Dodaj do ulubionych

Josif Brodski

28.01.06, 18:46
.... dziś mija dziesiąta rocznica Jego śmierci.
....

Nowe stance do Augusty

1.
We wtorek zaczyna się wrzesień.
Deszcz całą noc.
Ptaki z pól zniknęły. Taką moc,
samotny, czuję w sobie, że się
ani za nimi nawet spojrzę.
W ruinie pustki nieba.
Ześcibia deszcz przestworze.
Mnie ciepłych krajów nie potrzeba.

2.
Ja tutaj, pogrzebany żywcem,
o zmroku błądzę zgrzebnym rżyskiem.
Coraz to ziemię bucior mój rozedrze
(czwartek już hula na mym grobie),
ale obcięte źdźbła się pną w powietrze
prawie nie czując bólu w sobie.
Gałęzie wierzby,
spod straży prątkę różowawą
wydarłszy, bagno pod skorupą mierzwy
dźgają mamrocząc, zanurzają
w bajorze gniazdo dzierżby.

(...)

/przeł. Adam Pomorski/

Obserwuj wątek
    • Gość: itek Re: Josif Brodski IP: *.internet.v.pl 28.01.06, 19:13
      W kawiarni

      Pod rozłożystym wiązem, z jego cichym szelestem
      kafejka zmienia się w Nigdzie, w nieokreślone miejsce,.
      Tak dział akażde drzewo- wiąz, olcha, innych wiele,
      zatem nas niewątpliwie przeżyje wieczna zieleń.

      Ja- jeden z żywych obrazów, po prostu Nikt, wszechczłowiek,
      dzieło podeschniętego zapewne pedzla, bowiem
      czas to malarz i chyba chcąc rzecz wykonać prędzej,
      z braku lepszej palety, w zyciu maczał ów pedzel, -

      siedzę, myślę szeleszcząc jakąś gazetą zmiętą,
      z jakiego to pleneru zostało zaczerpnięte,
      czyją anonimowość, formę niebytu, spokój,
      obydwaj powtarzamy- wiąz i ja w letnim mroku.

      1988 J.B. (tł.Katarzyna Krzyżewska)
    • totylkopozory Re: Josif Brodski 28.01.06, 19:50
      W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
      jesz posiłek, sadzasz tyłek
      na kanapie, łykasz wino -
      ludzie giną.


      W miastach o dziwacznych nazwach
      grad ołowiu, grzmot żelaza:
      nieświadomi, co ich winą,
      ludzie giną.


      W wioskach, których nie wyśledzi
      wzrok - bez krzyku, bez spowiedzi,
      bez żegnania się z rodziną
      ludzie giną.


      Ludzie giną, gdy do urny
      wrzucasz głos na nowych durni
      z ich nie nową już doktryną
      "Nie tu giną".


      W stronach zbyt dalekich, by nas
      przejąć mógł czyjś bólu grymas,
      gdzie strach lecieć cherubinom -
      ludzie giną.


      Wbrew posągom i muzeom -
      jako opał służy dziejom
      przez stulecia po Kainie
      ten, kto ginie.


      W chwili, kiedy mecz oglądasz,
      czytasz, co wykazał sondaż,
      bawisz dziecko śmieszną miną -
      ludzie giną.


      Czas dzielący ludzkie byty
      na zabójców i zabitych,
      zemści się w rubryce szerszej:
      tak, w tej pierwszej.
    • braineater Re: Josif Brodski 28.01.06, 20:04
      Pieśń na powitanie

      Oto twój tato z mamą. Rodzina.
      Krew z krwi, kość z kości. Nie twoja wina.
      Co, smętna mina?

      Oto masz jadło, oto napoje.
      Oto refleksje i niepokoje.
      Wszystko to - twoje.

      Oto twój rejestr. Nic w tym rejestrze
      Na razie nie ma, prócz: "No, jest wreszcie".
      Bierz go i ciesz się.
      *
      Oto zarobki, oto koszt życia.
      Znikoma między nimi róznica.
      W tym tajemnica.

      Oto ul, w którym rój pięciu (ponad)
      Miliardów żywych tak jak ty monad
      Ma swój pensjonat.

      Oto jest książka telefoniczna.
      Tajny cel demokracji to liczba.
      Prymat w niej kicz ma.
      *
      Oto ślub (najpierw)i rozwód (potem):
      Jedyna w świecie rzecz stała to ten
      szyk. Inne - potęp.

      Oto żyletka, oto twój przegub.
      Uderz terrorem w pierwszego z brzegu:
      Siebie samego.

      Oto w lusterku blask dentystyczny.
      Oto sny twoje o ośmiornicy.
      Dlaczego krzyczysz?
      *
      Oto masz ekran telewizora.
      Przed chwilą twój kandydat w wyborach
      Przegrał, nieborak.

      Oto weranda. Czytaj tygodnik,
      Patrz, jak twój jamnik, bezczelny szkodnik,
      obsrywa chodnik.

      Oto herbatka, w której zapłonął
      Odblask żarówki łzą zasuszoną.
      To - nieskończoność.
      *
      Oto pigułki w fiolce. Migrena.
      Po wywołaniu kliszy rentgena.
      Następna scena:

      Cmentarz, trawniki jego zadbane.
      Przejedź się jeszcze raz karawanem,
      Nim zabrzmi "amen".

      Oto testament i spadkobiercy.
      Oto świat, żywszy i przestronniejszy
      Po twojej śmierci.
      *
      A oto gwiazdy. Lśnią z dawną siłą,
      Jak gdyby ciebie nigdy nie było.
      Może tak było?

      Oto pośmiertny byt, w którym nie ma
      Ni śladu ciebie. Twego istnienia
      Brak w tych przestrzeniach.

      Witaj w ich mroku, gdzie gaśnie tchnienie,
      Gdzie zastępuje jasne zbawienie
      Saturna wieniec.
    • perli dziesiąta 29.01.06, 09:24
      sikorka szybko stycznie strąca.
    • ada08 Re: Josif Brodski 29.01.06, 15:00
      Przy okazji zapytam:

      ostatnio wyszedł tom esejów JB, tylko o tym tomie troche słyszałam, ale nie
      wiem, czy są tam eseje, które do tej pory nie wyszły w polskim przekładzie?
      Czy tylko juz te po polsku publikowane?
      Mam w domu trochę esejów JB np. "Pochwałę nudy".
      Mam "Rozmowy z Josifem Brodskim",
      Mam specjalny numer LnŚ oraz kilka roczników "Zeszytów literackich", a w nich
      między innymi "Śpiew wahadła".
      Mam "Znak wodny".

      Czy ktoś z Was ma już ten ostatnio wydany w Polsce tom? I czy tam są rzeczy
      do tej pory u nas nie publikowane?
      a.

      • Gość: itek Re: Josif Brodski IP: *.internet.v.pl 29.01.06, 15:07
        Sa 2 noew (krotkie) eseje (11 byl publokowany w sobotnioniedzielnej
        Rzeczpospolitek sprzed tygodnia). Reszta to powtorka ze Spiewu wachadla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka