Dodaj do ulubionych

korzenie dialogu

05.05.05, 14:23
Zaczelo sie od apokryfow. Stad pytanie: od czego zaczyna sie lit polska?
Hiszpanskojezyczna rozpoczyna sie od Cervantesa i dialog z Mistrzem widac
wyraznie i u pisarzy hiszpanskich i (a moze nawet bardziej) u pisarzy
iberoamerykanskich.
Lit angielska to czesto dialog s Shakespearem.
A lit polska? Z kim prowadzi sie dialog? Na pewno nie z Kochanowskim. Wiec z kim?
Czy fakt ze w historii lit polskiej nie ma pisarza na miare Cervantesa wplywa
na jakosc pozniejszej literatury, szczegolnie wspolczesnej?
Obserwuj wątek
    • braineater Re: korzenie dialogu 05.05.05, 14:44
      Nasz dialog z literaturą zaczął się chyba dopiero w XX wieku, a przynajmniej
      nic wcześniejszego mnie się nie kojarzy. Pojawiło się odrzucenie 'płaszczy
      Kordiana", odcięcie od romantycznych trucheł ale bardziej polegało na
      odrzuceniu ideologicznym niż literackim.
      I tak w w sumie cały problem i zakres takiej debaty opiera się na dyskutowaniu
      dorobku zaledwie kilku pisarzy - Gombrowicza, Witkaca, Schulza i Tyrmanda. Z
      Gombrowicza młodzi przejmują styl - obrazoburstwo, maski, repetycje - patrz
      chociażby Kuczok. Z Witkaca w literaturze współczesnej pozostaje nieiele i
      sprowadzony zostaje do kilku izi schematów - artysta wariat, konwencja absurdu,
      brzydzenie się polskością - tu się w niektórych miejscach kłania Masłowska.
      Tyrmand natomiast zostawił dzieło o które się kilku pisarzy już rozbiło -
      Złego, znaczy się, z którym próbował polemizować Łysiak w Dobrym i
      katastrofalnie się przejechał, czy Nowakowski.
      W poezji natomiast wracają mody - była polemika z polskim klasycyzmem w
      wykonaniu chcociażby Wenzla i Barana, teraz jest wynoszenie na piedestał
      Milczewskiego-Bruna i Białoszewskiego. Wszystko to jednak są wąskie zakresy i
      praktycznie tylko XX wieczne. Co do Kochanowskiego, to pewne elementy dialogu z
      jego twórczością znajdziesz u Rymkiewicza, nieco mniej u Herberta. Natomiast,
      nie ma jednego utworu, ktory moglibyśmy uznać za dzieło konstytuujące literacką
      świadomość narodową - takiego jak właśnie Don Kichot, czy dzieła Calderona de
      la Barcy i wokól którego mogłaby się zogniskować dyskusja na temat źródeł
      literatury polskiej. Pomijając tradycyjny polski brak oryginalności i lekkie
      opóźnienie w stosunku do reszty Europy, nie dorobiliśmy się dzieła, które
      wstrząsnęłoby światem, albo chciażby wstrząsnęłoby Polską. Ja co prawda mam
      jednego kandydata, ale on to po łacinie i franzusku pisał - Potocki hrabia
      znaczy się:)
      Pozdrowienia:)
      • braineater P.S.: korzenie dialogu 05.05.05, 14:47
        A fajnie by w sumie było gdyby ktoś wspólczesny zabrał się za postmoderne
        podejście do pierwszej powieści polskiej, czyli 'Mikołaja Doświadczyńskiego
        przypadków" - tylko kto to czytał?:)
        (ja nie:)
        • Gość: mańka Re: P.S.: korzenie dialogu IP: *.zgora.dialog.net.pl 06.05.05, 16:27
          >czyli 'Mikołaja Doświadczyńskiego
          > przypadków" - tylko kto to czytał?:)
          > (ja nie:)

          Ja! Ja czytałam! (Piekielnie nudne ;) )
      • chihiro2 Re: korzenie dialogu 05.05.05, 14:53
        Sadze, ze ten dialog zaczal sie wczesniej, razem z "Dziadami" Mickiewicza.
        Oczywiscie nie jest autor znany na taka skale co Cervantes (choc Polska moze
        nie wstrzasnal tylko potrzasnal), ale to chyba ze wzgledu na hermetycznosc
        polskiego jezyka, rzeczywistosci i calej problematyki socjologiczno-
        historycznej. Ja jednak bardzo sobie "Dziady" cenie i odnajduje tematyke
        polskosci i odniesienia do tego utworu w wielu innych (w "Weselu" np. a nawet
        w "Ferdydurke"). I wydaje mi sie, ze to wlasnie Mickiewicz jest takim polskim
        Cervantesem - choc bardzo nie lubie pisania czy mowienia o kims jako o polskim
        kims tam...
        • braineater Re: korzenie dialogu 05.05.05, 15:04
          Cięzko sie niezgodzić z taką oceną pana Adasia, tyle, że tu chyba właśnie
          chodzi o cały pierwiastek ideologiczny bardziej niż o literaturę i wtedy smiało
          ten dialog rozciągnąc mozna na całą "świętą trujcę" - Mickiewicz, Norwid,
          Słowacki i tzw postawę romantyczną, która, jakby tak spojrzeć głębiej był nieco
          intelektualnie pogłębioną postawą Sarmacką - więc może dajmy palmę
          pierwszeństwa Paskowi?
          Przemawiałoby za tym jeszce kilka innych argumentów - to co obserwujemy
          dzisiaj, szczególnie w warstwach politycznych, jest niczym innym jak własnie
          wielkim renesansem sarmatyzmu, a raczej wszystkich jego cech negatywnych -
          mniemanie o własnej wielkości, o roli Polski w świecie (w czasch Paska
          usprawiedliwione, dzisiaj cokolwiek śmieszne), upodobanie do dewocji i
          kultowości, no i klasyczne już polskie przywary, ktorych nie zmienia żaden
          system - kłotliwośc, pieniactwo, megalomania, pijaństwo etc. I są pisarze który
          ten model potępiają - Miłosz,Gombrowicz wspomniany, i tacy, którzy go w pełni
          akceptują i kontynuują - Sienkiewicz,z współczesnych chociazby Ziemiański w
          opowiadaniach SF o Polsce.
          Czyli może Jan Chryzostom, jako pierwszy opisywacz polskości?
          Pozdrowienia:)
          • broch Re: korzenie dialogu 05.05.05, 16:09
            wolalbym dialog z Potockim niz Mickiewiczem. Tzn Potocki otwiera znacznie wiecej
            drzwi. Co wiecej o ile inni nie-polscy romantycy stawiali pytania uniwersalne, o
            tyle polscy pisarzopoeci mieli do rozwiazania bardziej przyziemne sprawy. W
            efekcie ich literatura "umarla" tzn nie ma tak bardzo z czym "dialogowac".
            Kazda ideologia z zalozenia skraca zycie, poniewaz problemy przemijaja wraz z
            ideologia. Dzisiaj nalezy docenic talent ale trudno dyskutowac z umarlym
            (romantyzmem, ideami wolnosciowymi). W jakims sensie jesto to pytanie o powiesc
            totalna w lit polskiej (zadane przez braineatera). Taka z ktorej mozna brac
            dowolny kawalek i jak drzwi traktowac do rzeczy nowych i jeszcze nie odkrytych.

            Faktycznie takie polskie dzielo chyba nie istnieje, moze stad kazdy pisarz musi
            zaczynac od poczatku czego ostateczna forma jest dopisywanie rozdzialow do dziel
            z innej, niepolskiej literatury.
    • ydorius Re: korzenie dialogu 05.05.05, 16:56

      Hm. Być może udało się nam po prostu uniknąć przekleństwa 'powieści totalnej' i
      dzięki temu możemy prowadzić dialog z wieloma różnymi źródłami. Piszę o
      przekleństwie, bo przypomina mi się ostatnia dyskusja na temat Joyce'a, który na
      tyle zdominował literaturę irlandzką (z wyłączeniem Wilde'a, ze zrozumiałych
      mniej więcej powodów), że stał się jej przekleństwem. Owszem, podejmuje się
      próby dialogu z Ulissesem czy Finneganem, ale nie jest to dialog na równych
      warunkach, bo obie te książki rozkładają na łopatki (a Finnegan jeszzce do tego
      kopie leżącego), a z tej pozycji dialog przybiera formy nieco kuriozalne :-).

