Dodaj do ulubionych

Felietony Masłowskiej w "Przekroju"....

IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 19.01.03, 12:02
...byc może jestem zwykłą mieszczką z pretensjami ale ja tej małej nie
rozumiem. O ile w w"Wojnie..", to to przynajmniej widomo o co chodzi i "co
autor miał na myśli" o tyle feleitony Masłowskiej w "Przekroju" są na
żenującycm poziomie.
Po pierwasze :nudzą bo nie wiadomo o co w nich chodzi ( to po drugie). Ja
takie teksty pisałam do pamietniczka na przełomie podstawówki i liceum
stosując zreszta taka samą metodę co nasza laureatka : "własna wodę tak
zamącic, żeby sie innym głębszą wydawała".
I po raz kolejny widac tu kolosalny rozdźwięk: krytyka pieje , a
mieszczaństwo (czyli my) gorszy sie i psy wiesza. ale co ja na to poradzę?
Obserwuj wątek
    • Gość: Nu! Dowód na... IP: *.bmj.net.pl 19.01.03, 15:17
      W Dużym Formacie GW jest felieton Tadeusza Nyczka, w rubryce LEKTURY OBOWIĄZKOWE...
      I dawno nie czytałem tak entuzjastyczej wypowiedzi o nowej książce polskiego autora i samym autorze .
      Pisze on między innymi:

      "I pisuje do "Przekroju" cotygodniowe dzienniko-felietony, w których nie ma śladu dresiarstwa i czego tam jeszcze, co przypisano Masłowskiej jako piewczyni rzekomo własnego środowiska naturalnego. Dopiero porównując jezyk " Wojny polsko-ruskiej..." i felietonów "przekrojowych", widać, że to właśnie język jest światem jej prozy, a nie świat dresiarza Silnego. I że tym fantastycznie podatnym na różne wewnętrzne gry i zabawy, miejscami poetycko natchnionym, miejscami ironicznym językiem Masłowska kombinuje jak zawodowiec, w dodatku jakżeż od Bozi utalentowany. Jeżeli cudowne dziecko wytrzyma swój sukces, a dziwnie wierzę, że wytrzyma, to drżyjcie, salonowi pisarze nylonowej literatury. Bo to nie będzie autorka przypisana do biurka czy dobrego tonu. Ani, jeszcze bardziej, skandalistka jednego tematu. Ona ma taki słuch i na styl, i na Polskę, ze jeszcze wam spodnie opadną. Prosze próbka: "I oblałam - ona mówi, waląc głową w biórko - z religii oblałam. (...) Zapytała mnie ta kobieta, czy Bóg jest. To ja całkiem zgłupiałam z nerwów, w końcu strzelałam, że odpowiedź A, że jest. Ale ona była na mnie tak cięta, (...) że i tak mnie oblała, powiedziała wobec komisji, że niby że zrzynałam, że niby tego nie wiedziałam, tylko zrzynałam od kogoś. I oblała mnie.". No to ja bardzo przepraszam, ja jeszcze czegos takiego nie czytałem."


      Wcześniej pisze Nyczek:
      "Dosyć długo żyję, ale od dawna nie pamiętam błyskotliwszego debiutu. Przynajmniej w prozie. W poezji może Wojaczek miał takie wejście, ale środowiskowy sukces kilku wierszy ani się nie umywa do powszechnego poruszenia na skalę kilkudziesięciu tysięcy sprzedanych egzemplarzy powieści w ciągu pół roku."

      Ale najlepszy jest tytuł tego felietonu:
      "Odpowiedź A"

      Bo wynika (tak to rozumiem) że "Bóg istnieje", czyli D. Masłowska jest dowodem na istnienie pana B. (hihih)

      I to się pokrywa z tym, co pisali Świetlicki i Pilch, że D.M. to zjawisko nadnaturalne i zdecydowanie optymistyczne (dziwnie) dla starych koni takich jak oni.

      Pozdro



      • Gość: ryża małpa Re: Dowód na... IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 20.01.03, 10:45
        Tak ,tylko to jest w większości o książce a nie o felietonach. I to że ktoś
        tam coś tam napisał nie znaczy, że to jest dobre i mam mi sie podobać.
        I jeszcze myślę, że na Masłowska lecą starsi panowie, którzy nie znaja
        dresów "z własnego podwórka" więc temat im sie może egzotyczny wydaje.
    • ada08 Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... 19.01.03, 17:04
      Ja słyszałam wypowiedź Nyczka w programie radiowym (program 2 PR, jakieś
      dwa tygodnie temu).

