Gość: daria13
IP: *.crowley.pl
19.04.05, 09:40
Spokojnie, ten tytuł to tylko dla przyciągnięcia uwagi;)
Gdzieś na tym formu ktoś kiedyś wypisał 95! tez dlaczego w PRL-u żyło nam się
lepiej. Był to oczywiście żart, choć z niektórymi tezami rzeczywiście trudno
było się nie zgodzić. Niemniej jednak myślę, że duża częśCć uczestników tego
forum nie ma bladego pojęcia, jakich cudów przebiegłości i cierpliwośći
trzeba było dokonywać, żeby zdobyć dobrą, wymarzoną książkę ukochanego
autora. W księgarniach byli tylko autorzy po linii, dzieła wybrane Lenina i
takie tam inne. Zdarzały się z rzadka wyjątki i perełki, ale wtedy wędrowały
one pod ladę.
Myślę, że starsi forumowicze to pamiętają i właśnie chciałam Was zapytać na
jakie książki, jak długo i jakimi sposobami zdarzyło Wam się polować.
Ja tak polowałam na Jesień w Pekinie Borisa Viana i wierzcie lub nie, ale
trwało to kilka lat.Antykwariaty, rozłożeni na łóżeczkach polowych
szabrownicy, dochodziło do tego, że niektórym dawałam swój numer telefonu,
żeby poinformowali mnie, jeśli gdzieś znajdą. Trwało to jednak tak długo, że
Viana kupiłam po prostu w księgarni, ale już w nowej rzeczywistości
politycznej.
Podzielcie się proszę Waszymi opowieściami o polowaniach na książki, może być
zabawnie;)
Pozdrawiam:)