      Dla większego narodu, na przykład Niemiec, nie ma większego znaczenia, że
      pojawia się powieść totalna, która ma nadzieję rozjechać parę osób na swej
      drodze i nie dać sie zatrzymać. Hesse czy Mann są istotni i trudno ich pominąć,
      ale nie zawłaszczają przestrzeni archetypicznej. Podejrzewam, że dla nas,
      podobnie jak dla Irlandczyków, pojawienie sie takiego walca mogłoby nie
      zakończyć się zbyt dobrze.

      Być może dzięki temu potrafimy prowadzić dialogi ze starożytnymi, czy odwoływać
      się do archetypów biblijnych i to jest właśnie nasza forma dialogu. Taka robocza
      hipoteza.
      Poza tym być może nie jesteśmy stworzeni do dialogu, lecz raczej monologowania
      cały czas i od początku.

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      violentowy świat braci y
    • Gość: Nu! "Latarka Gombrowicza"... IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 17:18
      widzę, że nie mieliście przeinteresującej książki pani
      Joanny Salamon w ręku - "Latarka Gombrowicza".

      Nie podejmuję się tutaj streścic bez książki w ręku, na czym
      polega konkretnie jej wizja dziejów i "rozwoju" literatury polskiej.
      Na gorąco, nie przypomina bynajmniej jakiejś cherlawej "walki o czytelnika",
      lecz podobna jest raczej do jakowejś TYTANOMACHII, w której giganci ducha,
      mająy wgląd w ISTOTĘ RZECZY toczą walkę ponaddziejową o pryncypia
      i władzę duchową nad Polską, a raczej ogląd świata nas - prostaczków.

      Literatura polska widzana oczami Salamon, to nadczasowa walka na symbole i
      wizje, w której geniusze, posługując się uniwersalnymi szyframi toczą
      nieustanny dialog i polemikę.

      Mniej więcej - na pewno cos pokręcę - wygląda to tak:

      Bój się toczy między Słoncem i Księżycem
      Światłem słoneczym i księzycowym.
      Gnozą prawą i lewą.
      Prawa hmm to jakby strona Boga Ojca, lewa - Demiurga

      Typ słoneczny wiedzy o człowieku, jego wizji ma charakter racjonalny,
      legalistyczny [?], hierarchiczny [?]. Opiera się na jasnej świadomości.Można
      powiedzeć, że jest oświeceniowo-renesansowy. hmmm

      Typ księżycowy to wiedza ciemna, podswiadoma, anarchiczna. jej siła tkwi
      w oparciu sie o przyrodę, tajemne moce, siły i energie tkwiące w człowieku.
      A więc dobrze odnosi się do Romantyzmu. Opiera się na podświadomości, instynktach.


      Według takiej klasyfikacji, Kochanowski to przywódca obozu Słonca.
      Mickiewicz - Księżyca.


      Po stronie Słońca Salamon widzi Herberta i Gombrowicza.
      Po stronie Księżyca - Miłosza.

      Według Salamon, główną treścią utworów tych (i innych) artystów jest
      (w pełni świadoma!) walka o wizję świata i człowieka.

      według Salamon, twórczośc Mickiewicza to głównie walka z Mistrzem - Kochanowskim.

      Gombrowicz jest - dla Salamon - kimś, kto zdecydowanie stanął po stronie rozumu
      i "zdemaskował" podłe knowania kohort lunarnych.

      Stąd tytułowa "latarka Gombrowicza"

      Salamon, swojej - poważnej przecież - pracy, dała motto z "Kosmosu":

      "Proszę tu kogo z latareczką" - Kosmos, str. 146.

      Tytułowa "latareczka" (o ile nadać jej status tak metaforyczny, robi
      szokujące wrażenie na stronie następnej, 147, kiedy to Leon podświetla swoja twarz:

      "Niespodziewanie oświetlił swoją twarz. Binokle, łysina, usta, wszystko.
      Zamknięte oczy. Lubieżnik. Męczennik.
      Powiedział:
      -Innych widoków nie ma.
      Zgasił."

      Idąc za Salamon, w tym krótkim fragmencie ukazano bezlitośnie prawdziwe oblicze
      rycerzy Księżyca. A więc Mickiewicza... ale i Miłosza.

      A najciekawsze, że Salamon nie przedstawia tylko ideologii, lecz
      prezentuje bardzo bogaty materiał dowodowy na istnienie tej
      Tytanomachii w tekstach.

      Jeżeli Was to interesuje, mogę pogrzebać w książce, i przytoczyć więcej
      interesujących tez i przykładów, bo jest tam ich bez liku.


      • Gość: Nu! p.s. IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 17:22
        pobełkotałem trochę - sorka. Były trudne warunki pisania postu.
        • Gość: Nu! Re: p.s. IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 17:57
          idąc po tej linii...
          Masłowska to zdecydowanie Słońce.
          Kuczok - kategorycznie Księżyc
          • braineater Re: p.s. 05.05.05, 18:40
            Joł Nu!
            Mądre rzeczy prawisz, więc kontynuuj bo chyba mnie ten podział przekonuje - acz
            wątpliwość mam czy pani Salamon daje jakies przykłady tego zmagania sie
            Mickiewicza z Kochanowskim?
            I jakis namiar biblio na knigę by sie przydał:)
            Pozdrowienia:)
            • broch Re: p.s. 05.05.05, 19:03
              Ja bym kupil zaraz, jesli sa wznowienia. Cholerka, ciekawsza literatura zdaje
              sie mi umyka.
            • Gość: Nu! Re: p.s. IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 19:07
              W Gnosis jest jeden z jej tekstów.

              3

              2

              1

              0

              Start!

              www.gnosis.art.pl/numery/gn09_salamon_schulz_hermetyczny2.htm
              • Gość: Nu! Re: p.s. IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 19:11
                Właściwie nic nie wiem o Salamon, a to postać nietuzinkowa.

                Mam nadzieję, że ktoś na FK wie coś więcej i napisze.




            • Gość: Nu! Re: p.s. IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 19:38


              "Latarka Gombrowicza" - tylko w antykwariatach albo Allegro

              Do kupienia:
              "Czas Herberta albo na dom a Czarnolasie"

              www.mareno.pl/ksiazka.php?isbn=83-7233-114-6

              "Cztery godziny albo zegar dziadów"

              9sekund.pl/a1a69541
              i chyba jakieś jej wiersze też można kupić
              • makusia_p Re: p.s. 05.05.05, 19:49
                Wiersze J.Salamon:
                "Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo Poemat z dziejów Polski w dziewięciu
                obrazkach", przedmowa Jan Tomkowski. Kraków : Klub Artystyczno-Literacki Teatru
                Stygmator, 2003r.
                pozdrawiam :)
              • makusia_p Re: p.s. i jeszcze z Wyd. Atut 05.05.05, 19:53
                Marianna Bocian,Eryk Ostrowski:
                O ukrytych nurtach w polskiej literaturze. Ostatnia rozmowa z Joanną Salamon"


                "Joanna Salamon przez wiele lat zajmowała się tropieniem ukrytych nurtów
                polskiej literatury, rozszyfrowaniem znaczeń obecnych w utworach oddzielonych
                od siebie często wręcz nie latami czy dziesięcioleciami, ale wiekami. Wiązała
                te wątki, by odsłonić swoisty kosmos literatury polskiej i zaproponować jego
                odkrywczą analizę. Dogłębna znajomość omawianych utworów, precyzyjna analiza
                tekstów i związków między nimi to zarazem metoda pozwalająca na odniesienie się
                do współczesnej twórczości i krytyki literackiej".

                Wrocław: Wyd. Atut 2003 r.

                pozdrawiam :)

                • Gość: Nu! Re: p.s. i jeszcze z Wyd. Atut IP: *.gce.gliwice.pl 05.05.05, 19:59
                  Marianna Bocian... To kolejna osoba, kojarząca mi się "dziwnie".

                  Na UŚ mieli problem z tożsamością tej osoby, ale nie wiem
                  "w czym leżał problem".
                • makusia_p Biogram Joasi Salamon 05.05.05, 20:02
                  " Joanna Salamon, ur. 20 IX 1932 Warszawa; poetka, eseistka, tłumaczka
                  literatury rosyjskiej i srebskiej. W latach osiemdziesiątych w Holandii; zbiory
                  wierszy "Abecadło" (1971), "Medytacje" (1973), "Tu wzrusza tylko nietrwałość"
                  (1979), "Ulica ku niebu" (1980); książki zawierające oryginalne interpretacje
                  tekstów arcydzieł literatury światowej "Latarka Gombrowicza albo żurawie i
                  kolibry" (1991), "Cztery godziny albo zegar dziadów" (1999); przekłady poezji
                  m.in. M.Cwietajewej"
                  Zostały na forum, w tym wątku, zacytowane tytuły również innych utworów, podany
                  przeze mnie biogram, nie był aktualizowany (pochodzi z 2002r.)
                  pozdrawiam :)
    • braineater Re: korzenie dialogu - spojrzenie skądinąd 05.05.05, 22:36
      Jako, że temacik mnie cokolwiek zafrapował, przedebatowałem go właśnie z moja
      własną prywatną żoną (zagraniczną w dodatku) i się dowiedziałem, że żona uczona
      była w Studium Języka i Kultury Polskiej, że najwazniejszym tekstem dla nas,
      Polaków jest Sienkiewiczowska Trylogia, że to tam zawarta jest cała treść i
      filozofia polskości i że znając te dzieła można nas Polaków oswoić. Skojarzyło
      mi sie to z wspomnieniami róznych dziadków, którzy z westchnieniem przypominali
      sobie lata młodości, kiedy to pośród kolegów z bursy posługiwali się jeno
      cytatoma z Trylogii - Gomulicki, Kopaliński i paru innych.
      Zapytuje więc, co Wy na to?
      Sienkiewicz, że niby taki ważny?
      Czy po prostu wpuszczamy obcokrajowców w nasze wyidealizowane mity narodowe?
      Pozdrowienia:)
      • chihiro2 Re: korzenie dialogu - spojrzenie skądinąd 05.05.05, 22:53
        Sadze, ze zwlaszcza dla cudzoziemcow wazni sa ci polscy pisarze, ktorzy zdobyli
        Nobla, chocby sami Polacy uwazali, ze na owa nagrode nie bardzo zasluguja. Stad
        niektorzy obcokrajowcy zaczytuja sie Szymborska czy Miloszem (Reymontem to moze
        nie). Nagroda nobla to calkiem niezla reklama dla swiata, nie mowiac juz o tym,
        ze dziela tlumaczone na obce jezyki (a w szczegolnosci dobrze tlumaczone) maja
        z pewnoscia pewnego rodzaju przewage niz te dostepne jedynie w jezyku polskim.
      • Gość: Nu! Re: korzenie dialogu - spojrzenie skądinąd IP: *.necik.pl / *.necik.pl 05.05.05, 23:08
        idąc po linii Salamon to byłobu chyba tak, że Kmicic reprezentowałby
        Mickiewicza, i został przewalczony przez Kochanowskiego - Babinicza.

        ergo - Sienkiewicz w Potopie rzeczywiście może oddawać "istotę sprawy"

      • broch Re: korzenie dialogu - spojrzenie skądinąd 06.05.05, 00:28
        "najwazniejszym tekstem dla nas, Polaków jest Sienkiewiczowska Trylogia"
        W szkole też się Sienkiewicza męczyło: najpierw "Krzyżacy" (dla mnie z
        obowiązkowym oglądaniem ekranizacji Forda - nie mogłem sie nadziwić że mistrz
        krzyżacki z zegarkiem na ręku pod Grunwaldem latał, no i te kable telefoniczne -
        nasi byli w tym XVw dość zaawansowani), a potem "Potop". Myślę że nasza proza
        XIXw (ta o której uczą w szkole) nieodwołalnie uszkadza umysły przyszłych pisarzy.
        W czasach od Cervantesa do XIXw powstało sporo literatury experymentującej w
        Europie. W Polsce w tym samym czasie powstawały dzieła ściśle klasyczne. Dotyczy
        to nie tylko pierwszej klasy pisarzy ale nawet tych co zakurzeni na półkach
        czekają aby ktoś ich odkrył i jak Kinbote czy Menard opisał.
        Myślę że brak pisarzy eksperymentujących w tamtych czasach zaważył w dużym
        stopniu na współczesnej lit polskiej. Która jest dość sztywna.
        • Gość: Nu! Re: korzenie dialogu - spojrzenie skądinąd IP: *.necik.pl / *.necik.pl 06.05.05, 01:11
          No tak. I ten prymat "treści" nad formą...

          Forma ma cały czas status opakowania. i "śmierdzi".

          W szkołach stylistyka własciwie nie istnieje.

      • dr.krisk O rany! 06.05.05, 02:34
        braineater napisał:

        >>że najwazniejszym tekstem dla nas,
        > Polaków jest Sienkiewiczowska Trylogia, że to tam zawarta jest cała treść i
        > filozofia polskości i że znając te dzieła można nas Polaków oswoić.
        No wlasnie... cepelia, mickiewicz gra szopena, a walesa z papiezem sluchaja.
        Kiedym dawno temu (chyba Gomulka nawet mial wtedy bujna czupryne...) uczeszczal
        do szkol, to literatura ojczysta byla dla mnie straszliwa tortura nudy. Ci
        okropni wieszcze. Potem ten Prus, Sienkiewicz, ta Sierotka Marysia &
        Krasnoludki. Dola chlopa i walka o niepodleglosc.
        Nie jestem znawca, ale wydaje mi sie, ze nasza literatura jest po prostu uboga.
        Jak na spory narod wydalismy niewiele liczacych sie dziel literackich, nasza
        obecnosc w literaturze europejskiej tez jest marna.
        Fakt - noblisci. Ale literackie nagrody Nobla rzadza sie swoimi prawami, nie
        zawsze przekladajacymi sie na rzeczywiste znaczenie nagrodzonych dziel.
        Moze gdybysmy owych rozchelstanych romantykow zapieli, wyslali na aerobic i
        odnowe biologiczna, toby cos to dalo. A tak to zostaja nam facecje Zagloby...
        Jam to, nie chwalac sie, sam wymyslil!!!
        KrisK
        • broch Re: O rany! 06.05.05, 06:35
          Mnie doktorze, chodziło o to że w Polsce nie ma faktycznie określonego nurtu w
          literaturze. Nie ma tegoż właśnie dialogu z "wielkim dziełem literacjim". To
          dośc interesujące. Nie chodzi mi o ocenę polskiej literatury ale o dość ciekawe
          zjawisko czy raczej brak tego zjawiska.

          Polska powieść jest generalnie bardzo konserwatywna w formie. Ten konserwatywizm
          wpajany jest już w szkole. Taka tradycja.
          Nie czytałem żadnej polskiej powieści współczesnej która prowadziłaby dialog z
          Mistrzem. Nie ma nawet nudnej powieści tego typu.

          ydorius napisał iż być może udało nam się uniknąć przekleństwa lit. totalnej.
          Być może, ale często w naszej literaturze zdarzają się (niekoniecznie udane)
          próby dialogu z Mistrzami innych krajów (czyli teoretycznie ktoś tam chce
          "podialogować). Te próby (nie mają generalnie charakteru eksperymentalnego),
          powieści nie rozmawiają z dziełami polskimi. Wygląda to tak jakby współcześni
          pisarze nie widzieli partnera do dialogu we wcześniejszej literaturze polskiej.
          W efekcie znowu tworzą dzieła klasyczne/konserwatywne w formie a dialog z
          dawnymi mistrzami innych krajów brzmi dziwnie. Czy to źle, czy dobrze to
          oddzielna sprawa, nie mniej wygląda tak jak gdyby nigdy nie było potrzeby takiej
          literatury, a przecież czytelnicy chyba czytają chętnie tego typu prozę.
          • dr.krisk Wiem! 06.05.05, 15:12
            broch napisał:

            > Mnie doktorze, chodziło o to że w Polsce nie ma faktycznie określonego nurtu w
            > literaturze. Nie ma tegoż właśnie dialogu z "wielkim dziełem literacjim". To
            > dośc interesujące. Nie chodzi mi o ocenę polskiej literatury ale o dość
            ciekaw
            > e
            > zjawisko czy raczej brak tego zjawiska.
            Wiem - zalapalem od razu :)
            Ale czy wlasnie z tego braku dialogu nie wynika ubostwo naszej literatury (a
            nawet - osmiele sie napisac: kultury..)? To sprowadzenie naszej literatury do
            kilku pozycji-symboli?
            Za slabo znam historie polskiej literatury aby sie autorytatywnie wypowiadac -
            zal mi tylko ze tak kiepsko wypadamy w porownaniu z sasiadami.... To troche o
            nas, Polakach, swiadczy.
            KrisK
            • broch Re: Wiem! 06.05.05, 15:50
              doktor strasznie ostry cos dla polskiej kultury. Z ta kultura to my gdzies tak
              po srodku srodku jestesmy. Moze co nas wyroznia to wieksza frustracja wynikajaca
              z konfrontacji mitu (o wyjatkowsci) z realiami (jestesmy jednymi z wielu).

              Mnie sie wydaje ze jest pewien rozdzwiek miedzy "tfurcami" a czytelnikami. Chyba
              taki dialog znalazlby odbiorcow (bo ciesza sie powodzeniem tego typu dziela
              obce). Ciekawi mnie dlazego faktycznie nikt tego nie probowal.

        • nienietoperz Re: O rany! 06.05.05, 11:51
          Uwag 3:
          a) znajomy Francuz czyta i (podobno) lubi Gombrowicza. Sadze, ze Trylogii moglby
          nie przelknac, chyba, ze podano by mu ja w wieku odpowiednio dzieciecym.
          Polskich noblistow raczej nikt tu (w UK) nie czyta, czasem ew. ladnie wydany
          tomik stoi na polce.
          b) ignorancja historyczno-literacka nie pozwala mi sie wypowiedziec
          autorytatywnie, ale zdaje i sie, ze nasi romantycy nie byli specjalnie do tylu w
          stosunku do reszty Europy jesli chodzi o jakosc; podobnie jesli chodzi o XIX
          wiek, to pomijajac tlum koszmarnych nauczycielek uczacych koszmarne dzieci
          koszmarnych praczek, byla tez 'Lalka' - trudno ja nazwac przelomem, ale nie
          sadze, zeby byla specjalnie do tylu w stosunku do tego, co sie wtedy w Europie
          pisalo
          c) odnoszac sie do oslawionego porownania 'forma vs tresc', zacytuje znajoma
          polonistke: ' jesli uzywasz sformulowania `przerost formy nad trescia', to
          znaczy, ze nie rozumiesz tresci'.

          Pozdrowienia,
          Wasz
          nienietoperz
          • cecyl Re: Ad Broch z początku 06.05.05, 12:08
            Problem problemem (Arcydzieło jako stały punkt odniesienia - przekleństwo lub
            zbawienność dla całej literatury), niemniej wydaje mi się zbytnim uproszczeniem
            twierdzenie, że w postcervantesowskiej literaturze języka hiszpańskiego „Don
            Kichote” jest stałym i nieomijalnym punktem odniesienia. Przede wszystkim
            dlatego, że tych punktów odniesienia jest w hiszpańskiej literaturze znacznie
            więcej, np. powieść łotrzykowska (a „Don Kichote” może i korzysta z pewnych
            tropów powieści łotrzykowskiej, ale sam w sobie nie jest powieścią
            łotrzykowską, choć oczywiście można i tak na nią spojrzeć: świat realny w roli
            łotrzyka sprowadzającego świat idealny don Kichote na ziemię), twórczość
            Quevedo (już raczej wobec tradycji quevedowskiej – stosunek do języka – każdy z
            pisarzy piszących po hiszpańsku musi się jakoś odnieść); „Tragikomedia Kaliksta
            i Melibei czyli Celestyna” z końca XV wieku – arcydzieło skarnawalizowanego
            wizerunku społeczeństwa, gry świata niskiego i świata wysokiego; twórczość
            Baltasara Graciana; cały teatr Złotego Wieku (Lope de Vega szczególnie, ale i
            Tirso de Molina i oczywiście wspomniany Calderón); „Diabeł kulawy” Luisa Velez
            de Guevary. A w wieku XIX prozaicy hiszpańscy raczej odnosili się do Balzaka,
            Stendhala czy Zoli (z miernym zresztą skutkiem). XX wieczni pisarze
            hispanoamerykańscy z kolei na pamięć znali Francuzów, a spoza Francji
            Amerykanów (Faulknera, Hemingwaya, Caldwella) i naszego – nie – naszego Conrada
            (tu temat osobny: mógłbym przytoczyć sporą listę pisarzy hiszpańskojęzycznych,
            z różnych krajów, i z różnych pokoleń dla których twórczość Conrada jest Mount
            Everestem literatury, wymienię tylko dwóch: Gabriel Garcia Marquez i Javier
            Marias).
            Sądzę, że szybciej da się udowodnić, iż to właśnie lit. Polska wciąż się musi
            odnosić (jak nie Romantyzm to Młoda Polska, jak nie Młoda Polska to Gombrowicz)
            i zrzucać płaszcz Konrada lub go przywdziewać.
            Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że powieść polska jest konserwatywna.
            Po pierwsze wydaje mi się, że – niestety – ale pisarz polski chce być zawsze,
            przede wszystkim Artystą zapominając, że nie ma artysty bez rzemiosła. Polskiej
            powieści brakuje rzemieślników (moim zdaniem znakomitymi rzemieślnikami stoi
            proza brytyjska, a w polskiej prozie rzemieślnikami byli: Sienkiewicz, Reymont,
            Dołęga Mostowicz, Dygat), za dużo zaś jest natchnionych artystów (przeklęty
            Żeromski).
            I wreszcie: za szybko chyba w polskiej literaturze wyprowadza się do lamusa
            wiele przeciekawych dzieł i pisarzy: w Muzeum Niepamięci poczesne miejsca
            zajmują: Walery Łoziński, Władysław Łoziński /”Madonna Busowiska”/ Roman
            Jaworski, Wacław Berent, Kaden – Bandrowski, Leopold Buczkowski i jego „Czarny
            Potok” (m.in.), Tadeusz Nowak. Chyżymi kroki zmierza tam chyba Iwaszkiewicz.
            Długa lista.
            I oczywiście żal, że Potockiego „Rękopis” jest i nie jest w polskiej
            literaturze. Tak naprawdę to nie ma go w żadnej. I napisał go Król Ubu.
    • broch Nieporozumienie 06.05.05, 14:21
      Glownie nietoperz i cecyl oraz drkrisk
      doktorowi odpowiedzialem zostali dwaj panowie.
      nietoperz.
      ad a) kompletnie nie interesowal mnie odbior lit polskiej na Zachodzie choc
      tlumaczyc niska recepcje barierami jezykowymi tak zupelnie nie mozna
      ad b) Mickiewicz bez watpienia byl w czolowce pisarzy romantycznych choc w lit
      polskiej tamtych czasow znalezliby sie oryginalniejsi. Nie zmienia to faktu ze z
      calej Jego Tworczosci zrobiono walke o niepodleglosc
      ad c) osobiscie zwolnilbym pania polonistke, choc jest to dosc typowa postwa
      wynikajaca z wlasnie konserwatywnego wyksztalcenia i braku pomyslunku. Przez
      takie "panie polonistki" to wszyscy pewnie przeszli. Byc moze iz dzisiaj nikt
      juz sie tak "nie wyraza"

      cecyl
      Pewnie moglbym wymienic jeszcze wielu pisarzy z ktorymi sie dyskutuje: de
      Queiros, Rojas, Sterne itd itp.
      Moga to byc rowniez dziela nie istniejace lub zakurzone i wygrzebane wylacznie w
      celu dialogu. To byly przyklady a nie chec zrobienia listy.
      Polskie odnoszenie sie do literatury ma charakter wylacznie rozliczeniowy o czym
      wspominal wyzej braineater dialogu to tam kompletnie nie ma.
      Nawiasem mowiac Conrad nie jest Nasz.
      Nie interesuje mnie dyskusja o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami
      Wielkiej Nocy czyli o blednym geniuszu polskiej literatury lub jego braku to juz
      na tym forum bylo i sam w tym uczestniczylem. Bylo interesujace ale powtarzanie
      tego samego nie ma sensu.
      W Polskiej literaturze nigdy nie istnial swiadomy dialog z dawnymi Mistrzami.
      Nie mowie o wplywach (Conrada na Marqueza), ale o dialogu.
      • cecyl Re: Nieporozumienie 06.05.05, 15:09
        No toż o dialogu mówię, a nie o wpływologii. I chciałem zaznaczyć, że – wbrew
        twemu twierdzeniu – w literaturze hiszpańskojęzycznej nie tylko Cervantes jest
        partnerem dialogu (np. Borges prowadzi dialog m.in. z rodzimą tradycją
        literatury gauczowskiej). I nie mogę się zgodzić z twoim twierdzeniem, w lit.
        Polskiej nigdy nie istniał świadomy dialog z dawnymi Mistrzami – a dialog
        Słowackiego z polskim barokiem? A dialog Lechonia z polskim romantyzmem? A
        Wojciechowskiego dialog z Chwistkiem i Witkacym? A wcześniej dialog Wespazjana
        Kochowskiego z Janem Kochanowskim? A dialog Leśmiana z polska poezją ludową?
        • broch Re: Nieporozumienie 06.05.05, 15:54
          wspominalem ze dialog prowadzony jest z innymi pisarzami rowniez. Nie chodzilo
          mi o liste pisarzy z ktorymi Borges rozmawia (tzn z lit wlasna, z lit obca itp)
          bo ta bylaby dluga.
          Mysle ze dialog z barokiem Slowackiego mial inny "rozliczeniowy" i "programowy"
          charakter.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka