Dodaj do ulubionych

"Hełm grozy" Pielewina

27.01.06, 16:51
czyli drugi tom z serii Mity
juz kupiony, niestety czytany bedzie dopiero w nocy, bo niemaczasuniemaczasu
Obserwuj wątek
    • Gość: ropuch_Pelagiusz Re: "Hełm grozy" Pielewina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:15
      czekam niecierpliwie na opinie
      Penelopiada mnie zachwycila
      opis hełmu nieco przeraził - jakoś cyberpunk mi nie po drodze
    • braineater Re: "Hełm grozy" Pielewina 28.01.06, 14:32
      Zaczynaj waść, nerwów oszczędź, bo inaczej sam zacznę i popsuję Ci zabawę.
      Czzyta się to dwie godziny, więc nie ma, że nie zdążyłeś:)

      P:)
      • kubissimo Re: "Hełm grozy" Pielewina 28.01.06, 15:33
        chyba mowilem cos o spadku predkosci czytania, tak? :P

        a tak na serio to dopiero dochodze do siebie po wczorajszym wieczorze (znaczy
        byl dobry), czytanie bedzie pozniej

        wiec zaczynaj smialo :)
    • Gość: ropuch_Pelagiusz Re: "Hełm grozy" Pielewina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 16:49
      kurcze, dawajcie, chłopaki!
      • braineater Re: "Hełm grozy" Pielewina 28.01.06, 17:43
        kolega załozył sobie wątek, to ja nie będę śfiń i nie wejdę mu w proso:)
        ale na zachętę powiem, że w porównaniu z męczeniem Atwoodowej to to jest już o
        wiele lepsza zachęta do kupienia tej serii:)

        P:)
        • kubissimo Re: "Hełm grozy" Pielewina 28.01.06, 18:23
          męczenie Atwood?
          oj oj oj
          ktoś tu ma w zęby :P
    • zaba_pelagia Re: "Hełm grozy" Pielewina 29.01.06, 21:09
      chłopcy,
      przestańta sie krygować, co?
      skończylam HP, opłakałam kogo trzeba i jestem otwarta na nowe wyzwania
      a Atwood niezwykle mi apetyt zaostrzyła ;-)
      • braineater Re: "Hełm grozy" Pielewina 29.01.06, 22:21
        No dopra.
        Po pierwsze Pielewin, wie co jest aktualnie trendy i wie, jak to sprzedać.
        Trendy jest internet, i samiśmy żywymi dowodami na to, że się sprzedaje
        doskonale.
        Po drugie Pielewin nie jest Wiśniewskim, i wie, jak sprzedać internet
        ksiązkowcom, nie wzbudzając w nich uśmiechu politowania.
        Po trzecie - jest to jedna z tych nielicznych ksiązek, które o niebo lepiej,
        przynajmniej jak dla mnie, sprawdziłyby się jako e-book, niz jako papierzak.
        Teraz, co do szczegółów.
        Cały tekst jest zapisem czatu - i tu wychodzi ograniczenia papierzaka, ponieważ
        brak w nim czatowej symultaniczności. Dyskusja zapisana w Hełmie, dużo bardziej
        przypomina forumowe postowanie, z zachowana linearnością postów i repostów, ale
        Pielewin i bohaterowie usilnie nazywają tę formę dyskusji czatem. Byłby to
        błąd, gdyby nie było to zamierzone i w pełni kontrolowane przez Autora - w
        ksiązce umieszczono kilka dośc bezpośrednich aluzji do tego, że jest to czat
        monitorowany, kontrolowany, cenzurowany i że jakaś zewnętrzna siła panuje nad
        jego zapisem. Doskonale wychodzi to przy literówkach. W pewnym momencie
        bohaterowie zaczynają się dziwić, że nie robią literówek i naraz następuje
        ignerecnja z zenąwtrz i litewórkik sęi pojawiają, po to by chwilę później
        zniknąć. Nie zmienia to jednak mojego prywatnego odczucia, że brak ekrenu nieco
        psuje ogólny wydźwięk tego tekstu. Zedecydowanie jednak naturalniej wyglądałby
        jako np zarchiwizowany wątek na którymś z portali, choćby na miłościwie nam
        panującej Gazecie.
        Fabularnie jest to opowieśc o labiryncie, dośc mocno podbudowana zresztą
        postmoderną teoria kłącza i ładnie wokół tej teorii lawirującą - bo to naprawde
        jest wyzwanie, jak w dziele było nie było zamkniętym i linearnym jakim jest
        oprawiony w okładki tekst, oddać nieskończoną otwartość i nielinearność. Fabuła
        jest dośc pretekstoa - ot dostajemy kilka postaci, które odnajdują się (a
        przynajmniej tak nam to relacjonują one same)w jednakowych pomieszczeniach,
        wyposażonych w komputery i mocno ograniczone połaczenie z netem i próbują za
        pomoca dyskusji dojśc do tego gdzie są i po co. Szukaja także, odkrywszy iż net
        jest niczym innym, jak labiryntem Minotaura, oraz oczywiście Tezeusza. Na tych
        poszukiwaniach oparto całą fabułę, a że rzecz jak już napisałem jest z ducha
        postmodernistyczna bardzo mocno, to i poszukiwania prowadzą do spodziewanego
        nieoczekiwanego rozwiązania, znanego choćby z ksiązek Bartha, czy Mantissy
        Fowlesa (zresztą od skojarzeń z tą ksiązką, tylko na kilka głosów rozbitą
        strasznie się ciężko w trakcie lektury Hełmu uwolnić).
        No i co jeszcze? Nic chyba poza tym, że Pielewin poraz kolejny prezentuje w
        intrygujący sposób kilka prawd oczywistych, pokazuje naprawde ogromną
        zręcznośc w manipulowaniu samym formatem tekstu (w całym tekście występują
        tylko dwa emotikony, ale za to wygrywane są w sposób po prostu obłędny) i
        zapodaje przyzwoita lekturkę, na miły nienerwowy wieczór. Co prawda czasmi
        zdarza uderzac mu się w tony wielkiej filozofi i oryginalnych przemyśleń, ale w
        niczym nie psuje to przyjemności czytania, bo zarówno owa filozofia jak i
        przemyślenia zostały przez ostatnich kilka lat rozważań nad siecią przemielone,
        przetrawione i wyjaśnione wszystkim, których to interesowało, oraz zamienione w
        fastfoody typu Matrix.
        Generalnie bardzo przyjemna lekturka, z założenia raczej niezrozumiała dla
        środowisk pozaczatowoforumowych:)

        P:)

        A teraz na białym koniu nadciągnie Kubi i wyjaśni szanownemu Państwu, czemu jak
        zwykle czytaliśmy dwie rózne ksiązki:)
        • kubissimo Re: "Hełm grozy" Pielewina 29.01.06, 22:51
          ej no
          jako wielbiciel teorii spisku z zakonczenia tego wpisu wyciagam wniosek, ze
          najpierw sobie cos zalozyles, a potem odczytales Helm wedlug tego klucza, coby
          miec 1000 i 1 argumentow przemawiajacych ZA
          ;)
          • braineater Re: "Hełm grozy" Pielewina 29.01.06, 23:00
            A i owszem - założyłem sobie, że będzie mi sie podobało, tak jako podobały mi
            sie pozostałe Pielewiny (z wyjątkiem Życia Owadów, które mię się trochu
            ciongło:). Natomiast wszelakie postmodernistycznoMatrixowsieciowe odnośniki są
            po prostu wpisane w ten tekst, i całkiem naturalnie narzucają się jako jeden z
            pierwszych poziomów odczytania. Jak przeczytam to po raz dugi i trzeci, to może
            znajdą mi się jakieś inne wersję tego tekstu. Na razie obstaję przy swoim:).
            Przy czym nie mam najmniejszego zamiaru sie upierać, że moja wersja jest Samą
            Prawdą, Tylko Prawdą i Po Prostu Prawdą TM.

            P:)
        • zaba_pelagia Re: "Hełm grozy" Pielewina 29.01.06, 23:01
          znaczy, trza przeczytać trzecią książkę
          do środowiska czatowoforumowego sie zaliczam, wiec moze jakos uradzę
          • sutekh1 Re: "Hełm grozy" Pielewina 30.01.06, 12:39
            to ciekawy temat - pielewin: jego "generation "p" to wg mnie jakiś gniot do
            ciężkiego wdychania, ale "mały palec buddy" kupiony za 4, 90 w empi cos niecoś
            mówi i to mówi nie w sposób nachalnie anty- (konsumpcyjny/ - fastfoodowy)...

            nie zgodziłbym sie z tym , jeśli taka była wypowiedź, że Matrix jest fast-
            foodem, w przemyślny sposób pokazuje ściankę między światami i spisek innej
            władzy wobec poddanych nieświadomych tego...
        • kubissimo Re: "Hełm grozy" Pielewina 03.02.06, 15:48
          ksiazka byla ta sama, tylko czytacze rozni i roznie odbieraja, a potem tworza
          sobie wlasne labirynty :)
          ja dla odmiany mialem skojarzenia z proza Calvino, zwlaszcza z "Zamkiem
          krzyzujacych sie losow" oraz z.. "Sandmanem" - tam ogrod Losu to taki zbior
          roznych labiryntow i kazdy dostaje/tworzy taki, na jaki zasluguje :)

          generalnie ksiazka dobra (chociaz wielkim fanem Pielewina nie bylem i chyba nie
          bede), ale jednak wole Penelopiade :)
    • ydorius Re: "Hełm grozy" Pielewina 05.02.06, 19:59

      A jak dla mnie to takie niereality show. I z kolei bardzo silnie kojarzyło mi
      się z filmem Cube, z tym, że nie szatkują tam (w hełmie znaczy) ludzi na kostkę,
      tylko w sumie zostawiają w spokoju. Miałem też nieodparte wrażenie, że wbrew
      zamierzeniom autora, wszystko dzieje się w rzeczywistości jak najbardziej
      czterowymiarowej* (a nie, na bogów, fraktalnej!).
      I nie zgadzam się z brainem, że lepiej wyglądałoby w postaci czatu, gdyż
      kilkakrotnie sami bohaterowie się sobie dziwią, że tak im ładnie wychodzi to
      pisanie. To czat moderowany i to moderator dopuszcza informacje, które pojawiają
      się na ekranie. Tak naprawdę (o ile jest tam jakaś prawda) każdy z bohaterów (o
      ile założymy, że w ogóle istnieją) mógłby przez cały czas być związany i
      zakneblowany i bezsilnie gapić się w monitor.

      No i chyba tyle. W sumie polecam, tylko nie wolno dać się zwariować :-)

      m,
      .y.

      * co oczywiście nie oznacza jeszcze rzeczywistości 'fizycznej': dotykalnej,
      smakowalnej ect.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      wypielęgnowany harmider w duszy
      • kubissimo Re: "Hełm grozy" Pielewina 05.02.06, 23:10
        a propos wariowania to podoba mi sie poczatek:
        "Zbuduje labirynt, żeby się zgubić z tym, kto zechce mnie znaleźć"
        w zestawieniu z ostatnim zdanim:
        "Z tobą."

        mozna sie poczuc osobiscie wyrolowanym przez Pielewina :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka