Dodaj do ulubionych

Szkice piórkiem

IP: *.acn.waw.pl 03.10.04, 21:19
Witajcie witajcie!
Czy ktos z Was czytal "Szkice piórkiem" Andrzeja Bobkowskiego?
A jesli tak, to dlaczego, Jego zdaniem, warto siegnac po te ksiazke?
Obserwuj wątek
    • griszah Re: Szkice piórkiem 04.10.04, 09:09
      Witam! Czytałem niestety tylko fragmenty - można je znaleźć w necie - chyba na
      stronie "Kultury". Chętnie bym przeczytał całość ale w księgarni kosztuje ok.
      60 zł a w bibliotece mojej osiedlowej nie wiedzą, że taka książka w ogóle
      istnieje - więc poszukam jeszcze w antykwariatach, może uda się kupić taniej.
      Książka piękna - w formie dziennika - wrażenia z podróży rowerowej po
      okupowanej Francji, wiele ciekawych przemyśleń (nie tylko o wojnie), refleksji
      a czasami nastrój wręcz poetycki. Tylko dlaczego tak drogo??? :(
      • hetacus Re: Szkice piórkiem 04.10.04, 10:00
        Ostatnio widziałem tę pozycję na Allegro za ok. 30 złotych, i to za rzadkie
        wydanie londyńskie (KONTRA) z roku 1985. Ale nawet 2 razy więcej warto za tę
        książkę zapłacić. TO nie jest pozycja z gatunku tych, które po przeczytaniu
        lądują w zakamarkach naszych półek. Do tej ksiązki się wraca wciąż... . Ja
        nieraz lubię sięgnąć po nią i przeczytać dwie, trzy strony... . Najpiekniejsze
        są fragmenty z podróży rowerem przez Alpy; refleksje Bobkowskiego o kulturze i
        cywilizacji przeplatane opisami spotkań i rozmów z ludźmi, opisami mijanych
        okolic są absolutnie fascynujące... . Polecam tę lekturę po czterokroć... .
    • anndelumester Re: Szkice piórkiem 04.10.04, 10:11
      >>dlaczego, warto siegnac po te ksiazke?
      Bo to jest ksiązka wybitna.
      Bo to jest ksiązka swietna.
      Bo to jest ksiązka wartosciowa!
    • Gość: natalicja Re: Szkice piórkiem IP: 149.156.65.* 04.10.04, 14:10
      Wspaniala ksiazka, podroz rowerowa to sam poczatek, potem jeszcze sa lata w
      okupowanym Paryzu, naprawde warto i kupic, i przeczytac
    • zerkam Re: Szkice piórkiem 04.10.04, 15:19
      Jak milo widziec, ze ktos także czytal Bobkowskiego. Naprawde niewiele osob
      wie o jego istnieniu. Dzieki „Szkicom Piorkiem” – az wstyd powiedziec -
      siegnelam po raz pierwszy (nie liczac lektury zadanej chocby na studiach) z
      wlasnego wyboru po literature polska kojarzona z kregiem „Kultury”. Wtedy
      istniala dla mnie tylko „obca” literatura. Widzialam nieliczne watki forum o
      Bobkowskim w 2003 i 2002 roku oraz w obecnym przy okazji tematu lektur
      rowerowych i Paryza.

      Skorzystam z okazji i napisze cos wiecej dla tych, którzy być moze nie wiedza o
      kogo chodzi. Jestem to winna Bobkowskiemu;-)

      "Szkice piorkiem" to podroz w czasie i przestrzeni. Kto wpadlyby na pomysl
      wycieczki/ucieczki rowerem w czasie II wojny swiatowej z dziennikiem w plecaku?
      Tylko taki "chuligan wolnosci" jak Bobkowski (tytul biograficznej wystawy
      fotografii Bobkowskiego). Ksiazka jest wpaniala. To kronika zupelnie inna niz
      wszystkie.

      Dla jednych glownym watkiem jest gorzko opisane zycie we Francji podczas II
      wojny swiatowej z punktu widzenia polskiego emigranta. Inni moga traktowac ten
      dziennik jako Biblie dla rowerzystow. Ale esencja ksiazki sa jego obserwacje,
      komentarze i wypowiedzi na temat polskosci, historii Europy, literatury,
      wolnosci etc.

      I tu zaczyna sie problem w odbiorze. Bo Bobkowski byl zawsze odwazny, gwaltowny
      i bezkompromisowy w swoich ocenach. A problem dlatego, ze wyrwane z tekstu
      cytaty z dziennika to woda na mlyn dla tych, ktorzy takze szargali wersy
      Milosza. Nie chce o tym dyskutowac bo rozpetaloby się znowu polskie piekielko
      opinii i pogladow na temat patriotyzmu.

      Nie mozna przekartkowac tego dziennika. Chcialoby się przeczytac jednym tchem,
      ale wraca się raz po raz do kartek wczesniej. Do dzisiaj siegam z przyjemnoscia
      do ulubionych wyjatkow. Czytalam go po raz pierwszy z takimi samymi emocjami
      jak pisal Bobkowski. Polecam go wszystkim, ktorzy lubia reportaze
      Kapuscinskiego, Dzienniki Gombrowicza czy eseje Milosza. Dzieki Bobkowskiemu
      siegnelam do dziennikow Jerzego Stempowskiego "Od Berdyczowa do Lafitow".

      Sama postac i zycie Bobkowskiego sa bardzo ciekawe. Po wojnie wyjechal do
      Gwatemali, uciekl od Europy, ktora "zamienila sie w taki pozar w burdelu w
      czasie powodzi", tam prowadzil w niewielkim miasteczku (gdzie bose dzieciaki
      nie umialy pisac i czytac) maly sklepik dla modelarzy (tez wydawaloby sie
      pomysl absurdalny). Zmarl na raka mozgu w wieku 48 lat.

      Niewiele opublikowano, niewiele (chyba) napisal. Oprocz „Szkicow piorkiem”
      wydano „Coco de Oro” (szukalam prawie 5 lat w antykwariatach) i „Listy 1946-
      1961 - Jerzy Giedroyc i Andrzej Bobkowski” oraz korespondencje z Aniela
      Mieczyslawska. Aaaa jeszcze jedna sztuke teatralna „ Czarny piasek”, ktorej do
      dzis nie mogę zdobyc. Jeśli jeszcze znacie jakis tytul.... Jest także pare
      opracowan na temat Bobkowskiego.

      Wiele osob na tym forum odpowiada ogolnikowo a raczej lakonicznie: Milosz – nie
      lubie, Gombrowicz – za trudne, korespondecja Giedroycia – przegadana.
      Sadze, ze czesc z nich nie wie jak „zabrac się” do takiej lektury i zbywa
      oscentacyjnie temat.
      Może Bobkowski będzie furtka (chyba do palacowych ogrodow;-) dla tych, których
      zniechecaja tz. wielkie dziela wielkich polskich pisarzy.
      • Gość: as Re: Szkice piórkiem IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 25.10.04, 06:37
        Wiemy, wiemy o istnieniu! Wlasnie skonczylam Szkice Piorkiem w nowym wydaniu
        wydawnictwa CiS. Czytalam przez ok. miesiac, co wieczor, miedzyczasie
        organizujac wycieczki (rowerowe tez) po okolicach dla odwiedzajacej mnie chmary
        znajomych. Wielokrotnie odkladalam ksiazke z frustracja (Bobkowski to urodzony
        polemista), choc trudno mu odmowic niesamowitej intuicji historycznej i
        politycznej (jakby uznano go za wieszcza to wszystkie jego proroctwa by sie
        spelnily). Za to ostatnia scena (wjazd Aliantow do Paryza) rozlozyla mnie
        zupelnie, wszystko co przeczytalam wczesniej nagle nabralo niesamowicie
        alegorycznego wymiaru. Niezle.

        Za to przestrzegam przed samym wydaniem: znam troche j. francuski i swietnie
        angielski, a takze lacine. Za to ani w zab niemieckiego. A w tym wydaniu, 1)
        duzo po niemiecku, 2) wydawca stwierdzil ze nie warto wydawac na tlumacza.
        Tlumaczony jest tylko j. francuski. Jest tez troche laciny, ktora nie jest
        tlumaczona. Tak ze 10% ksiazki przelecialo mi nad glowa. Poza tym, strasznie
        duzo bledow. I jeszcze jedno, odnosniki w poslowiu "odnosza" sie do innego
        wydania. Jak chesz sprawdzic kontekst cytowanego fragmentu to musisz przejrzec
        pol ksiazki. Bardzo frustrujace.

        Bobkowskiego warto czytac. Ale warto go tez wydac lepiej, zeby nie powiedziec
        uczciwiej... Zastanawiam sie czy warto napisac list do wydawnictwa...
        • zerkam Re: Szkice piórkiem 26.10.04, 01:33
          Miod lejesz w me serce.
          Siedem osob to juz prawie tlum wielbicieli:-).
          W pelni podzielam Twoja opinie o autorze i wydaniu.

          Ja mam wydanie z 1988 roku tegoz samego wydawnictwa i podobnie przeklinalam te
          edycje. Przeszlam podobna droge przez meke oblozona slownikami. Moze troche
          przesadzam:-). Ale to prawda, ze do tlumaczenia nie przylozyli sie wcale.
          Przynajmniej zadbali o strone edytorska - dobra szeryfowa czcionka, swiatlo
          miedzy wersami i dobre szycie wraz z oprawa.

          Ale ale aby nie zniechecac.
          Styl Bobkowskiego jest tak dobry, tempo przygod i refleksji tak wciagajace, ze
          chcialoby sie powiedziec na przekor Twoim slowom - niech jedyne 10% z tego co
          napisal, zostanie w pamieci czytelnikow. I tak to bedzie esencja, ktora starczy
          na lata. A pozniej z czasem przyjdzie pora czy nastroj aby znowu siegnac
          po "Szkice piorkiem" i nasiaknac innymi wersami.


          • Gość: as Re: Szkice piórkiem IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 31.10.04, 05:37
            :^)

            A czy przekonal Cie do czytania Balzaka? Ja przyznam, ze od szkoly sredniej
            mam lekka uraze, a Bobkowski nic tylko ten Balzak i Balzak... I teraz
            zastanawiam sie czy nie dac Balzakowi szansy raz jeszcze... Moze juz
            dojrzalam? ;^)

            Jest jeszcze za wczesnie dla mnie by deklarowac sie co do ponownego czytania
            Bobkowskiego. Wiele jego wypowiedzi dzialaly na mnie ze wzgledu na jego lekko
            szokujace podejscie do problemow. I nie wiem jakbym to odbierala raz jeszcze,
            kiedy szok juz by nie dzialal.

            Ale ksiazke warto przeczytac. Niewatpliwie Bobkowski to jeden z wazniejszych
            pisarzy polskich 20 wieku. Koniecznie nalezy tez przeczytac poslowie. Jest w
            nim kilka biograficznych notatek, ktore sa istotne dla rozwoju akcji pamietnika
            (Bobkowski wogole nie pisze o swojej dzialalnosci w podziemiu).

            (Co do niemieckiego to uzywalam meza za tlumacza, czesto o 2 nad ranem, co,
            poniewczasie zauwazylam, nie wplynelo dobrze na rozwoj naszego partnerstwa.
            Choc wtedy nie wydawalo mi sie moje zachowanie niepoprawnym, w koncu jak ja nie
            spie to moj maz tez nie musi? ;^) )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka