Gość: b-ś
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
01.11.06, 09:23
Zastanawiam się, czy to możliwe aby "Gatsby" wyszedł spod tej samej ręki co "Po tej stronie raju", "Piękni i przeklęci", "Czuła jest noc"... Niby tematyka pokrewna, ale skąd ta przepaść w jakości stylu, kompozycji? Czemu bohaterowie "Gatsby'ego" są tak żywi, tak barwnie odmalowani, a pozostalych jak jakieś romantyczne, hollywoodzkie klisze. Amory Blaine ze "Strony Raju" - najbardziej wnerwiajaca i idiotyczna postac literacka ever (jak sądzę). I tak dalej..
A "Wielkiego Gatsby" czytam w kólko i zachwycam sie nawet pojedynczymi zdaniami.
Czyżby F. skradł tę powieść komuś, zabił autora i opublikował jako swoją, a może niezwykły błysk natchnienia?