Dodaj do ulubionych

Ono, które mnie zmienilo

IP: *.rcb.vectranet.pl / 82.160.7.* 25.02.06, 15:40
Kto z was czytal książkę Doroty Terakowskiej pt:"Ono"?Ja jestem wlasnie
wtrakcie czytania i uwazam ze powiesc jest swietna. Postac i postawa Ewy jest
dla mnie niezwykle intrygujacym i pouczajacym przypadkiem. Takze jej rodzina,
stłamszona przez wszechobecną żądzę pieniądza i władzy zapoina o rzeczy
podstwowej jaka jest milosc.Wspaniala opowiesc ktora polecilabym kazdemu.:)
Czekam na wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • wqrwiony Re: Ono, które mnie zmienilo 25.02.06, 15:48
      dobrze, że faceci nie zachodzą w ciążę bo dzieciak klął by ja szewc gdybym ja z
      nim gadał
      • Gość: Isaba Re: Ono, które mnie zmienilo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 16:10
        hi hi:) ale i tak wiele klnie mając 2 latka mowi kulwa:P
        Własnie bo mama i nawet tata czy ciocie mowiac nie specjlanie do niego klną!
        Nie trzeba w ciazy mowic, by dziecko klęło.

        Co do ksiazki nie czytałam, ale Terakowska chciała ukazac, ze dziecko z gwałtu
        to takie samo dziecko jak inne. TEz czuje. Ale tylko dlatego, ze z gwałtu na co
        nie miało pwlywu ono samo, zostaje usuniete...
        Terakowska umiała obsmiac kobiety np ze w upale 35 stopni gotuja obiad jak
        niewolnice. To w jendnym z felietonow było. Zatem ujeła sprawe poczec z innej
        strony i jets Ono. Kazdy pisarz stara sie czyms zaistniec na dluzej. I
        Terakowskiej sie udało, co nie zmienia faktu, ze np bedac w ciazy np w wyniku
        gwałtu nie usunełaby jej. Pisarz opisuje swiat, tworzyz go, ale swoje ja
        zachowuje.
        • totalna_apokalipsa Re: Ono, które mnie zmienilo 25.02.06, 16:13
          Nie wie, czy by nie usuneła, bo nie zgwałcił jej nikt.
          • Gość: Isaba Re: Ono, które mnie zmienilo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.06, 16:19
            No własnie mówię. Ni była w takiej sytuacji. Ale jako pisarka szukała tematu,
            który można inaczje ukazać. Niekoniecznie tak jakby ona zrobiła. Innymi słowy
            szukała swego "miejsca" w literaturzwe. Są pisrze co swego stanowiska trzymają
            się dzielnie - są przeciw to i dokońca. A Terakowska była i za kobietami i
            przeciw itd.
    • meteorah Re: Ono, które mnie zmienilo 25.02.06, 18:15
      Rosemary17 -
      • Gość: Rosemary17 Re: Ono, które mnie zmienilo IP: *.rcb.vectranet.pl / 82.160.7.* 25.02.06, 20:04
        Meteorah- jestem na 315 stronie,mysle ze dzis ja skoncze,wiec jutro czekam
        niecierpliwie na twoj komentarz. Jak narazie nie moge zrozumiec postawy
        Andrzeja,bo kryje sie za tym jakas tajemnica...Wracam do lektury:)
    • bdx65 nie lubię 25.02.06, 19:39
      tej książki, ale zakończenie - owszem - zaskakujące...
    • iwka_j Re: Ono, które mnie zmienilo 25.02.06, 20:00
      To moja ulubiona powiesc Terakowskiej. Swietnie opisuje tak zwana "normalna"
      rodzine rownoczesnie pokazujac jak bardzo jest okaleczona i chora.
      Dla mnie jest to ksiazka bardzo prawdziwa i realna. Szczerze mowiac bardzo
      wiele znalazlam w niej pokrewienstwa z wlasna rzeczewistoscia i codziennoscia.
      Ksiazka jest z jednej strony bardzo smutna i przygnebiajaca, a z drugiej jakas
      taka tryskajaca pozytywna energia, np. opisy rozwoju dziecka w lonie matki i
      milosc ewy do nienarodzinego dziecka, jej opieka nad nim.

      Ta ksiazka jakby poglebila i wzmocnila moje marzenie bycia w ciazy. I zdradze
      Wam, ze w trakcie tej lekrury wlasnie bylam w ciazy, nie wiedzac o tym
      jeszcze...:-)))) Moja Natusia skonczyla juz 2 latka i cztery miesiace:-))))
      Moze dlatego tak ksiazka kojarzy mi sie z czyms pozytywnym...
    • bez_senna Re: Ono, które mnie zmienilo 26.02.06, 14:18
      Nie do końca prawdziwie, bo w realnym życiu, w przypadku takiej ciąży nigdy nie
      znajdzie się nagle krewna, która zechce wyłożyć sporą sumę pieniędzy, nigdy
      dziewczyna cudownie nie dojrzeje na trzy-cztery pod wpływem ciąży, nie będzie
      spotykała na swojej drodze mądrych ludzi, którzy wskażą jej drogę (łącznie z, o
      ironio, płodem), nie pojawi się wygodna perspektywa małżeństwa i przyszłości,
      nie będą ze wszystkich stron wprost tryskać świetne finansowe możliwości
      ułożenia sobie życia, a ojciec dziecka (nb gwałciciel) nie okaże się jakimś
      biednym, uwiedzionym wrażliwcem, który zechce się "poświęcić".
      No i dziwacznie przedstawiono gwałt: mam wrażenie sugerowania, jakoby
      dziewczyna sama tego chciała, sama gwałciciela uwiodła; a potem nagle otrzepuje
      się, zapomina o sprawie, nawet chce jeszcze widzieć twarz gwałciciela - jakby
      chodziło o przeciętny stosunek.
      Naprawdę coś tu nie gra i mam tylko nadzieję, że pisarka nie zrobiła tego
      świadomie.
      Reszta realiów (model rodziny, życie na prowincji, szarość, brak perspektyw
      itd.) faktycznie odmalowano w miarę wiarygodnie, niemniej główny watęk zgrzyta.
      • Gość: czytelnik Re: Ono, które mnie zmienilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 00:13
        nic nie zgrzyta bo wszystko co dzieje sie od momentu gwaltu dzieje sie w
        wyobrazni dziewczyny. dlatego autorka na koncu dopisje jeden rozdzial i zostawia
        czytelnikowi wybor.
        • bez_senna Re: Ono, które mnie zmienilo 28.02.06, 20:10
          Hm, to zależy od interpretacji. Nie przeczę, że ta jest wiarygodna. Ale czy to
          pewniak?
          W sensie społecznym ta książka nadal pozostaje trochę antykobieca, bo ten
          ciężar winy za gwałt jest jakby nałożony na dziewczynę, poza tym odmalowano
          taki obrazek, że kobiety usuwają cięże tak, jakby chodziło o wyrwanie zęba.
          Czyli takie jakby ukoronowanie wszystkich stereotypów na ten temat.

          Chociaż ja przyznam, że książka mi się podobała :). Czytałam ją kilkakrotnie,
          czytałam inne powieści Terakowskiej, zdaję sobie sprawę z tego, że była to
          przede wszystkim autorka książek dla dzieci i ta baśniowość tam musi być. No i
          to ciekawy bodziec do dyskusji o aborcji w kontekście innym niż polityczny.
    • Gość: Izia Re: Ono, które mnie zmienilo IP: .2:* / *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 18:32
      Ja czytałam... Tak, to bardzo poruszająca książka...
      • Gość: Aga Re: Ono, które mnie zmienilo IP: *.budimex.com.pl 28.02.06, 19:39
        To taki typ ksiazki, ktora pamietasz gora pare miesiecy, a pozniej pustka....
    • meteorah Re: Ono, które mnie zmienilo 28.02.06, 22:44
      Zgadzam sie z iwka_j - czytając "Ono" widziałam te obrazy z życia polskiej
      rodziny, sytauacja socjlogiczna wiernie odzwierciedlona, świetne szczegóły -
      tak, to jest to.
      Jedyne, co mi w tej książce nie zgrzyta to zakończenie. Szczerze pisząc -
      fatalnie wpłynęło na mój odbiór książki. Przekreśliło dla mnie jej sens.
      Być może odebrałam to tak osobiście, bo sama mam dziecko, i również zjawiło się
      niespodziewanie, (choć dziecko poczęte z miłości, nie w wyniku gwałtu...)więc
      tej miłości do nowego zycia także musiałam się uczyć...dlatego zakończenie
      dosłownie ścięło mi lodem krew w żyłach.
      Skoro nauczyła sie Je kochać, dlaczego tak zrobiła??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka