spinoff
06.04.14, 14:02
Nie gustuję w beletrystyce, kobieca literatura mnie mierzi, horrory śmieszą, zamiast straszyć... ale o tym dziele słyszałem tyle złego, że musiałem przeczytać, za co przepraszam autorkę i orędowników jej talentu! Nie oczekiwałem cudu. Zakładałem, że ma to wszystkie wady postmodernistycznego pastiszu: fasadowość, papierowość, cudaczność... bo twórca nie korzysta z własnych doświadczeń, lecz bawi się obcym opisem świata, klajstrując go niekończącymi się dygresjami... Taka zabawa sprawia frajdę, gdy sięgnie poziomu erudycji Pynchona czy DeLillo, ale nasza autorka idzie na skróty i świat swej baśni rekonstruuje z tabloidów i newsów tvn24, przez co najbliżej jej do Kiepskich. Ciężki dowcip zastąpiła wprawdzie równie męczącymi metaforami, ale wzgardliwa karykaturalność prowincjuszy została zachowana. Wszystkie postacie zaludniające (tłumnie) tę opasłą księgę są szablonowe i jednowymiarowe, ich losy komiksowe, sama intryga rodem z westernu - szlachetna Młodziakowa kontra plugawe Paździochy, które są odrażające, brudne, złe, bo po prostu takie są... taka socjalizacja Dzikiego Zachodu, nic osobistego.
Jeśli czytadło takiego sortu, zdobywa nagrodę literacką to znaczy, że nasza literatura jest już na poziomie naszej telewizji, polityki, nauki, czy... piłki nożnej. Cienko, prawie nic.