      Opowiadał tam o tym, że Masłowska do niego prywatnie pisuje , i że w
      jednym z @ napisała , że jest przerażona tym, co sie wokół niej dzieje
      w związku z jej powieściowym debiutem. I jeszcze jakieś kawałki streszczal.

      Ja tak tego słuchałam i myślałam: '' - Masłowska , nie pisuj więcej
      do tego faceta, bo on potem przychodzi do radia, zdradza tajemnice twojej
      prywatnej korespondencji, a następnie idzie do kasy''

      Felietonów Masłowskiej w ''Przekroju'' nie czytałam, ale coś mi się
      wydaje, że za dużo starych koni robi na tej dziewczynie kasę. I że ona jakoś
      sie,
      kurde, w tym wszystkim pogubiła. No po co jej ten ''Przekrój'' ? Nie ma
      z czego żyć, czy co ?

      Szkoda, bo dobrze jej życzę.

      a.
      • Gość: Nu! Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.bmj.net.pl 19.01.03, 22:01
        Nikt chyba nie jest w stanie "tak naprawdę" [tfu!] postawić się w jej sytuacji. Jest z tym całkowicie sama i żadna rada nie jest dla niej w sposób oczywisty "dobra". Nie ma przecież wzoru bycia pisarzem, literatem - to kwestia bardzo indywidualna. Co to znaczy, być dobrym pisarzem? Zrobić jakąś pisarską "karierę"... rozwijać się twórczo? Napisać jedną, dwie, trzy, cztery dobre ksiązki?? Setki felietonów? Kryterium ilościowe przeciez ma względne znaczenie (chociaz się liczy).

        Oczywiście, jeżeli ktoś chce robić karierę literata komercyjnego to inna sprawa - liczy sie wydajność, wyrównany poziom... no i zdolność zarobkowania. Tu kryteria istnieją.
      • Gość: mat Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 22:02
        Felietony Maslowskiej są niestrawne. Dla "Przekroju" ważne jest jej nazwisko -
        to sie nazywa marketing. Zastanawiam sie dlaczego Pilch swojej pupilce nie
        oddal miejsca w Polityce. Moze dlatego, ze Baczyński ma wiecej zdrowego
        rozsadku niż Najsztub...
    • Gość: mimik Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.itpp.pl 20.01.03, 11:13
      Felietony w Przekroju są słabe i to z kilku powodów.
      1. autorka jest młoda dziewczyna, która z tej racji niewiele ma do powiedzienia
      mówiąc banalnie o życiu. To co zaobserwowała opisała w powieści, dobrej zrezstą
      i przeczytanej przeze mnie ze smakiem. Pisanie co tydzień felietonu w domyśle
      znaleźienie co tydzień czegoś oryginalengo zabawnego do opisania, albo opisanie
      czegoś oczywistego w sposob nieszablonowy jest zadaniem trudnym. Ona temu nie
      podoluje. Jej felietony brzmią jak ktoś napisal jak notatki do pamiętnika,
      wolny strumień świadomości jeszcze nie uporzadkowany.
      2. Wbrew temu co pisze Tadeusz Nyczek nie wyszła poza konwencję pisania i w
      istocie stosuje te same chwyty literackie, czerpiąc pelną garścia z już
      przepracowanych w powiesci wzorcow. To jest ten sam język, rwany rytm, to samo
      nagromadzenie detali, te same odniesienia do śmieci plastiku itp. Nyczek broni
      ja przed absurdalnym dla mnie zarzutem,że ona pisze jak dresiarze. Nie
      Język "wojny" to żaden jeżyk dresiarstwa to język literacki znakomicie
      wystylizowany i podkreślam dobry. Zarzut, że ona pisze jak dresiarz jest
      zarzutem chybiony to tak jakby Llosie powiedzieć że pisze jak Llosa.
      Felietony natomiast i to jest zarzut sa przetrawianiem powieści i nie wnoszą
      nic świeżego albo nowego.
      na marginesie smiac mi się chce z wynurzeń T. Nyczka o tym, że dostaje mejle od
      autorki. To dziecinne, a w jego wieku niestety infantylne.
      Nie dziwię się natomiast, że drukuje felietony. W istocie chodzi o nazwisko i
      to jest dobry sposób, felietony masłowskiej, by ustawić profil pisma i dac
      czytelnikom pomysł o czym ono jest.

      • Gość: kubu Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 20.01.03, 11:51
        aha
        w takim razie chodzi o to, ze PRZEKROJ jest o niczym tak jak jej felietony?

        :-/
        • quba Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... 15.04.03, 09:07
          Gość portalu: kubu napisał(a):

          > aha
          > w takim razie chodzi o to, ze PRZEKROJ jest o niczym tak jak jej felietony?
          >
          > :-/



          no tak - od czasu zmiany adresu z Krakowa na Warszawę - Przekrój jest nie tulko
          o niczym, ale - do niczego !
    • agrafek Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... 20.01.03, 12:06
      Wyjdzie na to, że jestem krakowskim szowinistą, ale co tam. Jak dla mnie - Jaka
      gazeta (po przeprowadzce), takie felietony.
    • Gość: mimik Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.stacje.agora.pl 20.01.03, 13:20
      kubu - nie rezonuj bez potrzeby. Nawet jeśli sprawia ci przyjemnośc
      nadinterpretowywanie.
    • Gość: ryża małpa Hau hau hau hau IP: *.lublin.mm.pl 13.04.03, 11:16
      Odszczekuję moja wypowied x z samej góry. Przyznam sie , że od kilku tygodnie
      felietony masłowskiej czytam bbez bólu i jakby nawet z przyjemnościa i
      zrozumieniem. Albo wiosna mi się rzuciła na głowę albo Masłowska zrezygnowała z
      dotychczasowej formy wodolejstwa ( prawie wcale), coraz rzadziej znajduje też
      kwiatki typu "poszliśmy z kumplami na piwo ( kumple : Dunin i Świetlicki) i
      było zajebiście...coraz więcej widze w tym treści.Widzę rozwój .
      • Gość: pimpuś Re: Hau hau hau hau IP: *.crowley.pl 13.04.03, 12:15
        ale dno w wykonaniu tej pani dnem pozostanie
        i tylko Świetlicki przewracając się z boku na bok
        gdy chęci seksu dostanie
        krzyknie do niej bierz pióro i pisz kochanie
        a na pewno kumple moi zapewnią tego wydanie
        dasz Pilchowi, Duninowi
        ja się nie martwię
        wszystko w famili zostanie
        tylko fekalia nowe
        i poranne żyganie
        takie są Masłowskiej
        (bo wchodzą w nią jak w masło)
        powieści i całe pisanie

        To komentarz poetycki. Co do Nycza i innych (krytyków i artystów), nikt nie
        przyna się co myśli naprawdę, bo ryzyko linczu przez towarzystwo wzajemnej
        adoracji jest zbyt duże.
    • Gość: maya Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.acn.pl 13.04.03, 13:23
      a ja jeszcze nie widziałam dobrego felietonisty przed 30-stką, a może nawet 40-
      stką. Nawet jeśli Masłowska w felietonach strawniejsza ostatnio, to za mało się
      nażyła żeby się tą formą posługiwać. Za mało ma kontekstów poza osobistym
      doswiadczeniem. Ale chętnie poczytam za 20 lat (tak poza tym myślę, że Pilch
      and Company mają wiele racji, tylko niepotrzebnie zrobił się z nich chór
      starców i za często pieje, robiąc Masłowskiej obciach)
      • Gość: ryża małpa Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.lublin.mm.pl 13.04.03, 13:58
        No własnie, psy sie wiesza na masłowskiej i jak zauwazyłam to zaley od wieku -
        młodym ludziom sie nie podoba, starszym jak najbardziej - nie wiem czy jet to
        reguła ale tak zauwazyłam i w zasadzie zaczyna mi być szkodz dziewczyny...jest
        dla mnie mało strawna ale na pewno nie powim że to kiła i że jest zła.
    • roody102 Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... 13.04.03, 14:03
      Te felietony to maja wzloty i upadki. Byl taki moment, ze byly dla mnie clakiem
      niestrawne. W przeciwienstwie do ksiazki, ktora mi sie bardzo podobala. Ale
      ostatnie, te o imprezach w Wwie, o chorobie, o wiosnie - bardzo mi sie
      podobaly. Ja kupuje ta poetyke zupelnie.
      • Gość: szatanista Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.03, 03:21
        ksiaka podobala mi sie tak sobie..ale wlasciwie moze byc..
        felietony troche nudne...ale sa czasem fajne sformulowania..

        za to ZAWSZE Z PRZYJEMNOSCIA czytam i slucham wywiadow z Maslowska.

        Jest to jedyna osoba w Polsce ktora potrafi ciekawie mowic z glowy...
    • Gość: fanta9 Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 11:56
      Masłowska...sorrry, jej żenujące felietony są po prostu odpowiedzia Przekroju
      na jej absolutnie niezasłuzoną popularność. Bywa tak, że trafi sie kurze na pół
      slepej ziarno i każdy może mieć swoje 15 minut w blasku fleszy. Język
      Masłowskiej powieści, nad którym wszyscy tak sie zachwycają, jest
      nieprzekonujacym tworem, podróbką, jakąś namiastką markowych perfum z ruskich
      straganów. Język swoją drogą, ale trzeba coś tym jezykiem opowiedzieć. A
      jej "intryga" "powieściowa" jest obsolutnie żadna. Nie przekomuje mnie teoria o
      tym ,ze tylko w ten sposób mozna opowiedzieć o takim środowisku, takim czasie,
      takich problemach. Równie dobrze mozna dać Papuasom w dżungli kamere cyfrową i
      kazać im nakręcić o sobie film. Ulubienica mediów i podstarzałych, cieropiących
      na uwiąd twórczy panów ( vide Świetlicki )umrze wkrótce śmiercią naturalną.
      Jest taka prawda - najtrudniejsza w karierze zespołów muzycznych jest trzecia
      płyta, jeśli pierwsa odniosła sukces. Masłowska moze cos tam wciśnie przy
      drugiej ( oby nigdy nie wydanej ) książce, ale trzecia to bedzie wiekiem trumny.
      Z przyjemnością popatrzę na jej naturalna śmierć...
      O felietonach nie piszę nawet, bo szkoda mi klawiatury...
      pzdr
      • Gość: ryża małpa Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.lublin.mm.pl 14.04.03, 13:48
        Gość portalu: fanta9 napisał(a):


        > Z przyjemnością popatrzę na jej naturalna śmierć...

        Aj, nieładnie, wyczuwam tu poloską zawiść wobec tych, którym sie udało...i
        odrobine sadyzmu...:-)))
        • Gość: fanta9 Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 15:55
          nie...to nie zadna zawiść, po prostu trzeźwa i obietywna ocena tej powieści.
          Jestem skończonym polonistą i nie umiem nie analizować czytając, choćby to była
          broszura jakiejś sieci komórkowej. Masłowska epatuje językiemm który tak
          naprawde nie jest odkrywczy. O ile dobrze pamietam, to identyczne "achy i ochy"
          mozna było kierować do wydanej ze dwa lata temu islandzkiej powieści "Reykiavik
          101". Polskie tłumaczenie jest absolutnie mistrzowskie, jezyk nadaża za
          niebanalną fabułą, wszystko trzyma sie kupy. Nie ma absolutnie żadnego
          rozdzwięku pomiędzy treścią a formą. U Masłowskiej mamy quasijęzyk ( jakby
          Chryzostom Pasek miał wehikuł czasu i przeniósł się do XXI wieku na jakieś
          blokowe osiedle )i nic-fabułę. nikt mnie nie przekona, że jest inaczej.
          Poza tym, czy nie czujesz czegoś takiego, że wszystko jest zbyt napedzone przez
          krytykę skupiona wokół czasopism,a nie przez opważnych uniwersyteckich badaczy?
          prawa rynku - wystarczy że sie jest kobietą, cos tam napisze i już ląduje się
          na okładkach "Wysokich obcasów" i innych "branżowych " pism. Niestety, owczy
          pęd to najwłaściwsze określenie, moda. Kiedyś paradowało sie z Joyce'm i
          Stachurą, teraz czas Masłowskiej. Z racji takiej a nie innej gradacji zjawiska,
          może być tylko gorzej.
          pzdr
          • Gość: Przemek Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.tele.pw.edu.pl 14.04.03, 16:22

            > Jestem skończonym polonistą

            Jezyk polonistow, podobnie jak jezyk Maslowskiej, ma swoje uroki. Bardzo mi sie
            podoba to okreslenie "skonczony". Przeciwienstwo "nieskonczonego", a
            moze "zalatwiony" na amen, juz po nim, "foutu"....
            Idac tym sladem, moglbym moze powiedziec o sobie, ze jestem "inzynierem
            patentowanym" :-)

            > Niestety, owczy
            > pęd to najwłaściwsze określenie, moda. Kiedyś paradowało sie z Joyce'm...

            Ty Joyce'a zostaw w spokoju. Wiele mu zawdzieczam, dzieki niemu przezylem za
            komuny tzw. praktyke robotnicza. Bralem "Ulissesa" pod pache, instalowalem sie
            na dachu komorki, a majster wolal "Gdzie jest ten leser w cyklistowce!?".
            Nakrycie glowy bylo konieczne, bo slonce przygrzewalo...
            • Gość: pimpuś Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.crowley.pl 14.04.03, 23:43
              Nie czepiaj się słówek. Cieszę się, że ktoś przejżał na oczy. Natomiast
              ciekawe jest to, że Maslowska nie wyszła w swojej wariacji na temat języka
              daleko od tłumaczeń Mechanicznej pomarańczy, ostatnio popularnych w 2
              wersjach. Szczerze mówiąc pełno jest zrzynek w tej książeczce z utworów sprzed
              40 i 30 lat. Nawet sceny i chwyty są niedbale pozszywane (ale cóż jak ktoś
              pisał przed maturą, to pewnie był po wielu ciekawych lekturach). Mi podobała
              się jedna scena w tej książeczce - ta z wymiotowaniem kamieniami (pomysł
              niezły, ciekawe czy własny?). No cóż ale widząc że promują ja miernoty ma
              gwarance na parę kolejnych książek na anszym rynku.
              • Gość: Przemek Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.tele.pw.edu.pl 15.04.03, 13:44
                Gość portalu: pimpuś napisał(a):

                > Nie czepiaj się słówek.

                Z natury nie jestem zlosliwy, "czepiam sie" tylko z tego wzgledu, ze ksiazka
                Maslowskiej spodobala mi sie, rozsmieszyla mnie i postanowilem jakos jej
                bronic, jak rowniez jej autorki. Przyczyne mojej fascynacji czesciowo
                wyjasnia "ryza malpa":
                "I jeszcze myślę, że na Masłowska lecą starsi panowie, którzy nie znaja
                dresów "z własnego podwórka" więc temat im sie może egzotyczny wydaje." -:)


                > Natomiast
                > ciekawe jest to, że Maslowska nie wyszła w swojej wariacji na temat języka
                > daleko od tłumaczeń Mechanicznej pomarańczy

                Widzialem tylko film "Clockwork orange", niestety. Dialogi mnie rozsmieszyly i
                zachwycilo wykorzystanie muzyki Ludwiga Van. :-)

                > No cóż ale widząc że promują ja miernoty ma
                > gwarance na parę kolejnych książek na anszym rynku.

                Pilch ja promuje, czy on jest miernota? Ostatnio TV przypomniala jego sztuke
                teatralna o staczajacym sie na dno inteligencie zakochanym w jezyku rosyjskim i
                rosyjskiej prostytutce, zwanej Gracha Petersburg. Wg mnie swietny spektakl.
          • Gość: Nu! Się uśmiałem ! IP: *.bmj.net.pl 15.04.03, 03:59
            Ale się uśmiałem! Krytyczny post fanty9 jest przecież niezamierzoną apologią
            stylu pisarskiego Masłowskiej - jego niejako ilustracja i usprawiedliwieniem.
            Weźmy tak z osobna poszczególne zdania tego postu, i spójrzmy na nie
            "w świetle Masłowskiej"... czyż to dziewczę nie jest jednak genijalne?


            *****
            Masłowska...sorrry, jej żenujące felietony są po prostu odpowiedzia Przekroju
            na jej absolutnie niezasłuzoną popularność.

            ******

            Bywa tak, że trafi sie kurze na pół slepej ziarno i każdy może mieć swoje 15 minut w blasku fleszy.

            *****

            Język Masłowskiej powieści, nad którym wszyscy tak sie zachwycają, jest
            nieprzekonujacym tworem, podróbką, jakąś namiastką markowych perfum z ruskich
            straganów.

            *****

            Język swoją drogą, ale trzeba coś tym jezykiem opowiedzieć.

            *****

            A jej "intryga" "powieściowa" jest obsolutnie żadna.

            ****

            Nie przekomuje mnie teoria o tym ,ze tylko w ten sposób mozna opowiedzieć o takim środowisku, takim czasie, takich problemach.

            ****

            Równie dobrze mozna dać Papuasom w dżungli kamere cyfrową i
            kazać im nakręcić o sobie film.

            ****

            Ulubienica mediów i podstarzałych, cieropiących na uwiąd twórczy panów ( vide Świetlicki )umrze wkrótce śmiercią naturalną.

            *****

            Jest taka prawda - najtrudniejsza w karierze zespołów muzycznych jest trzecia
            płyta, jeśli pierwsa odniosła sukces. Masłowska moze cos tam wciśnie przy
            drugiej ( oby nigdy nie wydanej ) książce, ale trzecia to bedzie wiekiem trumny.

            ****

            Z przyjemnością popatrzę na jej naturalna śmierć...

            ****

            :)))))))
            • Gość: fanta9 Re: Się uśmiałem ! IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 11:07
              Apologia...wiesz co to słowo oznacza? Twój list jest jak propaganda irackiego
              ministra informacji: "Amerykanie są tylko ma przedmieściach Bagdadu, a ci,
              którzy wjechali czołgami do centrum, są przez nas w nich uwiezieni". Gratuluje
              ci...cudownie manipulujesz moimim słowami...żeby to chociaz miało jakąkolwiek
              siłę przekonywania...pzdr
              • Gość: Nu! Re: Się uśmiałem ! IP: *.bmj.net.pl 15.04.03, 13:49
                Jak stoi w Wiem Onetu:
                "Apologia, gatunek literacki wywodzący się ze sztuki oratorskiej. Tekst mówiony bądź pisany, poświęcony obronie jakiejś osoby, idei, sprawy lub dzieła, zawierający jawną bądź ukrytą ich pochwałę oraz odparcie zarzutów przeciwników. Za klasyczny przykład apologii uchodzi Obrona Sokratesa Platona. Nowożytną apologią jest Apologia pro vita sua (1864) J.H. Newmana."
                • Gość: fanta9 Re: Się uśmiałem ! IP: 213.25.121.* 17.04.03, 12:56
                  Jeżeli w moich słowach odnajdujesz jakiekolwiek ukryte lub widoczne motywy
                  poklepywania Masłowskiej po plecach, to albo jestes wyjątkowym fanatykiem
                  pisarstwa tego dziewczęcia, albo ( nie wiadomo co gorsze )...chyba cie budda
                  opuścił jak mawiał mój kumpel z podstawówki...tak czy inaczej pozdrawiam
                  • Gość: szatanista Re: Się uśmiałem ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.03, 16:32
                    Gość portalu: fanta9 napisał(a):

                    > Jeżeli w moich słowach odnajdujesz jakiekolwiek ukryte lub widoczne motywy
                    > poklepywania Masłowskiej po plecach, to albo jestes wyjątkowym fanatykiem
                    > pisarstwa tego dziewczęcia, albo ( nie wiadomo co gorsze )...chyba cie budda
                    > opuścił jak mawiał mój kumpel z podstawówki...tak czy inaczej pozdrawiam

                    fantadziewiec najbystrzejsza to Ty nie jestes chyba.
                    niezamierzona apologia to byla, teraz juz rozumiesz, n i e z a m i e r z o n a,
                    niezamierzona w Twojej wypowiedzi. Twoj jezyk Cie przerosl po prostu, to sie
                    czasem zdarza.


                    • Gość: venus Re: Się uśmiałem ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.03, 19:31
                      fanto, plujesz jadem na prawo i lewo (vide watek o Swietlickim)

                      co jest, kompleksiki jakies ?

                      niedoceniona autorka ?

                      porzucona narzeczona ??


                      moze bromu?

                  • Gość: czapski ich nie przekonasz.. IP: .48.235.* / 10.10.9.* / 80.48.235.* 17.04.03, 19:51
                    jak ktos nie chce sluchac...
                  • Gość: Nu! Re: Się uśmiałem ! IP: *.bmj.net.pl 17.04.03, 22:29
                    To prawda - w jakimś sensie jestem "fanem" i dlatego od długiego już czasu śledzę to forum a także inne media pod kątem przeczytania jakiejś konkretnej, rzeczowej krytyki (w sensie - pokrytykowania) książki Masłowskiej. Przecież to się chyba da zrobić! I nic. Same oftopiczne wypowiedzi i nieobecność zupełna nawet jakiś drobnych, stylistycznych zastrzeżeń.

                    Przykładowo, w ostatnim Dużym formacie jest spory artykuł o ostatniej książce Tomka Tryzny, i tam stoi już w tekście nagówkowym określenie "książka pozostawia niedosyt". Nic takiego, nawet bardziej miękkich określeń typu "udany debiut", nie znajdziecie o Masłowskiej.
                    Co najwyżej jakieś subiektywne odczucia, wrażenia.

                    Najfajnijszą, krytyczną rzecz o Wojnie jaką czytałem był krótki post (na tym forum), który w udany sposób Masłowską parodiował, ale czy był to krytyka? Nie jestem pewien.

                    Felietony w Przekroju czytam od czasu do czasu i traktuję je jako rodzaj literackiego brulionu.

                    Nawiasem mówiąc ich styl najbardziej mi się kojarzy z pisarstwem Jana Dżeżdżona, pisarza zapomnianego (przez jednych wyklętego przez innych wręcz wielbionego).
    • Gość: laki Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 22:20
      Odniosę się może do książki, bo czytałem.
      To nie jest mądra książka - być może stawianie przed książką wymogu "bycia
      mądrą" (a więc zmuszjacą do myślenia, z delikatnie wyławiającym się z kart
      przesłaniem, ze słowami które wyrażają myśl, a nie tylko są słowami, tworzącymi
      zręczne zdania, błyskotliwe akapity) jest czynnością świadczącą o
      nienormalności, ale pozostanę przy swoim. To nie jest mądra książka - to jest
      być może książka dowcipna, błyskotliwa, "ładna" stylistycznie. Ale w takim
      razie jest to zjawisko spod znaku "literatury popularnej" (lekka, dobra w
      czytaniu, przyjemna, bez głębszego sensu) a nie "literatury poważnej". Nie mam
      nic przeciwko tej pierwszej, mam natomiast, i to dużo, przeciwko mieszaniu
      jednej z drugą, a w szczególności - robieniu z pierwszej drugiej.

      Pozdrawiam.
      • Gość: fanta9 Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: 213.25.121.* 18.04.03, 09:39
        LUDZIE!!!!!!!!! czy Wam przesilenie wiosenne uderzyło w szre
        komórki?????!!!!!!!czy jak??????!!!!!! Podsumuje moje rozważania, najspokojniej
        jak umiem i odegram komuś to kukiełkami jeżeli nie zrozumie:
        - uważam, że Masłowska i jej książka zyskała niezasłużony rozgłos...wyżej
        tłumaczyłem dlaczego
        -nie będę się wdawał w roztrząsania terminu "apologia", "zamierzona"
        i "Niezamierzona" - patrz punkt pierwszy. Jeżeli ktoś chce się podeprzeć
        moimi "hosannami" na częśc Masłowskiej, proszę bardzo. Wasz problem jeśli
        widzicie w moich słowach to, czego tam nie ma a co chcielibyście wyczytać.
        - Mój wylewany "jad" jest odpowiedzią ( ostrą przyznaje inaczej nie chcę ) na
        kult świętych krów w polskiej literaturze... Świetlicki, Masłowska, Grochola i
        paru innych, którym się wydaje, że wystarczy powielać swoje własne pomysły i
        nikt sie nie zorientuje. Sorrrrrrrry, ale wymagam od pisarzy ciągłego rozwoju ,
        a od krytyki obietywnego i szczerego spojrzenia...
        Tylko tyle...
    • Gość: Nu! Re: Felietony Masłowskiej w 'Przekroju'.... IP: *.bmj.net.pl 18.04.03, 12:36
      Własnie natrafiłem nareszcie na recenzję Wojny,
      której autor (Wojciech Browarny)się wysilił i
      potraktował książkę poważnie. No i jest tam oczekiwany zwrot na który czekałem :) :

      "Sądzę, że jest to nie do końca udana powieść o bardzo ważnych sprawach."

      Adres: odra.art.pl/article.php/58
    • bastard_bloodwritten Re: Felietony Masłowskiej w "Przekroju".... 19.09.03, 15:36
      jak dla mnie bardzo dobre i świeże felietony, napisane ciekawym językiem. a od
      kilku numerów naprawdę bardzo dobre. mam 30 lat, wiec nie wiem czy jestem stary
      czy mlody :)
      • lena_magda Re: Felietony Masłowskiej w "Przekroju".... 19.09.03, 19:31
        W ostanim numerze -nie zawaham się użyć tego śłowa - GENIALNA
        • lena_magda Re: Felietony Masłowskiej w "Przekroju".... 19.09.03, 19:34
          DO JASNEJ CHOLERY COSIK MI SIĘ WCISNĘŁO...przepaszam

          ale ale

          w ostanim PRZEKROJU - I ZNOW SIĘ PEWNIE WCISNIE ;000, JEST GENIALNA RECENZJA W
          FORMIE WIERSZA AUTORSTWA MASŁOWSKIEJ I JEJ WYDAWCY DUNUN-WĄSOWICZA, OSTANIEGO
          DZIEŁA JAKŻE ZASŁUŻONEGO OSTANIO DLA NASZEJ KULTURY M.MALEŃCZUKA. PAŃSTWO
          WSPANIALE PISZĄ O JEGO KSIĄZECZCE 'CHAMSTWO W PAŃSTWIE'. CZYTALIŚCIE/
    • Gość: sunny Re: Felietony Masłowskiej w "Przekroju".... IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 17:21
      Książka Doroty Masłowskiej nie rzuciła mnie na kolana, ale uważam, że jest to
      debiut ważny. Felietony w "Przekroju"? Są nierówne, to fakt. Niektóre
      błyskotliwe, powalające siłą słów, inne zbyt introwertyczne, by mogły być
      zrozumiałe, albo zbyt osobiste, opisujące sytuacje, w których brała udział
      autorka i kilka innych osób, pisane jakimś towarzyskim szyfrem - czytelnik nie
      bardzo wie o co chodzi.
      Jedno jest według mnie pewne - Masłowska potrafi zrobić z językiem niesamowite
      rzeczy, sprawia, że jest on plastycznym, dynamicznym, posłusznym jej tworzywem.
      I robi to bez wysiłku.
      Nie porównujcie Masłowskiej z Grocholą, bo to obraza dla tej pierwszej. Nie ta
      siła debiutu, nie ta półka po prostu.
      • ryza_malpa1 Re: Felietony Masłowskiej w "Przekroju".... 01.10.03, 08:46
        Gość portalu: sunny napisał(a):

        > Książka Doroty Masłowskiej nie rzuciła mnie na kolana, ale uważam, że jest to
        > debiut ważny. Felietony w "Przekroju"? Są nierówne, to fakt. Niektóre
        > błyskotliwe, powalające siłą słów, inne zbyt introwertyczne, by mogły być
        > zrozumiałe, albo zbyt osobiste, opisujące sytuacje, w których brała udział
        > autorka i kilka innych osób, pisane jakimś towarzyskim szyfrem - czytelnik
        nie
        > bardzo wie o co chodzi.
        > Jedno jest według mnie pewne - Masłowska potrafi zrobić z językiem
        niesamowite
        > rzeczy, sprawia, że jest on plastycznym, dynamicznym, posłusznym jej
        tworzywem.
        >
        > I robi to bez wysiłku.
        > Nie porównujcie Masłowskiej z Grocholą, bo to obraza dla tej pierwszej. Nie
        ta
        > siła debiutu, nie ta półka po prostu.




        O to, to....
    • Gość: makmar Re: Felietony Masłowskiej w "Przekroju".... IP: *.csk.pl 30.09.03, 23:52
      A ja tam lubie ja czytac a jej "Wojna" mnie rozbawila. Idzcie sie leczyc bo
      normalni to Wy nie jstescie a juz na pewno nie za bardzo tolerancyjni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka