autumna
10.08.06, 09:45
Z racji sentymentu do pozostałych dwóch książek pani Burnett, na starość przeczytałam właśnie "Małego lorda". Chyba nigdy jeszcze nie nadziałam się na coś aż tak przesłodzonego! Mały Cedrik był tak śliczny i tak mądry, a i fizycznie tak sprawny, jak żaden innych chłopczyk w jego wieku. I jeszcze miał - ach ach - takie dobre serduszko. Wiele z tych cech odziedziczył oczywiście po pięknych i szlachetnych rodzicach.
W naturze coś takiego raczej nie może istnieć, podejrzewam, że rozbisumaniony zachwytami otoczenia chłopczyk zmieniłby się w nieznośnego zarozumiałego bachora. Ewentualnie rozdrażnieni rówieśnicy utopiliby go w najbliższym stawie.
Znacie może coś jeszcze tak obrzydliwie słodkiego? Mile widziane z prozy dla dorosłych.