Gość: raf
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
09.11.05, 22:07
Kolekcja XIXw. Obejrzałem sobie dokładnie Pana Tadeusza. Jakiś ciężki.
Otwieram, a tu ilustracje, to się chwali, brakowało mi tego w innych
książkach (choćby czarno białych rycin). Inny papier, gładki. W tym momencie
się już nie ucieszyłem. Wolałem poprzedni. Wtedy czuło się papier. Przeglądam
tekst, przypominam sobie słowa wieszcza, a mi to bardziej prozę przypomina bo
objaśnienia na pół strony. Oni to dla podstawówki robili? Przeglądam dalej i
czegoś mi brakuje... czerwonej wstążeczki, zakładki. Zaglądam do poprzednich
książek z kolekcji, tam jest, tu nie ma. Dlaczego? Jeszcze teraz się
zastanawiam. No nic. Równowaga w przyrodzie musi być, albo ilustracje, albo
zakładka. A za zakładkę wezmę sobie bilet tramwajowy który zawsze używam.
Oglądam dalej. Ściągam obwolutę. I co ja widzę?! NIC !!! Nawet na grzbiecie
nie napisali czyje to i co to za dzieło. No ładnie, jak mi się zniszczy
obwoluta to dzieci będą myśleć ze to na półce to jakiś pamiętnik lub notatnik
leży. Jednym słowem bubel. Zysk ponad wszystko. I tak się tylko zastanawiam
czy to jeszcze kolekcja?