Gość: ryża małpa
IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl
19.01.03, 12:02
...byc może jestem zwykłą mieszczką z pretensjami ale ja tej małej nie
rozumiem. O ile w w"Wojnie..", to to przynajmniej widomo o co chodzi i "co
autor miał na myśli" o tyle feleitony Masłowskiej w "Przekroju" są na
żenującycm poziomie.
Po pierwasze :nudzą bo nie wiadomo o co w nich chodzi ( to po drugie). Ja
takie teksty pisałam do pamietniczka na przełomie podstawówki i liceum
stosując zreszta taka samą metodę co nasza laureatka : "własna wodę tak
zamącic, żeby sie innym głębszą wydawała".
I po raz kolejny widac tu kolosalny rozdźwięk: krytyka pieje , a
mieszczaństwo (czyli my) gorszy sie i psy wiesza. ale co ja na to poradzę?