Dodaj do ulubionych

Wieczna Wolność

06.04.03, 21:11
Skoro nikt mi nie odpisał czy jest forum o komiksach, to pozwolę sobie tu
wrzucić receznję jednej nowości.

Zresztą, jak kto czytał "Wieczną wojnę" to wie, że jest to jeden z tych
komiksów, które spokojnie na półce z poważną literaturą razić nie będą.

Jestem już po dwukrotnej lekturze pierwszej części "Wiecznej wolności" czyli
kontynuacji cyklu. Na pewno bardzo ładnie to jest wydane, na porządnym
papierze, z ładną okładką. Miło się czyta. No ale to już żadna nowość. Więc
co? Najpierw rysunki czy treść – zawsze mam ten dylemat. Rysunki są tylko
troszkę inne od tych znanych z „Wiecznej wojny”. Trzymają klimat, choć są
jakby ugładzone, mniej w nich kantów. Nie chcę być opatrznie zrozumiany, ale
mam takie wrażenia, że odbija się w nich jakby bardzo dalekie echo mangi i
tej stylistyki. Ale naprawdę dalekie. W kilku miejscach nie do końca rozumiem
jednak co artysta chciał pokazać, bo perspektywa się pogubiła i jest
nieczytelna. Jest też w obrazkach nieco mniej brutalności. Są więc jakby
wygładzone – nie tylko kreska ale i dosadność. Bardzo dobre są kolory. Papier
lepszy niż kiedyś więc zyskują na żywości, ale nadal ich dobór (biel, błękit,
czerń, pomarańcz) buduje zimny i pusty klimat. Powiedziałbym, że strona
graficzna trzyma poziom „Wiecznej wojny”, choć widać upływ czasu. Swoją
drogą – ile dzieli powstanie tych komiksów i czy „Wieczna wolność” też jest
adaptacją książki? Drugie spostrzeżenie jest takie, że ten scenariusz aż
prosi się o bardzo dobrą ekranizację.

Sama treść... Będę zdradzał o czym jest komiks, więc jak kto nie chce, to
niech dalej nie czyta! Treścią pierwszej części (swoja drogą – też będą
trzy?) są losy Marygay Potter, którą spotykamy tuż przed kolapsarowym skokiem
na Alepha 10 a więc wiele czasu po pożegnaniu z Mandelą. Ci co czytali, to
wiedzą już, że mimo paradoksów czasowych uda im się spotkać, stworzyć
archaiczny heteroseksulany związek a Marygay urodzi naturalne dziecko. Będą
żyć w świecie, gdzie nie ma już ludzi – jest człowiek czyli 10 miliardów
klonów o wspólnej świadomości, której udało się porozumieć z takąż
świadomością Bykarian i zawrzeć pokój. Wiemy o tym my, ale nie bohaterka,
która tym czasem przeżywa rozstanie i znajduje pociesznie w ramionach
koleżanki. Scena erotyczna narysowana nieciekawie i nie wiem czy potrzebna?
Jeśli tak, to powinna być nieco ciekawsza. Scena odprawy – debilne,
kuriozalne mundury tam mają. Nie wiem po co. Spotkanie z Bykarianami dwie
bohaterki przechodzą nadzwyczaj łagodnie – wydaje mi się, że temu momentowi
należało poświęcić więcej plansz, lepiej narysowanych – to tu, w bazie,
zupełnie nie kumam perspektyw. Potem jeszcze bitwa – narysowana rewelacyjnie,
tak jak w „Wiecznej wojnie” – tu komiks nabiera tępa i to jest najlepszy
moment. Który kończy się tak, że Cay, dziewczyna bohaterki, zostaje ranna.
Nie umiera, ale znów skacze w czasie. Gdyby to była część pierwsza, to Cay by
zginęła od razu i to bardzo brutalnie by było pokazane. A tu czuć – i nie
tylko tu zresztą – jakby zmianę, upływ czasu właśnie. Nie wiem, jak mówię,
kiedy to powstało, ale odbieram to niejako przez pryzmat współczesnej kultury
masowej i widzę jakieś złagodzenie. A może to otwarta furtka scenariusza?

Scenariusz dociera do momentu narodzin dziecka Mandeli i Potter. Potem
widzimy jeszcze obrazek w wielkimi grzybami i słyszmy, że Bill, nie taki już
chyba mały, bo Potter jest już siwa (a więc nie można wiecznie skakać w
czasie) zagubił się gdzieś – czy tylko w śnieżycy, czy może tu właśnie się
zaczyna dalszy ciąg opowieści, to się pewnie okaże.

Trochę się zawiodłem na tym komiksie, bom nie przeczytał w nim nic ponad to,
co wiedziałem. Potter przeżyła swoją kampanię, takoż Mandela, spotkali się w
końcu, oboje w wieku umożliwiającym im konsumpcję związku. Happy end, do
którego teraz docieramy z drugiej strony. Niepotrzebnie powtarzamy nauki – o
skokach w czasie i o polach stasowych a także o tym jak się w końcu udało
doprowadzić do pokoju.

Z drugiej za pewne zaraz coś się zacznie dziać i tego też się boję trochę, bo
nie wiem czy zamkniętą całość należy otwierać? Pełen obaw, ale też naturalnie
zaintrygowany czekam na kolejny odcinek, który kupię niezwłocznie.

Przy okazji odradza się w mnie pytanie czy „Wieczna wojna” doczeka się
reedycji, najlepiej w twardych okładkach? Zapytam o to wydawcę chyba. A
Państwa zapraszam do lektury.

Roody
___________

"Oddychasz warszawskim powietrzem
To zupelnie tak jak ja"
Partia.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka