Dodaj do ulubionych

Dobre książki - fatalnie przetłumaczone!

01.03.05, 13:00
Ostatnio czytałam "Kochając większą kobietę" Jennifer Wiener w tłumaczeniu p.
Soni Dragi - FATALNYM!!!!!!!!!!!!! Baba sadzi tak żenującymi anglicyzmami, w
słownictwie, w składni, wszędzie, że aż się nóż od tego sam w kieszeni
otwiera. Przykład: bohaterka zaprasza kogoś do mieszkania mówiąc "Chcesz
zobaczyć moje miejsce?" (my place, hehehe). A książki szkoda, bo sama w sobie
jest fajna.
Macie jakieś inne przykłady?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pavel Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:22
      "Ania z Zielonego Wzgórza" - Nie czytałem w oryginale, bo nie znam aż tak
      angielskiego, zawsze po polsku, i dla mnie spolszczenia imion to koszmar. Od
      "Józia Pye" zawsze bolały mnie oczy. Gilbert się ostał, bo nie można go było
      przerobić :) Czy jest jakieś wydanie / tłumaczenie z normalnymi,
      nie-spolszczonymi imionami?
      • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 13:43
        Kiedyś, zauważ, była taka moda (a może wręcz obowiązujące zarządzenie?), że
        imiona się spolszczało. W "Mary Poppins" są Janeczka i Michaś a sama Mary
        podobno w 1 wydaniu nazywała się "Agnieszka z orzeszka" (?!!!). Montgomery też
        miała "szczęście" do tego typu zmian.
        • Gość: Kawka DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! IP: 212.244.186.* 08.03.05, 14:43
          Witam. Książkę "Agnieszka z orzeszka " napisała Krystyna Artyniewicz( bodajże w
          roku 1956-57 ).Wiem,bo była to moja ulubiona książeczka ,gdy byłam w wieku
          póżno - przedszkolnym.Miałam ją na własnośc,ale ,niestety,komuś ją pożyczono i
          przepadła. Jest to historia o lalce zrobionej z orzeszka i jej
          przyjaciołach :lalce Li ( z żołędzia),śwince ,koziołku i osiołku Mucyku(z
          korków).Pamiętam,że Mucyk przylepił się do wody z cukrem,och,och!Orzeszek
          ten ,zgubiła wiewiórka ,skaczącą po sośnie. To była bardzo tajemnicza sprawa
          dla przedszkolaków .A wiewiórka wciąż tylko czyhała ,żeby swoją zdobycz
          odebrać .I w dogodnym momencie porwała Agnieszkę!!! A Agnieszka miała już swój
          domek,ogródek na parapecie przy pelargoniach,a wdomku rózne przedmioty
          gospodarstwa domowego ("Jurek(?) zrobił stół,a Marek nawet zrobić chce
          zegarek).Miała miotełkę z piórka (chyba kraski)...To były dość duże obrazki ,a
          pod nimi wierszowane podpisy. Ach,jak mi żal tej książeczki!!!Od dawna szukam
          jej na Allegro,ale bez rezultatu.
          A pierwsze polskie wydania historii o Mary Poppins miały
          tytuły: "Agnieszka" ,"Agnieszka wraca" ,
          "Agnieszka otwiera drzwi" i "Agnieszka w parku ".Były wspaniale ilustrowane
          przez Marię Orłowską -Gabryś i te ilustracje wryły mi się w pamięć na zawsze i
          wolę je od ilustracji E. Shepard (trudno ,ale tak już mam i kropka).
          Pozdrawiam.
          • tanczacy.z.myslami Re: DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! 09.03.05, 09:11
            Gość portalu: Kawka napisał(a):

            > Pamiętam,że Mucyk przylepił się do wody z cukrem,och,och!Orzeszek
            > ten ,zgubiła wiewiórka ,skaczącą po sośnie. To była bardzo tajemnicza sprawa
            > dla przedszkolaków .A wiewiórka wciąż tylko czyhała ,żeby swoją zdobycz
            > odebrać .I w dogodnym momencie porwała Agnieszkę!!!

            Toż ta książka się kwalifikuje na półkę z kryminałami! :))
            • Gość: Kawka Re: DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! IP: 212.244.186.* 09.03.05, 11:04
              Tak też to odbierałam ,kiedy miałam niespełna pięć lat.
              • meduza7 Re: DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! 09.03.05, 12:04
                Dzięki. No to ktoś mnie wprowadził w błąd z tym orzeszkiem.
                A co do ilustracji w książkach dla dzieci: Orłowską - Gabryś bardzo lubię! A
                np. ilustracje Miklaszewskiego do "Doktora Dolittle" też są o niebo lepsze od
                oryginalnych.
                • Gość: Kawka Re: DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! IP: 212.244.186.* 10.03.05, 08:54
                  Witam.Przepraszam,naprawdę bardzo przepraszam ,że zachowuję się jak belferka
                  stukająca palcem w zeszyt i mówiąca :"Tu jest znowu błąd !" ,ale książki o
                  doktorze Dolittle ilustrował nie Gwidon Miklaszewski,a Zbigniew Lengren .
                  Oczywiście oprócz samego autora i innych baaardzo współczesnych i dziwnych "tfu-
                  rców" (jak mówi Krzysztof Majchrzak).Pozdrawiam .
                  • meduza7 Re: DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! 15.03.05, 13:40
                    Uuu, sorry, znów gafa. A wszystko dlatego, że cytuję z pamięci. Jak widać, nie
                    taka najlepsza ona.
          • rotkaeppchen1 Re: DO MEDUZY ; OCH,NIE,NIE,NIE !!!! 06.04.05, 20:17
            Z orzeszka czy nie z orzeszka, ale dlaczego Agnieszka, a nia Marysia??
        • Gość: koralina Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.sbi.com 17.03.05, 09:04
          Mary Poppins w pierwszym tłumaczeniu nazywala się po prostu Agnieszka, a
          nie "Agnieszka z orzeszka." Udalo mi się przegladać "Agnieszkę w parku".
        • Gość: Kat Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 17:38
          Ale Mery naprawdę przerobiono na Agnieszkę. Sama mam taką książkę. Tylko nie z
          orzeszka...
      • kinkygirl Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 23:05
        to się nazywa "domestication" ;)
      • saurapl Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 09.03.05, 11:57
        Właśnie czytam cały cykl "Ani.."w oryginale porównując przy okazji z
        fragmentami polskiego tłumaczenia.Zmiana większości imion to nic w porównaniu z
        tym,że tłumaczka Bernsteinowa kiedy nie rozumie jakiegoś zwrotu to go po prostu
        pomija!
        • Gość: a Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.zamek.gda.pl 09.03.05, 20:11
          tak jak przetlumaczenie tytulu 1 tomu jako "ania z zielonego wzgorza"
          gable- to nie wzgorze ale szczyt (szczyt domu--> ta czesc poddasza, w
          ktorej Ania mieszkala byla na zewnatrz pomalowana na zielono...) Dom nie
          stal na wzgorzu, o ile pamietam, a i tytul nie do wzgorza sie odnosil..
          niby blahostka, ale mnie irytuje..
        • elwinga Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.03.05, 09:20
          Albo, co gorsza, tłumaczy, nie wiedząc, o co chodzi. Z biblijnej historii
          Elizeusza i dzieci zrobiła Elizę i dzieci (bodajże w "Ani na uniwersytecie").

          Ale co do spolszczania imion w "Ani", to ciekawa sprawa. Bo jedne spolszczono
          (Anne -> Ania), inne zamieniono (Philippa -> Iza), ale inne, które również nie
          miały polskich odpowiedników, zostały bez zmian (Gilbert, Ruby). Zawsze
          zastanawiałam się, czemu właśnie tak (pół biedy z Gilbertem, ale przecież
          normalne dziecko wymówi imię Ruby tak, jak jest napisane - a zamiana imion
          miała dzieciom chyba "oswoić" książkę?)
          • saurapl Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.03.05, 09:54
            Może lepiej , że nie zamienili wszystkich imion bo skoro z Philippy wyszła im
            Iza to nie wiadomo co by im wyszło z Diany czy Ruby.Po przeczytaniu pierwszych
            części oryginału przyzwyczaiłam się już do angielskich wersji imion i pani
            Małgorzata stała się dla mnie Rachel.
            Pozdrowienia dla miłośników książek!
            • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 15.03.05, 13:45
              Szczęka mi opadła. Ani w oryginale nie czytałam i nie mialam pojęcia, że te
              imiona aż tak bardzo się różnią. To samo zresztą w "Błękitnym zamku", o którym
              już tu gdzieś pisałam. Mania jakaś?
              A co do tytułu - już wszedł do języka i nic go nie zmieni. Tak samo
              jak "Chłopców z Placu Broni", którzy tak naprawdę są "Chłopcami z ulicy Pawła"
              (być może św. Pawła, znów podaję z pamięci).
            • rotkaeppchen1 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 06.04.05, 20:20
              Ja nie czytalam oryginalu, ale teraz juz przestane sie dziwic, ze w czasie filmu
              lektor czyta Malgorzata, a ja "pod spodem" slysze Rachel.
              • emusia Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 24.07.05, 23:11
                Pani Małgorzata była w oryginale Rachel?!!! Byłam święcie przekonana, że pewnie
                Margaret czy coś w tym stulu wiec przełuamczono na Małgorzate... Ale z ta
                Rachel, to mnie zgieliście teraz.

                Ale jeszcze mało tego, że zmieniali imiona, nazwiska też były zmieniane,
                zwłaszczy Józi. mam cały cykkl, z tym że niemal każdą książkę z innego
                wydawnictwa a co za tym idzie innego tłumacza :) I tak w jednej książce Józią
                jest Pye, w drugiej Pay i jeszcze chyba miała jakos inaczej na nazwisko, ale w
                tym momencie nie pamietam...
          • Gość: Glupś Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 18:42
            Ale to jest wątek o ZŁYCH tłumczenia,ch, a tłumaczenie Ani jest świetne! Tak
            samo jak Kubusia Puchatka (który w oryginale był jakąs tam Fredzią) czy Szwejka.
            Próbowano te przekłady "ulepszać" i wyszła jedna wielka KUPA. Więc wara od Ani z
            Zielonego Wzgórza (a nie z żadnego tam szczytu)!
      • Gość: gaga Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.05, 20:55
        Czytałem "Władcę much" w tej serii. Książka była fatalnie przetłumaczona.
        Szkoda, że oszczędzają na tłumaczeniach. Potem można pomyśleć, że Golding to
        marny pisarz.
    • Gość: blue.berry Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:48
      William Gibson "Rozpoznanie wzorca"
      niektore zwroty czy przetlumaczone nazwy powoduja ze zaczynaja bolec zeby.
      najbardziej bolaly mnie kiedy natykalam sie na "maka" czyli komputer mac. i po
      co to bylo ruszac????????????

      oczywiscie perelki tlumaczen czyli "dziela" pana Łozinskiego - Wladca
      Pierscieni i cykl Diuna.
      • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 04.03.05, 13:31
        Gość portalu: blue.berry napisał(a):

        > oczywiscie perelki tlumaczen czyli "dziela" pana Łozinskiego - Wladca
        > Pierscieni i cykl Diuna.

        Oj tak! Władca Pierścieni w tym wydaniu przypomina krajobraz po bitwie...
        A co do "Diuny" - mam ją w tłumaczeniu Marka Mastalerza i zasadniczo za bardzo
        się nie czepiam oprócz jednego: fatalnego, ohydnego, niemożliwego do wymówienia
        słowa "FILTRFRAK". Ta zbitka "ltrfr" - za coś takiego powinni karać obcięciem
        uszu!
        A może ja się czepiam niesłusznie? Może to kwiatek samego autora? Czy ktoś wie,
        jak to brzmi w oryginale?
        • tanczacy.z.myslami Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 04.03.05, 15:28
          meduza7 napisała:

          > A co do "Diuny" - mam ją w tłumaczeniu Marka Mastalerza i zasadniczo za bardzo
          > się nie czepiam oprócz jednego: fatalnego, ohydnego, niemożliwego do wymówienia
          > słowa "FILTRFRAK". Ta zbitka "ltrfr" - za coś takiego powinni karać obcięciem
          > uszu!

          Filtrfraki wystepują u Fremenów (nie u Wolan!!!) już w pierwszych wydaniach
          Diuny w Polsce, w tłumaczeniu Marka Marszała. Mnie się ta nazwa podoba. Czytałem
          trzy prequele Diuny, czyli "Ród Atrydów", "Ród Harkonnenów" i "Ród Korrinów" już
          w nowych tłumaczeniach, ale za cholere nie mogę sobie przypomnieć jak tam
          przetłumaczono filtrfraki. Więc chyba jakos kiepsko, skoro nie zapadły w pamięć :)
          • blue.berry Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 04.03.05, 17:40
            mnie sie zawsze nazwa filtrfrak bardzo podobala - uwazam ze jest charakterna i
            mocna. oryginalna nazwa to stillsuit.

            hehe Wolani nosili hermetyki - ten czlowiek powinien dostac dozywotni zakaz
            tlumaczenia:))
            • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 08.03.05, 12:54
              mnie sie zawsze nazwa filtrfrak bardzo podobala - uwazam ze jest charakterna i
              > mocna. oryginalna nazwa to stillsuit.

              hehe może ona jest ładna jak sie czyta po cichu, ale spróbuj to wymówić! Język
              kołkiem staje...
              • tanczacy.z.myslami Filtrfraki, Fremeni itp. 11.03.05, 01:09
                Będąc dziś w bibliotece zajrzalem do "Rodu Atrydów" W tamtym tłumaczeniu Wolanie
                noszą destylozony. O wiele łatwiej wymówić ale nazwa nie oddająca funkcji stroju
                tak dobrze jak filtrfrak.
                • jaceq Re: Filtrfraki, Fremeni itp. 09.04.05, 15:03

                  tanczacy.z.myslami napisał:
                  > nazwa nie oddająca funkcji stroju tak dobrze jak filtrfrak

                  He he. Bezwzględnie ;)). Zwłaszcza, gdy sobie wyobrażę "ogon" tego "fraka".
                  _____________________________
                  "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
    • chiara76 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 14:50
      niektóre Agathy źle zostały przetłumaczone, szkoda.
    • Gość: Bruseczek Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: 193.109.212.* 01.03.05, 15:33
      Na Zachodzie bez Zmian, które wyszło w kolekcji gazety - przetłumaczone na
      język biblii tysiąclecia. Nie da się czytać. No i polska wersja Trainspotting -
      nóż się w kieszeni otwiera, chociaż w tym przypadku tłumacza częściowo
      rozgrzesza fakt, że książka jest praktycznie nieprzetłumaczalna. Z drugiej
      strony można było jej zgrabniej nie-przetłumaczyć.
    • hajota Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 15:41
      meduza7 napisała:

      > Ostatnio czytałam "Kochając większą kobietę" Jennifer Wiener w tłumaczeniu p.
      > Soni Dragi - FATALNYM!!!!!!!!!!!!!

      Zaintrygowało mnie to, bo nazwisko mi się z czymś mgliście skojarzyło, więc
      zaczęłam szperać po Sieci. Otóż jest wydawnictwo Sonia Draga, i tę właśnie
      wydaną przez nie książkę przetłumaczyła... Sonia Draga. Właścicielka? Realna
      osoba? A może pseudonim, pod którym kryje się kolektyw tłumaczy? Ktoś coś wie?
    • Gość: ufolud Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:51
      Założę się, że "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, chociaż nie przeczytałem
      oryginału. Przekład (ten będący między innymi elementem kolekcji GW) jest tylko
      fragmentami bardzo dobry (tzn. wymiatający przy czytaniu).
      • lipa55 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 18:54
        co ty gadasz?
        przekład Lewandowskiej i Dabrowskiego ci się nie podoba????
        • Gość: ufolud Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 19:19
          Właśnie tak. Ten przekład (a raczej - ponieważ nie znam* oryginału - ten tekst)
          mi się prawie w ogóle (poza naprawdę bardzo dobrymi fragmentami) nie podoba.


          *znajomość alfabetu rosyjskiego i niewielki zasób słownictwa to trochę za mało,
          żeby przeczytać oryginał z pełnym zrozumieniem (widziałem internetową wersję)
      • Gość: Poison Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.dami.pl / *.dami.pl 10.03.05, 00:53
        No cóż, jeśli chodzi o "Mistrza i Małgorzatę" pozwolę sobie nie zgodzić się z
        Tobą. Język rosyjski znam biegle (jestem właściwie osobą dwujęzyczną), do tego
        mam wykształcenie filologiczne o specjalności krytyka przekładu.
        Oczywiście, w tym przekładzie zdarzają się małe błędy (zjawisko tłumaczenia
        kongenialnego jest w zasadzie tak rzadkie, że nie ma w ogóle o czym mówić), ale
        z całym przekonaniem powiem, iż przekład jest BARDZO DOBRY.
        • Gość: ufolud Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 17:27
          A ja mam pod łóżkiem pięciu ekspertów od "Mistrza i Małgorzaty" z czarnymi
          zębami i łysymi głowami (z okularami na nosach), którzy twierdzą, że ten tekst
          (polskie tłumaczenie wyżej wymienionych tłumaczy) tylko fragmentami jest bardzo
          dobry. Jeśli ich przekonasz, że całość jest bardzo dobra (poza "małymi
          błędami"), to i ja być może dam się przekonać. Chociaż nie na pewno.

          • Gość: ufolud Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 17:36
            Oczywiście można założyć, że ty mówisz o wierności przekładu (o której ja nie
            mogę w chwili obecnej wiele powiedzieć), a ja o wartości literackiej polskiego
            tłumaczenia (a nie o jakości tegoż). Wtedy zakładając, że oryginał jest podobny
            do tłumaczenia, oboje możemy mieć rację.

            Jakby to powiedział Anglik: Dig it! (w wolnym tłumaczeniu: Obadaj to! Chyba że
            od razu skumałaś, o co mi chodzi.)
            • Gość: ufolud Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 17:38
              Albo "skumałeś". W twoim wpisie nie było decydujących czasowników, a
              wyszukiwarki nie chce mi się użyć.
    • braineater Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 18:52
      Pan Światła Rogera Zelaznego - takiego mordu na ksiązce już nikomu się nie
      udało popełnić acz blisko był Jonathan Lethem i jego Amnesia Moon, zmasakrowana
      akapit po akapicie
      Wspomniany Gibson, tłumaczony przez człowieka bez pojecia o sieci i komputerach
      Pozdrowienia:)
      • Gość: Venus Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: 5.6.1D* / *.vc.shawcable.net 01.03.05, 20:07
        a ja poniewaz mam mozliwosc czytac i po polsku i w oryginale,
        uwazam ze taka n.p. "Ania ..", "Mary .." i Kubus Puchatek" zeby tylko kilka
        wymienic, to tylko zyskali w spolszczeniu imion bo dzieki temu staly
        sie 'blizsze'.

        dzieci inaczej odbieraja literature niz dorosli, bardziej utozsamiaja sie z
        bohaterami, i latwiej jest utozsamic sie z Joziem Pye'm niz Josephem Pye..czy
        jak on tam ma..
        Jozio - od razu czuje ze to dzieciak... a nawet wyobrazam sobie jaki..

        Taki np Kubus Puchatek, Klapouchy- czy komus podoba sie Winnie phi phi czy
        jaka to teraz cholera ? nawet nie wiem co zrobili z Klapouchym ale cos
        strasznego...

        a tak w ogole, czytalam pozniejsze tlumaczenia Ani i pomimo zachowania
        oryginalnego nazewnictwa - nie umywaja sie do tlumaczenia pani Zawiszy -
        Krasuckiej..

        pod tym wzgledem zgadzam sie z poprzednikami ze niektorzy tlumacze oprocz
        znajomosci angielskiego nie maja za grosz wyczucia literackiego.


        Venus
    • staua Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 01.03.05, 21:03
      Mnie sie wydaje, ze duzo osob nie lubiacych Jonathana Carrolla zawiodlo sie na tlumaczeniach.
      Probowalam czytac kilka tlumaczen polskich, kiepsko sie czytalo, a "Muzeum psow" i "The Panic Hand"
      mam w oryginale i wydaja mi sie bardzo dobre.
    • Gość: mila Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 10:35
      A natknął się ktoś na Władcę pierścieni w tłumaczeniu pana Łozińskiego? Zrobiło
      mi się słabo ja zobaczyłam Bagoszno... Oczywiście imiona bohaterów też żenująco
      spolszczone.
    • gaiaa Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 02.03.05, 14:50
      "Władca Pierścieni" Łozińskiego - absolutny unikat, Tolkien przewraca się w
      grobie. :)
    • weatherwax Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 04.03.05, 18:13
      Niegdyś była trylogia, teraz jest kwadrologia - Ursula Le Guin cykl
      Ziemiomorze. Otóż pierwszy tom - "Czarnoksiężnik z Archipelagu" przetłumaczył
      absolutnie genialnie Stanisław Barańczak. Ale potem była długa przerwa i
      widocznie Barańczak w międzyczasie poszedłszy w profesory nie imał się już
      fantastyki - drugi tom ("Grobowce Atuanu") został przetłumaczony przez kogoś
      tam w akceptowalny sposób, natomiast trzeci - "Najdalszy brzeg" - ZMASAKROWANY
      niewybaczalnie przez gościa niegodnego miana tłumacza, nazwiskiem Jacek
      Kozerski. Brrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!
      Ten osobnik nie pofatygował się nawet, żeby przeczytać funkcjonujący już ponad
      10 lat na rynku przekład Barańczaka.
      Parę kwiatków:
      Las Immanentny - U Barańczaka Wewnętrzny Gaj
      Samotna Wieża (Isolate Tower) - u Barańczaka Wieża Osobna
      łódź Geda nazywa się Dalekopatrząca i nazywana jest łódką - U Barańczaka Bystre
      Oko
      Mistrz Przemian (Barańczak) to dla Kozerskiego Mistrz Zmian
      Mistrz Sztuk to Złota Ręka !!! (dobrze, że nie Rączka)
      i tak dale, i tak dalej
      Nie mówiąc już o kwiatkach typu "wrócić z powrotem"!!
      I wszędzie są czarodzieje, jak z dziecinnych bajek, zamist potężnych
      czarnoksiężników. Dla Kozerskiego nieważne, czyu w oryginale jest wizard czy
      sorcerer - to wszystko czarodziej :(
      A ten styl koszmarny.....

      Na szczęście niedawno ukazało się nowe tłumaczenie Pauliny Britner. Może być.
      • meduza7 A pamiętacie Fredzię Phi-Phi? 08.03.05, 12:57
        Ja swego czasu byłam przekonana, że to zupełnie inna książka (niż Kubuś
        Puchatek) i bardzo się zdziwiłam, gdy do niej zajrzałam...
        Jak to tam było? Kanga i Gurek? Krzysztof Robin? hehehehehe.....
        • yanga Re: A pamiętacie Fredzię Phi-Phi? 08.03.05, 18:25
          Fredzi można nie lubić, ale bądźmy uczciwi: to nie jest powód, żeby uznawać
          przekład za zły. Czy jest dobry - nie wiem, bo nie miałam go w ręku, ale nie
          można wieszać psów na tłumaczce, która po prostu miała inną koncepcję oraz
          pecha, że nie tłumaczyła jako pierwsza. Osobiście podziwiam ją za odwagę. Czy
          gdybyście nie znali w ogóle "Kubusia", też byście źle ocenili ten przekład?
          • Gość: VlaD Re: A pamiętacie Fredzię Phi-Phi? IP: *.77.classcom.pl 04.04.05, 01:53
            yanga napisała:

            > Fredzi można nie lubić, ale bądźmy uczciwi: to nie jest powód, żeby uznawać
            > przekład za zły. Czy jest dobry - nie wiem, bo nie miałam go w ręku, ale nie
            > można wieszać psów na tłumaczce, która po prostu miała inną koncepcję oraz
            > pecha, że nie tłumaczyła jako pierwsza.

            Miałem w ręce - danie wyjątkowo ciężkostrawne... W kategorii "spieprzone
            tłumaczenia" może śmiało konkurować z łozizmami ;)

            > Osobiście podziwiam ją za odwagę.

            Też. Ale tylko za to.

            > Czy gdybyście nie znali w ogóle "Kubusia", też byście źle ocenili ten
            > przekład?

            Nie wiem. Może - nie znając (wówczas) oryginału uznałbym że to ksiązka jest
            denna a nie przekład... ciężko wyrokować...
      • Gość: Alcest Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: 62.29.137.* 15.03.05, 17:18
        weatherwax napisała:

        > Niegdyś była trylogia, teraz jest kwadrologia - Ursula Le Guin cykl
        > Ziemiomorze. Otóż pierwszy tom - "Czarnoksiężnik z Archipelagu" przetłumaczył
        > absolutnie genialnie Stanisław Barańczak. Ale potem była długa przerwa i
        > widocznie Barańczak w międzyczasie poszedłszy w profesory nie imał się już
        > fantastyki - drugi tom ("Grobowce Atuanu") został przetłumaczony przez kogoś
        > tam w akceptowalny sposób, natomiast trzeci - "Najdalszy brzeg" -
        ZMASAKROWANY
        > niewybaczalnie przez gościa niegodnego miana tłumacza, nazwiskiem Jacek
        > Kozerski. Brrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!
        > Ten osobnik nie pofatygował się nawet, żeby przeczytać funkcjonujący już
        ponad
        > 10 lat na rynku przekład Barańczaka.
        > Parę kwiatków:
        > Las Immanentny - U Barańczaka Wewnętrzny Gaj
        > Samotna Wieża (Isolate Tower) - u Barańczaka Wieża Osobna
        > łódź Geda nazywa się Dalekopatrząca i nazywana jest łódką - U Barańczaka
        Bystre
        >
        > Oko
        > Mistrz Przemian (Barańczak) to dla Kozerskiego Mistrz Zmian
        > Mistrz Sztuk to Złota Ręka !!! (dobrze, że nie Rączka)
        > i tak dale, i tak dalej
        > Nie mówiąc już o kwiatkach typu "wrócić z powrotem"!!
        > I wszędzie są czarodzieje, jak z dziecinnych bajek, zamist potężnych
        > czarnoksiężników. Dla Kozerskiego nieważne, czyu w oryginale jest wizard czy
        > sorcerer - to wszystko czarodziej :(
        > A ten styl koszmarny.....
        >
        > Na szczęście niedawno ukazało się nowe tłumaczenie Pauliny Britner. Może być.

        a) Co to jest kwadrologia? Chyba chodzi o tetralogię. ;-)
        b) Mistrz Zmian, Przemian: nie taka ogromna różnica, więc nie przesadzaj.
        b) Dalekopatrząca: tłumaczenie bardziej abstrakcyjne nie musi być gorsze, ale
        musiałbym sprawdzić, jak jest w oryginale.
        c) Generalna uwaga: niezależnie od jakości pracy tłumacza, mało sensu ma
        zarzucanie kolejnemu tłumaczeniu braku wierności wobec poprzedniego, bo to byty
        niezależne. Tu ma wprawdzie sensu trochę więcej, bo chodzi o kolejne tomy tego
        samego cyklu, ale i tak zrzynanie całego nazewnictwa od Barańczaka byłoby
        wątpliwe choćby pod względem prawnym.
        d) I akurat sam Barańczak jako tłumacz znany jest z tego, że nie dąży do
        absolutnej wierności oryginałowi, więc tym bardziej mało sensowne jest
        domaganie się wierności akurat wobec jego przekładu zamiast wobec oryginału.
        e)Czego przykładem jest choćby ta sprawa czarodzieja/czarnoksiężnika,w której
        wszystko pomyliłeś. Czarodzieja od czarnoksiężnika różni nie potęga, ale rodzaj
        uprawianej magii - białej lub czarnej - a w oryginale jest właśnie "wizard",
        więc w tytule tłumaczenia Barańczaka powinno być "czarodziej"! (na ten błąd
        zwracał uwagę m.in. Sapkowski) Może "Czarnoksiężnik z Archipelagu" brzmi
        bardziej intrygująco niż oryginalny "Czarodziej z Ziemiomorza", ale znów trudno
        tu mówić o wierności przekładu.

        Co do tematu wątku: złych tłumaczeń dobrych książek jest tak wiele (jak choćby
        cytowany tu już "Pan Światła"), że aż trudno wybrać, o czym napisać. Może
        interesujące będą tu przykłady wątpliwych dokonań skądinąd uznanych tłumaczy.
        Np. "Alicja w krainie czarów" w wersji Słomczyńskiego - kostropata i pełna
        anglicyzmów. Byłem do niej przyzwyczajony od dzieciństwa, więc dostrzegłem to w
        pełni dopiero po lekturze tłumaczenia Stillera wraz z oryginałem. Ale znów sam
        Stiller niepotrzebnie się puszy, że wreszcie dokonał idealnego przekładu, bo
        jego tłumaczenia wierszy z "Alicji" są z kolei gorsze od tych autorstwa
        Słomczyńskiego. Nigdy nie miał ucha do poezji, a choć w translacji prozy jest
        świetny, potrafi z kolei dokonać czegoś takiego jak tłumaczenie "Lolity". Jako
        takie świetne, ale przedobrzone, bo obarczone tymi wszystkimi przypisami do
        chwytów literackich Nabokova i całym aparatem erudycyjnym, żeby je oddać po
        polsku. Tylko że wydaje się, że te chwyty i aluzje w dużej mierze istnieją
        tylko w wyobraźni Stillera, usiłującego się ich doszukać nawet w neutralnym
        tekście oryginału, podobnie do specjalistów z "Cyberiady", odnajdujących
        złowrogi szyfr w niewinnej depeszy z życzeniami... ;-)

        Pzdr
        • Gość: buka le guin IP: *.77.classcom.pl 14.06.05, 21:08
          Alcescie
          chyba nie czytales, a komentujesz
          przeklady 2 i 3 czesci Ziemiomorza sa tragiczne, mozna sobie jezyk polamac.
          po paru przeczytanych zdaniach 2 czesci z wlosami stajacymi deba sprawdzalam kto to do cholery
          tlumaczyl, tego sie nie da czytac, to nawet po polsku nie jest.
          • Gość: Alcest Re: le guin IP: 212.75.114.* 22.07.05, 10:26
            Nie wiem, skąd ta supozycja, że "nie czytałem", ale uznam ja za wypadek przy
            pracy (ludzie często w sieci palną coś bez namysłu). Wspominane tłumaczenia
            może nie są "katastrofalne", ale na pewno wyraźnie słabsze od pierwszego tomu -
            tylko że ja nigdzie temu nie przeczyłem. Po prostu zwróciłem uwagę na
            nietrafność paru przykładów użytych przez Weatherwax.
    • Gość: danny Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.crowley.pl 08.03.05, 13:37
      Szatańskie wersety - faktycznie tłumacz miał wiele wspólnego z szatanem
      • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 08.03.05, 13:49
        jedna z moich ulubionych Montgomery, czyli Blękitny Zamek występuje w starym
        wydaniu z adnotacją "Tekst opracowano na podstawie wydania polskiego z 1926
        r." - bez nazwiska tłumacza, oraz w przekładzie bodajże Joanny Kazimierczak.
        Co się okazuje: tłumacz przedwojenny z zupełną dowolnością podchodził do imion
        postaci, zmieniając niemalże wszystkie.
        Dla porównania: stare wydanie - nowe wydanie
        bohaterka: Joanna - Valancy
        przezwisko boh.: Buba - Doss
        jej matka: p. Fryderyka - p. Fryderykowa, na imię ma Amelia
        ciotka: ciotka Tekla - kuzynka Stickles
        ukochany: Edward - Barney
        Osobiście wolę starszą wersję, zwłaszcza, że i język tłumacza jest bardziej
        jędrny - wystarczy porównać dowcipy wuja Beniamina albo rozmowę na potańcówce w
        Chidley Corners ;)
        • gagapisa Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 08.03.05, 19:22
          Probowalam czytac cos Camilleri po polsku, ale mnie rozczarowalo. Nie da sie
          przetlumaczyc dialektu sycyliskiego, ja to rozumiem, ale ksiazki traca
          kompletnie klimat. Jesli to Was pocieszy, nawet dla prawdziwych Wlochow, to
          walka, bo dialekt sycyliski jest trudny do zrozumienia. :)

          Gaga
          • Gość: Kawka Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone IP: *.avamex.krakow.pl 09.03.05, 06:15
            Witam.Ostatnio (przedwczoraj) ścierpłam czytając P.S.Jamesa "Całun dla
            pielęgniarki"(przełożyła Blanka Kuczborska, Wydawnictwo "Baobab")-kryminał,w
            którym nieudolnieusiłuje się naśladować się styl Agathy Christie .Na stronie 21
            jest opis takiej sytuacji : uczennica szkoły pielęgniarskiej (występująca w
            roli pozorantki i potraktowana sondą ,przez którą wlewano mleko do żołądka) -
            zrywa się nagle ze strasznym krzykiem ,a po chwili pada martwa na podłogę.Z
            pianą na ustach.
            A fragment opisu brzmi tak :"PO CHWILI ,gdy leżalą nieruchomo,wsparta o stos
            poduszek, W DRUGIEJ wyskoczyła jak sprężyna i zakręciła sie na czubkach palców
            w groteskowej parodii baletu,bezskutecznie szarpiąc rękami powietrze,żeby
            chwycić rurkę". Dalej juz nie czytałam. A teraz właściwie zdałam sobie
            sprawę,że treść mojego postu nie pasuje do tematu wiodącego "dobre książki -
            fatalnie przetłumaczone" ,bo to nie jest dobra książka.Pozdrawiam.
            PS do MEDUZY 07 : Wysłałam do Ciebie post o "Agnieszce z orzeszka" (czwarty
            od góry) .Pozdr.
            • Gość: olakd Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 23:00
              P.D.James (bo to jest kobieta) bardzo zyskuje jeśli się ją czyta w oryginale.
              Książki maja nieprawdopodobny "klimat'. Osobiście uważam ją za najlepszą
              obecnie brytyjską autorkę powieści detektywistycznych.
        • Gość: Nauthiz Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.acn.waw.pl 15.03.05, 23:54
          A jak ma się nowe wydanie do starego względem objętości tekstu? Czytałam tylko stare tłumaczenie, a kilka dni temu udało mi się przeczytać książkę w oryginale (dostępna jest tu: www.gutenberg.net.au/ebooks02/0200951.txt ) i kompletnie się załamałam. Pominięte zostały całe akapity, a nawet kilka rozdziałów
          • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 16.03.05, 21:12
            Gość portalu: Nauthiz napisał(a):

            > A jak ma się nowe wydanie do starego względem objętości tekstu?

            No właśnie tak samo. Nawet sobie specjalnie pozaznaczałam usunięte akapity.
            Podobne zjawisko zresztą wystąpiło w "Mistrzu i Małgorzacie", tyle, że tam
            interweniowała cenzura - usunęli około 1/3 tekstu! Zgroza!!!
            • Gość: Nauthiz Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.acn.waw.pl 16.03.05, 23:41
              meduza7 napisała:

              > Gość portalu: Nauthiz napisał(a):
              >
              > > A jak ma się nowe wydanie do starego względem objętości tekstu?
              >
              > No właśnie tak samo. Nawet sobie specjalnie pozaznaczałam usunięte akapity.
              > Podobne zjawisko zresztą wystąpiło w "Mistrzu i Małgorzacie", tyle, że tam
              > interweniowała cenzura - usunęli około 1/3 tekstu! Zgroza!!!

              Heh, miałam dokładnie takie samo skojarzenie :-))) Ale jeśli chodzi o Mistrza i Małgorzatę, to przyczyny cięć są dla mnie zrozumiałe, intryguje mnie natomiast, co kierowało tłumaczkami książek L.M.Montgomery (moje "Emilki" tłumaczyła Maria Rafałowicz-Radwanowa, również jest adnotacja "Wydanie oparte na edycji z 1936r."). Wycięte są najczęściej jedno czy dwa zdania, czasem cały akapit lub dwa, najczęściej brzmiące całkiem niewinnie...
              • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 17.03.05, 19:53
                Może wtedy nie brzmiały niewinnie (tj. w 1936).
                A propos - nazwijmy to - anachronizmów: w "Kochanym wrogu" J.Webster jest taka
                scenka, gdy dwie psiapsiółki plotkują o trzeciej, której nie udało się
                małżeństwo i pada tam taka mniej więcej kwestia "jak ludzi mogą zaślepić sprawy
                seksu" (cyt. z pamięci). Buhahahaha!!!! Sprawy seksu w powieści dla dziewcząt
                wydanej w początkach XX wieku! Tłumaczka najwyra źniej zapomniała, że
                słowo "sex" znaczy rownież "płeć" i "sprawy płci" brzmiałyby o wiele bardziej
                naturalnie w tym kontekście. Tłumaczyła chyba Kazimierczak, ale głowy sobie nie
                dam za to uciąć.
          • bir.ke do nauthiz 06.04.05, 18:37
            wielkie dzieki za linka, zabralam sie juz za czytanie:)szkoda, ze nie mam przy
            sobie dla porownania mojego egzemplarza, coz, zostal w kraju:(
            pozdr
        • icegirl Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 07.05.05, 22:02
          Gorzej. Błękitny Zamek w wersji oryginalnej (angielskiej) był dłuższy. Polskie
          tłumaczenie zostało skrócone o np. scenę pogrzebu Cesi. A Edward Beck - ów
          wdowiec z siedmiorgiem dzieci - miał w polskim wydaniu zupełnie inaczej na imię.
    • annika_vik Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 09.03.05, 12:28
      Mam taki przykład, który od lat mnie boli.
      To "Wichry wojny" Hermana Wouka, w Polsce wydane na fali boomu księgarskiego
      początków lat '90-tych.
      Od razu trzeba powiedzieć, że tłumaczyli te tomiszcza panowie komandorowie z
      Marynarki Wojennej. Nie wiem, być może coś jeszcze w życiu napisali, nie wątpię
      też w ich dokładną znajomość realiów życia na morzu, szczegółów wyposażenia
      okrętów itp. Głęboko wątpię natomiast w ich znajomość języka angielskiego oraz
      w ich umiejętność pisania w języku polskim.
      W tej książce jest sporo błędów różnego kalibru, przedstawię wam żenujący błąd,
      bo zapamiętam go chyba na zawsze:
      W oryginale:
      - For crying out loud, what are you going there for?
      w tłumaczeniu:
      - Po co tam jedziesz, żeby się głośno wypłakać?

      Dla osób, które nie znają języka angielskiego - "for crying out loud" oznacza
      emocjonalny wykrzyknik typu "na miłość boską". Tłumacze nie zdziwili się, że
      to "płakanie" kompletnie do niczego nie pasuje.

      Właśnie tego typu wpadki najbardziej mnie dziwią, bo na pierwszy rzut oka coś
      jest nie tak. Można dokonywać wyborów, czasem nietrafnionych, ale nie wolno nie
      sprawdzać.

      Książka mimo to jest naprawdę wyjątkowa, warto przeczytać nawet w tym
      nienajlepszym tłumaczeniu.
      • venus22 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 09.03.05, 21:48
        - For crying out loud, what are you going there for?
        w tłumaczeniu:
        - Po co tam jedziesz, żeby się głośno wypłakać?

        o rany, naprawde!!! lolololol

        Venus
        • Gość: Marchewka Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.url.equinox.local / 212.85.1.* 10.03.05, 08:15
          Tytul jednego rozdzialu z Emilki 'Love me,love my dog'.
          Tlumacz przeklada doslownie 'Kochaj mnie,kochaj mojego psa'.
          A przeciez to idiom i oznacza'Moi przyjaciele sa waszymi przyjaciolmi'.
          Co do reszty Emilki moge sie tylko domyslac...
          • Gość: Klea Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.chello.pl 13.03.05, 00:49
            Pomimo, iż zwykle krew się we mnie burzy, jak widzę złe tłumaczenie, to akurat
            w przypadku tego "Love me, love my dog" stanę w obronie tłumacza. O ile dobrze
            pamiętam, cały rozdział opisywał perypetie związane z pewnym psem, więc
            niedosłowne tłumaczenie nie oddałoby związku między tytułem a treścią.
      • okrent9 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 07.08.05, 02:32
        W oryginale:
        > - For crying out loud, what are you going there for?
        > w tłumaczeniu:
        > - Po co tam jedziesz, żeby się głośno wypłakać?

        FOR CRYING OUT LOUD!!!!!
    • elwinga Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.03.05, 09:15
      Zawsze miałam Zofię Kierszys za dobrą tłumaczkę i zdziwiłam się, jak w "Pod
      słońcem Toskanii" Frances Mayes pojawia się wypowiedź faceta, który widok
      stogów siana na polu kwituje słowem: "Chłodne... wyglądają jak rzeźby [kogoś
      tam - nie pamiętam nazwiska, a nie chce mi się szukać ;)]". Zastanawiałam się,
      o co mogło chodzić w oryginale (bo jakoś wątpię, by stogi siana w upalne
      włoskie lato kojarzyły się komuś z chłodem), aż wpadło mi w ręce angielskie
      wydanie. Facet na widok stogów mówił "cool". :)))
      • bumm Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.03.05, 10:08
        Skoro już się czepiamy tytułów rozdziałów... W jednej z książek Pereza-Reverte,
        chyba "Ostatnia bitwa templariusza" pojawia się rozdział "Świat jest jak
        chustka do nosa". To oczywiście dosłowne tłumaczenie hiszpańskiego "el mundo es
        un pańuelo", a to idiom oznaczający "jaki mały jest ten świat".
        Tyle że jeden kiks, choć ewidentny, nie przekreśla wcale tłumaczenia.
        Potknięcia zdarzają się każdemu, więc na podstawie takich pojedynczych wpadek
        nie można oceniać całości.
      • yanga Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.03.05, 10:53
        Ja też miałam Zofię Kierszys za dobrą tłumaczkę, póki nie przeczytałam świetnej
        skądinąd książki "Zielone miasto w słońcu". To było dawno, ale do dziś pamiętam
        moje rozczarowanie fatalnym stylem przekładu.
      • okrent9 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 07.08.05, 02:40
        przecież to chyba nawet dzieci w dzisiejszych czasach wiedzą, co oznacza
        ekspresyjne "cool" w takiej sytuacji... o matko...
    • Gość: Ewa Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: 62.29.137.* 10.03.05, 16:01
      Fatalnie przetlumaczona jest ksiazka "Diabel ubiera sie u Prady". Polski
      kompletnie zangielszczony. A szkoda, bo powiesc sama w sobie niezla bardzo na
      tym traci.
      • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 17.03.05, 19:55
        Może to znowu pani Sonia Draga?
        • Gość: Ela Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 15:23
          nie, to Hania Szajowska
    • meteorah Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 17.03.05, 19:43
      Z tego wniosek- uczmy się jężyków!
      pozdrawiam!

      "Z warg moich(...) purpurowe róże"
    • Gość: miriam Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 19.03.05, 19:53
      Dorzucam parę kwiatków ze "Smażonych zielonych pomidorów" F. Flagg - w moim
      wydaniu jako tłumacz figuruje "Zysk i S-ka" (hi hi):
      1. Kościół baptystów Free Willa - zamiast Free Will albo po prostu "wolna wola"
      - tłumaczenie sugeruje że Free Will to przywódca, czy co?
      2. uporczywe używanie słowa "msza" w odniesieniu do nabożeństwa u baptystów
      3. "ze swoją znajomą Grady Kilgore" - a potem okazuje się, że G.K. to był facet,
      czyli tłumacz nie sprawdził tekstu po zakończeniu pracy
      4. brak konsekwencji - najpierw "kościól baptystów Mount Zion" a parę rozdziałów
      dalej "kościół baptystów Góra Syjon".
      5. No i gwóźdź programu: Jan Baptysta zamiast Jan Chrzciciel.
      Szkoda że tam takie kiksy, bo książka cudna.
      • yanga Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 09.04.05, 18:04
        Z tą mszą to niestety bardzo popularny błąd.
    • Gość: zmienny Conany z Alfy, w duchu Sienkiewicza.... IP: *.gorzow.mm.pl 01.04.05, 22:29
      Czy ktoś to jeszcze pamięta? Te wszystkie AZALIŻ?
    • Gość: Sokla Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.05, 22:49
      Pozwolę sobie stanąć w obronie tłumaczy. Ludzie wyobrażają sobie, że tłumacze
      mogą pozwolić sobie na luksus roztrząsania możliwych znaczeń i odcieni
      emocjonalnych zastosowanych zwrotów, że mogą wrócić, poprawić raz napisany
      tekst... Ja zajmowałam się tłumaczeniem. Jako początkująca dostawałam mordercze
      terminy, które nie podlegały dyskusji. Myślę, że było wystarczająco dużo czasu,
      żeby tę książkę przepisać - i tyle. Rzuciłam to kilka lat temu, więc nie wiem -
      może czasy się zmieniły ;))
      • jaceq Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 09.04.05, 15:25

        Gość portalu: Sokla napisał(a):
        > Ludzie wyobrażają sobie, że tłumacze mogą pozwolić sobie na luksus
        > roztrząsania możliwych znaczeń i odcieni emocjonalnych zastosowanych
        > zwrotów, że mogą wrócić, poprawić raz napisany tekst...

        Dokładnie. Dokładnie tego czytelnik oczekuje i ma przenajświętszą rację.

        > Ja zajmowałam się tłumaczeniem. Jako początkująca dostawałam mordercze
        > terminy, które nie podlegały dyskusji.

        W sytuacji, gdy wydawnictwa narzucają tłumaczom pracę jak "na taśmie", zawsze
        można zmienić zawód, byłoby to z pożytkiem dla wszystkich. Zawsze, biorąc nową
        książkę do ręki, patrzę na nazwisko tłumacza z takim samym zainteresowaniem, co
        na nazwisko autora i sprawdzam, czy nie znajduje się na mojej "czarnej liście"
        (wersja skrócona, obejmująca tylko najcięższe przypadki zbrodni popełnionych
        przy tłumaczeniu, a i tak długa). Tą metodę polecałbym wszystkim, gdyby nie
        niezachwiana moja pewność, że po wydawnictwach fakt, że dana książka "nie
        idzie", odebrany byłby, że winien może być autor, a nie tłumacz.
        _____________________________
        "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
        • hajota Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 09.04.05, 19:36
          jaceq napisał:


          >
          > W sytuacji, gdy wydawnictwa narzucają tłumaczom pracę jak "na taśmie", zawsze
          > można zmienić zawód, byłoby to z pożytkiem dla wszystkich.

          Chwila moment, kto ma według Ciebie zmienić zawód? Rzetelny tłumacz, który nie
          chce pracować w szalonych terminach, bo jest odpowiedzialny i wie, że pewnych
          rzeczy się nie przeskoczy, czy też kierownik redakcji przekładów, który
          twierdzi, że "dobry tłumacz to taki, co wyrabia 20 arkuszy miesięcznie" (do
          wiadomości: arkusz - 22 strony maszynopisu; cytat autentyczny).
          • jaceq Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.04.05, 01:08

            Rzetelny tłumacz, który nie chce pracować w szalonych terminach, bo jest
            odpowiedzialny i wie, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy, staje (wobec
            wypowiedzi kierownika redakcji przekładów) przed zadaniem niewykonalnym, o ile
            rzeczywiście jest rzetelny. W takiej sytuacji naturalnie zmienia zawód,
            poświęcając się np. tłumaczeniu nalepek na żelu do golenia z wydajnością
            przekraczającą 440 stron maszynopisu miesięcznie.

            Być może wówczas doszłoby do sytuacji, w której kierownik redakcji przekładów,
            nie mając "kim robić", wyluzowałby. I o to chodzi.

            Tłumacz nierzetelny łyknie zaproponowane (przez kierownika redakcji przekładów)
            warunki i - rzecz jasna - wykona ten swój kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej
            roboty.
            _____________________________
            "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
        • Gość: tereza_batista Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 20:27
          Zgadzam się z Tobą w 100%. Ja często patrzę również na wydawnictwo- szczególnie
          przy literaturze fachowej.
          Pozdrawiam
          tereza batista
    • Gość: Sokla Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.05, 22:52
      Ups! Złe nawyki pozostały - powinnam była przeczytać ten tekst przed
      wysłaniem :))
    • Gość: Tawananna* Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.05, 02:25
      Ojej, ja naprawdę wyobrażałam sobie dom Ani na zielonym wzgórzu.... czuję się
      teraz tak, jakby ktoś mnie pozbawił złudzeń dzieciństwa :(.

      A co do "Emilki ze Srebrnego Nowiu", są co najmniej dwa tłumaczenia (pod
      różnymi tytułami, ktoś pamięta ten drugi?). Różnice są duże, wiele nazw,
      niektóre imiona (pamiętam, że bodajże w jednej książce pieszczotliwym
      zdrobnieniem od Emilki była Emileczka, a w drugiej - Emilunia), i te koty
      właśnie - o ile w jednym wydaniu jest Kicia i Nieznośnik i płcie się nie
      zgadzają, w drugim tłumaczeniu - jeśli dobrze kojarzę - z płcią chyba było już
      wszystko w porządku, choć pamiętam moje subiektywne wrażenie, że chyba imiona
      mniej mi się podobały.

      "Emilka..." z powodu swoich dwóch tłumaczeń była dla mnie książką niezwykłą.
      Trafiłam na drugie tłumaczenie przypadkowo - miało inny tytuł; myślałam, że to
      inna książka. Miałam wtedy jakieś 9 lat i postanowiłam dokonać skomplikowanego
      dzieła porównania tłumaczeń :). Skupiłam się na tym, co najbardziej rzucało się
      w oczy - czyli imionach i ważnych dla książki nazwach. Zrobiłam długą listę
      różnic i bardzo żałowałam, że nie ma jeszcze jednego tłumaczenia, z dokładnie
      tymi nazwami, które bardziej mi się podobały :).
    • jeremiad Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 04.04.05, 02:37
      "Kroniki Narnii" Lewis'a, która to książka po przetłumaczeniu została
      straszliwie spłycona, a zmianę kolejności tomów uważam juz za duży nietakt
      • Gość: Justyna Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 18:54
        Niescislosci w tlumaczeniu w obrebie jednej ksiazki to moze byc wynik tego, ze
        Wydawca rozdal ksiazke po rozdziale jako "tlumaczenie probne" roznym tlumaczom i
        mamy efekty. Czytalam o takich praktykach na forum "Wydawnictwa". Swoja droga,
        niezly sposob na przetlumaczenie ksiazki za darmo.
        Kiedys przeczytalam gdzies o tlumaczeniu "Alicji w Krainie Czarow", w ktorym
        tlumaczka wtracala swoje uwagi, w stylu: "Alicja uwaznie sluchala, wiedziala
        bowiem, ze od doroslych wiele sie mozna nauczyc" :) Gdyby ktos wiedzial jaka to
        tlumaczka i gdzie mozna ewentualnie zdobyc to tlumaczenie, to bardzo prosze o
        wiadomosci, bo chetnie bym sie posmiala dalej. Co do ksiazek Carrolla- czytalam
        jedna w oryginale i co chwile sie dziwilam. Klimat ksiazki po angielsku jest
        zupelnie inny i to niestety nie na korzysc tlumaczenia :(
      • meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 10.04.05, 16:41
        W jakiej kolejności masz te części? ja mam takie wydanie 2tomowe i wydaje mi
        się, że tam wszystko jest w porządku. To znaczy, opowieści ułożone w takiej
        kolejności, w jakiej Lewis je pisał i wydawał, co niekoniecznie pokrywa się z
        kolejnością "fabularną", np. pierwszym tomem jest oczywiście "Lew, czarownica i
        stara szafa", a "Siostrzeniec czarnoksiężnika", który pod względem fabuły
        powinien być pierwszy, jest przedostatni. I chyba tak powinno być?
        Co do spłycenia, nie wypowiadam się, bo oryginału nie znam. Gdyby jakiś link...
    • miss.didi Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 07.04.05, 22:54
      ja jestem swiezo po lekturze "wiernosci w stereo" wydanej w serii literatura w spodnicy i bardzo jestem ciekawa jednego wyrazu z oryginalu:
      na ogloszeniu o zespol jakie wywiesil barry w sklepie byl ps "byle nie LUŹNIACHA, blagam". zastanawialam sie o co chodzi, jaki luzniacha no i wymyslilam ze to looser pewnie. jesli ktos ma oryginal to prosze o potwierdzenie:)
      ale ogolnie przyjemnie sie czytalo:)
      • Gość: Nobullshit "No SLACKERS, please" n/txt IP: *.spray.net.pl 09.04.05, 01:44
        • Gość: foxie77 Re: "No SLACKERS, please" n/txt IP: 170.134.133.* 10.04.05, 22:04


          niestety nie znam niemieckiego, ale Czarodziejska Gora bardzo
          mi sie podobala w przekladzie polskim, natomiast tlumaczenie
          angielskie bardzo mi nie pasowalo. Oryginaly na pewno
          sa zawsze najlepsze, ale tak wiele zalezy od tlumacza.
          Rosyjska literature, tez wole w jezyku polskim,moze dlatego
          ze po prostu polscy tlumacze maja wieksze zrozumienie niz anglo.
          spraw rosyjskich.

          pozdrawiam
          • hrabalek Dobre książki, dobrze przetłumaczone 22.04.05, 14:45


