Dodaj do ulubionych

wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;)

IP: *.crowley.pl 19.04.05, 09:40
Spokojnie, ten tytuł to tylko dla przyciągnięcia uwagi;)
Gdzieś na tym formu ktoś kiedyś wypisał 95! tez dlaczego w PRL-u żyło nam się
lepiej. Był to oczywiście żart, choć z niektórymi tezami rzeczywiście trudno
było się nie zgodzić. Niemniej jednak myślę, że duża częśCć uczestników tego
forum nie ma bladego pojęcia, jakich cudów przebiegłości i cierpliwośći
trzeba było dokonywać, żeby zdobyć dobrą, wymarzoną książkę ukochanego
autora. W księgarniach byli tylko autorzy po linii, dzieła wybrane Lenina i
takie tam inne. Zdarzały się z rzadka wyjątki i perełki, ale wtedy wędrowały
one pod ladę.
Myślę, że starsi forumowicze to pamiętają i właśnie chciałam Was zapytać na
jakie książki, jak długo i jakimi sposobami zdarzyło Wam się polować.
Ja tak polowałam na Jesień w Pekinie Borisa Viana i wierzcie lub nie, ale
trwało to kilka lat.Antykwariaty, rozłożeni na łóżeczkach polowych
szabrownicy, dochodziło do tego, że niektórym dawałam swój numer telefonu,
żeby poinformowali mnie, jeśli gdzieś znajdą. Trwało to jednak tak długo, że
Viana kupiłam po prostu w księgarni, ale już w nowej rzeczywistości
politycznej.
Podzielcie się proszę Waszymi opowieściami o polowaniach na książki, może być
zabawnie;)
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • makusia_p "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:01
      Nie zapomnę jak walczyłam o zakupienie dzieł wybranych Stachury,
      tzw. "dżinsowego Starchury" (pisownia oryginalnie nawiązuje do czasów).
      Pamiętacie tę szatę graficzną, kiepski, gazetowy, szybko żółknący papier?
      W jednej z księgarń poznałam panią dbającą tam o czystość. Pamiętam, jak kilka
      godzin stałam po środki czystość, jakieś proszki i inne podobne artykuły, i
      wycięska przynosłam je aby w zamian zakupić za spore wtedy pieniądze ów
      wymarzony komplet. Usłyszałam, że lud pracujący może wszystko :)
      • braineater Re: "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:08
        wow!
        Opowieści weteranów zakurzonych regałów i pokątnych stolików z prohibitami:)
        Naprawdę nie mogliście poszukac przez internet?:)
        Pozdrowienia:)
        • makusia_p Re: "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:12
          braineater napisał:

          > wow!
          > Opowieści weteranów zakurzonych regałów i pokątnych stolików z prohibitami:)
          > Naprawdę nie mogliście poszukac przez internet?:)
          > Pozdrowienia:)

          Braineaterze Miły,
          wtedy internet nawet nam się nie śnił :), nie funkcjonowało w społeczanym
          obiegu słowo komputer. I niemożliwe stało się możliwe, w kilka lat później :)
          Nie mów że nie pamiętasz ;-)
          pozdrawiam :)
          • makusia_p Re: "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:16
            wybacz literówki :)
          • braineater Re: "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:17
            Szczerze mowiąc średnio, bo pierwsze ZX Spectrum miałem na komunię, czyli
            komputer był:)a ksiązki zacząłem świadomie kupować w wieku lat 14-15 czyli w
            okolicach początkowych lat 90tych więc te wszystkie opowieści o czytelniczej
            kontrabandzie to dla mnie jak bajka o Żelaznym wilku. Wiem, że rodzice i owszem
            gdzieś tam czaili jakieś nielegale z 'Kultury' i inksze jakieś opozycyjne
            inedita, ale sam tego zupełnie nie pamiętam. Dla mnie ksiązka jeśli jest
            wydana, to jest do zdobycia - po to w końcu ludzie wynaleźli ten internet:)Ale
            radośc z polowania i świeżej zdobyczy i owszem jest mi nie obca. "Marianna i
            barbarzyńcy" Angeli Carter - 4 lata podchodów i tropienia, ale jest:)
            Pozdrowienia:)
            • makusia_p Re: "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:36
              Że sięgnę do wspomnień, ja na komunię dostałam nieśmiertelny zegarek
              elektroniczny "kosteczkę" z długopisem w komplecie.
              Dopiero jakieś 2 lata później u kolegi pojawił się wzmiankowany już Atari
              pozdrawiam :)
          • Gość: Zdanka Re: "dżinsowy Stachura" IP: *.4web.pl 19.04.05, 10:18
            No generalanie, komputer wszechczasów to chyba było wtedy Atari:)))) + gra
            polegająca na strzelaniu z rakiety do lecących statków w kształcie krzyżyka...
            Hmmm....A wczesniej to chyba komputer nazywał sie maszyna cyfrowa i zajmował
            cały pokój:))))Tak mi sie jakoś kojrzy ten odcinek "Sondy" kiedy chłopcy mówili
            o odkrywczości płyt CD...A w Polsce jeszcze królowały szpulowce :)))
            Ale to szybko poszło:)))))))))))))))
            • makusia_p Re: "dżinsowy Stachura" 19.04.05, 10:27
              pamiętam Atari i najprostsze z możliwych gier o których pisałaś Zdanko :)

              Pamiętam też, że ciekawe książki, o których często słuch zaginął w
              księgarniach, można było kupić w kioskach Ruchu lub antykwariatach. Wiem, bo
              miałam zwyczaj wymuszać stanowczym tonem, uzupełnionym aktywnym i zdecydowanym
              wprawieniem nóg w ruch - czytaj tupaniem, kiedy wskaznie dziecięcym palcem na
              upragniony tomik nie skutkowało. Dlatego nikt nie chciał chodzić ze mną na
              spacery ;-) a kioski Ruchu, księgarnie etc. szerokim łukiem omijano :)
              Przyznam, że nieskutecznie :)))
              • stella25b krolowaly antykwariaty 19.04.05, 10:44
                i to jak. Tam wlasnie najczesciej dalo upolowac sie poszukiwane dzielo.
                Pamietam jaka popularnoscia cieszyl sie Kapuscinski "Flet z Mandragory", Hlasko
                czy wspomniany Stachura. Jakos nie przypominam sobie Kioskow Ruchu w ktorych
                sprzedawano ksiazki ale "Literatura na swiecie" tam wlasnie sie trafiala.

                A jesli chodzi o komputer....haha wtedy nawet o kserokopiarkach nie bylo mowy.
                Pamietam przepelnione uczelniane biblioteki gdzie jedyny egzemplarz ksiazki
                streszczalo sie recznie a czasami przez kalke dla kolezanki.
    • braineater Właściwie 19.04.05, 10:50
      korzystając z okzaji, poprosiłbym o uświadomienie mi na jakich zasadach w
      tamtym okresie działał rynek księgarski?
      Bo tak sobie patrzę po ksiązkach wygrzebanych w antykwariatach, do dziś nieźle
      mimo upływu lat, zachowanych i dobrze edytowanych, spoglądam na nakłady i cos
      mi nie pasuje. Jak to jest, że wtedy np 2 tomowe wydanie Czarodziejskiej Góry,
      (granatowe płotno, sztywna okładka, bardzo fajny w dotyku papier, niechamskie
      złocenia) opublikowane w nakładzie 150 tys egzemplarzy zniknęło tak dokładnie,
      że musiałem się sporo nagrzebac by znaleźc właśnie ten egzemplarz? że Kafka
      spokojnie znikał z półek, niezależnie od ilości egzemplarzy, że Musila w
      pierwszym wydaniu do dzis nigdzie nie uświadczysz, że wydawano Dicka i Le
      Guinową w genialnych tłumaczeniach. To w końcu jak było z tymi ksiązkami - na
      zapisy i subskrypcje, czy po prostu ludzie pozbawieni dobrodziejstwa M jak
      Miłośc, po prostu więcej czytali?
      Pozdrowienia:)
      • lalka_01 Re: Właściwie 19.04.05, 10:58
        moze bylo tak, jak z moim ojcem - pani w ksiegarni zostawiala mu ksiazki pod
        lada, choc wcale sie nie znali. Nie che wiec myslec o tym, co robila dla
        znajomych :-). Nie musze chyba dodawac, ze zostawiala jak leci, albo wg
        wlasnego uznania. Pewnie cale dostawy do tej konkretnej ksiegarni rozchodzily
        sie w ten sposob, trafiajac pod (wybrane) strzechy...
      • stella25b Re: Właściwie 19.04.05, 11:03
        Nazwalabym owe czasy "czytelniczym niedosytem". Ludzie pragneli poczytac
        klasyke, nowosci a tych brakowalo wiec kupowali to, co akurat zdolali upolowac
        w ksiegarni czy antykwariacie, niezaleznie od ich gustow literackich. Byc moze
        czytalo sie wiecej, czytanie, znajomosc lektury byly dobrze widziane.
      • makusia_p Re: Właściwie - do Braineatera 19.04.05, 11:06
        te piękne wydania - staranne, w płótnie, na niezłym papierze - bo były głównie
        edycje PIW-u, Czytelnika, Ossolineum. Mam np. doskonale zachowane, staranne
        wydanie "Don Kichota" z rycinami, edycja PIW-u z 1955 r., gdzieś mi się
        zapodział w podobnej edycji Schiller...
        Trzony redaktorskie wywodziły się z czasów przedwojennych, pokojenia 20-lecia,
        kiedy dbano o estetykę druku, czystość słowa. Z redakcji, tłumaczy, staranej
        korekty słynęły oficyny o których wzmiankowałam. Był głód książki, zatem
        nakłady, te 100-tysięczne, znikały momentalnie... Po II wojnie poznikały
        prywatne inicjatywy wydawnicze, skończył się też wtedy jeden z ciekawszych i
        chlubnijeszych rozdziałów w historii polskiego ruchu wydawniczo -
        księgarskiego. Nastąpiło upaństwowienie z "całym dobrodziejstwem inwentarza".
        Pamiętasz czasy Domów Książki, Składnicy Księgarskiej?
        • braineater Re: Właściwie - od braineatera 19.04.05, 11:38
          Składnicę Księgarską pamiętam z tu i teraz bo nie dalej jak w zeszłym roku, gdy
          się likwidowali, odkupowałem od nich regały, klasyczne księgarskie, ogromne, za
          psie pieniądze, przy których każda sklejka z ikei wygląda jak, no właśnie
          sklejka (pytanie poboczne, czy wam też się łamią półki?:)Natomiast Dom ksiązki
          nie kojarzy mi się z niczym (poza Domem Chleba, ale to raczej nie to)
          Natomiast przypomniało mi się w związku z kiermaszami, że i owszem byłem
          prowadzany na swieta Trybuny Robotniczej do WPKiW-u, przy okazji których takież
          kiermasze się odbywały. Z tych czasow na pólce stoją Dzieci z Bulerbyn (nasza
          księgarnia, ładna żółta okładka i fajne obrazki w środku - teraz chyba
          widziałem reedycję tego wydania w twardej oprawie) i Plastusiowy Pamiętnik z
          kolorowymi ilustracjami.
          Pozdrowienia:)
          • makusia_p Re: Właściwie - do braineatera 19.04.05, 11:45
            O Składnicy i Domach Książki napiszę później, muszę na pewien czas opuścić
            forum. Obiecuję.
            A propos reedycji - po "Dzieciach z Bullerbyn" przyszedł czas na "Szatana z
            siódmej klasy", dba o wspomnienia NK :)
            pozdrawiam łowiąc słońce za oknem
            :)
          • Gość: Zdanka Re: Właściwie - od braineatera IP: *.4web.pl 19.04.05, 11:46
            Za to ja pamiętam Dom Książki.W pewnym okresie mieli nawet taki firmowy papier
            do pakowania ksiązek , z ich logo Dom Ksiązki...No bo chyba pamiętają wszyscy,
            że ksiązki były pakowane w szaro- brunatno-niewiadomo jaki papier ze zbiórek
            makulatury (nic sie w socjalizmie nie niszczyło!) i obwiązywane szpagatem ma
            krzyżyk?:)
            • stella25b Re: Właściwie - od braineatera 19.04.05, 12:05
              Taaaak, pamietam ten papier ale jeszcze wczesniej byly bodajze takie papierowe
              torby z tym logo, ktore tylko pojawialy sie na Kiermaszach Ksiazki.
              • Gość: Zdanka Re: Właściwie - od braineatera IP: *.4web.pl 19.04.05, 12:23
                To też pamietam:)))Tylko one miały jakieś takie dziwne wymiary, że właściwie
                nic się tam nie mieściło na szerokość:)
    • ada08 Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 11:04
      Ja nie mam takich wspomnień z ''polowania'' na książki, nie
      przypominam sobie też, żeby moi rodzice specjalnie się za
      jakąś ksiązką uganiali. Pamiętam natomiast doskonale, że w
      domu zawsze były wydawnicta nielegalne, które od tych
      legalnych różniły się zgrzebną szatą graficzną i fatalnym
      drukiem. Teraz mam ich trochę w mojej bibliotece, zabrałam je
      z domu, np. ''Mój wiek'' Wata , dwie malutkie książeczki
      wydrukowane niemożliwie małą czcionką. A także Celine i Nadia
      Mandelsztam...
      a.
      • ada08 Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 11:06
        Aha, przypomniało mi się, że chodziliśmy w maju na Targi książki,
        przy każdym stoisku panował niemożliwy tłok, ale wracaliśmy do domu
        obładowani książkami i kazdy na swój sposób szczęśliwy :-)
        a.

        • makusia_p Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 11:13
          Były jeszcze kiermasze i spotkania z autorami na skwerach parków, rynkach,
          głównie majowe.
          A te targi książki o których wspominała Ada08 przypuszczam były tymi
          organizowanymi na Torwarze?
          :)
          • ada08 Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 11:21
            makusia_p napisała:

            > Były jeszcze kiermasze i spotkania z autorami na skwerach parków, rynkach,
            > głównie majowe.
            > A te targi książki o których wspominała Ada08 przypuszczam były tymi
            > organizowanymi na Torwarze?
            > :)

            Właśnie o kiermasze majowe miałam na myśli, a nie Targi, cos mi się
            pomyliło z dzisiejszymi , merkantylnymi ;-) czasami :-)
            A Torwaru nie znam, ja z prowincji-m :-)
            a.
    • beatanu Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 16:56
      A czy ktoś z Was pamięta pomysł: klasycy(konkretnie Mickiewicza dzieła
      poetyckie w 4 tomach z 1982) za makulaturę? Nie wiem, może to była tylko
      inicjatywa lokalna, mieszkałam wtedy w Nowej Hucie... Nie jestem sobie w stanie
      przypomnieć ile makulatury trzeba było przydźwigać ale do tej pory mam na półce
      rozlazujące się po pierwszym otwarciu tomiska, aczkolwiek na stosunkowo dobrym
      papierze.
      A ponieważ nie miałam "znajomości" w jakiejlkolwiek ksiągarni kursowałam
      między bibliotekami, antykwariatami, prywatnymi zbiorami przyjaciół i giełdą
      książki przed Halą Targową na Grzegórzeckiej.
      I przypomniała mi się historia z listą lektur "zakazanych" w Bibliotece
      Jagiellońskiej... Orwella po polsku - NIET, ale w tłumaczeniu niemieckim bez
      problemu... I to, o ile dobrze pamiętam już po zakończeniu Karnawału czyli w
      stanie wojennym.
      No i przy okazju uświadomiłam sobie jak szybko się zapomina absurdy tamtej,
      przecież nie tak odległej rzeczywistości...
      Pozdrowienia dla tych, którzy pamiętają i tych, którym trudno w takie historie
      uwierzyć:))))
      • agnieszka_azj Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 17:35
        Mickiewicza mialam w domu w wydaniu kompletnym z lat pięćdziesiątych, ale coś z
        ta makulatura pamietam.

        Pamietam też inny absurd biblioteczny - "Najnowsza historia Polski" Pobóg-
        Malinowskiego w BUW tylko na specjalne zezwolenie poparte przez promotora,
        natomiast w Narodowej stała sobie spokojnie na półce w czytelni podręcznej.

        Absurd niemożności skserowania czegokolwiek w bibliotece - nieduże książki
        wynoszone pod ubraniem z czytelni na Koszykowej do xero gdzieś niedaleko.
        Rocznika "Gazety Polskiej" nie dało się wynieść i deklarację programową OZON
        przepisywałam ręcznie. Mówilismy wtedy, że polskiego historyka poznaje sie po
        odciskach na palcach ;-)))
      • lalka_01 Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 18:15
        z Jagiellonki pamietam najbardziej...czytanie "Korzeni totalitaryzmu" w
        czytelni z wydawnictwami podziemnymi. Nie byly to moze smieszne, tyle ze dzialo
        sie...w 1990 roku. Zadano nam na zajeciach a wydania "normalnego" nie bylo.
        Malutkie literki tej dlugiej i ciezkiej ksiazki czytane na czas pamietalam
        duuugo...
    • yanga Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 17:57
      Żeby kupić pierwsze pełne wydanie "Mistrza i Małgorzaty" przedarłam się na
      spotkaniu z czytelnikami na Ursynowie do samego ś. p. prezesa Bębenka. Obiecał
      mi pomóc i słowa nie tylko dotrzymał, ale upragnioną książkę dostałam gratis! A
      oto drugie wydarzenie, którego do końca życia nie zapomnę, gdyż dopatruję się w
      nim działania Ducha Świętego: właśnie ukazał się "Władca Pierścieni", którego
      zakup bez "pleców" był marzeniem ściętej głowy. Ja "pleców" nie miałam, ale
      ogarnęła mnie taka determinacja, tak skupiłam wszystkie myśli na osiągnięciu
      celu, że w końcu mnie olśniło: istniały wtedy w Warszawie dwie księgarnie
      wysyłkowe - jedna na Nowolipkach, dość mocno obstawiona, i druga na dalekiej
      Pradze. Tam właśnie postanowiłam się wybrać (nie wiem, jakim cudem dowiedziałam
      się o jej istnieniu)i jadąc ulicą Kawęczyńską byłam dziwnie przekonana, że mi
      się uda. Na miejscu okazało się, że brakuje jednego z trzech tomów, ale nie
      pamiętam już w jaki sposób przekonałam sprzedawczynię, żeby jeszcze
      poszukała... I znalazł się! To chyba największy skarb mojej biblioteki.
      Okładkę, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, projektował nieznany
      jeszcze Stasys Eidrigevicius.
    • agmusz Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 19.04.05, 21:28
      Hej, oj to były czasy:) jedny plus, to, że mozna było nazbierać trochę kasy na
      ksiązki i kupić w antykwariacie albo "spod lady". Teraz, to pół pensji by
      człowiek zostawił w księgarni, bo tyle jest do kupienia. Moja rodzina
      miała "znajomości" w księgarniach i w domu całe mnóstwo dobrych książek.
      Nie tylko dzieła Lenina wydawali- seria tzw. "ceramów", czarna seria,
      iberoamerykańska. Niestety, te pozycje osiagały zawrotne sumy w antykwariatach,
      nie wspominając już choćby o albumach. Jakoś sentyment mi został do dziś- lubię
      te ksiązki z dusza, które ileś rąk przejrzało, czasem myślę do kogo należały:)
      • daria13 Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 20.04.05, 15:04
        Ja jednak wolę sytuację, w której wybór jest, bo choc też często muszę wybierać
        między zakupem książki lub dajmy na to gry dla dzieciaków, to jednak świadomość
        nieograniczonej dostępności jakoś mnie krzepi.
        Pamiętam czarną serię, nawet mam kilka pozycji, więc jednak chyba były do
        kupienia, bo nie pamiętam, żebym kupowała je w antykwariacie. Btw.
        dlaczego "ceramów", bo nie łapię?
        Pozdrawiam:)
        • makusia_p Re: wątek o lekkim zabarwieniu politycznym;) 20.04.05, 15:32
          "Ceramy" duże i małe - to była i jest nadal wydawana seria przez Państwowy
          Instytut Wydawniczy z Warszawy. Seria zapożyczyła nazwę od pseudonimu autora
          pierwszego (?) tomu owego cyklu, oto opis:
          Marek, Kurt Wilhelm (1915-1972) - C. W. Ceram [pseud.]
          "Bogowie, groby i uczeni : powieść o archeologii"; przeł. [z niem.] Jerzy
          Nowacki.
          pozdrawiam :)
          • makusia_p Ceram 20.04.05, 15:41
            oto link do stron PIW-u, do serii ceramowskiej:
            www.piw.pl/sklep/index.php?cPath=46
            :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka