Dodaj do ulubionych

Wiedza książkowa a Mądrość życiowa

15.01.14, 14:11
Chciałbym poznać wasze zdanie na temat wiedzy książkowej: czy może zastąpić tę płynącą z doświadczenia, czy sama w sobie jest przydatna w życiu, czy też stanowi jedynie erzac własnych przeżyć... itd. Czy biblioteka jest cenniejsza od doświadczenia?
Zachęcam do dyskusji, zwłaszcza do odważnego prezentowania WŁASNYCH przemyśleń i doświadczeń!
Obserwuj wątek
    • zwany_kiedys_drussem Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 15.01.14, 15:01
      Korzystając z zaproszenia - bo chyba zakazu nie ma?
      Wiedza książkowa nie zastąpi tej płynącej z doświadczenia, ale ją doskonale uzupełni. Na podstawie książkowych przeżyć czytelniczych kształtuje się nasza empatia (tak, były gdzieś takie badania). Życie ludzkie zbyt krótkim jest, by doświadczyć wszystkiego - dlatego książki mogą takie doświadczenia zwielokrotnić. W realnym życiu nie dowiemy się nigdy, jak to jest być złodziejem w średniowiecznej Wenecji, albo gwiezdnym piratem... A niektóre doświadczenia lepiej przeżyć w formie erzacu, jak to nazywasz - po co nam realne doświadczenie bycia ofiarą przemocy, skoro można o tym przeczytać?
      Zresztą doświadczenie to coś przereklamowanego. Jak pisała Osiecka - "nie daj nam Boże, broń Boże, skosztować, tak zwanej życiowej mądrości".

      Pozdrawiam,
      D.
      • eeela Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 16.01.14, 13:45
        Na podstawie książkowych przeżyć czytelniczych kształtuje się nasza emp
        > atia (tak, były gdzieś takie badania).

        Owszem, były, i to do tego dość niedawno opublikowany został kolejny eksperyment:

        www.medicalnewstoday.com/articles/270640.php
        O tym się zresztą mówi już od kilku lat (a przynajmniej od tylu temat wpada mi w oko), że czytanie powieści pobudza zachowania empatyczne i tworzy nowe, stałe synapsy. Czyli po prostu mózg rozwija swoje możliwości. Co ciekawe, czytanie literatury faktu nie powoduje aż tak spektakularnych efektów jak beletrystyka.
      • spinoff Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 23:19
        Wspaniale. Większość z nas już to pewnie zna, bo zamiast WŁASNYCH przemyśleń i doświadczeń, powtórzyłeś truizmy, które na okrągło międlą te patetyczne, oschłe nudziary z TVP kultura, ale można i tak. To jeszcze dodam do kompletu, że książki także rozbudziły ci wyobraźnię, wzbogaciły "wnętrze", powiększyły zasób słów i prostatę (skoro akurat masz). Też pewnie są badania. Ja zachęcałem do czego innego, bo te dyrdymałki z "cała Polska czyta dzieciakom" najwyraźniej dorosłych nie biorą. No bo jakie to ma przełożenie na TWOJE życie? Na serio: czytasz książki bo są jakieś badania nad empatią??? Jakby nie było badań, to byś nie czytał? Trudno mi w to uwierzyć. Albo żyjesz czyjąś pisaniną, zamiast własnym życiem, bo ci to wymodliła Osiecka? A jakby równie kwieciście wzdragała się przed parówką to zostałbyś jaroszem? I jeszcze książki sprawiają, że czujesz się złodziejem albo ofiarą przemocy... Poza tym, skoro twoje życie jest już zbyt krótkie na mnogość dostępnych ci doświadczeń, nijak nie potrafię zrozumieć, dlaczego skracasz je jeszcze bardziej, marnując czas na gwiezdnych piratów (pozostali twierdzą, że sięgają po książki z braku przeżyć, a nie z nadmiaru, z rozczarowania światem rzeczywistym i prostaczkami ze swego otoczenia, którym tylko imprezy w głowie).
        No i może faktycznie Maryla nie, ale już Wanda zawodziła coś jakby: nie daj mi Boże, broń Boże skosztować, tak zwanej niemieckiej wurstelki...
        • eeela Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 23:28
          Zaczynasz się motać, Spinoff ;-) O co ci właściwie w tej wypowiedzi chodzi? Podważasz wnioski z cytowanych badań? Nie rozumiesz, jakie przełożenie na twoje życie ma zwiększona funkcjonalność mózgu? Rozważania o parówkach pominę, bo mam wrażenie, że to czysta retoryka, nie wnosząca nic do dyskusji.
        • zwany_kiedys_drussem Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 18.01.14, 13:51
          Potrzebuję czytania jak tlenu - co tu w ogóle tłumaczyć????? Jeśli nie zrozumiesz tego zdania, to jaki sens ma pisanie ci czegokolwiek. Zwłaszcza o empatii, którą sądząc z twoich wpisów znasz tylko teoretycznie.
          Poza tym sam piszę - to pewnie z twojego punktu widzenia jeszcze większe marnowanie czasu. Wyobrażasz sobie, żeby pisać bez czytania innych? To jak bycie malarzem, który nigdy w życiu nie był w muzeum.
          Nie rozumiesz. Te dwa słowa najlepiej ilustrują to, co napisałeś.
          • eeela Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 19.01.14, 12:06
            Drusie, mam do ciebie prywatę, a ty masz maila na gazetowym :-)
    • jo.hanna Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 15.01.14, 18:33
      >Zachęcam do dyskusji, zwłaszcza do odważnego prezentowania WŁASNYCH przemyśleń i doświadczeń!
      Mamusia kolegi, który chcieliśmy sprawdzić czy będziemy świecili gdy wsadzimy widelec do gniazdka, wiedziała, choć jej nikt wcześniej do prądu nie podłączał, a więc musiała to w książce wyczytać (telewizji wtedy była tylko w niedziele, więc telewizor jej nie powiedział), że to będzie nieudany eksperyment. I napierw koledze widelec zabrała, a potem na podstawie dowolnie dobranych lektur wytłumaczyła nam na czym polega błąd w metodologii eksperymentu i wymierzyła nam karę, która wcale nie polegała na wkładaniu spinacza do kontaktu by unaocznić nam konsekwencje naszej próby. Na podstawie własnych doświadczeń, doszłam do wniosku, że telefon jest narzędziem wymierzania kary, a o wpływie prądu na człowieka przeczytałam w książkach.
    • claratrueba Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 16.01.14, 07:01
      "Wiedza książkowa" jest dodatkiem do doświadczenia, zwykle bardzo ciekawym po prostu. "Przydatność" niekoniecznie jest istotnym dodatkiem. Raczej nie przyda mi się wiedza o przygotowaniu zamachu w Wilczym Szańcu z braku: 1. szczegółów konstrukcji bomby, 2. materiałów do konstrukcji takowej, 3. Hitlera. Natomiast poznanie motywacji zamachowców, ich osobowości, które dają odpowiedź na pytanie "dlaczego ci a nie inni" jest doświadczeniem wspaniałym, które tylko książka dać może skoro ostatni z nich zmarł kilka lat temu.
      Podobnie, oglądamy z przyjemnością np. piękne portrety choć nie ma to praktycznego zastosowania, bo barokowej fryzury nikt z nas sobie nie sprawi. Ale dostarczają nam wzruszeń jakie daje kontakt ze sztuką. O ile ktoś takowe odczuwa.
      Czy biblioteka jest cenniejsza od doś
      > wiadczenia?
      Dzięki bibliotece doświadczenie jest bogatsze. I jest inne. Inaczej analizuje rzeczywistość osoba, która przećwiczyła to na analizie "rzeczywistości książkowej" inaczej ta, która z jakąś syt. spotyka się po raz pierwszy w "realu". To jak symulator lotu w szkoleniu pilota- przygotowuje do różnych zdarzeń, ćwiczy reakcję na nie. A czy wystąpią- nie wiadomo.
      Książka buduje naszą wyobraźnię- wszak widzimy nie litery a obrazy, sytuacje, postacie. Ta umiejętność w życiu jest nie do przecenienia.
      Podobnie jak wpływ na naszą osobowość. Ileż zawdzięczam zdaniu "Kali się bać ale Kali pójść" (małej Gerdzie, Hobbitom itd...)! Myślę, że to lektury miały decydujący wpływ na moją postawę wobec tzw. wyzwań- podejmować, pokonywać strach a nie dać mu się pokonać.
      Mam bardzo wiele "własnych przeżyć", sporo byłoby ciekawym wątkiem na książkę. Mam bardzo wiele "książkowych przeżyć". Nie "zamiast" a "oprócz". Bo intensywne przeżywanie życia realnego i czytanie książek to nie jest żadna alternatywa rozłączna. Choć może tak być- kwestia wyboru, kwestia okoliczności.
    • claratrueba Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 16.01.14, 07:38
      Jeszcze mi umknęło, a ważne:
      Książki nierzadko są powodem, inspiracją dla zdobywania nowych życiowych doświadczeń. Chociażby odwiedzenia miejsc, o których się czytało czy wybraniu zawodu lub jakiegoś sposobu na życie. Znam takie przykłady- kuzynów pilotów, paru prawników "po Grishamie", zapaloną amazonkę, którą zainspirował "Mój kary" lata temu. A od kiedy Karusek odnalazł Anielkę, psy są nieodłączna częścią mojego życia. Choć praktycznego zastosowania nie posiadają.
      • solaris_1971 Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 16.01.14, 23:11
        Mnie sie wiedza ksiazkowa do niczego nie przydala, kompletnie do niczego.

        Przydaje sie natomiast w teleturniejach telewizyjnych. Mowie to zupelnie serio. Dawno temu, gdy byly jeszcze teleturnieje, w ktorych chodzilo o wiedze, moj malzonek wystapil w " 1 z 10 ". Nagroda byl Mercedes. Przeszedl juz do finalowej trojki, gdy padlo pytanie " Kto jest autorem " Corki kapitana " ? ) Cos mu tam switalo, ale nie do konca bo odpowiedzial, ze Szolochow. I mercedes odjechal w sina dal .......... A mowilam mu, ze padnie na pytaniach z literatury i wielokrotnie namawialam, zeby przejrzal chocby domowa biblioteczke.
        • eeela Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 00:51
          Mój tata swojego czasu rozbił był bank w 1 z 10, no ale on czytał również powieści ;-)
          • claratrueba Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 06:04
            Gratuluję!
            Ale to nie jest takie proste jak "uczenie się z podręcznika'. Przeczytał- to wie.
            Nie.
            Po prostu (i to jest właśnie skutek tworzenia synaps) umysł osoby czytającej jest bardziej chłonny, ma większą zdolność pobierania informacji nie tylko z książki, ale i innych źródeł, z otoczenia. I przetwarzania ich, przechowywania.
      • spinoff Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 23:29
        Książki inspirują - podobnie jak szkoła, znajomi, filmy, tv, internet... itd., ale zgoda, inspirują! Kilka dni temu zauważyłaś, że najpoczytniejsza książka (Biblia?( zainspirowała wielu ludzi do nieładnych zachowań. Też zgoda! To są argumenty za czytaniem, czy przeciw?
        Czasem też książka zainspiruje do zakupu psiaka. Znany fakt, więc znowu zgoda! I zapewne oboje słyszeliśmy o psach zdychających gdzieś w lesie, uwiązanych do drzewa, bądź wyrzuconych z jadącego auta, gdyż okazywało się, że żywy pies to jednak coś innego niż taki Marley z książki. To są bolesne przykłady na różnicę między mądrością życiową, a wiedzą książkową. Czasem jednak okazuje się, że życie z psiakiem nam odpowiada, bierzemy takiego po lekturze i jesteśmy z nim szczęśliwi. Jasne! Ale frajdę wtedy znajdujemy w zabawie i spacerze z tym psem, a nie w czytaniu o nim. I podobnie, gdy już odkryjesz, że kochasz latać, to chcesz chyba latać, a nie czytać o lataniu... A jak pilot zapragnie jeszcze "zintensyfikować" albo "zwielokrotnić" doznania, to raczej beczkę wykręci, walnie w kanał, lsd sobie zaaplikuje, a nie książkę. Tak mniemam, bo sam nie latam.
        • amused.to.death Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 23:52
          > ie w czytaniu o nim. I podobnie, gdy już odkryjesz, że kochasz latać, to chcesz
          > chyba latać, a nie czytać o lataniu... A jak pilot zapragnie jeszcze "zintensy
          > fikować" albo "zwielokrotnić" doznania, to raczej beczkę wykręci, walnie w kana
          > ł, lsd sobie zaaplikuje, a nie książkę.

          Pilotem nie jestem, ale np. artykuły/książki/filmy w których jest o nurkowaniu zaczęły mnie interesować dopiero wtedy jak zaczęłam nurkować, a od kiedy podróżuję czytam o wiele więcej o podróżach
    • spinoff Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 23:42
      Albo inaczej:
      Na co warto poświęcić czas - np. tę godzinkę, którą wygospodarowałem dzisiaj - na rozmowę z wami tutaj, czy na jakąś książkę? Co polecacie innym: siebie czy książkę? Tylko serio i szczerze! Co warte więcej: czas spędzony z wami czy z czyjąś pisaniną (nie trzeba podawać czyją)?
      • amused.to.death Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 17.01.14, 23:50
        zależy od nastroju i humoru:)
        • shiva772 Moje życie zdeterminowały lektury, niestety :) 18.01.14, 01:16
          Gdybym jako nastolatka nie przeczytała pewnych książek to:
          a) poszłabym do technikum ogrodniczego (bo tata tak chciał) - a ja poszłam do ogólniaka
          b) nie studiowałabym historii tylko .... była frustratką po technikum ogrodniczym?
          Jestem w mojej najbliższej rodzinie jedyną osobą z wykształceniem wyższym (do mojego pokolenia) i śmiem twierdzić, że to dzięki książkom.
      • zwany_kiedys_drussem Re: Wiedza książkowa a życiowa 18.01.14, 13:55
        Nie rozumiesz nadal. Czy jedno wyklucza drugie??? Doba ma 24 godziny i można w nich zmieścić spotkanie z przyjaciółmi, latanie na paralotni, nurkowanie, ale i pół godziny czytania przed snem. Tworzysz konflikt tam, gdzie go nie ma.
        I dlaczego wszystko wartościować? Dlaczego coś ma być więcej warte niż coś innego?
        • spinoff Re: Wiedza książkowa a życiowa 18.01.14, 23:25
          No nie rozumiem czytania przed snem, a nawet powiem otwarcie: jeśli tylko macie z kim, to kochajcie się przed snem, a nie kształtujcie swojej empatii, leżąc obok siebie jak nieżywi kosmiczni piraci, z nosami w książkach!
          Jedno rozumiem świetnie, że jak zawsze zgłosiłeś akces do dyskusji tylko po to, by zarzucać rozmówcom, że nic nie rozumieją, nic a nic jełopy nie rozumieją z twoich elukubracji!
          Bycie nierozumianym to znana zmora grafomanów, która najwyraźniej jakimś cudem dopadła ciebie.
          • zwany_kiedys_drussem Re: Wiedza książkowa a życiowa 19.01.14, 10:28
            Ale ja mam w nosie, czy ty rozumiesz mnie. Nie rozumiesz sedna problemu, istoty czytania. Że nie jest to czynność, którą trzeba potępiać w czambuł, że nie ma opozycji czytanie kontra życie.
            A ja rozumiem świetnie, po co założyłeś ten wątek - by obrażać swoich dyskutantów. W pierwszym wpisie stwierdziłeś, że umiem powtarzać tylko cudze zdania, w kolejnym, że jestem grafomanem. To dla mnie koniec tej dyskusji.



            Blog o moim pisaniu
    • maniaczytania Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 18.01.14, 11:58
      moim zdaniem - jednak nijak sie ma wiedza ksiazkowa do tej zyciowej. I wsrod czytajacych i tych, ktorzy sie czytaniem nie 'kalaja' sa osoby ogarniete i takie nie bardzo. I chodzi tu o rozne rzeczy, od czysto 'technicznych' poprzez urzedowe po takie bardziej ogolne. Mnie sie wydaje, ze to zalezy od predyspozycji osobistych i charakteru.

      Ale np. jesli chodzi o podroze, to czytanie o roznych miejscach jest jednak fajne, bo po pierwsze mozna potem chciec pojechac zobaczyc to wszystko, a po powrocie mozna czytac, zeby powspominac :)
      • spinoff Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 18.01.14, 23:42
        Książki zawierające wiedzę,mniej lub bardziej praktyczną, to w istocie "mądrość życiowa", tylko że umieszczona przez kogoś w książce. I na przewodniki, poradniki, podręczniki... itd. zawsze warto poświęcić czas, bo unikniemy wtedy wielu niepotrzebnych błędów, a i samo życie nam ten czas z nawiązką odda. To jest bezsporne. Nie musimy na oślep szukać po świecie drzwi do raju: czytamy o Ghibertim, jedziemy do Florencji i już pukamy do raju. Wracamy wzruszeni i... potrzebny jest nam człowiek,któremu powiemy: olej tych kosmicznych piratów-wariatów, jedź ze mną do Florencji, a pokażę ci coś najpiękniejszego na świecie. Jedziecie! I wtedy myślisz już sobie: drzwi jak drzwi, fajne, ale sama podróż fajniejsza, bo wspólna, bo bliska osoba jakby bardziej przybliża cię do raju niż drzwi Ghibertiego, i książka, z której się o nich dowiedziałaś.
        Taki jest mój punkt widzenia. I tyle.
        Dość już nim niektórych rozdygotałem, więc jak ktoś ma do mnie sprawę, to proszę wiadomością prywatną. Oddaję pola, i odchodzę ze śpiewem na ustach, bo nie daj Boże, niebożę wrażliwe, mi przyznać w czymś rację musiało...
    • Gość: brnXB proporcje IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.14, 21:55
      Jak dla mnie pytanie jest postawione karkołomnie:

      "zdanie na temat wiedzy książkowej: czy może zastąpić tę płynącą z doświadczenia"
      "Czy biblioteka jest cenniejsza od doświadczenia?"

      Tak odczytuję intencje pytania - chodzi o proporcje. Historyjka o chłopaczku którego znałem:
      Czytał za namową rodziców. Pochłonął go ten świat w swoim lepszym, ciekawszym wydaniu, świat iluzji, gdzie bohater znajduje swoją bohaterkę i są szczęśliwi, gdzie wysiłek i marzenie wystarczy by osiągać cele, gdzie zło przegrywa. Więc czytał, czasem mniej, czasem nałogowo. Gdy był nastolatkiem i koledzy szczypali za pośladki koleżanki on brnął przez wszystkie tomy finlandzkiego geniusza opisującego życie egipskiego lekarza, etruskiego myśliciela, bizantyjskiej arystokratki... Gdy miał 17 lat i koledzy już lizali cipki on brnął przez Krytykę Czystego Rozumu, Fenomenologie Ducha i temu podobne. I to trwało - miał tak rozległą wiedzę o ludzkiej zbieraninie, że poszczególne jednostki, te z krwi i kości: go nudziły. Potrafił się też ludźmi fascynować, odkrył, że oni zwykle wydają się o niebo bardziej ciekawsi, jeśli posłucha się ich po wódce. Ale za dużo czytał by móc się wciągnąć w jakiś nałóg, a co dopiero w prawdziwy romans - o relacjach miedzy kobietą a mężczyzną myślał, że wie wszystko, bo czy setki tysięcy stron zostały przeczytane na darmo? Czasem samotność trawiła chłopaczka jak choroba, jak pasożyt który domaga się prawdziwej strawy a nie papierowych substytutów. Ale wyczytał tyle, by wiedzieć, że wszystko jest stanem umysłu: był stoikiem par excellence.

      W jakimś momencie zrozumiał, że ta cała wiedza książkowa jest taplaniem się w autarkii. Tylko tani solipsyzm, a nawet marazm - jeśli wypełnia całe życie. Więc się ocknął. Wtedy okazało się, że jakkolwiek wiele błędów by popełniał zna jednak niektóre reguły i jeśli zechce cipkę, przyjaźń albo miłość to może sobie po nią sięgnąć. Wiele razy coś nie wychodziło, ale w razie tarapatów mógł użyć... cudzych doświadczeń, gotowych wskazówek podanych na tacy. Czy miałby łatwiej bez tego zdobywanego latami "bagażu"? możliwe, że tak, można działać na ślepo, może to nawet lepsze bo bardziej "naturalne". Ale wolał działać z otwartymi oczami.
      • spinoff Re: proporcje 18.01.14, 23:49
        Po wielokroć tak!

        ...brnął przez krytykę czystego rozumu... (ha!)
        • claratrueba Re: proporcje 19.01.14, 18:54
          > Po wielokroć tak!

          Po wielokroć nie!

          Z facetem było coś mocno nie tak.
          Parafrazując zdanie prof. Lwa-Starowicza- jeśli komuś ZAMIAST kobiety/mężczyzny wystarczy książka, to jest to zboczenie (zdanie pierwotne było o czarnych kozakach też takie mam, a jednak mój stary potrzebuje czegoś więcej, i mnie I "Wiedźmina").
          natomiast na książki mam znacznie więcej czasu niż godzina i znacznie więcej miejsca niż łóżko, w którym zresztą czytam tylko kiedy jestem chora. Dzień jest tak samo długi dla każdego tylko inaczej wygląda.
          Z dialogów z sąsiadem:
          "A, książkę pani czyta... To nie ma pani co robić, nudzi się pani. A w galerii (brr, co za nazwa dla zbioru sklepów) sa takie wyprzedaże, że ...."
          "Nie szkoda pani czasu na książki, pomidorów by se pani nasadziła (+szczegóły uprawy)"
          Podobnie komentują moje codzienne prawie wyjazdy na basen. No bo przecie jak kto czyta to pewnie rachityczny skoliotyk z płaskodupiem powienien być! A w zdrowym ciele to zdrowe cielę.

          • eeela Re: proporcje 19.01.14, 19:03
            > Parafrazując zdanie prof. Lwa-Starowicza- jeśli komuś ZAMIAST kobiety/mężczyzny
            > wystarczy książka, to jest to zboczenie (zdanie pierwotne było o czarnych koza
            > kach

            Na obecnym etapie życia i po przejściach różnych zaczynam mieć wrażenie, że do szczęścia wystarczą mi jednak wyimaginowani partnerzy ;-P
            • claratrueba Re: proporcje 19.01.14, 19:55
              > Na obecnym etapie życia i po przejściach różnych zaczynam mieć wrażenie, że do
              > szczęścia wystarczą mi jednak wyimaginowani partnerzy ;-P

              Współczuję.
              ja 24 lata po ślubie, 30 od początku znajomości.

              Ile razem dróg przebytych?
              Ile ścieżek przedeptanych?
              .......
              Ile w trudzie nieustannym
              wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
              Ile chlebów rozkrajanych?
              Pocałunków? Schodów? Książek?

              Właśnie ... książek. Może dlatego nie ma czasu na te gderania, na to rozdmuchiwanie pierdół, jest za to na "koniecznie muszę Ci przeczytać". A może jak sobie poczytam o, np. w "Piaskowej Górze" (n.b. zdołowała mnie, przypomniała świat, który pamiętam, a chyba nie chcę, ale i przyniosła ulgę "to już minęło") o tym pijaczynie i jego kompanach to terapia małżeńska trochę?
              I słowa mojej matki: "Claro, trochę zmartwień mam, ale jednego nie- mój zięć nie jest durniem. A to poważne zmartwienie by było".
              A moja teściowa- wspaniała kobieta, która zamiast się zastanawiać czy jej synowa dobrze synusia karmi, opiera, oprasowuje itd. (kiepsko z tym), głowę ma zajętą lekturą (i docenia moje w nią zaopatrzenie). Choć o Churchilla tośmy się pokłóciły. I chyba na tym koniec sporów.
              A mój teść, który nazywa mnie "hajduczkiem" i rozumie, że nie do garów i cerowania kobiety stworzono?
              • eeela Re: proporcje 19.01.14, 19:58

                > Współczuję.

                Nie ma czego. Zaznałam w swoich przejściach również i szczęścia, a teraz mam inny pomysł na życie i jest mi z nim bardzo dobrze :-)
                • claratrueba Re: proporcje 19.01.14, 20:08
                  Zaznałam w swoich przejściach również i szczęścia, a teraz mam in
                  > ny pomysł na życie i jest mi z nim bardzo dobrze :-)
                  >

                  A to fajnie.
                  To też jest znamienne, że osoby czytające radzą sobie i "po przejściach". Tak było z moją mamą, która owdowiała mając lat 44 (potem jeszcze raz), tak jest z moimi przyjaciółkami czytającymi.
                  Nieczytające, niestety, z czasem popadają w nałóg. I nie jest to nałóg czytania.
    • wlodekbar Re: Wiedza książkowa a Mądrość życiowa 19.01.14, 22:11
      Może wzbogacić, może zmienic wybory zyciowe. I jeszcze wiele innych rzeczy może z nami zrobić. Nie chce mi sie próbowac robić wyliczanki. No i każda "kultura uczestnicząca" jest ważka dla naszego zycia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka