Dodaj do ulubionych

James Oliver Curwood

22.04.04, 20:46
Curwoodem zaczytywałam się we wczesnym okresie nastoletnim. Fascynowały mnie
opisy przyrody i zwierząt w "Barim" czy "Szarej Wilczycy". Kilka tygodni temu
postanowiłam przeczytać jeszcze raz wszystkie wydane w Polsce jego książki.
Nie mogłam uwierzyć ile pamiętam z "Szarej Wilczycy". "Łowcy złota i wilków"
nadal robiły wrażenie tylko te romansowe powieści jak "Najdziksze Serca"
czy " W dolinie Ludzi Milczących" były rozczrowujące, takie wielkie i
porywające uczucia od pierwszego wejrzenia, widać że autor nie miał wiekiego
o tym pojęcia.
Wkrótce potem wklepałam w wyszukiwarce na Yahoo jego nazwisko i wyszła strona
z której dowiedziałam się czegoś o nim i jego bibliografia zawierała
dziesiątki pozycji nigdy chyba nie wydane w Polsce. Z tego co wiem Curwooda
wydaje Proszyński, mam nowe wydania niektórych powieści chociaż najcenniejsze
dla mnie są stare jak świat wydania "Szarej Wilczycy" i "Bariego" wydane
przez Iskry w latach 50ych. Czy ktoś wie czy oprócz Prószyńskiego ktoś
jeszcze wydaje Curwooda w Polsce? Czy może ktoś go tak lubi jak ja?
Pozdrawiam książkowo.
Obserwuj wątek
    • Gość: dortu Re: James Oliver Curwood IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.04, 20:31
      Tak, tak, tak!! Zdecydowanie pierwsze miejsce w dziedzinie pisarstwa ... jakby
      to powiedzieć... ekologicznego, uczącego humanistycznego podejścia do natury,
      niejako "uczłowieczającego" zwierzęta. Moje ukochane książki to "Włóczęgi
      północy" i "Władca skalnej doliny" (ta druga była kanwą doskonałego
      filmu "Niedźwiedź" nakręconego przez J. Annauda). Swoją drogą "mam kota" na
      punkcie niedźwiedzi, ale nawet gdybym nie miała, to chyba po przeczytaniu tych
      książek zaczęłabym mieć. Prócz całej swojej obrazowości i barwności są przy tym
      tak prześlicznie wzruszające. No, niech tam, przyznam się : za każdym razem,
      kiedy którąkolwiek z nich czytam ( tak samo te "niedźwiedzie" i te "wilcze"),
      muszę - niezależnie od woli - uronić łezkę, i to niejedną. Zwłaszcza ta scena
      z "Władcy skalnej doliny", gdy myśliwy staje oko w oko z tropionym od wielu
      tygodni Tyrem, niedźwiedź ma sposobność, by jednym ruchem łapy zmiażdżyć mu
      głowę i odchodzi, okazując wspaniałomyślność większą, niż okazałby jego
      prześladowca, gdyby zdołał go wziąć na muszkę...
      Po Curwoodzie stałam się zdecydowaną przeciwniczką polowań prowadzonych dla
      sportu, dla zdobycia trofeów wywieszanych na ścianach - a zwolenniczką
      poglądu, że zwierzę zabić możemy wtedy, gdy pomoże nam to przetrwać, albo gdy
      uzasadniają to względy humanitarne (np. dobicie rannego okazu, który i tak by
      nie przeżył). Śmieszne? dziecinne? być może, ale czy nie dzięki takim poglądom
      istnieją jeszcze niektóre gatunki zwierząt?
    • yanga Re: James Oliver Curwood 27.04.04, 18:22
      Skoro lubicie Curwooda (ja zresztą też go uwielbiam), to polecam wam jego
      bardziej współczesny odpowiednik: Philipa Temple'a. Po polsku ukazała się tylko
      jedna jego książka - "Dziób księżyca" (Alfa 1996) o keach (papugach z Nowej
      Zelandii). Dla mnie to absolutne arcydzieło, ale mojego zdania nie podzielają
      wydawcy, bo nikt nie chce wydać drugiej części.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka