Dodaj do ulubionych

Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co....

08.06.10, 05:52
.. miala tatuaz ze smokiem, igrala z ogniem a teraz trzecia ktorej tytul
powinien brzmiec '...ktora kopnela gniazdo szerszeni'
a jest "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiety" - ?? nie wiem czemu...?



www.biblionetka.pl/art.aspx?id=95064
znam.to/recenzje/8410/Dziewczyna,-ktora-igrala-z-ogniem---Stieg-Larsson
www.dobreksiazki.pl/b11765-mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet.htm
czy ktos czytal, jakie wrazenia?
wlasnie kupilam pierwsza, dosc gruba ksiazka, nie wiem czy mi sie spodoba ale
sprzedawczyni zapewniala ze dobre czytadlo...

Minnie
Obserwuj wątek
    • joanka-r Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 08:04
      Tak przeczytałam wszystkie 3. Pierwsza najsłabsza z całej 3 -tomowej sagi. Druga i trzecia o wiele bardziej trzymają w napieciu. Był moment, ze byłam pewna , ze głowna bohaterka nie zyje...ale to tylko autor dozuje nam napięcie. czyta sie szybko, mimo iż to przyslowiowe cegły. Bardziej opłaca sie kupić wszystkie 3 tomy na raz. Taniej wówczas wychodzi.
      • pavvka Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 10:30
        joanka-r napisała:

        > Tak przeczytałam wszystkie 3. Pierwsza najsłabsza z całej 3 -
        tomowej sagi. Drug
        > a i trzecia o wiele bardziej trzymają w napieciu.

        Zależy co kto lubi. Jak dla mnie właśnie w pierwszej części było
        napięcie, a kolejne (zwłaszcza druga) to już tylko milion 'bum' na
        minutę bez sensu i logiki.
        • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 12:03
          pavvka napisał:

          > Zależy co kto lubi. Jak dla mnie właśnie w pierwszej części było
          > napięcie, a kolejne (zwłaszcza druga) to już tylko milion 'bum' na
          > minutę bez sensu i logiki.

          Zależy co kto lubi - jak dla mnie, to właśnie druga część jest naj:) Ostatnia to już taki zjazd po pochyłej, żeby poczuć ulgę, że tak jak myśleliśmy - wszystko dobrze się kończy.

          Ale potwierdzam, to dobre czytadło;)
    • matti_hautameki Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 08:18
      Tytuły szwedzkich oryginałów to właśnie:
      "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", i
      "Zamek z piasku, który runął" tylko angielski wydawca sobie tytuły pozmieniał bo
      mu lepiej do serii pasowały.
      A książki wciągające, przeczytałem na razie dwie, trzecia czeka w kolejce -
      dobre czytadła.
      • zoey7 Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 10:14
        W/g mnie trzecia część najsłabsza, pierwsza i druga - super.
    • paulinaa Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 10:25
      czytałam dwie pierwsze
      Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - super, do połknięcia w 3 wieczory
      Dziewczyna, ktora igrała z ogniem już mi się mniej podobała ale też się dobrze czyta
      Zamku z piasku jeszcze nie czytałam, bo mnie trochę ta druga część jednak
      rozczarowała ale jak się znam to niedługo kupię i przeczytam

      generalnie długo się opierałam tej trylogii ale myślę, że warto po nie sięgnąć.
      Fajne czytadła na letnie wieczory
    • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 18:34
      Piewsza czesc - wporz, miejscami bardzo dobre. Dwie pozostale mnoża
      absurd na absurdzie, wprowadzajac w realistycznie opisane realia
      bohaterow rodem z komiksu o zupelnie nadludzkich mozliwosciach i
      zdolnosciach, co daje chwilami niezamierzone efekty humorystyczne.
      Plus - to najbardziej widoczne w trzecim tomie - kompensacyjna rola
      fabuly: autor wyraznie odbijal sobie w niej kompleksy - a to
      zwiazane ze swoja niska rola w spoleczenstwie, a to te z malym
      powodzeniem wsrod kobiet. Miejscami zenujące. I tom trylogii - jak
      najbardziej, dwa pozostale - strata czasu.
      • joanka-r Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 20:55
        bene kogos mi przypomina Twój styl pisania:)
      • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 00:21
        bene_gesserit napisała:

        > Plus - to najbardziej widoczne w trzecim tomie - kompensacyjna
        rola
        > fabuly: autor wyraznie odbijal sobie w niej kompleksy - a to
        > zwiazane ze swoja niska rola w spoleczenstwie, a to te z malym
        > powodzeniem wsrod kobiet.

        Znaczy się Larsson?? Łał. A można wiedzieć jak Ci to wyszło? I czy
        aby nie przesadzasz deczko?
        • pavvka Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 00:42
          Hm, no Bene jak zwykle ostro pojechała, ale IMO nie bez racji.
          • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 01:19
            pavvka napisał:

            > Hm, no Bene jak zwykle ostro pojechała, ale IMO nie bez racji.

            Iii tam;)
            • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 10.06.10, 18:08
              Oczywiscie, ze nie bez racji.

              Ustawilam sie bardziej anty po przeczytaniuw KP zachwytow grupy
              feministek (ktore szanuję i podziwiam) nt trylogii. Ze cudne to i
              tamto i te postaci kobiece wspaniale.

              Tymczasem wlozenie papierowej, kompletnie niespojnej (wiec
              nieprawdopodobnej psychologicznie) postaci w dziennikarsko
              odmalowane realia pozbawia te postac wiarygodnosci. Tak jakby nie
              dalo sie napisac powiesci o wspanialej, ale PRAWDZIWEJ kobiecie bez
              chech mitycznej heroski. Imo to antyfeministyczne.

              No a jak w III czesci pojawila sie blond olbrzymka, co to i silowia
              codziennie, i dwa fakultety, i pojecie bostwa w starozytnosci plus
              boskie cialo od razu wiedzialam, ze poleci na naszego bohatera,
              gdyz jest fizycznym, psychicznym i spolecznym przeciwienstwem
              Salander. To po pierwsze - papierowe (znowu!), a po drugie za
              bardzo przypomina fantazje niektorych mezczyzn, zeby miec w lozku i
              nieduza Azjatkę, i piersiastą, wielką Walkirię.

              Pomijajac juz takie otwarcie groteskowe sceny jak ta z sadu (koniec
              trzeciego tomu) - w ktorym sedzia traci niemal z kopyta panowanie
              nad tym, co sie dzieje, a cala sadowa procedura (ktos wchodzi i
              wychodzi. Oraz moje stare zarzuty, ze wszyscy zli maja co najmniej
              dwie cechy z nastepujacych: bialy, hetero, Szwed, plec męska.itd
              itd - nie twierdze, ze to jest zle w calosci. Generalnie bardzo mi
              sie podobaly np sceny z zycia redakcji albo Wielką Scenę Zemsty.
              Ale to za malo.
              • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 10.06.10, 22:38
                bene_gesserit napisała:

                > Oczywiscie, ze nie bez racji.
                >
                > Ustawilam sie bardziej anty po przeczytaniuw KP zachwytow grupy
                > feministek (ktore szanuję i podziwiam) nt trylogii.

                Hehe.

                > Tymczasem wlozenie papierowej, kompletnie niespojnej (wiec
                > nieprawdopodobnej psychologicznie) postaci w dziennikarsko
                > odmalowane realia pozbawia te postac wiarygodnosci. Tak jakby nie
                > dalo sie napisac powiesci o wspanialej, ale PRAWDZIWEJ kobiecie
                bez chech mitycznej heroski. Imo to antyfeministyczne.

                Nie zgadzam się, zupełnie! Bluźnisz wręcz, kobieto:)

                I dlaczego superman nie może być kobietą niby?

                O prawdziwych kobietach to nie są czytadła, no weź.
                Ja mam czasem wrażenie, że ludzie się nastawiają jakoś przed,
                nakręcają z różnych powodów, a kiedy potem coś nie spełnia
                oczekiwań, czy coś zgrzyta, to skopują doszczętnie. I tu też mam
                takie wrażenie, Bene:(

                > No a jak w III czesci pojawila sie blond olbrzymka, co to i
                silowia
                > codziennie, i dwa fakultety, i pojecie bostwa w starozytnosci plus
                > boskie cialo od razu wiedzialam, ze poleci na naszego bohatera,
                > gdyz jest fizycznym, psychicznym i spolecznym przeciwienstwem
                > Salander. To po pierwsze - papierowe (znowu!), a po drugie za
                > bardzo przypomina fantazje niektorych mezczyzn, zeby miec w lozku
                i nieduza Azjatkę, i piersiastą, wielką Walkirię.

                Gdyby napisał te 10 tomów jak ponoć planował, to zaręczam, że byłoby
                jak w każdej typowej telenoweli/serialu/czytadle - każdy by się
                przespał z każdym i każdy typ urody/rasy/światopoglądu itd. miałby
                swoją reprezentację na kartach powieści (i w łóżku, każdym każdego;)

                Poza tym -> prawa gatunku.

                > Pomijajac juz takie otwarcie groteskowe sceny jak ta z sadu
                (koniec
                > trzeciego tomu) - w ktorym sedzia traci niemal z kopyta panowanie
                > nad tym, co sie dzieje, a cala sadowa procedura (ktos wchodzi i
                > wychodzi.

                To akurat też mi się nie podobało, rozprawa, naiwnie wyszło bardzo,
                spieprzony motyw.

                > Oraz moje stare zarzuty, ze wszyscy zli maja co najmniej
                > dwie cechy z nastepujacych: bialy, hetero, Szwed, plec męska.itd

                Czyli ci, co przy władzy w Szwecji tak się składa, brudnej władzy
                - nie zauważyłaś? Władza korumpuje i niszczy, to imo główny
                przekaz L. i stąd taki schemat. Jakiegoś biednego imigranta, czy
                robotnika miał zrobić ssynem? Jak niby to miało się tu wpisać? A
                może żonę imigranta, która - co?

                Wiadomo, że trzeba było oczekiwać wielu schematów i uproszczen w
                takiej powieści, gatunku.

                > itd - nie twierdze, ze to jest zle w calosci. Generalnie bardzo mi
                > sie podobaly np sceny z zycia redakcji albo Wielką Scenę Zemsty.
                > Ale to za malo.

                Ok, marzenia chłopaka Larssona, ale dla mnie nie ma znowuż powodów
                aż do takiej krytyki i niechęci:(

                Subiektywnie - nadal lubię Lisbeth.
                I w ogóle.
                • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 11.06.10, 00:15
                  Superman nie moze byc kobieta, kobieta moze byc superwoman :P

                  I oczywiscie moze, ale w powiesci fantastycznej. Nie w calkiem na
                  serio osadzonym w realiach i problemach wspolczesnej Szwecji
                  dziele. Bo jesli jednak, to rownie dobrze zamiast Salander moglaby
                  sie pojawic w miejscu LS wrozka z tęczowymi skrzydelkami, co jak
                  kicha, to zaczyna padac snieg.

                  Mysmy sie wcale nie nakrecali i nie nastawiali, przynajmniej przed
                  pierwszym tomem.

                  Co do mojej wlasnej koncepcji kompensacji kompleksow autora przy
                  pomocy swojej wlasnej tworczosci to oczywiscie niczego nie da sie
                  dowiesc - ani obalic, ani obronic, mozna jedynie snuc domysly. Ja
                  tam w powalajacy wszystkie jak leci kobiety urok podtatusialego
                  przecietniaka z brzuszkiem woniejacego fajami (wypisz-wymaluj
                  Larsson, co? hehe) na kilometr jakos nie jestem w stanie uwierzyc.
                  A autora ani jego alter ego to zupelnie nie zdziwia.

                  No nie wiem, chociaz jeden ze zlych moglby byc gejem, albo - hehe -
                  kobietą. Tymczasem przez trzy tomy powiesci przewija sie caly tlum,
                  a ustanowiona w I regula hetero i/lub mezczyzna i/lub Szwed itd
                  dziala w najlepsze. Linia demarkacyjna jasna dluga prosta jak u
                  Musierowicz, nie przymierzajac (tam zli są bogaci - ksiazek nie
                  czytaja i w ogole godni sa pogardy). Carno-bialo, z nami albo
                  przeciw nam itd.

                  I nie zgadzam sie, ze w kryminalach i thrillerach tego typu
                  naiwnosci sa na miejscu. Nie - sa, jesli autor jest naiwny, tylko
                  wtedy.
                  • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 11.06.10, 00:47
                    bene_gesserit napisała:

                    > Superman nie moze byc kobieta, kobieta moze byc superwoman :P
                    >
                    > I oczywiscie moze, ale w powiesci fantastycznej. Nie w calkiem na
                    > serio osadzonym w realiach i problemach wspolczesnej Szwecji
                    > dziele. Bo jesli jednak, to rownie dobrze zamiast Salander moglaby
                    > sie pojawic w miejscu LS wrozka z tęczowymi skrzydelkami, co jak
                    > kicha, to zaczyna padac snieg.

                    Oj, chyba nie czytasz za dużo amerykańskich kryminałów/sensacji?
                    Normalnie kichające wróżki i wogle;) ...i dlatego ja już też ich nie
                    czytam:) Zresztą nie tylko amerykańskie, nie każdy to Rankin, czy
                    coś, taka np. Marynina też bywa naiwna, zwłaszcza jeśli chodzi o
                    półświatek imo, no sori, a to fachura przecież.
                    Mimo wszystko będę się upierała:) że jednak i ten gatunek pozwala
                    zaszaleć w taki sposób.

                    A pamiętasz jak w sumie trudno było zakwalifikować jednoznacznie te
                    knigi, przynajmniej 2 i 3?

                    > Mysmy sie wcale nie nakrecali i nie nastawiali, przynajmniej przed
                    > pierwszym tomem.

                    No tak i 1 się wam podobała, a potem po-oszło w dół. No i te peany
                    ze strony feministek, sama pani powiedziała, proszę pani.
                    Dobra, nie wiem. Po prostu ja tam przymknęłam oczy na pewne rzeczy,
                    wzięłam na luz i tyle.
                    Wielu dziewczynom się ten cykl podoba/ł i Salander, i reszta -
                    serio, to jest hicior jeszcze wciąż. Najpierw odrzuca tytuł 1, ale
                    potem - ach. Imo akurat tego potrzeba i pach! - jest. Baja, tak, a
                    ponieważ urealniona, to jeszcze bardziej działa na zmysły;)

                    > Co do mojej wlasnej koncepcji kompensacji kompleksow autora przy
                    > pomocy swojej wlasnej tworczosci to oczywiscie niczego nie da sie
                    > dowiesc - ani obalic, ani obronic, mozna jedynie snuc domysly. Ja
                    > tam w powalajacy wszystkie jak leci kobiety urok podtatusialego
                    > przecietniaka z brzuszkiem woniejacego fajami (wypisz-wymaluj
                    > Larsson, co? hehe) na kilometr jakos nie jestem w stanie uwierzyc.
                    > A autora ani jego alter ego to zupelnie nie zdziwia.

                    Bene, no przecież kij z wyglądem! Ten gościu kręcił laski tym, że
                    był takim zajebistym facetem-człowiekiem. Tym co robił niby
                    zawodowo, ale faktycznie to była jedność - on i praca, i jak to
                    robił - no bohater w zbroi i na białym kuniu, szlachetny i odważny,
                    ryzykant itd.

                    Dobra tam, teraz na poważnie - to był dobry człowiek, poza tym
                    luzak, bezproblemowy mimo wszystko, niekonfliktowy, nie oceniał i
                    nie krytykował (kobiet), pomagał, jak się miało w nim przyjaciela,
                    to wiadomo było, że można zaufać na amen itd. blablabla. I jego styl
                    życia - podejście do seksu, imo też kręci - przede wszystkim laski!
                    On jest wręcz jak niefacet;)
                    Wygląd, phi. W filmie to fajny facet jest, co z tego, że z
                    brzuszkiem. Liz też nie Afrodyta, ani Erika. I tak dalej.

                    > No nie wiem, chociaz jeden ze zlych moglby byc gejem, albo - hehe -
                    > kobietą. Tymczasem przez trzy tomy powiesci przewija sie caly
                    tlum,
                    > a ustanowiona w I regula hetero i/lub mezczyzna i/lub Szwed itd
                    > dziala w najlepsze. Linia demarkacyjna jasna dluga prosta jak u
                    > Musierowicz, nie przymierzajac (tam zli są bogaci - ksiazek nie
                    > czytaja i w ogole godni sa pogardy). Carno-bialo, z nami albo
                    > przeciw nam itd.

                    Tak, ale już napisałam o co chodzi wg mnie w tym schemacie. Poza tym
                    tam oprócz jednoznacznych sztampowych postaci są też nie do końca
                    jednoznaczne - np. facet, który prześladował Erikę, czy senior rodu
                    w 1, policjantka w 3, ta której nerwy puściły - wiem, delikatne i
                    pożal się boże te niejednoznaczności, ale ja to widzę jako takie
                    zgrzytające właśnie momenty. No i to jak Lisbeth oceniła ucieczkę
                    Harriet - założę się, że niektórzy bywalcy ff uznaliby ją za
                    współwinną tych zbrodni, bo dała nogę i wypieła się na te kobiety,
                    przyszłe ofiary...

                    > I nie zgadzam sie, ze w kryminalach i thrillerach tego typu
                    > naiwnosci sa na miejscu. Nie - sa, jesli autor jest naiwny, tylko
                    > wtedy.

                    Jest taki podgatunek też - thriller romantyczny, na przykład,
                    jakkolwiek to brzmi, więc - bywa różnie, miesza się często z
                    premedytacją.

                    Ale ok, w sumie uważam, że Larsson, na tyle, na ile go poznaliśmy,
                    hehe, z knig i tego filmu o nim, to był marzyciel i idealista. Nie
                    trzeba chyba zaraz widzieć tego w jakichś negatywnych kategoriach..?
                    • joanka-r dla chetnych 11.06.10, 10:12

                      wczoraj w Biedronce osiedlowej widzialam wszystkie 3 czesci trylogii. 28 zeta za sztukę to chyba najtaniej na rynku....
                    • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 11.06.10, 15:34
                      2 i 3 to thrillery polityczne. Kichajaca wrozka jestem ja, bo mam
                      alergię ;)

                      > Bene, no przecież kij z wyglądem! Ten gościu kręcił laski tym, że
                      > był takim zajebistym facetem-człowiekiem. Tym co robił
                      niby
                      > zawodowo, ale faktycznie to była jedność - on i praca, i jak to
                      > robił - no bohater w zbroi i na białym kuniu, szlachetny i
                      odważny,
                      > ryzykant itd.

                      No wlasnie o to chodzi, o to chodzi.
                      Tymczasem autor, ktory wygladal wpisz-wymaluj jak jego bohater nie
                      zaliczal lasek, tylko trwal w dlugoletnim konkubinacie z
                      nieatrakcyjna zewnetrznie szara myszką, nie posiadal wyrąbanego w
                      kosmos apartamentu w centrum, a jedynie malenka kawalerkę, pracowal
                      co najmniej tyle, co Mikael, ale cala jego mrowcza praca to bylo
                      jak grochem o sciane - w dodatku zadnej slawy&pieniędzy, jedynie
                      grozby ze strony nazioli (ktorych Mikaelowi oszczedzono). Itd itd
                      itd. Kompensacja, swiat marzen, plaska dziewczęca brunetka i blond
                      olbrzymka, zagryzione paroma innymi, z ktorych kazda odznaczala sie
                      szczegolnymi przymiotami ducha lub ciala - i wszystkie pakuja mu
                      sie do lozka same, bez slowa i gestu zachęty z jego strony.

                      > Ale ok, w sumie uważam, że Larsson, na tyle, na ile go
                      poznaliśmy,
                      > hehe, z knig i tego filmu o nim, to był marzyciel i idealista.
                      Nie
                      > trzeba chyba zaraz widzieć tego w jakichś negatywnych
                      kategoriach..?

                      Alez niech on by sobie byl, kim tam chcial, ale trzeba sie tym
                      zaraz zachwycac?
                      • mamarcela Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 11.06.10, 21:54
                        Się zgadzam z Bene niemal w całej rozciągłości. Książki są owszem bardzo
                        czytable i nawet wciągające, ale naiwne jak powieści przygodowe dla młodszych
                        nastolatków. O ile pierwszą część można jeszcze potraktować jako poważną
                        sensację to dwie następne to trochę taki "Winnetou". Przy czym mamy tutaj do
                        czynienia z czymś zadziwiającym, a mianowicie w jednej książce występują dwie
                        Mary Sue - męska i żeńska.
                        I jeszcze jedno a propos Michaela jako faceta. Dla mnie on jest w pierwszym
                        tomie nie do przyjęcia. Mężczyzna po czterdziestce biorący sobie młodziutką
                        dziewczynę do łóżka i to dziewczynę ewidentnie z problemami nie powinien być
                        przedstawiany jako wzór osobowości. Kurczę przecież on robi Salander krzywdę i
                        nawet tego nie zauważa.
                        Bond też bierze, ale Bond nie jest charyzmatycznym dziennikarzem społecznym
                        będącym wzorem cnót wszelakich:)
                        • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 12.06.10, 01:12
                          Tez bym sie zgodzila, ale psiakrew nie czytalam Winnetou :(
                        • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 12.06.10, 01:13
                          A, jeszcze mi sie przypomnialo, ze jego corka, ktora mial w 1ce, w
                          kolejnych tomach rozplywa sie bez sladu, a to taki niby fajny
                          facet. Uprzejmie donoszę.
                      • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 12.06.10, 00:21

                        bene_gesserit napisała:

                        > No wlasnie o to chodzi, o to chodzi.
                        > Tymczasem autor, ktory wygladal wpisz-wymaluj jak jego bohater nie
                        > zaliczal lasek, tylko trwal w dlugoletnim konkubinacie z
                        > nieatrakcyjna zewnetrznie szara myszką, nie posiadal wyrąbanego w
                        > kosmos apartamentu w centrum, a jedynie malenka kawalerkę,
                        pracowal
                        > co najmniej tyle, co Mikael, ale cala jego mrowcza praca to bylo
                        > jak grochem o sciane - w dodatku zadnej slawy&pieniędzy, jedynie
                        > grozby ze strony nazioli (ktorych Mikaelowi oszczedzono). Itd itd
                        > itd. Kompensacja, swiat marzen, plaska dziewczęca brunetka i blond
                        > olbrzymka, zagryzione paroma innymi, z ktorych kazda odznaczala
                        sie
                        > szczegolnymi przymiotami ducha lub ciala - i wszystkie pakuja mu
                        > sie do lozka same, bez slowa i gestu zachęty z jego strony.

                        Ee, i to Cię akurat tak dziwi, że laski same mu się pchały drzwiami
                        i oknami? Mnie nie bardzo to dziwi - laski też tak miewają, nie
                        tylko facety;)
                        Naprawdę dziwne, bo dla mnie ten motyw jest akurat zupełnie
                        prawdopodobny i nie łapię, czemu się tak go złapałaś, bo to już
                        któryś raz.

                        A jesli chodzi o to, co powyżej, czy ja to dobrze rozumiem - znaczy
                        Larsson to właściwie hipokryta, albo coś w ten deseń..?

                        > Alez niech on by sobie byl, kim tam chcial, ale trzeba sie tym
                        > zaraz zachwycac?

                        To znaczy? Przecież ja nie każę Ci się zaraz zachwycać. Zresztą na
                        początku sama się zachwycałaś, że przypomnę;) Ja tylko mówię co mi
                        się podobało oraz że Twoje argumenty średnio do mnie przemawiają, no
                        co zrobię. I tyle.
                        • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 12.06.10, 01:11
                          easz napisała:

                          > Ee, i to Cię akurat tak dziwi, że laski same mu się pchały
                          drzwiami
                          > i oknami? Mnie nie bardzo to dziwi - laski też tak miewają, nie
                          > tylko facety;)
                          > Naprawdę dziwne, bo dla mnie ten motyw jest akurat zupełnie
                          > prawdopodobny i nie łapię, czemu się tak go złapałaś, bo to już
                          > któryś raz.

                          O zesz, ale ja nie o tym.
                          Ja o tym, ze niesmialy wannabie Larsson posluzyl sie Michaelem do
                          utkania sobie realiow marzen. Jemu, chociaz byl podobny do Michaela
                          jak dwie krople wody pod wieloma, procz slawy i kasy wzgledami,
                          nikt sie do lozka nie pchal, a wszak tez byl rycerzem bez skazy,
                          conie.

                          Zwlaszcza w debiutach (ale nie tylko), mam wrazenie, pokusa bycia
                          Bogiem nęci autora tak bardzo, ze zaczyna sobie w przez siebie
                          stworzonych realiach moscic nowsze wspanialsze gniazdko.
                          Kompensacja.

                          > A jesli chodzi o to, co powyżej, czy ja to dobrze rozumiem -
                          znaczy
                          > Larsson to właściwie hipokryta, albo coś w ten deseń..?

                          Nie, raczej marzyciel z Blekitnego Zamku, ktos taki. Z tym, ze te
                          marzenia o tabunach pieknych i dziko uzdolnionych i wartosciowych
                          kobietach, ktorym na jego widok miękną nogi czytalo mi sie sie z
                          lekkim zazenowaniem. Jakbym podczytywala czyis kochanypamiętniczek
                          z opisami jakis gorączkowo wyimaginowanych seksualnych orgii. A ja
                          chcialam uczciwego kryminalu!!

                          > początku sama się zachwycałaś, że przypomnę;) Ja tylko mówię co
                          mi
                          > się podobało oraz że Twoje argumenty średnio do mnie przemawiają,
                          no
                          > co zrobię. I tyle.

                          Ale ja cie nie chce przekonac, ze ci sie nie powinno podobac, kiedy
                          ci sie podoba. Ja wyluszczam czemu uwazam, ze 2 i 3 to pomylki.
                          Poza tym - jest 2:1, bo mamamarcela sie prawie zgadza, wiec koniec
                          rundy, ehehe.
                          • easz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 12.06.10, 01:37
                            bene_gesserit napisała:

                            > Nie, raczej marzyciel z Blekitnego Zamku, ktos taki. Z tym, ze te
                            > marzenia o tabunach pieknych i dziko uzdolnionych i wartosciowych
                            > kobietach, ktorym na jego widok miękną nogi czytalo mi sie sie z
                            > lekkim zazenowaniem. Jakbym podczytywala czyis kochanypamiętniczek
                            > z opisami jakis gorączkowo wyimaginowanych seksualnych orgii. A ja
                            > chcialam uczciwego kryminalu!!

                            No dobra, ale on z jedną kobitą był tyle lat, no i chyba się
                            kochali? Jakoś tak mi to nie pasi wszystko tutaj.

                            Kompensacja - ok, jak sobie przypomnę te parę słów z filmu o jego
                            dzieciństwie, dorastaniu i jego ojca i brata, to może tam jest coś
                            nawet na rzeczy, nie że w dorosłym niespełnionym jakoby życiu. Jak
                            by zareagował na sławę, to możemy tylko gdybać.

                            > Ale ja cie nie chce przekonac, ze ci sie nie powinno podobac,
                            kiedy
                            > ci sie podoba. Ja wyluszczam czemu uwazam, ze 2 i 3 to pomylki.
                            > Poza tym - jest 2:1, bo mamamarcela sie prawie zgadza, wiec koniec
                            > rundy, ehehe.

                            To ja mogę przyprowadzić jeszcze dwie kumpele, które się też
                            zachwycały, zwlaszcza jedna, ha.

                            Po prostu odnoszę wrażenie, że szydzisz wręcz z gościa a czy aż na
                            to zasłużył?

                            Córki kompletnie nie pamiętam!
                            A kniga wyszła teraz na mp3, jedynka, tylko że jakoś nie za bardzo
                            tańsza od papierowej jest ta postać knig.
        • joanka-r Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 10:49
          bene skoro saga tak denna to czemu dokończyłaś/łeś czytanie?
          • bene_gesserit Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 10.06.10, 18:08
            II tom sila rozpędu, a III - bo mi ktos powiedzial, ze jest
            najlepszy :(
    • linka.raz Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 20:34
      Zajrzyj na forum Kryminały i sensacje - znajdziesz tam bardzo
      rozwinięty wątek na temat Larssona.
      • shiva772 Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 22:32
        Jak dla mnie było super, tak mnie wciągnęło że nie mogłam sie
        oderwać. Osobiście nie uważam, że pierwszy tom najsłabszy, chyba
        słabszy jak dla mnie był drugi. Ale ogolnie rozrywka najwyższych
        lotów.
        • ewa9717 Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 08.06.10, 23:41
          forum.gazeta.pl/forum/w,33434,87074464,87074464,Stieg_Larsson_trylogia_Millennium.html
          • minniemouse Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 07:11
            wielkie dzieki za opinie ! :)

            wobec tego polece kupic od razu druga czesc jako ze wydana tak samo jak pierwsza,
            a na trzecia musze poczekac bo wyszla dopiero w twardej okladce
            (moja w miekkiej)

            pozdrowka :)

            Minnie
            • ewa9717 Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 07:28
              W miękkiej też wyszła - mam taką od zeszłego roku ;)
            • benita5 Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 10.06.10, 12:46
              minniemouse napisała:

              Jesli wciagnie Cie jedynka, to nastepne beda oczywista kontynujacja. Nie chce
              sie licytowac, jaki ranking jest u mnie, ale 3tom jednak najbardziej niespojny,
              nierowny.
              • benita5 minnie, 10.06.10, 12:47
                masz malpke :)
    • bubster Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 09.06.10, 10:36
      Czytadlo, ale calkiem spoko.
    • Gość: dorka Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... IP: *.89.98.203.static.crowley.pl 14.06.10, 09:48
      I tom to dość ciekawe czytadło.
      II i III bzdura na bzdurze - jak dla mnie nie da się czytac,
      II tom przekartkowałam, III tylko zaczęłam, nie da się tego czytać.

      Myślę, ze dla osób choć trochę osadzonych w rzeczywistości
      nagromadzenie absurdów i bzdur jest nie do strawienia. brr
    • ilika Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 23.07.10, 11:48
      to rewelacyjne czytadło
    • matti_hautameki Re: Stieg Larsson - trylogia o Dziewczynie co.... 27.07.10, 00:40
      Piękna parodia Larssona - www.newyorker.com/humor/2010/07/05/100705sh_shouts_ephron (dla znających angielski)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka