Gość: jewgienij IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 20:29 Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? Audiowizualna, internet, a może warto pogrzebać w tradycji i z niej wyciągnąć coś nowego? Nie wiem, w jaki sposób, ale może wy wiecie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zaba_pelagia Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? 05.08.05, 20:35 nic nie zastąpi cudownego, szelszczącego, żółknącego papieru albo zapachu prosto z drukarni i tyle PS dziś kupiłam na ulicy "Mity greckie" Gravesa z rysunkami Berezowskiej z 1969 r. i to jest to! Odpowiedz Link Zgłoś
bdx65 Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? 05.08.05, 20:57 zaba_pelagia napisała: > nic nie zastąpi cudownego, szelszczącego, żółknącego papieru albo zapachu > prosto z drukarni > i tyle > > PS dziś kupiłam na ulicy "Mity greckie" Gravesa z rysunkami Berezowskiej z 1969 > > r. > i to jest to! Zgadzam się w 100%. Żaden komputer nie zastąpi pachnącej nowej książki. Czytam na leżąco i dlatego inna forma "książki " odpada. Ale pamiętam z dzieciństwa zapach książek wypożyczanych z biblioteki - cienkie były, jakieś baśnie, wierszyki, ale, mimo że nie były nowe i pachnące drukiem też utkwiły mi pozytywnie w "pamięci zapachów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 22:25 Ale to jest korolyt książek z poprzednich wieków, których jest mnóstwo. Czy powieść XXI-wieku powinna być taka sama jak w wieku xx-tym, XIX-tym itd? Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? 05.08.05, 21:02 chodzi ci o zwykłe nośniki czy formę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 22:18 I o jedno, i o drugie. Bardziej to drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Tak: 05.08.05, 21:33 www.grammatron.com/ ale może pewno wyglądać jeszcze lepiej: www.ryman-novel.com/ (dostepna również w wersji podatnej na mole i grzybice w tłumaczeniu polskim [ale to zupełnie nie to]) lub moze wyglądać zgrzebnie, będąc przy tym całkiem miła zabaweczką na chwil parę: www.blok.art.pl/ przy czym pamietać trzeba, że interaktywny papier to nie fantazja szalonych naukowców, a przyszłośc najbliższa, i że da się to czytać leżąc (na upartego dzisiejszego e-booka tez da się czytac leżąc - laptop, palmtop), a co do zapachu - zawsze sobie mozna kompa kurzem obsypac i pozostawic w wilgotnym zeby lekko zbutwiał:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Tak: 05.08.05, 21:48 juz bylo (patrz Twoje linki) :)) Jak dlugo mozna bawic sie w "eksperymenty formalne"? Mam nadizeje ze nie przez nastepne 100 lat. Jesli powiesc ma przezyc nastepne sto lat to poprosze o inny zestaw = cos swiezego Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Tak: 05.08.05, 21:52 to nie do mnie z petycją - to oni sie lenia - a nawet nie tyle sie lenią co zmieniają nosniki na np samousuwające sie romy, których nijak sie zlinkowac nie da:) A to nie sa tylko eksperymenty formalne, bo i tresciowo dośc ciekawe obserwacje wnoszą - tu szcególna uwaga na Rymana Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Tak: 05.08.05, 22:13 Ja nie do Ciebie z petycja :) Literatura sie wyczerpala i tyle. Mam nadzieje ze po prostu za 100 lat bedzie to cos zupenie innego, "nie wyobrazalnego" dla nas. Tak jak w XIXw nikt nie mogl przewidziec Ulissesa, Fikcji czy Raju.. Znam "Was" Rymana. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 05.08.05, 22:51 broch napisał: > Literatura sie wyczerpala i tyle. Nie. Nawet jeśli od tysięcy lat istnieje w niezmienionej treści i trochę modyfikowanej formie. Wcale nie paradoks, jeśli weźmie się pod uwagę to, że każdy tekst jest palimpsestem, jest ciągle pisany na nowo przez autorów, którzy byli, i którzy i będą (to Eliot, żeby nie było). Np Odyseja nie jest tylko tekstem Homera, bo Ulisess i The Tydewater Tales to jej dwie inne wersje. Królewna Śnieżka Barthelmego to tylko nowa wersja bajki braci Grimm, a bez opowiadania Serce oskarżycielem prawdopodobnie nie byłoby Zbrodni i kary (tzn nie prawdopodobnie, bo są, i w jednym i drugim tekście, konkretne ku temu przesłanki). Literatura nigdy się nie wyczerpie, bo u jej podstaw leży przepisywanie, przekształcanie, podkradanie, edytowanie, parodiowanie istniejących już historii, czyli jest nadzieja :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 05.08.05, 23:06 Dodam jeszcze, że Prawdziwie Wielcy, czyt. Beckett, z samej niemocy pisania uczynili temat - i to jaki niewyczerpa(l)ny - jego Trylogia to kilkusetstronicowy opis niemalże fizycznego zmagania się ze słowem, z niemożliwością napisania niczego odkrywczego. I nie byłoby w tym nic takiego, gdyby nie to, że po tej bitwie narrator stwierdza, że i tak musi kontynuować. I tak jak mogłoby się wydawać, że Beckett wyczerpał wszystko co możliwe, bo nawet motyw wyczerpania ;), po nim przyszli następni, np Paul Auster. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Tak: IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 23:19 Beckett miał wielki talent i wielkie poczucie humoru, być może czarnego, ale zawsze to humor( Molloy}.Jednak tego typu pisarstwa nie da się chyba kontynuować. On dotarł do ściany. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Tak: 05.08.05, 23:41 Podziwiam entuzjazm i w ogole, tyle ze to jakies nieporozumienie. Wykadow na temat lit wyczerpania pare juz zaliczylem. Napisalem iz chcialbym aby literatura zaskoczyla czym nowym czego po prostu dzisiaj sie nie oczekuje. Mam nadzieje ze nikt za 100 nie bedzie nasladowal Becketta. Jesli tak, to znaczy ze lit. umarla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Tak: IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 23:52 Bardziej przygnębiające jest to, że będzie starała się naśladować kino, czyli koncentrować się na samej fabule. Uprości język oraz formę, o ile to już nie nastąpiło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Tak: IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 23:56 Literatura wydaje się wyczerpana, lecz wierzę, że przyjdzie ktoś, kto pokaże, iż tak naprawdę nie przeczuwaliśmy jej możliwości. Tyle że tacy nie rodzą się zbyt często. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 06.08.05, 18:13 Ale koncentrowanie się tylko i wyłącznie fabule też już przecież było. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 06.08.05, 13:17 Chyba faktycznie się nie rozumiemy. Napisałeś u góry, że literatura uległa wyczerpaniu, z czym się nie zgodziłam, podając bardzo konkretne przykłady. Następnie napisałeś dokładnie to samo, więc chyba temat wyczerpany, bo mogę podawać tylko następne przykłady, które znowu mogą przeczyć temu, co napisałeś. Poczucie wyczerpania towarzyszyło literaturze od samego początku jej istnienia. Mam gdzieś zapisany fragment Biblii, w którym narrator (?) prosi Boga o danie mu słów, które są nowe, i które cokolwiek jeszcze ZNACZĄ. Niestety, nie przytoczę cytatu dosłownie z pamięci. Później był Don Kiszot i Tristram Shandy, którzy też zmagali się z powtórzeniem i ciągle tą samą historią, czyli tematami, które zawsze były i zawsze w literaturze będą. Dla jednych taki wrodzony literaturze brak innowacji może być źródłem autentycznego cierpienia (Beckett), dla innych punktem wyjścia do kreatywnej zabawy (Barth, Borges, Calvino). Podejrzewam, że literatura niczym nowym już nas nie zaskoczy, co wcale, w moim rozumieniu, nie jest równoznaczne z jej śmiercią, stąd określenie: literatura wyczerpania niekoniecznie musi być pejoratywnym. Tyle zrozumiałam z artykułu Johna Bartha z 1967 (wspominam o tym, bo plagiatu nie cierpię). Na marginesie, skoro ten artykuł miał ogłosić rzekomą śmierć prawdziwej literatury, wszystko co powstało po 67 nie powinno mieć racji bytu, choćby Tęcza grawitacji, cały Auster, Imię róży, czy, paradoksalnie, dwie trzecie pisaniny samego Bartha. Jeszcze apropos Becketta, z tego co wiem, nikt go szczególnie nie naśladował, ale wielu było pod jego wpływem, świadomym czy nieświadomym. Dla mnie to zasadnicza różnica - naśladowanie to plagiat, a uleganie wpływowi to świadome czy nieświadome umieszczenie aluzji w nowopowstałych tekstach. Dlatego za 100 lat, prawdopodobnie, takie aluzje do, między innymi (i podkreślę to ze szczególną mocą), Becketta będą się pojawiały. Chyba że tzw literatura elitarna, okrzyknięta zbyt trudną, zejdzie do podziemi, ale to raczej mało prawdopodobne. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Tak: 06.08.05, 13:57 Beckett (nasladowanie) to byl żart. Faktycznie sie nie rozumiemy. Nie podważam osiagniec lit. Przy tym wszystkim, przy setkach nazwisk i w ogole, w lit ostatniego ćwiercwiecza nic się nie wydarzyło. Wrecz przeciwnie, za osiągnięcia ostatnio uważa się literackie próby pisarzy przeciętnych. Napisalem o tym wczesniej, dla mnie o sprawie najważniejszej: nikt w XVIIIw nie przewidywal Dostojewskiego, nikt w XIXw nie wyobrażał sobie Tęczowej grawitacji. Mimo że lit XIX czy XX jest osadzona w tradycji jednocześnie tworzyła rzeczy nowe, prawdziwie rewolucyjne. Jest różnica między "sięganiem do korzeni" a powtarzaniem. Ostatnie 25 lat to właśnie powtórka. Po prostu mam nadzieję że literatura XXIw będzie inna. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 06.08.05, 14:38 "Ostatnie 25 lat to właśnie powtórka" Ach niestety. Na palcach jednej (i drugiej) ręki zliczę książki, które zrobiły na mnie jakiekolwiek wrażenie. Może po prostu potrzeba większej perspektywy czasu, żeby w pełni docenić to co dopiero powstało. Dla mnie większym problemem jest ten wszechobecny, agresywny marketing, bez którego rzadko co ma okazję się sprzedać. Trudno przez to wyłowić coś wartościowego, bo okazuje się, że czytelnicy bardziej zaaferowani są sensacjami typu: w miasteczku Wherever w stanie Michigan księgarze o jeden dzień wcześniej sprzedali dwa egzemplarze kolejnego tomu Bardzo Znanej Powieści (autor jest w trakcie formułowania pozwu), podobno istnieje też Wersja dla Dorosłych! nieważne, że różni się tylko okładką, i, podobno też, istnieje Wersja, z której wycięto jedno zdanie, i gdyby nie wycięto, Powieść zyskałaby inne odcienie znaczeń i Głębszą Głębię. Geeeez, i tak w kółko, przy każdym tomie. A przecież na takie nakręcanie popytu mogą sobie pozwolić ci najbogatsi (dosłownie). Jak w takim razie znaleźć coś co obroni się tylko i wyłącznie swoim kunsztem. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Tak: 06.08.05, 15:17 mietowe_loczki napisała: Jak w > > takim razie znaleźć coś co obroni się tylko i wyłącznie swoim kunsztem. Po prostu 'na czuja' - mając jakieś tam już zaplecze w postaci przeczytanych ksiązek, mając jakąs wiedze i ukształtowany gust, znając chamówe marketingu, po prostu należy wybierac ostrożnie, szukac na własna rękę i liczyc na to, że trafi sie nam jakies zapoznane arcydzieło - i to się czasami udaje, jak chociazby z Ryunyonem, jak z Wilem Selfem, Mervynem Peake (zeby tak tylko zostac przy tych co po polsku bez zadnej akcji promocyjnej wpuszczeni zostali). Ja sobie w taki sposób na przykład znalazłem Jeffa Noona, genialnego angola, który bawiąc sie formą, nie olewa też treści i daje kilka ważnych tekstów o współczesnym świecie - szcególnie polecam Nymphomation i nowa wersje Alicji czyli automated Alice - więcej na www.jeffnoon.com/index.php tam tez parę jego net artów i hipertekstów. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Tak: 06.08.05, 16:42 braineater ma rację. Gdzieś tam prawdopodobnie powstaje "Wielkie Dzieło XXIw". Może będziesz pierwsza która je znajdzie... a może nie. Dla mnie interesujący jest sam fakt poszukiwań. Marketingu bardzo bym nie potępiał: ktoś musiał uznać że wydanie przyniesie zysk. W sporej części odbiorcy są winni za to co się dzieje: jeśli książka dla dzieci staje się powieścią dla dorosłych, to jest oczywiste że ostatecznie powieść przegra. Równie dobrze mogłaby być to proza Makuszyńskiego. Lubię Koziołka Matołka, ale nie dorabiam filozofii i nie będę do jego historii sięgał leżąc w łóżku, 1000x bardziej wolę Rigodon. Potter dla mnie to kolejny substytut: ludziska pomyliły książkę pisaną dla dzieci z książkami pisanymi dla dorosłych które mogą czytać dzieci. Za to nie odpowiada marketing, za taką sytuację odpowiadają czytelnicy. Marketing jedynie wykorzystał okazje (czemu nie?). Oczywiście cała ta historia jest jak najbardziej "postmodernistyczna" :) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 06.08.05, 17:42 Samodzielne poszukiwania - naturalnie. Dobrych kilka lat temu na jakiejś dolnej półce w empiku wykopałam małą, niepozorną książeczkę z ładną bordową okładką ozodobioną oryginalnym ekslibrisem, żadna powieść, ot felietony nawiedzonej pisarki piszącej o swoich ukochanych książkach. Jakież było moje (miłe) zdziwienie, kiedy okazało się, że książka w zeszłym roku została spolszczona i wydana przez szanowane wydawnictwo. Mała rzecz, a cieszy. Co do marketingu (obejmującego też odbiorcę, tak jak napisałeś), mnie zraża, chociaż rozumiem wszystko co związane z maksymalizacją zysków etc etc. Szerokim łukiem omijam książki reklamowane w witrynach empiku i przez ich top ten czy ileśten (trudno), cóż, mój problem. Mierzi mnie bardzo, jeżeli na okładce nowej powieści polskiego pisarza widzę rozebraną dziewczynę - od razu nasuwa mi się podejrzenie, że skoro w taki sposób książka ma przyciągnąć, widocznie nic innego nie ma do zaoferowania. Zdaję sobie sprawę, że takie uprzedzenie może być krzywdzące, ale to pierwsze wrażenie - reakcja na goliznę na okładce - pozostaje już w głowie na dłużej. Dlatego mi, mi jako mi, te wszystkie zabiegi marketingowe zwyczajnie przeszkadzają w znalezieniu czegoś fajnego. Za bardzo jestem uprzedzona. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Tak: IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 23:13 Ale czy w dobie internetu,filmu i telewizji ma sens odgrzewanie tematów, które utraciły świeżość? Dzisiaj nie szokuje nas już zbrodnia Raskolnikowa ani zdrada pani Bovary, a nowych idei na razie nie widać. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Tak: 05.08.05, 23:21 Zbrodnia Raskolnikowa nie szokuje, tak samo jak chyba nie szokowała w 1866. Zresztą po Szekspirze motyw morderstwa w literaturze na nikim prawdopodobnie nie zrobi wrażenia. Co do Pani Bovary, zdrada nie, ale cały czas może fascynować jej fascynacja fikcją, która przecież ją do tej zdrady przywiodła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Tak: IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 23:29 Dzisiaj właściwie wszyscy już żyjemy fikcją. Potrzeba tylko Flauberta na miarę naszych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewgienij Re: Tak: IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 05.08.05, 22:33 Z formą już chyba niewiele da się zrobić. Zostały chyba jeszcze puste kartki, chociaż ktoś pewnie i na to wpadł. Impas. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? 06.08.05, 11:44 Forma fizyczna niech zostanie taka jaka jest :) A forma utworu? Niech bedzie radosna roznorodnosc! Dla jednych zabawy z tradycja i poworoty starych konwencji, dla innych awangardowe eksperymenty - dla wszystkich do wyboru :) Odpowiedz Link Zgłoś
a.adas Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? 06.08.05, 15:43 Rok temu głupio mądrzyłem się na podobny temat... przez ten czas przeczytałem kilka różnych rzeczy... i wiekowych i stosunkowo nowych... chyba ostatnio pisarze (wydawcy?) przypomnieli sobie (nie pierwszy raz), że eksperymenty eksperymentami, ale trzeba mieć jeszcze o czym opowiadać i, co gorsza!, umieć to przelać na... papier... no dobrze, wiem, bez backspace'a nie ma dziś prawdziwej sztuki... a co wtórne, co nie... nieistotne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z dna Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 21:53 Powinna posiadać w załączeniu wersję audio w formacie mp3, kilka gier komputerowych związanych z treścią, stronę internetową, płytę audio z piosenkami napisanymi na bazie tekstu rzeczonej powieści, animacje ilustrujące zawartość (do odtworzenia na odtwarzaczu DVD)... i zapowiedź niezależnego filmu, który właśnie powstaje na jej podstawie. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek Re: Jak powinna wyglądać powieść XXI-wieku? 06.08.05, 22:27 Gość portalu: z dna napisał(a): > Powinna posiadać w załączeniu wersję audio w formacie mp3, kilka gier > komputerowych związanych z treścią, stronę internetową, płytę audio z > piosenkami napisanymi na bazie tekstu rzeczonej powieści, animacje ilustrujące > zawartość (do odtworzenia na odtwarzaczu DVD)... i zapowiedź niezależnego > filmu, który właśnie powstaje na jej podstawie. ..nie daj Boże! ale to tylko moje zdanie. Od dziś zaczynam zakopywać w różnych miejscach mojej posiadłości ziemskiej skrzynie z normalnymi książkami,co by wnuki i pra,pra...mogły kiedyś je odkopać i wiedzieć jak wyglądała prawdziwa książka. Odpowiedz Link Zgłoś