            Dziś w Instytucie Cervantesa:

            www.radio.com.pl/news/kultura/default.asp?newsID=4669
            • sonja1 Re: Dobre książki, dobrze przetłumaczone 23.04.05, 01:29
              niech ktoś wyjaśni, dlaczego olivia w "błękitnym zamku" nie była uważana za
              starą pannę? ja czytałam bardzo dawno temu w tym starym przekładzie,z "Joanną"
              i starsznie mnie zaciekawiliście.
              • meduza7 Re: Dobre książki, dobrze przetłumaczone 23.04.05, 14:07
                Oliwia owszem, była młodsza od J. tylko o rok, czy dwa i niezamężna, ale nie
                uważano jej za starą pannę, gdyż miała narzeczonego, z którym miała się pobrać,
                jak tylko dostanie dobrą pracę (on oczywiście).
                Poza tym, całe życie cieszyła się - w przeciwieństwie do Joanny - powodzeniem u
                mężczyzn. Pierwszego narzeczonego miała w wieku 17 lat, ale umarł i musiała
                odczekać po nim stosowną żałobę. Potem miała następnego, ale zerwali. Wreszcie
                tego trzeciego, z którym narzeczeństwo trwało już kilka lat i czekali na
                zakończenie jego studiów i pracę.
            • szwedzka Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 11:58
              Nazwa nagrody nazwą (za Tłumaczenia Literackie), ale gwoli dziennikarskiej
              rzetelności (tak, tak, proszę młodszych czytających o nierozdziawianie gąb,
              kiedyś coś takiego istniało), warto by chyba dodać, że za tłumaczenia
              literatury hiszpańskojęzycznej. Chyba że coś się zmieniło, to proszę mi podać,
              gdzie się zgłasza kandydatury, też chcę nagrodę :-)
              A moim kandydatem w tym wątku jest powieść "Szachownica flamandzka", tłumaczona
              właśnie przez tegorocznego laureata powyższej nagrody. Z polskiej wersji
              wynika, że albo autor albo tłumacz nie umie grać w szachy, bo w polskiej wersji
              czytamy o posunięciach, której w rozgrywanej tam partii szachów nie miały bądź
              nie mogły mieć miejsca. Ponieważ partia szachów jest integralną częścią fabuły,
              wątpię, by to autor nie umiał grać w szachy. Raczej jestem skłonny sądzić, że
              tłumacz przełożył odpowiednie fragmenty "na pałę", nie sprawdzając, czy
              rzeczywiście takie posunięcie na szachownicy nastąpiło, czy było możliwe.
              Oczywiście wina nie leży tylko po stronie tłumacza, bo od czegoś jest jeszcze
              zleceniodawa, czyli wydawnictwo, które zlecając przekład - jednak dobremu
              tłumaczowi, o czym świadczy chociażby powyższa nagroda - winno zadbać o
              stosowną redakcję.

              Paweł
              • szwedzka Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 13:14
                A oto taki przykład, co wychodzi, jak tłumacz nie ma pojęcia o zasadach gry,
                której opis tłumaczy. Fragment pochodzi z książki "Underdog" Torbjörna Flygta,
                a tłumaczenie powstało na warsztatach tłumaczeniowych (powieść nie została
                przełożona na polski, choć przewijała się gdzieś w zapowiedziach wydawnictwa
                słowo/obraz terytoria).
                Sytuacja: lata 70., chłopcy grają na podwórku w nogę, przybierając nazwiska
                znanych wówczas piłkarzy.
                Tłumaczka: młoda dziewczyna, będąca żywym dowodem na to, że mózg kobiety jest
                niekompatybilny z tą grą.

                Przekład: Cissi mija Beckenbauera i zwodzi Ronniego Hellströma Jeden, tak że
                ten zaczyna biec w złym kierunku.

                Powinno być: tak że ten rzuca się w złą stronę (Ronnie Hellström to bramkarz
                ówczesnej reprezentacji Szwecji, ale nie wymagajmy takiej wiedzy od kobiety).

                Przekład: Cissi wbija 1-0 wyprostowanym nadgarstkiem.

                Powinno być: sztywną kostką (ręką, nogą, co za różnica, bramka została uznana,
                więc tłumaczce powinna zapalić się lampka, że pomyliła szwedzkie 'vrist' z
                angielskim 'wrist', ale skąd kobieta ma wiedzieć, że w piłce nożnej nie wolno
                strzelać bramek ręką).

                Przekład: Dalej, biegnij, daje rozkazy nowemu Ronniemu Hellströmowi Jeden,
                podaje piłkę do Müllera, który robi unik na lewej stronie, wymienia piłki z
                przerażonym Neeskensem, strzela crossa do Beckenbaura, który naciera do pola
                karnego na dół ku linii końcowej, podbija piłkę, Müller odbiera na główkę i
                strzela do bramki. 1-1.

                Powinno być: Dalej, biegnij, daje rozkazy nowy Ronnie Hellström, puszcza piłkę
                do Müllera, który rusza lewą stroną, wymienia podanie z przerażonym Neeskensem,
                podaje crossem do Beckenbauera, ten naciera na pole karne, dobiega do linii
                końcowej, dośrodkowuje, Müller odbiera na główkę i strzela do bramki. 1-1.

                Przekład: Ralf szeroko podaje do Cruyffa, czyli do mnie. Dostałem rolę
                defensywną i wiem, że muszę ominąć Beckenbauera z daleka i za nic nie zakładać
                siatki [o! tu przebłysk geniuszu :-)], ponieważ Beckenbauer jest wstrętnym
                typem walca parowego, który nie powstrzyma się od wyrzucenia nogi czy
                przepychania w zwarciu [nie wymagajmy od kobiety, żeby odróżniała boks od piłki
                nożnej].

                Powinno być: Ralf podaje precyzyjnie [albo: wewnętrzną stroną stopy] do
                Cruyffa, czyli do mnie. Postawiono mnie na obronie i wiem, że muszę minąć
                Beckenbauera długim podaniem i za nic nie zakładać siatki, ponieważ Beckenbauer
                jest wstrętnym typem walca parowego, który nie powstrzyma się od podstawienia
                nogi czy brutalnego zagrania ciałem.

                Ponieważ nasz bohater i tak zakłada siatkę, "dostaje za to kopniaka w tył
                biodra" (w tłumaczeniu) albo "zostaje skopany po udach" (w oryginale).

                I na koniec proszę wszystkie szanowne feministki przed wymierzeniem mi kopniaka
                w tył biodra o przyjęcie do wiadomości, że wszelkie antyfeministyczne uwagi
                były jawną i świadomą prowokacją i potraktowanie ich z przymrużeniem oka i z
                dystansem do własnej płci. Ostatecznie tłumacz mężczyzna wyłożyłby się
                dokładnie tak samo na opisie gotowania. :-)

                Paweł
                • beatanu Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 13:45
                  Przegiąłeś Pawle i już nie chodzi mi o obraźliwe wypowiedzi na temat
                  kompatybilności, tudzież niekompatybilności kobiecego móźgu z czymś tam, jesteś
                  w końcu produktem patriarchalnego społeczeństwa, aczkolwiek niektórzy mają
                  więcej kultury osobistej - ale o fakt, że zapomiałeś czego ten wątek dotyczy. A
                  dotyczy fatalnie przetłumaczonych książek. Książek, które zostały WYDANE.
                  Wywlekanie na światło dzienne produktu, jakże przecież wstępnego - z warsztatów
                  tłumaczeniowych uważam za jak najbardziej niestosowne na tym forum. Może
                  dlatego, że sam tłumaczysz powinieneś mieć odrobinę więcej pokory...
                  Pozdro od nieznającej się na gotowaniu kobiety (a może takie wg ciebie nie
                  istnieją?)
                  • szwedzka Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 16:47
                    Widzę, że feministki nie potrafią do uwag na temat kobiet podejść inaczej jak
                    śmiertelnie poważnie, nawet jeśli im się napisze, że żart jest żartem.

                    W tym wątku dominuje krytyka na zasadzie, że dane tłumaczenie jest do dupy, a
                    krytykanci nie podają, dlaczego jest do dupy, żeby tłumacz (którego nazwisko
                    można łatwo sprawdzić) czy ktoś inny mógł polemizować. To Cię nie razi. Razi
                    Cię, że przeanalizowałem tłumaczenie, którego autorka jest i pozostanie
                    anonimowa (nie podałem żadnych szczegółów, które mogłyby ją zidentyfikować),
                    pokazując, jak ważnym jest, by tłumacz "widział" opisywaną sytuację, bo
                    tłumaczenie tylko na poziomie warstwy językowej, "na pałę" może dać fatalny
                    rezultat.

                    Nic mi nie wiadomo, żeby teksty podlegały krytyce czy omówieniu dopiero po ich
                    wydaniu w formie książkowej. Tekst został przedstawiony na warsztatach do
                    oceny, więc stanowił produkt nie wstępny, tylko gotowy.

                    Innymi słowy, Twoim zdaniem stwierdzenie, że pan Iksiński jest partaczem (bez
                    wyjaśniania dlaczego i zza wygodnej anonimowej gardy) jest "stosowne", analiza
                    anonimowego tłumaczenia pokazująca coś ważnego podpisana nazwiskiem -
                    "niestosowna". Gratuluję podejścia.

                    Paweł
                    • beatanu Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 18:29
                      szwedzka napisał:

                      > Widzę, że feministki nie potrafią do uwag na temat kobiet podejść inaczej jak
                      > śmiertelnie poważnie, nawet jeśli im się napisze, że żart jest żartem.

                      Bardzo irytują mnie takie uogólnienia. Następnym razem, wdając się ze mną w
                      polemikę, proszę napisz coś w tym stylu: "widzę, że feministka beatanu..." I
                      uwierz mi, strasznie trudno z przymrużeniem oka potraktować seksistowskie
                      wypowiedzi, nawet opatrzone pięciokrotnym komentarzem "ja tylko żartowałem!"
                      Twoje zapewnienie, że Ty tylko tak dla jaj nie przekonuje mnie niestety wcale a
                      wcale.

                      W dalszym ciągu twierdzę, że nie jest to odpowiednie forum do komentowania
                      przekładów z jakichś tam warsztatów (podejrzewam, że nie miałabym problemu ze
                      zidentyfikowaniem tychże i samej atakowanej tłumaczki), chociażby była to
                      wersja prawie ostateczna. Tutaj rozmawiamy o przekładach wydanych w formie
                      książkowej, do których każdy potencjalny czytelnik ma dostęp. I każdy
                      potencjalny czytelnik ma prawo do oceny tłumaczenia a osoby parające się
                      przekładem muszą się z tym pogodzić i już! Nawet jeżeli ocena składa się u
                      ogólnikowych, nie zawsze wybrednych a często anonimowych wypowiedzi. To jest
                      ryzyko zawodowe tłumacza.
                      Jeżeli masz jakiś uraz do kobiety, której przekład tak ochoczo cytowałeś i
                      komentowałeś, to może zwróć się do niej samej ( o ile już tego nie uczyniłeś?)
                      Może wejdź na forum "Tłumaczenia"?
                      Dziękuję za gratulacje.
                      • szwedzka Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 19:19
                        > uwierz mi, strasznie trudno z przymrużeniem oka potraktować seksistowskie
                        > wypowiedzi, nawet opatrzone pięciokrotnym komentarzem "ja tylko żartowałem!"
                        > Twoje zapewnienie, że Ty tylko tak dla jaj nie przekonuje mnie niestety wcale

                        No cóż, jak uważasz, że na poważnie można twierdzić, że mózg kobiety jest
                        niekompatybilny z zasadami gry w piłkę nożną, to ja nic na to nie poradzę.

                        > W dalszym ciągu twierdzę, że nie jest to odpowiednie forum do komentowania
                        > przekładów z jakichś tam warsztatów (podejrzewam, że nie miałabym problemu ze
                        > zidentyfikowaniem tychże i samej atakowanej tłumaczki),

                        Nie podejrzewaj, tylko ustal, zobaczymy, czy to możliwe.

                        >chociażby była to
                        > wersja prawie ostateczna. Tutaj rozmawiamy o przekładach wydanych w formie
                        > książkowej, do których każdy potencjalny czytelnik ma dostęp.

                        Do analizy tekstu przeszedłem od wypowiedzi na temat książki, w której tłumacz
                        popełnił ten sam błąd. Może wyszedłem poza ramy wątku. I co z tego? Dzieje się
                        to nagminnie, nie zauważyłem, żebyś w innych przypadkach tak skrupulatnie
                        przywoływała dyskutantów do porządku, że nie trzymają się ściśle tematu wątku.

                        > potencjalny czytelnik ma prawo do oceny tłumaczenia a osoby parające się
                        > przekładem muszą się z tym pogodzić i już! Nawet jeżeli ocena składa się u
                        > ogólnikowych, nie zawsze wybrednych a często anonimowych wypowiedzi. To jest
                        > ryzyko zawodowe tłumacza.

                        Jestem bardzo ciekaw, czy odpowiadałaby Ci ocena Twojej pracy sformułowana w
                        sposób następujący: "Pani jest idiotką, to, jak pani pracuje, woła o pomstę do
                        nieba." Koniec kropka, bez wyjaśniania dlaczego, z obraźliwym epitetem. Praca
                        tłumacza, owszem, podlega publicznej ocenie i krytyce. Dobrym obyczajem jest,
                        że krytykuje się merytorycznie. Poza tym tłumacz - jak każdy obywatel tego
                        kraju - ma zagwarantowaną ochronę prawną przed krytyką naruszającą jego
                        godność. Jeżeli ktoś chce tłumacza obrażać, powinien robić to pod nazwiskiem i
                        być gotowym ponieść tego konsekwencje.

                        Poza tym nie rozumiem jednego. Anonimowa, niewybredna krytyka tłumacza jest w
                        porządku, bo to jego ryzyko zawodowe, analiza tekstu z warsztatów jest nie w
                        porządku, bo "atakuje się" tłumaczkę, której nazwisko można by ewentualnie
                        ustalić po żmudnym dochodzeniu? Krytyka dla krytyki, żeby kogoś obrazić, jest w
                        porządku, nie w porządku jest analiza tekstu, żeby coś pokazać? Przecież Tobie
                        nie chodzi wcale o nietrzymanie się wątku, krytykę, o tę tłumaczkę (nagle ze
                        wszystkich tłumaczy objętą ochroną). Ubodły Cię "seksistowskie" uwagi, które na
                        poważnie mogła wziąć tylko zacietrzewiona feministka.

                        Paweł
                        • beatanu Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone 23.04.05, 21:27
                          Jestem bardzo ciekaw, czy odpowiadałaby Ci ocena Twojej pracy sformułowana w
                          > sposób następujący: "Pani jest idiotką, to, jak pani pracuje, woła o pomstę
                          do
                          > nieba." Koniec kropka, bez wyjaśniania dlaczego, z obraźliwym epitetem.

                          Oczywiście, że nie odpowiadałaby mi taka ocena. Ale tak jak Ty nic nie
                          poradzisz na to, że mnie rażą seksistowskie komentarze, tak ja nic nie poradzę
                          na to, że istnieje chamska krytyka.

                          Przecież Tobie
                          > nie chodzi wcale o nietrzymanie się wątku, krytykę, o tę tłumaczkę (nagle ze
                          > wszystkich tłumaczy objętą ochroną). Ubodły Cię "seksistowskie" uwagi, które
                          na
                          >
                          > poważnie mogła wziąć tylko zacietrzewiona feministka.

                          Proszę, nie wyrażaj się tak autorytatywnie na temat pobudek, dla których siadam
                          przed komputerem i komentuję niektóre posty. To tylko Twoja interpretacja.
                          Jeżeli ktoś opowiada głupi rasistowski dowcip zastrzegając się, że to przecież
                          tylko żart - traci wiarygodność, przynajmniej w moich odczuciu. O
                          zacietrzewieniu można by dyskutować(ale to nie jest odpowiednie forum),
                          feministką jestem na pewno. Proponuję zakończenie wątku w wątku.
                    • Gość: elka Re: Dobre książki, dobrze i źle przetłumaczone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 22:58
                      Krytykowanie książki jeszcze niewydanej jest jednak nie w porządku. Może ktoś
                      tę książkę jeszcze wyda, może wcale nie w tłumaczeniu tej osoby, która
                      przedstawiała swoje tłumaczenie na jakichś warsztatach, tylko w jakimś innym.
                      Może w tłumaczeniu tej osoby, ale poprawione w redakcji. Może ta ksiązka
                      wyjdzie bez tych błędów, a tymczasem wszyscy, którzy czytali Twoją, Pawle,
                      krytykę, na widok tej książki pomyślą "O, to ten gniot, o którym czytaliśmy na
                      forum, beznadziejnie przetłumaczony". Nie sprawdzą przecież (nawet gdyby im się
                      chciało), czy w innym przekładzie, bo nie wiedzą, o jakiej tłumaczce
                      (nieznającej się na piłce nożnej) piszesz.
    • barszczyk75 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 23.04.05, 16:26
      moze nialo byc dwuznacznie
      • Gość: Glumś Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 18:38
        Czarodziejka (Die Zauberfrau) i Superbaba (Das Superweib). W Niemczech kultowe
        książki (i filmy na ich kanwie), skrzące się humorem, świetna kobieca
        literatura. Przetłumczone przez Zapasnik (babsko z wydziału germanistyki)
        przeszły u nas w ogóle nie zauważone, a czytającego bolą zęby (nawet jeśli nie
        zna oryginałów czy niemieckiego czy choćby niemieckich realiów). Ko-szma-rek:/
        • Gość: Glumś Nie mylcie dwóch rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 18:46
          Nie mylcie przekładów ZŁYCH, niechlujnych i nieudolnych z przekładami autorskimi
          na litość boską!
          Przekłady Ani z Zielonego Wzgórza, Kubusia Puchatka czy Dobrego Wojaka Szwejka
          są GENIALNE.
          I guzik mnie obchodzi, że odbiegaja od oryginałów. jesli komus zalezy na
          mechanicznym tłumaczeniu toczka w toczkę niech sobie kupi "Fredzię Phi-Phi" czy
          "Dzieje dobrego żołnierza Szewjka", błehehehehehe. To są dopiero kupy. Za to
          wiernie przełożone:D
        • bir.ke Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 25.04.05, 00:54
          zgadzam sie co, do 'czarodziejki'.Recenzja na okladce byla bardzo dobra, a
          wnetrze zwalalo z nog.Ni straszne, ni smieszne, ale glownie nudne:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka