Dodaj do ulubionych

Łysiak zbawiciel

IP: *.net.autocom.pl 27.08.02, 11:43
Panie a.
Proszę pana , poruszając się w gąszczu szczeciny wycieraczek i
poślednich dywanów nie należy sprowadzać wszystkiego a w
szczególności tak "soczystej" literatura do własnego poziomu.
A na marginesie czy aby nie jest Pan krewnym pewnego "wybitnego
intelektualist" p. Waldemara Pawlaka z PSL.
Czytjąc pana artykuł pewne podobieństwo jest obserwowalne.
Obserwuj wątek
    • dreaded88 Re: Łysiak zbawiciel 27.08.02, 16:37
      Nie jestem specjalnie wielkim zwolennikiem twórczości Łysiaka. Na pewno cierpi
      on na pewną megalomanię ( dorzucić można do katalogu legendy o wojowaniu w
      Angoli tak tajnym, że nie może powiedzieć nic konkretnego ). Niewątpliwa
      erudycja jest szkodliwa dla prozy, która zmienia się w coś w rodzaju wypisów z
      lektur w sosie realizmu magicznego ( choć taka potrawa może smakować całkiem
      nieźle, vide "Flet z mandragory" ).
      Ale w ocenie tekstu p. Pawlaka zgadzam się z przedmówcą. Trudno w nim dostrzec
      cokolwiek więcej niż chamską pyskówkę w której motywem takiej a nie innej oceny
      pisarstwa Łysiaka jest to, że trzeba dołożyć zdeklarowanemu wrogowi środowiska
      Pawlaka czyli GW.
      Irytujący i nudny jest klucz psychiatryczny, zastosowany już niegdyś wobec
      Herberta. Może być zaskakujące ( choć nie dla mnie akurat ), że reprezentanci
      środowiska liberalno-tolerancyjnego okazują się liberalni i tolerancyjni a la
      wszystkie kolory Forda T - wobec absolutnie każdej postawy i opinii pod
      warunkiem, że są to postawy i opinie takie jak ich własne. Jeżeli inne -
      oczywiste jest to, że ma się do czynienia z wariatem albo głupcem, w dodatku
      niebezpiecznym.
      • prof.chaos Re: Łysiak zbawiciel 27.08.02, 18:42
        Gratuluję wnikliwej analizy tekstu Pawlaka, jak i fantastycznego refleksu (w
        końcu artykuł ukazał się zaledwie dziewięć miesięcy temu...). Jak widać są
        ludzie, którym zacietrzewienie i elementarny brak kultury pana grafomana Ł. nie
        przeszkadzają, a nawet imponują.
        • Gość: nilder Re: Łysiak zbawiciel IP: *.net.autocom.pl 28.08.02, 12:01
          Co do refleksu to mam przyjemność korzystać z innych niż
          gazeta.pl portali tak więc nie często tu zaglądam.
          Trwanie przy swoich przekonaniach i trafne za nimi
          argumentowanie porównuje Pan do zacietrzewienia , a nazywanie
          pewnych rzeczy po imieniu chamstwem, to naprawdę bardzo ciekawe.
          Proszę sięgnąć po słownik języka polskiego i jeszcze raz
          przeczytać definicję grafomana .Następnie proszę przeczytać
          kilka pozycji Pana Łysiaka , dokładnie je zanalizować pod kątem
          środków wyrazu jakie zostały tam użyte i zastanowić się długo
          zanim kolejny raz będzie Pan nadużywał słów typu 'grafoman'
        • Gość: T. Re: Łysiak zbawiciel IP: 153.19.107.* 20.01.03, 15:08
          Z takimi jak ty człowiek nie ma ochoty prowadzić merytorycznej dyskusji, gdyż
          ta jest równie celowa co polemika z drewnem. Takich jak ty powinno się walic w
          mordę.
      • Gość: nilder Re: Łysiak zbawiciel IP: *.net.autocom.pl 28.08.02, 11:49
        Też czasem ma różne zastrzeżenia co do nadmiernej kwiecistości
        języka jakim operuje Waldemar Łysiak. Z punktu widzenia
        czytelnika klasycznej prozy zetknięcie się ze sposobem pisania
        Pana Ł. jest pewnego rodzaju szokiem. Przy moim pierwszym
        kontakcie z tą literaturą miałem dokładnie tego rodzaju
        odczucia . Mimo ,że często taka forma wyrażania w postaci
        swoistych "łysiaków" drażni , we mnie wzbudza straszną
        zazdrość , gdyż ukazuje ona erudycję autora ,która osiągneła
        pułap którego mi nigdy nie będzie dane siegnąć . Mniemam ,że
        wspomniany pan Pawlak posiada jakowyś kompleks i trudno jest mu
        się pogodzić z tym ,że jego wiedza na temat szeroko pojętej
        Kultury jest znikoma .Podejrzewam ,że wiedza jego "mentorów"
        pozostawia wiele do życzenia, ale tak naprawdę to myślę ,że Pan
        ten nie może znieść tego ,że istnieje osoba dla której
        relatywizm moralny nie jest chlebem powszechnym i świadomość
        tego musi bardzo boleć.
    • Gość: az Re: Łysiak zbawiciel IP: 213.216.74.* 27.08.02, 17:46
      Nie ma czegoś świeższego o Łysiaku?
      • Gość: maly.k Re: Łysiak zbawiciel IP: 139.57.24.* 27.08.02, 19:13
        Gość portalu: az napisał(a):

        > Nie ma czegoś świeższego o Łysiaku?
        A po co?
    • Gość: mazik Re: Łysiak zbawiciel IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.11.02, 00:03
      Pan Pawlak napisał:
      "Jednym z poważniejszych kosztów zlikwidowania cenzury jest to,
      że dziś każdy idiota może napisać i opublikować wszystko, co mu
      ślina na język przyniesie"
      Chyba nie będe komentował. Brawo p. Pawlak.
      Wyciągnij pan jeszcze czerowny sztandar i pomachaj, bo za komuny
      to na wczasy pan wyjeżdżałeś za darmo.
      Bez poważania
      Mariusz Malicki
    • Gość: fan? Re: Łysiak zbawiciel IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 12:15
      Moim skromnym czytelniczym zdaniem pan Waldemar łysiak dobrym pisarzem jest ,
      niestety cierpi na manie wielkosci .Przestałem czytac jego ksiażki
      po "Najlepszym" czyli samochwalczej ,bohaterskiej autobiografi pisarskiej wyżej
      wymienionego.Przeczytac tam mozna m.in. o tym jak sprytnie łysiak pietnował
      komunizm w swych ksiazkach (np.nazwisko 3rzędnego bohatera jednej z jego
      ksiażek jest anagramem nazwiska złego komunisty,tez 3ciego garnituru),co ma z
      jednej strony pokazac jak bardzo inteligentny(cenzura przeoczyła),bohaterski(co
      za walka z komuną) i niedoceniony jest autor.Tak niedoceniony że musiał napisac
      całą książkę o swych niewątpliwej jakosci bojach z komuną.
      Niedobrze mi sie zrobiło po jakis 100 parunastu stronach i pozycji nie
      dokończyłem ,ale polecam ,zwłaszcza jego bezkrytycznym zwolennikom,na pewno
      znajda tam argumenty na obrona łysiaka i to z jakiego żródła!
      • pippin Re: Łysiak zbawiciel 22.11.02, 17:25
        Bardzo fajnie jest czytać jak temat powraca, bo ktoś odgrzebał artykuł a potem powraca po raz drugi, bo ktoś odgrzebał wątek.
        Jakby dokładniej poszukać to było kiedyś o tym artykule na 70 postów chyba. Nie pamiętam...

        Dość powiedzieć, że Łysiak mógł być przyzwoitym autorem gdyby w odpowiednim momencie (po wyspach bezludnych bodaj) przestał pisać.
        Ale się zawziął na swoich czytelników i tego nie robi. Zostaną najwytrwalsi.

        pozdry
        • Gość: Jamesku Re: Łysiak zbawiciel IP: *.cable.net.pl / 192.168.4.* 18.01.03, 15:52
          ale każdy musi przyznac ze pawlak tylko dla wybarczej jest w
          stanie pisać ;)
        • Gość: zelly Re: Łysiak zbawiciel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.03, 13:03
          Uwielbiałam Łysiaka dopóki nie przeczytałam Lepszego właśnie. Megalomania i
          egotyzm w czystej postaci. Nie kwestionuję ani wiedzy ani erudycji tego pana,
          ale straciłam dla niego cały swój podziw i nie mam ochoty ani czytać ani tym
          bardziej kupować jego książek.
      • Gość: T. Re: Łysiak zbawiciel IP: 153.19.107.* 20.01.03, 15:14
        Książka, o Której się wyrażasz nosi tytuł "Lepszy". "Najlepszy" stanowi
        beletrystyczne zwieńczenie trylogii "Dobry", "Konkwista" "Najlepszy" właśnie.
      • Gość: Wojcik Re: Łysiak zbawiciel IP: *.pl 07.02.03, 00:46
        > Przeczytac tam mozna m.in. o tym jak sprytnie łysiak pietnował
        > komunizm w swych ksiazkach (np.nazwisko 3rzędnego bohatera jednej z jego
        > ksiażek jest anagramem nazwiska złego komunisty,tez 3ciego garnituru),co ma z
        > jednej strony pokazac jak bardzo inteligentny(cenzura przeoczyła),bohaterski
        > (co za walka z komuną) i niedoceniony jest autor.Tak niedoceniony że musiał
        > napisac całą książkę o swych niewątpliwej jakosci bojach z komuną.

        Przypomina mi to historię jednej babci, która chwaliła się, że przyczyniła się
        do upadku komuny zawsze jeżdząc autobusami MPK na gapę :-)
    • Gość: Moja Kulugula Re: Łysiak zbawiciel IP: neo:* / 192.168.2.* 06.02.03, 16:11
      pan Pwalak być dobra gościa on bronić każdego myślacego ktura
      bronić sie przed szatanam Lysiak. Za to nalezećmu sie Brawa. Pan
      Pawlak mogłaby pasac z Moja krowy w Abudabi a to być duza sprawa
      nie byc lepszego kumpla od pasącego razem krowa. To co pisac pan
      pawlak to być takie, takie piekne. On miec taka wielka rozuma że
      mu się miedzy kolanami nie mieścic. Pozdrowic Moja Kulugula
      Zapiecek Pcim Dolny emigrcja intelektualna.
    • Gość: Baldhead Re: Łysiak zbawiciel IP: *.pl 07.02.03, 01:06
      Kilka cytatów Łysiaka z "Konkwisty"

      „Na pewnych kierunkach studiów płeć żeńska zdominowała żeńską, czego on
      ścierpieć nie mógł. Aczkolwiek wyrażał pogląd, iż małpę i kobietę da się
      nauczyć prawie wszystkiego, ale nie chciał podejmować tego trudu. Rektorowi
      oświadczył, że „nie zamierza wpychać wiedzy paniom pod fryzurę, czyli w damskie
      figi, bo tam można wepchnąć tylko jedno”.”

      „...w każdym kraju i pod każdą szerokością geograficzną kobiety walczą o wyższą
      pozycję rozkraczając nogi. (...) Dupa to ich jedyny instrument w walce
      hierarchicznej i karierologicznej, czarne, białe, żółte, brązowe i czerwone,
      bez różnicy, różnić je może tylko regionalny folklor podawania sromu, ale to
      już wchodzi w zakres gimnastyki. Są skazane na ten oręż, innego natura im nie
      dała, to biologiczny handicap. Odkąd istnieje cywilizacja, nie narodził się ani
      jeden Leonardo lub Napoleon czy Einstein w spódnicy...”

      „Z Murzynów też próbowano zrobić ludzi. Było to robienie homunkulusa z krwi
      czarnych i z wiedzy białych, w retorcie idealizmu, który jest chorobą
      nieuleczalną jak najgorsza odmiana raka, nieustanne przerzuty od początku
      cywilizacji. Eksperyment się nie udał. Murzyn to pseudoczłowiek, fałszywy homo
      sapiens, gipsowy marmur, stiuk! Odziej szympansa w smoking i naucz go jeść
      widelcami, będzie to samo. Powłoka ludzka, wnętrze małpy! W twoim kraju dość
      długo trwał spór antropologów i psychologów o to, jak interpretować różnice pod
      względem przeciętnego ilorazu inteligencji między rasą białą a czarną.
      Przeważała opinia, że decydują warunki środowiskowe. Ale ostatnio jest u was
      więcej Murzynów bogatych niż biednych, dzieci tej czarnej burżuazji wychowywano
      w doskonałych szkołach, a wnuki w jeszcze lepszych i w luksusie. I co? Iloraz
      inteligencji ani drgnął. Wasz psycholog, profesor Artur Jensen, po wielu latach
      badań udowodnił, że różnica ma podłoże nie środowiskowe, tylko genetyczne!
      Chciano obalić jego twierdzenia, lecz wszystkie testy wykazywały to samo i
      krytycy nabierali wody w pysk!”

      „Wszędzie jest ta sama obłuda, to samo kłamstwo, ta sama chytrość i
      niesprawiedliwość pod maską pięknych słów. (...) wśród lisów trzeba być lisem,
      wśród skorpionów skorpionem, wśród hien hieną, nie oglądać się na innych, na
      uczciwość, na dobroć, tylko zgarniać, zgarniać co się da, mieć serce z głazu i
      duszę z głazu, i zakopać sumienie głęboko w ziemi, i zakopać wstyd, a ręce
      wyciągać po złoto jak dwa koszyki, w których nie istnieją dna, oto co
      zrozumiałem! Tylko tak trzeba żyć, reszta jest głupotą, zbyt szybko mija
      życie...”
    • Gość: Andrzej Re: Łysiak zbawiciel IP: 217.153.60.* 14.07.03, 09:25
      Pan Antoni Pawlak, właśnie przeprowadził bardzo ładny wywód, w
      którym ślicznie udowodnił, że dyskusja w jego pojeciu to
      szkalowanie przeciwnika bez konieczności wysuwania
      kontrarumentów ("bo nie muszę udowadniać, że nie jestem
      wielbładem") ROTFL :] Toleracja zaczyna się wtedy kiedy trafia
      się na osoby których argumentów nie jesteśmy obalić.
      Szkoda, że u Pana się wtedy kończy :) Jeszcze bardziej szkoda
      kiedy nie potrafi się zbić argumentów podobno na poziomie
      froterki. Bez wyrazów szacunku. Z wyrazami współczucia. Żegnam.

      Andrzej

      P.S. Ciekawe czy to wyjdzie na stronke, pewnie nie bo podobno
      nie mamy cenzury ;)
      • Gość: perorujący A Re: Łysiak zbawiciel IP: 195.94.207.* 30.10.03, 09:01
        Myslę,że swietnym przyczynkiem do tej dyskusji, która rozpoczęła
        sie dośc dawno, jest przedstawienie pod tytułem Komisja Śledcza.
        Wszystkim tym którzy mają jakiekolwiek wątpliwości co do
        trafności spostrzeżen, ocen i przewidywan pana Ł, polecam
        konfrontacje jego opinii o tym, "któremu nie jest wszystko jedno
        w roli przesłuchiwanego" i publicystyki Łysiaka.
        Zgadzam się,że przerażajacą rzeczą jest kiedy historia opisana
        przez Łysiaka staje sie ciałem, ale to nie jego wina.
        Niestety jest to tylko jeden z wielu przykładów.
    • Gość: Grzech Bezsilność chłopczyków IP: *.citynet.pl 09.11.03, 15:37
      Poniżej zamieściłem tekst Waldemara Łysiaka, jaki został
      napisany przez Niego w odpowiedzi na paszkwil Antoniego Pawlaka
      z Wygodnej. Tekst pochodzi z www.upr.lublin.pl z czytelni;
      pierwotnie zamieszczony w "Tygodniku Solidarność". Oto on:

      List otwarty do Adama Michnika

      Wielce czcigodny Panie Adamie!
      Życzliwie donoszę Panu co następuje: ja już od dawna żywiłem
      niejakie podejrzenia, iż Panów jest dwóch - Pan (wiadomo: heros -
      idol - guru, żywy pomnik prawości i junactwa) oraz ten
      paskudnik, co się podszywa pod Pańską szlachetną figurę od
      jakiegoś czasu. Wie Pan - to tak, jak z Szekspirem. Już prawie
      dwieście lat różni uczeni dowodzą, że "dzieł Szekspira" nie
      napisał Szekspir, tylko ktoś inny, więc Francuz Alfons Allais
      (tekściarz kabaretu "Czarny Kot") skomentował to
      następująco: "Dramaty Szekspira nie są w rzeczywistości dziełami
      Williama Szekspira, tylko pewnego tajemniczego osobnika, który
      całkiem przypadkowo nazywał się również William Szekspir".
      Wziąwszy pod uwagę, że Pan ciągle przebywa poza krajem,
      wojażując od stolicy do stolicy, by niezmordowanie odbierać
      nagrody, które za głoszenie tolerancji przyznają Panu wszystkie
      organizacje humanitarne i humanistyczne tego świata - jest
      rzeczą sui generis naturalną, iż w osieroconej Redakcji zalągł
      się Panu osobnik, który perfidnie gra Pańską rolę ku uciesze
      Pańskich wrogów. Podziwiam Pana, że Pan to znosi tak stoicko -
      jeno spiżowych mężów stać na taki hart ducha. Teraz zaś ad rem:

      Otóż donoszę Panu życzliwie, iż Pański wielce szacowny tudzież
      imponujący organ opublikował w dniu 6 grudnia kolejny
      pełnokolumnowy paszkwil pod moim adresem. To już piękna tradycja
      tegoż organu. Tym razem nazwano
      mnie "idiotą", "bałwanem", "średnim pisarzem" tudzież "Lepperem
      polskiej literatury i publicystyki", a moją twórczość określono
      jako "kompletne brednie (...), których skomplikowanie
      intelektualne nie jest wyższe niż poziom froterki". A wszystko
      to dlatego, że - jak twierdzą Pańscy podwładni, autorzy
      wzmiankowanego tekstu - pastwię się piórem nad Adamem
      Michnikiem. A przecież ja nie nad Panem się pastwiłem, czcigodny
      Mistrzu, ino nad szkodnikiem, nad tym drugim, co to Pan wie. Toż
      ja bym nigdy Pana nie posądzał, że Pan mógłby dać zgodę na
      wydrukowanie w Pańskim organie artykułu o tym, iż Powstańcy
      Warszawscy, żołnierze AK, programowo mordowali Żydów! Albo
      tekstu sugerującego, iż Zbigniew Herbert był tajnym
      współpracownikiem komunistycznej bezpieki - tekstu, w którym tak
      zmanipulowano wypowiedź Herlinga-Grudzińskiego, żeby ową
      sugestię uprawomocniała (co zresztą Herling później oprotestował
      z wściekłością). Albo tych licznych inwektyw pod adresem
      Herberta - że był "wampirem Hydem", "potworem Minotaurem",
      alkoholikiem, który w starczym obłąkaniu bredził
      antykomunistycznie jak najęty itp. To wszystko robota tego
      drugiego Michnika (który udaje Pana, kiedy Pan kolekcjonuje za
      granicą dyplomy, ordery i puchary) - samozwańca kierującego
      antytolerancyjnym gangiem robiącym Panu koło pióra wewnątrz
      organu (byłażby to "konspiracja Maleszków" i Maleszki koleżków,
      drogi Mistrzu??). Tak jak nie Pana, ino tego sobowtóra tyczyła
      publiczna wypowiedź Herberta: "Michnik jest manipulatorem. To
      jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny".

      Równie życzliwie donoszę Panu, iż we wspomnianym kolejnym
      paszkwilu wymierzonym we mnie zasugerowano jakobym był wariatem,
      który opowiada, że Anno Domini 1978 Kreml, z poduszczenia
      radzieckiej Akademii Wojskowej im. Suworowa, oprotestował
      formalnie (notą dyplomatyczną - jedyny taki przypadek w PRL-u)
      moją antyrosyjską książkę - vulgo: że to ani chybi ja sam
      wysmażyłem tę notę do polskiego MSZ-u, sam pisałem na ten temat
      teksty w prasie zachodniej i wygłaszałem relacje w Radiu Wolna
      Europa, sam skopałem wtedy Łysiaka na łamach centralnego organu
      KC PZPR, "Nowych Dróg" (podpisując tekst nazwiskiem: Andrzej
      Werblan) i sam wymierzyłem sobie karę w postaci zakazu druku
      książek Łysiaka (pismem na firmowym papierze Wydziału Kultury
      KC), zdejmując od ręki dwie własne książki z maszyn drukarskich.
      Aż dziw, że nie przytoczono innych moich publicznych zmyśleń -
      choćby tego, że zostałem wówczas w Moskwie aresztowany przez KGB
      i posiedziałem sobie na Łubiance. Koleżki Maleszki uznały widać,
      że starczy jeden klaps piętnujący Łysiakową konfabulację. I
      wytknąwszy mi tę konfabulację poradziły Łysiakowi "rozejrzeć się
      za jakimś kompetentnym lekarzem". Pan, Mistrzu, wie najlepiej
      jak to boli - toż Panu samemu Herling-Grudziński radził to samo
      ("Michnik winien pójść do dobrego psychiatry"), a Lech Dymarski
      sugerował, że jest Pan "paranoikiem". Cóż z tego, że obaj mieli
      na myśli nie Pana, lecz samozwańca - przecież co drugi
      polski "oszołom" nie rozróżnia Panów, ergo: myli obu Michników!
      I gdyby ktoś Pana nazwał "Kiszczakiem polskiego dziennikarstwa",
      czułby Pan to samo, co ja czuję, kiedy te Pańskie etatowce zwą
      mnie "Lepperem polskiej literatury i publicystyki", zaś fakt, że
      Pan się przyjaźni z generałem, a ja się nie przyjaźnię z
      wicemarszałkiem, nie ma tu nic do rzeczy, Mistrzu. Skaranie
      boskie! Musi ręka diabelska, pichcąca "spiskową teorię dziejów",
      no nie?

      One (te dywersanty robiące Panu koło pióra na łamach Pańskiego
      organu pod Pańską nieobecność) dla zmyłki zatytułowały
      wymierzony we mnie paszkwil: "Łysiak Zbawiciel". Jak zobaczyłem
      ten tytuł, to się ucieszyłem i pomyślałem sobie, że lepszego
      Mikołajkowego prezentu wymarzyć sobie człowiek by nie mógł (bo
      paszkwil ukazał się w Mikołajkowym dniu 6 grudnia), ale zaraz
      wrodzona skromność mi podszepnęła, żebym się nie nadymał
      zbytnio - w końcu to jednak lekka przesada. Całkiem jak w tym
      skeczu z przedwojennego kabaretu: stary i schorowany już
      marszałek Piłsudski jedzie powozem przez Warszawę mając
      zamknięty wzrok; towarzyszy mu Wieniawa, którego Piłsudski
      raptem pyta:

      - Gdzie jesteśmy?
      - Na Marszałkowskiej, Komendancie.
      Marszałek kiwa głową z aprobatą:
      - Uhmm, dobrze.
      Po pewnym czasie znowu pyta:
      - A teraz gdzie jesteśmy?
      - W Alei Marszałka Piłsudskiego, Komendancie.
      - Uhmm, dobrze.
      Za jakiś czas znowu:
      - A teraz gdzie?
      - Na Placu Zbawiciela, Komendancie.
      - Noo... - mruczy łagodnie marszałek - ... przesada!

      Też uważam, że tytułowanie mnie Zbawicielem to lekka przesada,
      ale sam tekst paszkwilu (pomijając drobiazgi, które wymieniłem)
      generalnie jest w porządku - wiadomo: to nobilituje, gdy one pod
      Pańską nieobecność flekują tak człowieka, a i towarzystwo ludzi
      analogicznie sflekowanych przez onych pierwszorzędne (Herbert e
      tutti quanti). Zatem, umiłowany Mistrzu, nie ma tego złego, co
      by na dobre nie wyszło. O czym, życząc dalszych owocnych lat
      dwuwładzy organowej, donosi
      Życzliwy
      WALDEMAR ŁYSIAK

      Koniec cytatu.
      Zamieścił: Grzegorz Hajduk


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka