melitele 20.07.02, 22:44 Czy ktoś wie, gdzie kupić (najlepiej w Warszawie)? me Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
viking73 Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena 22.07.02, 13:18 Też próbowałem to kupić przd egzaminem z Historii Szwecji na I roku i nie udało mi się. Zostały tylko biblioteki. Z tego co pamiętam, to ta książka wyszła w 1973 r., więc jedyną szansą jest jakiś zapomniany antykwariat... Odpowiedz Link Zgłoś
melitele Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena 24.07.02, 22:57 Ja też poznałam tę książkę przed egzaminem z historii Szwecji na I roku. Czyżbyśmy studiowali to samo? Tego się własnie obawiam, że pozostaje mi tylko antykwariat. Szukam jej, bo była fajnie napisana, a ja już sporo zapomniałam (choć na egzaminie dostałam +4 !) pozdrawiam me Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena 25.07.02, 10:59 No na to wygląda. Ja już skończyłem cztery lata temu (w Krakowie), ale bardzo miło wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
melitele Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena 25.07.02, 18:51 viking73 napisał: > No na to wygląda. Ja już skończyłem cztery lata temu (w Krakowie), ale bardzo > miło wspominam. Ja skończyłam 8 lat temu, też w Krakowie, i baaardzo miło wspominam. Zostałeś w krakowie? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena 26.07.02, 11:03 Ja cały czas w Krakowie... A tak swoją drogą nie wiem czy słyszałaś, że 5 lipca zmarła Genowefa Sadalska (miała 63 lata). Z nekrologu wynikało, że była już prof. dr hab. Z nią to były niezłe przeprawy... Przynosiła do was na zajęcia batoniki i częstowała całą grupę? U nas raz jej coś takiego strzeliło... Zupełnie bez okazji:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 11:49 Tak, słyszałam, że Sadalska zmarła. Nieźle dawała nam w kość, ale w gruncie rzeczy była poczciwa. Ja od 5 lat jestem w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstena 26.07.02, 13:04 I co, przydaje Ci się do czegoś ten nasz szwedzki? Ja to najwyżej w zleceniach jako tłumacz przysięgły czasem wykorzystuję. Ale nie mogę powiedzieć, żeby to były jakieś kokosy. PS. Gdybyś chciała gratisową płytkę CD ze Sveriges Radio z wydarzeniami z 2001, to zamów sobię ich Arsredovisning na www.dn.se/arsredovisningar. Bardzo fajna płytka. Dużo dialogów, dzienniki z 11 IX i np. z zamieszek w Goteborgu podczas szczytu UE. W sumie 39 fragmentów. Jeśli zamówisz dziś, to mniej więcej po miesiącu przyjdzie. Polecam! Ja zamówiłem także dla Eli Nowickiej - pewnie się zdziwi, ale powinna się ucieszyć! Odpowiedz Link Zgłoś
klaryska Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstenapytanie do Was 26.07.02, 18:31 jezeli zostalo Wam cos w glowach to odpowiedzcie na moje pytanie, moj szef Szwed powiedzial ostatnio ze Polska byla tez pod szwedzkim zaborem, nie jestem historykiem, ale z tego co wiem Szwedzi sobie wedrowali przez Polske ale zasadniczo nie okupowali Jej a co Wy specjalisci na to? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstenapytanie do Was 29.07.02, 10:53 Ja to dość słabo pamiętam (egzamin z Historii Szwecji zdawałem 9 lat temu....), ale coś mi się obija, że Pomorze Zachodnie ze Szczecinem w XVII w. należały do Szwecji. Może Twój szef Szwed przyłożył dzisiejszą mapę Polski i mu wyszło, że to Polsce ten Szczecin zabrali.... Nic innego mi nie przychodzi do głowy. Może mieszkańcy Szczecina potwierdzą, albo zaprzeczą? Odpowiedz Link Zgłoś
klaryska Re: 'Historia Szwecji' A. Kerstenapytanie do Was 29.07.02, 15:34 no Wolin to pewnie do wikingow nalezal. No to czekamy na szczecinian Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele do vikinga IP: *.cetniewo.cos.pl 30.07.02, 13:08 Zamówię płytkę, jak wrócę z wakacji. Dzięki za informację. Szwedzki mi się specjalnie nie przydaje, niestety. Zupełnie zmianiłąm branżę (pracuję w produkcji filmowej), z tej okazji miewam sporadyczne kontakty ze szwedzkimi reżyserami, ale to naprawdę rzadkość. Studia okazały się więc nieszkodliwym hobby. Z tego, co wiem, to raczej mało kto został przy zawodzie. Ale nie żałuję, studia były fajne, a pracę teraz też mam ciekawą. A co ty robisz w Krakowie? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: do melitele 30.07.02, 13:45 Ja trafiłem do Polskiego Słownika Biograficznego - też bardzo ciekawe zajęcie. Całe dnie adiustuję, poprawiam na komputerze, "nadaję kształt" biogramom słynnych Polaków i przepraszam drukarnię za opóźnienia (bo autor nie zdążył na czas napisać życiorysu...). Więc w sumie nie narzekam. Mogłem w końcu jako akwizytor sprzedawać dwa komplety nierdzewnych noży w cenie jednego... A ze Szwedami nie mam praktycznie żadnego kontaktu. Ostatni raz byłem w Szwecji dwa lata temu - przywiozłem sobie słownik (Svensk ordbok). Bardzo się przydaje do tłumaczeń przysięgłych. Z mojego roku też chyba nikt nie "został w zawodzie" - poza jedną dziewczyną, która pisze doktorat. Ale studia rzeczywiście były fajne. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: do melitele 30.07.02, 14:35 PS. do poprzedniego listu - jakieś głupawy wirusowaty email przyszedł na moją skrzynkę - rzekomo od Ciebie. Wywaliłem go bez czytania! Ja do Ciebie na skrzynkę też nic nie wysyłałem - w razie czego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: do vikinga IP: *.cetniewo.cos.pl 31.07.02, 17:09 viking73 napisał: > PS. do poprzedniego listu - jakieś głupawy wirusowaty email przyszedł na moją > skrzynkę - rzekomo od Ciebie. Wywaliłem go bez czytania! Ja do Ciebie na > skrzynkę też nic nie wysyłałem - w razie czego. Mam nadzieje, ze to jednak nie ode mnie. Stukam teraz z kawiarenki internetowej we Wladyslawowie, ale stad chyba nie wychadza wirusy?... Jeste tumaczem przysiym? Kiedy zdawae egzamin i jak ci sie udalo zdobyc licencje w Krakowie? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: do melitele 01.08.02, 12:00 Nie zdawałem żadnego egzaminu - w Krakowie jeszcze nie trzeba. Po prostu zaniosłem do Prezesa Sądu całą teczkę dokumentów (odpis dyplomu i inne) no i udało się. Ale jak wejdzie ustawa o tłumaczach publicznych (wchodzi od kilku lat...) to wtedy podobno już wszędzie trzeba będzie zdawać egzamin. Uprawnienia tłumacza przysięgłego nie są złe - zawsze to jakieś dodatkowe pieniądze no i szwedzki tak do końca nie wietrzeje. Mało mam tłumaczeń ustnych - byłem w ciagu trzech lat tylko na jednej rozprawie, raz w prokuraurze i raz na policji. Pisemnych jest więcej, ale to przede wszystkim zlecenia z biur tłumaczeń, a nie z sądu. O tym jak zostać tłumaczem przysięgłym i inne ciekawostki z zakresu tłumaczeń sądowych najlepiej poczytać na www.tepis.org.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: do melitele IP: *.acn.waw.pl 01.08.02, 17:36 viking73 napisał: > Nie zdawałem żadnego egzaminu - w Krakowie jeszcze nie trzeba. Po prostu > zaniosłem do Prezesa Sądu całą teczkę dokumentów (odpis dyplomu i inne) no i > udało się. Ale jak wejdzie ustawa o tłumaczach publicznych (wchodzi od kilku > lat...) to wtedy podobno już wszędzie trzeba będzie zdawać egzamin. Uprawnienia > > tłumacza przysięgłego nie są złe - zawsze to jakieś dodatkowe pieniądze no i No tak,przeciez do 5 lat po studiach nie trzeba zdawać egzaminu, zapomniałam o tym. Kiedy ja ubiegałam się o licencję (w Bielsku Białej - to było wtedy moje województwo, a moxna było się starać tylko w województwie "stałego zameldowania"), pani Prezes powiedziała, że tłumacz szwedzkiego tam akurat nie jest potrzebny. Jakoś się nie udało, a szkoda, bo rok po mnie chyba 2 dziewczyny dostały licencje. No,ale one miały bliżej ze swoich miejscowości do Bielska niż ja z Krakowa... Tak to jest na tym świecie... Jedziesz gdzieś na wakcje? Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: do melitele 02.08.02, 10:57 Jadę na wakacje w Pieniny, ale dopiero na początku września. Lubię jeździć nad morze, ale powoli mi się odniechciewa tak dalekich wypraw. (starość, starość...). A góry we wrześniu - piękna sprawa. A poza tym nie jestem matką z dzieckem w wieku szkolnym, więc mogę poczekać... A Tobie jak tam we Władysławowie? Odpowiedz Link Zgłoś
ma-sajka Re: do melitele 02.08.02, 13:00 o rany, w tym krakówku wszyscy się znają i rozpoznają ... kiedyś przez rok obserwowałam cierpienia pewnej kobiety na I roku skandynawistyki... to było straszne (10 lat temu). wytrzymała rok i chyba ją wywalili...a potem słyszałam to tu i tam że skandynawistyka to jakiś horror ... a wszystko przez zbyt wysoki poziom niemieckiego w liceum, pozdrowienia... Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Re: do ma-sajki 02.08.02, 13:43 Czy tą koleżanką była może Bożena Tobiasz. Czarne włosy - potem obcięta na łyso. W końcu wylądowała na geografii. A może Sylwia J. - po nieudanym epizodzie na skandynawistyce trafiła do Austrii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: do ma-sajki IP: *.acn.waw.pl 03.08.02, 11:06 Zupełnie nie pamiętam, żeby komus na skndynawistyce działa się krzywda. To germaniści mieli przerąbane, ale u nas było bardzo przyjemnie. Nie znam tych dziewczyn, o których mówi Viking, pewnie byłam wtedy w Szwecji? Odpowiedz Link Zgłoś
ma-sajka Re: do ma-sajki 03.08.02, 11:37 tak... o większej ilości słyszałam od mojego faceta, którego kolezanki z LO - znając dobrze niemiecki, poszły i na germanistykę i skandynawistykę a potem były trochę "zdziwione"... he he właśnie obserwując męki B. (a ja miałam jedne i drugie studia "lajtowe " i bardzo przyjemne) zastanawiałam się po co ludzie sobie robią krzywdę ...idą na studia i cierpią : ) Odpowiedz Link Zgłoś
melitele Re: do ma-sajki 03.08.02, 20:28 To bardzo dziwne, co piszesz o skandynawistyce. Rzeczywiście, panienki z krakowskich liceów na germanistyce ze zdumieniem dowiadywały sie, że nic nie umieją, ale u nas naprawde był luz. Sama błogosławiłam Opatrzność, że nie zdecydowałam sie na germanistykę. Ale swoje studia wspominam z prawdziwa przyjemnością. me Odpowiedz Link Zgłoś
ma-sajka a'poropos Kerstena 05.08.02, 09:38 jeśli jesteś jeszcze zainteresowana mogę popytać znajomych antykwariuszy poza Krakowem (tam gdzie np. skandynawistyki nie ma). pozdrawiam p.s. melitele napisała: > To bardzo dziwne, co piszesz o skandynawistyce. wiesz, ja tego nie studiowałam ; ) to był tzw. głos "opinii", nikt z moich znajomych (w mojej budzie był z kolei angielski na topie, a z niemieckim 2 klasy i to raczej takie mniej popularne, ludzie lądowali na anglistykach, orientalistyce, czy lingwistyce stosowanej) z tego co pamiętam tak nie narzekał. A potem mój chłop, który z resztą chodził do tego samego LO co rzeczona w poście vikinga B., (w Suchej)i tam mieli podobno niezły czad z niemieckiego, opowiadał o jakiś swoichj koleżankach, które słysząć że na skan jest luz trochę wtopiły... i to było drugi raz jak ktoś opowiadał (ze zgrozą) że na jakiś studiach dają ostro w d*** , no ale to było już mocno jakiś czas temu : )) ewentualnie panny nie umiały się uczyć no i płakały we wrześniu......no nie wiem... i jakoś w to nigdy nie wnikałam : ) ja jestem jeżeli chodzi o studia zupełnie z innej bajki i stosunki między prowadzącymi zajęcia a studentami a la gestapo bardzo mnie dziwiły....podobnie jak jakieś kolokwia odpytywania kartkówki itp... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: a'poropos Kerstena IP: *.acn.waw.pl 05.08.02, 21:42 Oczywiście, będę bardzo wdzięczna, jesli popytasz, może rzeczywiście poza Krakowem coś się znajdzie. I uwierz nam, nasze studia naprawdę były fajne (przeczytaj ostatnie posty Vikinga i mój). A co ty studiowałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: do melitele IP: 149.156.184.* 05.08.02, 11:28 No właśnie. Ja też nie pamiętam. Jedyne poważniejsze trudności mogły się trafić u ś.p. Sadalskiej, ale na nią najlepszą metodą była cierpliwość - i wtedy można było w kwietniu dostać zaliczenie za sesję zimową, albo w październiku za letnią... Ale poza tym jak mówi mój młodszy kuzyn - "miód". A w Szwecji to do której folkhogskoli Cię rzuciło (bo przypuszczam, że właśnie tam). Ja byłem rok w Bona folkhogskola - niedaleko Motali. I oczywiście też mi się bardzo podobało. To jedna z lepszych rzeczy jaka mi się trafiła podczas tych studiów. A stosunki z wykładowcami a la Gestapo jak pisze ma-sajka - nie na moim roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 05.08.02, 21:40 No własnie, u nas też było swietnie, prowadzący byli super, wszyscy młodzi (z wyjatkiem nieodżałowanej p. Sadalskiej), lużna atmosfera, przyjemne zajęcia, po prostu miodzio. W szkole byłam daleko, w Mellansel (pod Ornskoldsvik, 100 km na południe od Umea). Było absolutnie genialnie, fantastyczny rok, świetni ludzie z całego świata, białe noce, ciemność w zimie, zorze polarne, no po prostu - nie do opowiedzenia. Byłam tam na przełomie 1991/92 roku, a ty kiedy byłeś? Nam się jeszcze udało po I roku wyjechać na wakacje do legalnej pracy. Pracowaliśmy w sztokholmskich szpitalach. Bardzo fajna przygoda, pierwsze zarobione pieniądze, wyjazd na kolorowy Zachód, możliwość poćwiczenia języka. Wy już chyba nie mieliście tego szczęścia, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 06.08.02, 10:57 Niestety w pracy to już nie. Ja po pierwszym roku też byłem w Szwecji, ale na letnim kursie szwedzkiego w Brakne-Hoby (Blekinge lans folkhogskola). I też byli ludzie z całego świata. A na rok byłem sierpien 1995 do czerwiec 1996. I to dopiero bylo super! Bialych nocy to az tak bardzo nie odczuwalem (choc rzeczywiscie w czerwcu nigdy nie robilo sie całkiem ciemno), ale jak mi we wrześniu spadł śnieg to do dziś pamiętam... W pażdzierniku wprawdzie stopniał, ale wrażenie pozostalo. Ale super było. Nigdy ani przed ani po nie zobaczyłem tyle Szwecji co wtedy. Sztokholm, Uppsala, Norrkoping, Linkoping, Vadstena a nawet o Malmo zahaczyłem. No po prostu miód. I Łucję w wersji "swedish original" widziałem. Pięknie. A kadrę to pewnie mieliśmy taką samą. No może oprócz p. Strzeleckiej (zrezygnowała zanim ja doszedłem do tego poziomu, kiedy ona miała zajęcia) i Porwisz (miała przerwę). A poza tym to pewnie ten sam skład. Ze Szwedów to u mnie był Mats, Dagmar a potem jeszcze Annette Nordlund i przez jeden semestr Stefan Ingvarsson. A u Was jak z tym było? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 06.08.02, 20:06 Na I roku był Erik, przesympatyczny facet o wyglądzie prymusa, młody i bardzo kulturalny. Potem był Mats, nie lubiłam go za bardzo, on mnie chyba też. A na końcu Dagmar -bardzo fajna osoba. Z Polaków: Ela Nowicka, Strzelecka przez jakiś rok, Grażyna, Magda Wasilewska, Janek Balbierz (dopiero na IV albo V roku), Krzysiek Bak. Ech, piękne to były czasy... Aha, jeszcze na I roku historię i geografię Szwecji mieliśmy z niejakim Danielem, który po tym roku zniknął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 07.08.02, 10:56 No to kadra rzeczywiście się nam pokrywa. Erika i Daniela nie znałem, ale reszta to wszystko dobrzy znajomi. Z Matsem miałem zajęcia na I roku i pamiętam, że stawał na rękach (dosłownie) żeby nam wyjaśnić co znaczy "upp och ner" - no i piekliśmy ciastka na Święto Łucji u niego w tej dziupli na Śliskiej. Za to Dagmar najchętniej wszystkie zajęcia przeniosłaby do Parku Jordana. Urocze. Dobrym wynalazkiem pod koniec moich studiów były Dni Szwedzkie. Zjezdżali się skandynawiści z całej Polski. Na IV roku były w Warszawie(w biurowcach "Atrium") a na V w Gdańsku - cztery dni nad morzem za friko - nie na każdym kierunku mieli takie przyjemności. A ludzie narzekają na skandynawistykę. Zupełnie tego nie rozumiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 07.08.02, 20:36 Te "dni szwedzkie" to już istniały za moich czasów, organizowała je Ambasada, tylko w Warszawie, i jeżdzili na nie naprawdę nieliczni (z Krakowa tylko kadra nauczycielska oraz ja i mój kolega z roku). Ambasada zapraszała ludzi według swojego klucza, a ponieważ Robert i ja mieliśmy na swoim koncie jakieś tłumaczenia (m.in. dla Literatury na świecie), to i nas zapraszali. Pomysł był swietny: wykłady Szwedów, spotkania z tłumaczami, herbatka u Ambasadora... no i kilka dni z afriko w Warszawce. Ech, gdzie te czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 08.08.02, 11:20 No właśnie. Potem z tego co słyszałem od mojej doktoryzującej się koleżanki Moniki pomysł w ogóle upadł z braku funduszy. A i ze stypendiami też jakaś większa nędza. Jeszcze za mojej kadencji każdy kto się wystarczająco postarał to wyjeżdzał do folkhogskoli przynajmniej na jeden semestr. Teraz przyjmują podobno ok. 20 ludzi na rok a na stypendia wyjeżdża może z 5 osób - tak twierdzi Monika. Może świat ogólnie bardziej dostępny i dla obecnych studentów rok w Szwecji to już nie jest żadna atrakcja? Nie wiem. Ogólnie podobno od czasu kiedy Sadalska przeniosła się do Poznania (1998) to w instytucie zrobiło się może spokojniej, ale przez to bardziej nudno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 08.08.02, 21:28 Gość portalu: viking73 napisał(a): > No właśnie. Potem z tego co słyszałem od mojej doktoryzującej się koleżanki > Moniki pomysł w ogóle upadł z braku funduszy. A i ze stypendiami też jakaś > większa nędza. Jeszcze za mojej kadencji każdy kto się wystarczająco postarał > to wyjeżdzał do folkhogskoli przynajmniej na jeden semestr. Teraz przyjmują > podobno ok. 20 ludzi na rok a na stypendia wyjeżdża może z 5 osób - tak > twierdzi Monika. Może świat ogólnie bardziej dostępny i dla obecnych studentów > rok w Szwecji to już nie jest żadna atrakcja? Nie wiem. > Ogólnie podobno od czasu kiedy Sadalska przeniosła się do Poznania (1998) to w > > instytucie zrobiło się może spokojniej, ale przez to bardziej nudno. A więc nie ma już Dni Szwedzkich? No tak, jak zwykle wszystko rozbija się o pieniadze. Myślę, xe z tą ogólną dostępnościa świata to przesada. Świadczy o tym właśnie mała liczba ludzi wyjeżdżających na te stypendia. Rok czy nawet pół roku w Szwecji to jest jednak coś i nawet przy otwartych granicach trzeba mieć trochę kasy, żeby tam pojechać do szkoły, a nie na zbiory truskawek. Za naszych czasów te wyjazdy były łatwiejsze. Byliśmy dla nich pewną egzotyką i pokrzywdzonym ludkiem, któremu trzeba pomóc w imię wielkich idei. A teraz jest kryzys ogólnoświatowy i wszystko wygląda inaczej. Strasznie chętnie pojechałabym do szwecji, tak na kilka miesięcy. Ale pewnie się nie wybiorę, bo - wiesz, jak to jest: nie zostawię przecież pracy na taki czas. Trzeba się pilnować. Okropne to, ale prawdziwe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 09.08.02, 10:47 Faktycznie, że myśmy byli dla nich troche egzotyczni. A teraz kraj przedunijny to pewnie dlatego nie przyznają nam tych stypendiów tak łatwo. Poza tym teraz studenci chyba bardziej dążą do tego, że by skończyć studia w pięć lat. Raz, że to podobno lepiej w CV wygląda (nie wiem - mnie moje stypendia w Szwecji w tym względzie ani nie zaszkodziły, ani nie pomogły), a dwa to rzeczywiśćie - każdy rok dodatkowo kosztuje. A potem pewnie i tak mało kto z nich będzie miał zawodowo do czynienia ze szwedzkim... Skąd my to znamy. No chyba, że będą sobie chcieli szwedzką TV w oryginale poogląać (TV4 SVE jeszcze nadaje), albo wśród szumów i trzasków posłuchać Sveriges Radio. A do Szwecji na dłuższy czas - zawsze można pomarzyć. Wrócę po kilku miesiącach, a tu przy moim biurku nowy nieznany mi pracownik... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 12.08.02, 22:26 No własnie, jak sie ruszysz od biurka, to nie bardzo bedziesz miał do czego wracać... Takie podłe czasy. A co słychać w naszym Instytucie? Zdarzają się jeszcze chętni na skandynawistykę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 13.08.02, 10:34 Chętni podobno są, ale falami. Dwa lata temu było coś 3,5 kandydadata na jedno miejsce, ale zeszłym roku podobno urządzali łapankę. Nie wiem jak było teraz bo Monika gdzies przepadła i od kilku miesięcy nie mam z nią kontaktu. Podobno coraz mniej Szwedów przyjeżdza na gościnne wykłady (dawniej jak się zaczynała wiosna to prawie co tydzień ktoś był). Skład wykładowców jakoś zasadniczo się nie zmienił. No Monika wskoczyła. Ma zajęcia z praktycznego szwedzkiego i gramatyki opisowej. Nowy lektor ma na imię nomen omen Viking (ale to nie ja!) i to już jakiś stateczny pan przed sześćdziesiątką. Najświeższe informacje zawsze u Doroty Radomskiej(podobno zmieniła nazwisko), ale do niej to się będę mógł wybrać po wakacjach, bo teraz to pewnie instytut wyzamykany na cztery spusty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 13.08.02, 20:33 No tak, Dorota chyba wyszła za mąż i nazywa się teraz Radomska-Kowalczyk. Kontaktowała się ze mną kilka miesięcy temu w przykrej sprawie Agnieszki Rojszczak (słyszałeś?). Instytut próbował pomagać na wszelkie sposoby, skoro dotarli do mnie, to pewnie i ty byłeś poinformowany. Co za czasy i co za ludzie! Pozdrawiam me Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 14.08.02, 10:59 Tak słyszałem, to była dość głośna sprawa. Nawet radio z telewizją o tym mówiło i w gazecie były specjalne ogłoszenia. Ostatnio z telewizji się dowiedziałem, że Agnieszka juz wróciła po operacji ze Szwecji i że podobno ma dobre wyniki w odzyskiwaniu sprawności w rękach. Ale rzeczywiście - czasy paskudne. W Krakowie w związku z papieżem stan podwyższonej gotowości - już dziś widać. Ale przynajmniej wyremontowane ulice i upiększone kwietniki po tym zostaną. Ja tam nie narzekam, że to "igrzyska za pieniądze podatnika". No i chyba też dlatego w piątek mam wolne i przy komputerze z internetem pojawię się dopiero w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 20.08.02, 12:22 Papież już pojechał. Ludzi było co niemiara. Ale już się przeludniło. Zostało za to całkiem sporo śmieci. Ale dość sprawnie je uprzątają. No i na tę okazję wyremontowali ul. Piłsudskiego, były też i inne mniejsze porządki. Nie wiem czy zaglądałaś na tym forum w wątek "Literatura szwedzka". Ciekawy i że się facetowi chciało... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: jak było na studiach IP: *.acn.waw.pl 28.08.02, 08:50 Gość portalu: viking73 napisał(a): > Papież już pojechał. Ludzi było co niemiara. Ale już się przeludniło. Zostało > za to całkiem sporo śmieci. Ale dość sprawnie je uprzątają. No i na tę okazję > wyremontowali ul. Piłsudskiego, były też i inne mniejsze porządki. > Nie wiem czy zaglądałaś na tym forum w wątek "Literatura szwedzka". Ciekawy i > że się facetowi chciało... Bardzo pobieżnie obejrzałam te strone, zostawiajac ja sobie na czas, kiedy mi zyciorys troche wyhamuje. Na razie jestem zajeta, co widac na forum - bo nie pisze. Czytales Kwietniowa czarownice? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viking73 Re: jak było na studiach IP: 149.156.184.* 28.08.02, 14:26 Niestety nie. Ostatnio czytałem opowiadania Tove Jansson (to podobno zalicza się do litarutury fińskiej) pt. "Podróż z małym bagażem". I bardzo mi sie podobały. Poza tym też nie za bardzo mam czas na czytanie (poza czytaniem korekty kolejnego zeszytu PSB) ale pewnie to kiedyś(?) nadrobię. Od przyszłego tygodnia nareszcie urlop i Pieniny... Dowiedziałem się na co zmarła GS. Podobno kvinnocancer (to się pewnie tak nazywa po szwedzku), dowiedziałem się też od Moniki, że bardzo mało kandytatów w tym roku (dobierali z germanistyki) i że lektor Viking zostaje na przyszły rok. Monika go lubi - mówi że się bardzo angażuje, załatwia studentom stypendia w miarę możliwości, a oprócz tego kupił dla instytutu telewizor i przywiózł masę książek. Bardzo zacny pan. Odpowiedz Link Zgłoś
viking73 Do Melitele po urlopie 15.09.02, 15:13 Uff, dwa tygodnie mnie tu nie było, ale widzę, że wątek jakoś zasadniczo do przodu się nie posunął. Już wróciłem z Pienin - przełom Dunajca we wrześniu to coś naprawdę urzekającego. No i to turystyczne przejście ze Słowacją między Szczawnicą a Lesnicą to rzeczywiście bardzo dobry wynalazek i to nie tylko ze względu na możliwość zrobienia tańszych zakupów na Słowacji. Ale teraz już nawet nie było jakichś gigantycznych tłumów - od razu widać, że dzieci wróciły do szkół. W najbliższym tygodniu jeszcze mam wolne (ten post wysyłam z internet-cafe), ale od przyszłego poniedziałku (23 IX) już będę miał stałe dojście do internetu. Mam nadzieję, ze u Ciebie wszystko w porządku. Pozdrowienia :-) Odpowiedz Link Zgłoś