Dodaj do ulubionych

Takie słodkie, że może zemdlić :-)

10.08.06, 09:45
Z racji sentymentu do pozostałych dwóch książek pani Burnett, na starość przeczytałam właśnie "Małego lorda". Chyba nigdy jeszcze nie nadziałam się na coś aż tak przesłodzonego! Mały Cedrik był tak śliczny i tak mądry, a i fizycznie tak sprawny, jak żaden innych chłopczyk w jego wieku. I jeszcze miał - ach ach - takie dobre serduszko. Wiele z tych cech odziedziczył oczywiście po pięknych i szlachetnych rodzicach.
W naturze coś takiego raczej nie może istnieć, podejrzewam, że rozbisumaniony zachwytami otoczenia chłopczyk zmieniłby się w nieznośnego zarozumiałego bachora. Ewentualnie rozdrażnieni rówieśnicy utopiliby go w najbliższym stawie.

Znacie może coś jeszcze tak obrzydliwie słodkiego? Mile widziane z prozy dla dorosłych.
Obserwuj wątek
    • zaba_pelagia Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 10.08.06, 09:58
      Bułeczka ;-)
      • pink_hamster Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 10.08.06, 12:15
        i jeszcze "Słoneczko" tej samej autorki
        • jottka eno 10.08.06, 13:34
          pink_hamster napisała:

          > i jeszcze "Słoneczko" tej samej autorki


          'bułeczka' jest jadwigi korczakowskiej, a 'słoneczko' marii buyno-arctowej, ale
          zgadzam sie, że obie są cokolwiek trudno przyswajalne:)

          ogólnie makuszyński - poza chwilami wzlotów - bywał też w swej masie ckliwy do
          bólu, dickens, acz w innej skali, też nie jest bez winy
          • chiara76 Re: eno 10.08.06, 13:43
            jottka napisała:

            > pink_hamster napisała:
            >
            > > i jeszcze "Słoneczko" tej samej autorki
            >
            >
            > 'bułeczka' jest jadwigi korczakowskiej, a 'słoneczko' marii buyno-arctowej,
            ale
            > zgadzam sie, że obie są cokolwiek trudno przyswajalne:)
            >
            > ogólnie makuszyński - poza chwilami wzlotów - bywał też w swej masie ckliwy do
            > bólu, dickens, acz w innej skali, też nie jest bez winy



            popieram!
            Nie cierpiałam "Słoneczka"...o wiele bardziej wolałam buntowniczą kuzynkę.
            "Bułeczkę" też czytałam na pewno, ale nic zupełnie nie pamiętam...
    • ben-oni Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 10.08.06, 10:12
      W starogreckim "Dafnis i Chloe" (by Longos) on pasterz ona pastereczka. Tarczą
      jej dziewictwa jest wierność, uczciwość i gorące uczucie. Siłą jego męstwa jest
      odwaga, i również wierność i gorące uczucie. A pałają do się nawzajem. I piekni
      są i dobrzy dla zwierząt i ludzi. I bogom cześć oddają gdy należy. Po wielu
      perypetiach w końcu mogą urzadzić sobie pokładziny i tu czeka na nich nastepne
      szczęście. Okazuje się, że oboje są dziećmi z królewskich rodów, królewscy
      rodzice ich odnajdują i wdzięczni rodzicom przybranym (a jakże) urzadzają
      weselisko na dwa królestwa. A wszyscy źli ludzie jacy dotychczas się przewinęli
      mają przerąbane. Rozkosz po prostu...
      • aniita Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 10.08.06, 10:37
        1. "Księżycowa Dolina" Jacka Londona,
        2. "Al" Whartona
        Słodycz nie do strawienia.
    • basetla Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 10.08.06, 13:39
      A "Emancypantki" Prusa? I slodziutka Madzia? Faceci też bywają ckliwi. I dobrze!
      • Gość: koty Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.chello.pl 10.08.06, 14:31
        Musierowicz. Z tomu na tom coraz słodziej.
      • baba67 Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 10.08.06, 14:38

        Nie przypominam sobie calej ksiazki, ale fragmenty przegiete owszem, zdarzaja
        sie najwiekszym pisarzom.
        Nie zgodzilabym sie co do Emancypantek-Madzia jest okropna, ale bardziej sie
        nadaje do watku-przeslodzona postac-cala ksiazka ma kilka watkow bardzo malo
        ckliwych.
        Fragmenty przegiete to oczywiscie ostatnia scena z Zaby MM
        Ostatnie sceny Opowiesci Wigilijnej
        Przegina chwilami Orzeszkowa w Nad Niemnem i to nie tylko w watku Justyny i Jana.
        Ze juz nie bede sie szczegolowo rozwodzic nad Tolkienem-zwlaszcza w Powrocie krola.
    • Gość: melmire Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.fbx.proxad.net 10.08.06, 15:45
      Cala madame de Segur,te wszystkie bogobojne dziewczynki nagradzane za poboznosc
      i dobre serduszka, brrr.
    • allegra_walker Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 17.08.06, 22:15
      Seria Jan Karon o miasteczku Mitford (dla dorosłych, owszem). Nasza Musierowicz
      to przy niej ponura naturalistka.
    • illiterate Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 17.08.06, 22:31
      Polyanna. Ten rozkoszny szczebiot ' mam syfilis i jutro umre, ale ach! jaki
      piekny dzien'

      Wharton. 'Ptasiek' jest ok. Czytalam cos koszmarnego jeszcze, nie pamietam
      tytulu, ale 'Spoznieni kochankowie' to gniot gniotow.
      Noi 'Alchemik' Cohelo. Tu mi pasuje - prosze wybaczyc -
      okreslenie 'slodkopierdzacy'.
    • agni_me Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 17.08.06, 22:36
      Chwytam za miecz! Czym jest słodycz Małego Lorda przy tej cholernej Pollyannie?
      No czym? Niczym zupełnie! Przy Polce Cedrik (a także jego koszmarna matka,
      która zamiast zwymyślać teścia pozwalała niczym Matka Boska Boleściwa na takie
      facecje)jest zupełnie normalnym chłopcem o silnych nóżkach, który wygrał
      wyścig. Tak! I się przyjaźnił z klasą robotniczą i średnią. Moim zdaniem do PIS
      z nim (co średnio świadczy o jego normalności jednak).

      Pollyanne na indeks. Zęby próchnieją od słodyczy, jak się ją czyta. A jak ktoś
      ma za dobre uzębienie, to niech sobie łyknie "Strasznego dziadunia"
      Rodziewiczówny. Ten dziadzio z "Małego Lorda" to, za przeproszeniem, mały
      pikuś. ;)
      • bdx65 Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 18.08.06, 09:28
        Mniszkówna, czasem Rodziewiczówna;
      • autumna Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 18.08.06, 10:21
        > Chwytam za miecz! Czym jest słodycz Małego Lorda przy tej cholernej Pollyannie?

        Ja bym to sklasyfikowała do nieco innej kategorii, może "postaci pozytywnych nie do wytrzymania"? Bo jedno to charakter postaci, a drugie - sam sposób pisania.
        "Polyanna" pisana jest przynajmniej z jakimś humorem, od czasu do czasu ktoś się też kąśliwie wyrazi o tym jej hurraoptymiźmie, no i opinię o niej wyrabia sobie czytelnik sam. A w "Małym lordzie" nie dość, że wszyscy bohaterowie śpiewają pieśni pochwalne na cześć Cedrika, to jeszcze narrator kładzie nam opisy jego nieskazitelnego charakteru łopatą do głowy.
        • Gość: Myszor Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 11:47
          A mnie to się Pollyanna podobała, bez względu na absolutną pozytywność tegoż
          dziewczątka.
      • Gość: Aja Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 19:08
        nie no "Straszny dziadunio" był całkiem fajny ,jedyna chyba powiesc
        Rodziewiczowny ,którą w miarę dobrze mi się czytało i typy męskie były całkiem
        sympatyczne ale Polyanna? o jezu ,nie cierpialam tego głupiego
        dziewuszyska;),rozumialam bardzo dobrze jej ciotke ,zastanawialam sie w ktorym
        momencie pobije to dziecko;)
      • padma Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 21.08.06, 15:56
        Ależ jak możecie, Pollyanna to książka mojego dzieciństwa:) Nie zaszkodziła mi
        specjalnie, anielskiego charakteru nie mam;) Ale może dobrze, że ją czytałam
        dziesiątki razy, bo aż strach pomyśleć co by ze mnie wyrosło gdyby nie jej
        dobroczynny wpływ;)
    • sztuka.latania Dickens! 18.08.06, 17:37
      Bardzo chciałam przeczytać "Wielkie nadzieje", w końcu dorwałam je w
      biblioteczce koleżanki, mdliło mnie bardzo, takie słodkie, ale determinacja była
      silniejsza, więc jakoś dobrnęłam do końca, ale więcej za Dickensa się nie
      zabieram :)

      pozdrawiam

      Dagmara
    • Gość: Wredny Kicius Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.server.ntli.net 18.08.06, 21:59
      Czemu nikt nie wspomina o "Malej Ksiezniczce" (zdaje sie, ze tej samej
      Autorki ...)?
      Toz to kiszki skreca, jak dzielnie znosila okrutne traktowanie karykaturalnej
      dyrektorki szkoly, i jak bogata bedac, serce dobre dla wszystkich miala i
      biedne dziewczynki do piersi przygarniala ... a gdy bez grosza zostala, jak
      francuskiego po katach kolezanki swe uczyla (bo mialy problemy z nauka), a
      wszystko to pracujac dniami calymi w pralni czy kuchni ... jedzeniem sie
      dzielila, sama glodujac i na strychu ze szczurami spala ... co zostalo
      nagrodzone, zaginiony w kopalni diamentow ojciec sie odnalazl etc.etc.etc. az
      mi zeby wykreca ...
      • illiterate Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 18.08.06, 22:02
        Ja sie przyznam: nie wymienilam Malej Ksiezniczki dlatego, ze przplakalam nad
        nia pare nocy.
        Pewnie teraz ksiazka by mnie smieszyla i dlatego nigdy wiecej juz jej nie
        przeczytam.
        • illiterate PS 18.08.06, 22:03
          I to nie byl ojciec! Ojciec umarl i nie ozyl! To byl przyjaciel ojca, ktory
          obiecal mu, ze odnajdzie M.K.
          • Gość: Wredny Kicius Re: PS IP: *.server.ntli.net 21.08.06, 19:55
            Ano racja, przyjaciel ojca. Ale tak czy siak ... brrr.
      • Gość: naiwna Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 04:22
        Protestuję! "Małą księżniczkę" czytałam w dzieciństwie kilka razy i ona wcale
        nie była taka przesłodzona. Bohaterka bywała wściekła, podnosiła głos, miała
        ochotę kogoś walnąć, itd. A jeśli się przed tym powstrzymywała, to czy to
        znaczy, że od razu nieprawda? Takie dzieci (w wieku bohaterki) się zdarzają :)

        A koleżankę uczyła wcale nie wyłącznie z dobrego serduszka, ale też i po to,
        żeby mieć jakąś bratnią duszę! Tak samo rzecz się miała ze szczurem
        (Melchizedekiem?)!
      • klymenystra Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 21.08.06, 08:16
        moze wroc do ksiazki jeszcze raz,bo nie pamietasz tresci.
        • Gość: naiwna Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 04:33
          klymenystro, to było do mnie? :P Bo jeśli potwierdzisz, że tak, to z
          przyjemnością posłucham Twojej rady i jeśli przekonam się, że to JA miałam
          rację, z jeszcze większą przyjemnością Cię o tym powiadomię :P
    • mantha Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 21.08.06, 10:28
      Wypisujecie glownie ksiazki dla dzieci, ktore lepiej ze sa przeslodzone niz
      przesadzone w druga strone. stare chlopy i baby, ktorzy wypisuja ze Pollyana
      jest przeslodzona... litosci... piszcie o ksiazkach 'dla doroslych' ktorych
      tresc moze byc niestrawna dla DOROSLEGO.
      • joanna.syrenka Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 21.08.06, 16:48
        No bo jest przesłodzona! A wiek tu nie ma nic do znaczenia :]
        Też stawiam na pierwszym miejscu "Pollyannę" w tym indeksie :]
        Na kolejnych miejscach:
        "Mały książe" (wybaczcie, dla mnie nie do strawienia)
        "Samotność w sieci" (nie da się czytać)
        "Oskar i pani Róża" (mówcie co chcecie, dla mnie to tani chwyt i zamach na
        ckliwość czytelników)
        "Kubuś Puchatek" (nie przepadam za jego małym rozumkiem. Jest taki...słodki ;D)
        No i Makuszyński, choć akurat ta "słodkość" to jego styl i mu w nim do twarzy :)
        Lubię go mimo wszystko :)

        A do "półsłodkich" zaliczyłabym Orzeszkową, Żeromskiego, Fredrę, Sienkiewicza
        miejscami tez, Curwood też bywa przesłodzony...

        "
        • kurkabezpiorka Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 21.08.06, 21:04
          Ręce precz od Kubusia Puchatka!!!
          Coś z Wami niedobrze, kobietki. Wiele z wymienionych tu przez Was książek
          znajduje się na tej liście:
          www.calapolskaczytadzieciom.pl/nowa/materialy/zlota/
          Może zostawcie już te wspominki z dzieciństwa, Siesickie, Burnett i Musierowicz
          i zacznijcie czytać literaturę dla dorosłych? Chyba, że niektóre z Was już
          dziecinnieją, stąd te sentymenty i dziwne remanenty...
          • Gość: Myszor Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 22:11
            MAŁY KSIĄŻĘ?? SŁODKI??
            Spore nieporozumienie.
            • joanna.syrenka Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) 21.08.06, 23:14
              Dla mnie słodki :)
              Oczywiście rzecz gustu, a o tych ponoć się nie dyskutuje :)
          • Gość: Aja Re: Takie słodkie, że może zemdlić :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 22:41
            a co jest złego w tym ,że ktos ma do czegos sentyment? ty nigdy nie wracasz do
            książek z dziecinstwa lub wczesnej mlodosci?zreszta sądząc po "dorosłym" nicku
            to chyba nie.....
            • kurkabezpiorka Co w tym złego? 21.08.06, 23:03
              Pewnie, że nic. Ale często dziwi mnie, ze dorosłe baby aż tyle tu jazgoczą o
              literaturze dla małolatów. Musierowicz czy Siesicka? A to papierowi
              bohaterowie, książki dla grzecznych dziewczynek... i ciągle o Gilbercie, Ani,
              Polyannie, Kubusiu Puchatku itp., o Harrym już nie wspomnę.
              To SĄ książki dla młodych, a nie dla Was! Jeżeli juz o nich tu wspominacie to
              je chociaż chwalcie, zachęcajcie młodych do czytania, a nie na odwrót. Te
              książki są bardzo potrzebne młodym ludziom w pewnym okresie życia (który
              większość z Was ma już chyba za sobą). Sorki.
              • joanna.syrenka Re: Co w tym złego? 21.08.06, 23:18
                Kurko, wymieniłam tu tez kilka "dorosłych" lektur.
                Ale ośmielę się trochę popolemizować - wiek nie ma tu chyba znaczenia. 12-latka
                tez może stwierdzić, że Montgomery jest dla niej za słodka, natomiast moja
                Babcia rozczytuje się w niej do dzisiaj :)
                Lubię wracać do literatury, w której zaczytywałam się będąc nastolatką, ale
                zauwazam mimo wszystko różnicę między "Pollyanną" a np. "Księgą Strachu". I o
                Musierowicz tez nie powiem że za słodka, choć szanuję poglądy innych.
                Słodkie to słodkie, niezależnie od wieku czytelników czy docelowych odbiorców.
                Tak mi się wydaje.
                • zielonamysz Re: Co w tym złego? 22.08.06, 12:46
                  Lubie słodkie. I nic nie musze. ZNaczy nic nie musze.Jak chcem slodkiego to jem
                  i czytam I się nie wstydze.
                  A jak nie chce to jem sledzia pije wodke i czytam American psycho
              • Gość: Myszor Re: Co w tym złego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 14:17
                > To SĄ książki dla młodych, a nie dla Was!

                Nie sądzę, żebyś miała cokolwiek do gadania w kwestii ksiażek, które są DLA
                MNIE. swoje lata mam i w dalszym ciagu czytam o Ani, Gilbercie czy o bohaterach
                Siesickiej. Nie jest to bynajmniej uwłaczające mojemu wiekowi. Uwłaczające moze
                być jedynie to, że ktoś właśnie takich ksiażek nie zna.

                > i ciągle o Gilbercie, Ani,
                > Polyannie, Kubusiu Puchatku itp., o Harrym już nie wspomnę.

                A kto wspominał tu o Harrym? Słodki? Chyba nigdy nawet jednej części nie
                przeczytałaś. No tak... Takiej dorosłej nie wypada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka