meduza7
01.03.05, 13:00
Ostatnio czytałam "Kochając większą kobietę" Jennifer Wiener w tłumaczeniu p.
Soni Dragi - FATALNYM!!!!!!!!!!!!! Baba sadzi tak żenującymi anglicyzmami, w
słownictwie, w składni, wszędzie, że aż się nóż od tego sam w kieszeni
otwiera. Przykład: bohaterka zaprasza kogoś do mieszkania mówiąc "Chcesz
zobaczyć moje miejsce?" (my place, hehehe). A książki szkoda, bo sama w sobie
jest fajna.
Macie jakieś inne przykłady?