej Drotkiewicz i chodziłam, i w końcu kupiłam "Przygodę
          fryzjera damskiego" Eduardo Mendozy. Pewnie przeczytam "Paris Lodon Dachau",
          ale nie wiem czy kupię. To ksiązka "na raz", mała, cienka, a treść - niezbyt
          zachęcająca. Przeczytałam fragmenty w "Obcasach" i trochę w księgari i uważam,
          że nie można autorce odmówić talentu do obserwacji rzeczywistości, ale - jakieś
          to wszystko egzaltowane...W stylu pisania widać naśladownictwo Masłowskiej. A
          jej nie da się naśladować płodnie, raczej śmiesznie.
    • Gość: Zdanka Re: "Paris London Dachau" Agnieszka Drotkiewicz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.04, 16:53
      Hm...hmmmm....HMMMMMMMMMMMMMMMM...Są granice .Wstydziłabym się zanieść coś
      tak chałowatego do wydawnictwa ,w którym byłabym naczelnym i mogłabym wydawać
      książki o własnym moczu.Tu już nie chodzi o banał i złą literaturę,ale o
      zgrzyty w uchu ,jak się to czyta.Dobrze ,że nie noszę aparatu słuchowego,bo by
      mi się rozpuścił .Czas na powieść o transwestycie tańczącym na rurce w
      tanim ,pedalskim lokalu.Piszę pedalskim ,bo powinna to być książka politycznie
      niepoprawna i do czytania niestrawna ,a trans wciągałby na śniadanie kreskę
      w wucecie,nucąc "Boże coś Polskę" .Kaszanka rządzi,kto czyta,ten błądzi.
      • Gość: Pafnucy Bojzbendy Girlsbendy IP: *.ipartners.pl 26.02.04, 23:11
        Tyle nagle tych dziewczynek jak parę lat temu boys bandów [bojzbendów], bo szło
        akurat, to na duś, jeszcze jedną dziewczynkę na rynek. Jak to w marketingu,
        najpierw jest masło, ale po nim rzuca się margarynę, a po niej smalec, a potem
        już łój. Łoł!
        • Gość: Menagor Re: Bojzbendy Girlsbendy IP: *.ipartners.pl 26.02.04, 23:14
          Właśnie! Uczcie się, Duninie-Wąsowiczu, od menedżera duetu wokalno-
          pseudolesbijskiego Tatu. Opakowywać młode pisarki po dwie (druga gratis, w
          promocji), a pisma ilustrowane niech szepczą, że to lesby. Gwarantowana prędka
          sprzedaż nakładu!!!
        • Gość: Jan Masło i łój IP: *.dclient.hispeed.ch 26.02.04, 23:33
          Niezłe porównanie z masłem i łojem, zwłaszcza w przypadku Masłowskiej. Szkoda,
          że Szczepańska nie jest Łojewska.

          A ja myślałem, że Bojzbendy to jakiś facet, jak Wincenty ;-)
    • hania55 Przeczytałam 26.04.04, 16:52
      Ojej... cóż tu napisać - parę dobrych obserwacji, erudycyjnie pannie
      Drotkiewicz nic zarzucić nie mogę, tylko po co i dlaczego pół książki jest o
      delirycznych wizjach inspirowanych "Psem andaluzyjskim"? Na zakończenie, jak
      rozumiem, zabrakło już pomysłu a i więcej wizji z zakrwawioną różową halką i
      wypluwaniem pająków nie dało się upakować. Ogółem: przeczytałam z większą dozą
      przychylności niż produkcyjniaki pani Saramonowicz Małgorzaty tudzież
      Gretkowskiej Manueli, ale pamiętnik oczytanej młodej panienki, która stara się
      być jednocześnie i oryginalna i podobna do D. Masłowskiej, nie jest dziełem,
      które zapisze się na długo w mojej pamięci.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka