01.08.10, 00:56
Nowa ksiazka Marka Krajewskiego, Erynie, kolejna po Minotaurze, nie jest zla, ale....

moim zdaniem te dwie to juz nie to co seria o Mocku we Wroclawiu.

Dlaczego? Dlatego ze nie ma juz w nich opisow dawnego zycia erotycznego, brutalnosci i sadyzmu oraz wyszukanych potraw jakie stanowily integralna czesc kazdej jednej ksiazki o Mocku.
To zaczelo juz zanikac w Minotaurze.
W Minotaurze, mialam wrazenie, ostatni swoj potrojny "trademark" pisarz zostawial wrecz bojazliwie.

Kiedys czytalam wywiad z Krajewskim w ktorym powiedzial ze wplynelo wiele skarg na opisy tortur i brutalnosci, wiec widac ugial sie pod opinia pewnej niezbyt tolerancyjnej grupy czytelniczej.

ale ja uwazam ze wlasnie te trzy cechy - erotyzm, opisy tortur i dawne potrawy (oprocz oczywscie przedwojennej architektury W-wia i Lwowa) byly tym co wyroznialy kryminaly Krajewskiego od masy wszystkich innych, ktore sa w gruncie rzeczy takie same.

czytajac Erynie, jakkolwiek przyznaje ze byly dobrze napisane, czytalo sie szybko i z zainteresowaniem, mialam wrazenie ze czytam kryminal jakich wiele.
NIC nie wyroznialo go od innych, NIC.

Jestem pewna, ze pomimo drastycznych scen Mock nadal sprzedaje sie dobrze. A wiec nie zaszkodzily mu one.


Mam nadzieje ze pan Krajewski w pore sie opamieta i wroci do swojego charakterystycznego stylu zanim zacznie sie masowa produkcja sztampy jakiej wiele...


Minnie
Obserwuj wątek
    • honeyr Re: Erynie... 01.08.10, 23:27
      Nie mam wrażenia, żeby w "Eryniach" brakowało drastyczności, erotyzmu czy opisów
      kulinarnych, na szczęście tez wróciła - w "Minotaurze" niemal nieobecna -
      cierpka ironia w opisach różnych zachowań i sytuacji. Nie jest więc źle.
      O ile komuś nie przeszkadza, że fabuła się ostatecznie kupy nie trzyma.
      • minniemouse Re: Erynie... 02.08.10, 07:35
        Alez no co ty - przeciez nie ma porownania z tym co bylo w Mocku!
        tam byly dokladnie opisy 'harcow' Mocka z panienkami, dokladne, czeste i
        wystawne opisy potraw ktore Mock ze smakiem zajadal, i popijal, oraz rozne opisy
        tortur i znecania sie z detalami.

        Gdzie to bylo w Eryniach? w Minotaurze?
        zreszta, sam/a przeczytaj wywiad:
        www.gazetawroclawska.pl/magazyn/114674,mock-w-swiecie-mitow,id,t.html
        Zastanawiam się, czy nie wstrząśnie czytelnikami, jak dwaj zaprzyjaźnieni
        policjanci okrutnie i bezwzględnie rozprawiają się z głównym winowajcą.

        Paru recenzentów zarzucało mi okrucieństwo w moich książkach. Tym razem poza
        jednym wyjątkiem nie ma chyba bardzo okrutnych opisów.
        Jednak ten jeden opis
        pewnie wystarczy, żeby się pojawiły oburzone głosy. Dłuższy czas się
        zastanawiałem, czemu służą te makabryczne sceny. Do czego mi są potrzebne? Teraz
        już wiem, że moje opisy okrucieństwa służą temu, żeby czytelnik nabrał takiego
        obrzydzenia do mordercy, żeby na końcu, kiedy potwór zostanie ukarany, czytelnik
        pomyślał sobie: "dobrze mu tak".


        Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka