Gość: Jaaa IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 06:44 Ale się cieszę! Ale się cieszę! :)))))))))))))))) czytelnia.onet.pl/0,1211731,wiadomosci.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nchyb Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 14.12.05, 07:35 Właśnie zobaczyliśmy i też się cieszymy. Mimo tego, z taką pewną nostalgią wspominamy Glebowa w roli Grigorija... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ucieszonatez Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 08:30 A kto z Was wie,ze w latach 70 w liceach organizowano konkurs na znajomośc Cichego Donu? Moja siostra zdobyla pierwszą nagrodę, ma do dziś ksiazke "Nastolatki nie lubia wierszy" z dedykacją "Za zdobycie pierwszego miejsca w konkursie na znajomosc powiesci Cichy Don Szolochowa ". Gdy ją odpytalam , okazało się,ze NIC po latach nie pamięta,NIC!! Znacie kogos kto w takim konkursie uczestniczyl? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaaa Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 08:54 Niestety, nie :)) Ale siostrze należą się gratulacje! Może Twoje odpytywanie skłoni ją do ponownego przeczytania książki? Bo przeczytać "Cichy Don" raz, to stanowczo za mało! :) Odpowiedz Link Zgłoś
zaba_pelagia Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 14.12.05, 10:07 super! ale ja bym chciała obejrzeć poprzednią ekranizację cudownie komunistyczną i propagandową ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 14.12.05, 12:05 ja też :-) A tak przy okazji, to ten Szołochow popełnił w końcu ten plagiat, czy nie popełnił? Odpowiedz Link Zgłoś
zaba_pelagia Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 14.12.05, 12:08 i co? zabierać mu pośmiertnie ordery Lenina i Nobla? przeciez i tak liczy się kolektyw! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 12:18 Lenina można mu zostawić, ale Nobla stanowczo należy mu odebrać! Pośmiertnie tak nie boli! :) Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 14.12.05, 12:40 A tak przy okazji, to ten Szołochow popełnił w końcu ten plagiat, czy nie > popełnił? A jakie to ma znaczenie dla literatury? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 12:54 Niepoważny jesteś? "A jakie to ma znaczenie dla literatury?" Ogromne! Postaw się na miejscu twórcy, któremu jakaś miernota zgarnęła genialne dzieło i opublikowała je pod swoim nazwiskiem! Chyba brak Ci wyobraźni, bezduszny Benie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 12:59 Spójrz w oczy temu człowiekowi i powtórz to swoje głupie pytanie! www.rulex.ru/01110922.htm !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ben-oni Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 14.12.05, 13:09 Dla mnie Iliadę mógłby napisać bezdomny Pipligorias z Koryntu. Co to zmienia? A co do Szołochowa... całe szczęście, że skorzystał z "Opowiadań znad Donu" jakiegoś półanalfabety i zrobił z tego arcydzieło. Bo, że to napisał on najlepiej świadczy styl drugiego tomu "Zaoranego ugoru". "Opowiadania znad Donu" znane byłyby tylko garstce historyków literatury, Michał napisał książkę, którą znają wszyscy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rosomak Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: 82.160.104.* 15.12.05, 09:42 Nie rozumię tylko Twojego podniecenia. Przecież i tak zobaczymy to jak świnia niebo. Ecie-pecie skończyły się, Dwa kaczory i Dworak zamówią "Zagubionych 2", potem "3", "4" itd, czyli to co sami łykają jak małpa kit.. Biały PoPapa co roku, "M jak ...", "Klan", "Plebanka" itd. Brak miejsca w ramówce! Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 15.12.05, 18:20 Ja nie widziałam, ale też się cieszę :-) Tamtego starszego serialu nie znam, niestety. A przy okazji zapytam: jakie macie polskie wydanie "Cichego Donu"? To znaczy z którego roku, które wydawnictwo wydało, kto jest autorem przekładu? Bo ja mam - tu się pochwalę :-) - wydanie z roku 1951 i to było juz czwarte polskie wydanie. Przyniosłam je do domu rok, a może dwa lata temu. W czasie świąt Bożego Narodzenia odwiedziłam moją bardzo bliską rodzinę i od niej wyłudziłam :-) Dwie grube księgi, tekst drukowany w dwóch kolumnach na jednej stronie, kartki bardzo grube, format jakiś dziwny coś pomiędzy A3 i A4. Obie księgi ilustrowane, rysunki bardzo realistycznie przedstawiają sceny i postaci. Są na tych rysunkach wszystkie dramatis personae: Aksinia, Grigorij, Natalia, Daria, Stiepan i inni. Niezbyt dużo jest tych rysunków, ale chciałabym wiedzieć kto jest ich autorem, niestety wydawnictwo (Czytelnik) nie podaje tego nazwiska. Podobnie nie sposób doszukać się nazwiska tłumacza na język polski. Takie widać były obyczaje wydawnicze w roku 1951. a. Odpowiedz Link Zgłoś
hajota Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 15.12.05, 18:47 ada08 napisała: > > A przy okazji zapytam: jakie macie polskie wydanie "Cichego Donu"? > To znaczy z którego roku, które wydawnictwo wydało, kto jest autorem przekładu? > Bo ja mam - tu się pochwalę :-) - wydanie z roku 1951 i to było juz czwarte > polskie wydanie. Przyniosłam je do domu rok, a może dwa lata temu. > W czasie świąt Bożego Narodzenia odwiedziłam moją bardzo bliską rodzinę i od > niej wyłudziłam :-) > > Dwie grube księgi, tekst drukowany w dwóch kolumnach na jednej stronie, > kartki bardzo grube, format jakiś dziwny coś pomiędzy A3 i A4. > Obie księgi ilustrowane, rysunki bardzo realistycznie przedstawiają sceny i > postaci. Są na tych rysunkach wszystkie dramatis personae: Aksinia, Grigorij, > Natalia, Daria, Stiepan i inni. Niezbyt dużo jest tych rysunków, ale chciałabym > > wiedzieć kto jest ich autorem, niestety wydawnictwo (Czytelnik) nie podaje > tego nazwiska. Podobnie nie sposób doszukać się nazwiska tłumacza na język > polski. Takie widać były obyczaje wydawnicze w roku 1951. > a. Niezupełnie. Nazwisk tłumaczy w tym akurat wypadku nie podano zapewne dlatego, że jednym z nich był Andrzej Stawar, który w owym okresie miał zakaz publikowania (czyli był tzw. zapis na jego nazwisko). W późniejszych wydaniach figurują już nazwiska obu tłumaczy - Stawara i Wacława Rogowicza. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? 15.12.05, 19:22 hajota napisała: > > Niezupełnie. Nazwisk tłumaczy w tym akurat wypadku nie podano zapewne dlatego, > że jednym z nich był Andrzej Stawar, który w owym okresie miał zakaz > publikowania (czyli był tzw. zapis na jego nazwisko). W późniejszych wydaniach > figurują już nazwiska obu tłumaczy - Stawara i Wacława Rogowicza. Dzięki, Hajoto, może powinnam była zadać pytanie wyszukiwarce, ale jakoś wolałam tu zapytać :-) Nie wiedziałam, że Stawar był jednym z tłumaczy, ten Stawar, którego zresztą słabo znam, a najbardziej z listu Hertza do Miłosza, listu z sierpnia 1961, w którym Hertz pisze o umieraniu Stawara w paryskim szpitalu. O Wacławie Rogowiczu, drugim tłumaczu nie wiem nic zupełnie, ale poszukam. Natomiast na nazwisko autora ilustracji, którego tu wspomniałam, też pewno był zapis, a może już go - autora - wtedy wcale nie było, bo nie żył i nikt nawet nie śmiał wymieniać jego nazwiska. a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: widzieliście? WIDZIELIŚCIE? IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.05, 21:35 Smutna była ta tułaczka i śmierć Andrzeja Stawara :( Odpowiedz Link Zgłoś
zielka Stawar 15.12.05, 23:45 no kochani, nie wiedzialam tez kto zacz, ten czlowiek, i poszperawszy, pozwole sobie wkleic cos ladnego i znalezionego (tak tak, jestem fanem Galczynskiego, na marginesie;-) Mowi Kira, ten poczatek o teatrze tez jest bardzo interesujacy: Często chodziliśmy do teatru. Ojca fascynowała magia teatru jako magia zespołowej pracy. Sam pracował jako pojedynczy człowiek, a to, że z dyskusji najpierw, z kłótni rodziło się jakieś spójne, nieraz niezwykłe dzieło, było to dla niego zawsze jakąś ogromną tajemnicą. W piątki rodzice bywali w filharmonii. I były w końcu wyjścia do przyjaciół. Do Karoliny i Stefanii Belinówny, do Julii Hartwig i Artura Międzyrzeckiego, do Mariana Toporowskiego. Gośćmi u nas byli oczywiście Salińscy, Słobodnikowie, a w okresie wigilijnym, samotny Adam Mauzberger. Częstym gościem był też Andrzej Stawar. Dziwadło. Bardzo mądry człowiek, człowiek, który wtedy był pozbawiony właściwie możliwości jakiegokolwiek zarobkowania. To tragiczna postać. Bowiem wtedy nawet jego przekłady Szołochowa nie mogły się ukazywać pod jego własnym nazwiskiem. On dziwaczał coraz bardziej, zamykał się w sobie, miał wrażenie, że jest cały czas obserwowany. Starał się uciekać przed tymi swoimi prześladowcami. Wreszcie wyjechał do Francji. Tam zaopiekował się nim Jerzy Giedroyc i tam umarł. Ale historia nie znosi takich zakończeń, bowiem trumna wróciła rzekomo z ciałem Andrzeja Stawara, wróciła do Polski i został, jako wielki marksistowki krytyk, pochowany z całym ceremoniałem w Alei Zasłużonych na wojskowych Powązkach. Tyle, że do Polski wróciła pusta trumna. Grób Andrzeja Stawara jest pod Paryżem. Prawie natychmiast po tym pogrzebie ukazały się jego dzieła wydane przez ?Kulturę? paryską. Zaczął się zupełnie obłąkany skandal, ale jakoś antypogrzebu nikt nie urządził. Nikt tej pustej trumny nie wykopał z tej Alei Zasłużonych. I teraz ilekroć jeżdżę na Zaduszki na ten właśnie cmentarz, gdzie mam swoje groby, to zawsze idę na pusty zupełnie i ciemny grób, symboliczny grób Andrzeja Stawara i tam zapalam parę świeczek. Stawar przed swoim wyjazdem do Paryża nosił w portfelu wiersz ojca dedykowany jemu i mnie. Kiedy przeczytałam wiersz Śpiąca dziewczynka poszłam z szaloną pretensją do ojca, bo nie rozumiałam, co mnie może łączyć ze starym Stawarem. Na co ojciec mi odpowiedział: ?Wiesz dlaczego was połączyłem w tej dedykacji? Bo oboje was kocham?. Kiedy Stawar wyjeżdżał zostawił ten rękopis Helenie Ładaszowej, od której ja go w końcu otrzymałam. Stawar był dziwnym człowiekiem, który mocno wpisał się w moje życie i miał na nie niewątpliwy wpływ. www.wsp.krakow.pl/konspekt/16/dom.html Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Stawar 16.12.05, 16:59 Z kolei Zygmunt Hertz pisze do Czesława Miłosza tak: " ... nasza ludowa ambasada milusia. Aby zmniejszyć koszty, posłali prochy Stawara w paczce. Paczka adresowana jest na Związek Literatów Polskich w Warszawie, a nadawcą jest Edward Janus (właśnie spalony, bo to prawdziwe nazwisko Stawara). Dowcip polegał na tym, że na wywóz prochów trzeba mieć zezwolenie i prawdopodobnie specjalne opakowanie, a że nasi chcą jak najtaniej, to zaadresowali jako przesyłkę". /Zygmunt Hertz "Listy do Czesława Miłosza 1952-1979") Gdyby ktoś nie pamiętał lub nie wiedział kim był Zygmunt Hertz to przypomnę, że był to jeden z założycieli i filarów paryskiej "Kultury" , a jego listy do Miłosza to perła tego gatunku :-) Wracając do Stawara: coś chyba się po drodze stało dziwnego z tą paczką zawierającą Jego prochy, skoro pochowano pusta trumnę. Co prawda prochy chyba nie w trumnie się grzebie ? a. PS Jaaa ..., nie masz pretensji, że w wątku O Szołochowie piszemy o Stawarze, prawda ? :-) a. PS Zielka, ja też bardzo jestem za Gałczem :-) a. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: Stawar IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 20:05 Pwenie, że nie mam. Swego czasu (z oczywistych względów) bardzo interesowałam się Jego osobą. Pozdrawiam wszystkich tak życzliwie Go tu wspominających :)) Odpowiedz Link Zgłoś