Dodaj do ulubionych

Literatura w szkole

IP: *.acn.waw.pl 09.04.03, 21:34
Pomijam poziom nauczania (Mickiewicz wielkim poetą był, albo co autor chciał
przzez to powiedzieć, nawiasem mówiąc, przeczytałam kiedyś wypowiedź Miłosza
dziwnie zdezorientowanego tym, co według programu szkolnego, chciał
przekazać w swojej poezji). Chodzi mi o zaściankowośc doboru lektur. Czy
fakt, że mieszkamy w Polsce powinien przekładać się na kompletną, wpojoną w
ławach szkolnych, ignorację wobec literatury światowej? Jakoś mi się wydaje,
że nie. Denerwuje mnie spędzanie czasu nad trzema powieściami Żeromskiego,
nie licząc koszmarnych zupełnie krótszych form, takich jak niestrawna
Siłaczka czy grafomańskie Kruki i Wrony w powiązaniu z lekceważeniem
literatury światowej. Jak to się dzieje, że maturzysta może nie zdawać sobie
sprawy z istnienia takich pisarzy jak Tołstoj, Dostojewski, Thackerey,
Dickens, Austen, Flaubert, Bronte, Faulkner? Dlaczego w programie figuruje
Byron przy całkowitym pominięciu Shelley'a? Zapraszam do uzupełniania spisu
lektur obowiązkowych. Jak dla mnie to (kolejnośc niezobowiązująca) : Duma i
uprzedzenie, Anna Karenina, Zbrodnia i kara (z dopuszczeniem polemiki w
sprawie Braci Karamazow), Pani Bovary, Klub Pickwicka, Targowisko
prózności, Wichrowe Wzgórza, Martwe dusze, Wiśniowy sad.
Obserwuj wątek
    • xkropka Re: Literatura w szkole 10.04.03, 13:25
      Cos jest w tym, co piszesz. Czytalam kiedys wypowiedz jakiegos "nawiedzonego"
      (bo zostal przedstawiony z przymruzeniem oka) krytyka, ktory postulowal
      wykreslenie z listy lektur m.in. "W pustyni i w puszczy" jako ksiazki
      propagujacej apartheid i uprzedzenia rasowe. I przypomnialo mi sie wtedy, co
      opowiadal kiedys na zajeciach ciemnoskory lektor angielskiego - jak zle sie
      czuje w polskim kosciele, jak na ulicy mamy pokazuja go palcami dzieciom -
      "Zobacz, kochanie, murzyn!"itp.itd...
    • a.b.c Re: Literatura w szkole 10.04.03, 23:43
      Tak, tak, tak!!!
      Masz rację to samo już pisałam w jakimś wątku. Ale cuż do Europy idziemy! My im naszą kutlurę pokażemy a ich mamy
      gdzieś (i całą resztę świata też) bo mamy naszych wieszczów narodowych i to aż trzech.
      I dodajmy że najbardziej gdzieś mamy Conrada "zaprzańca", co gdy ojczyzna była zniewolona on brał się za jakieś
      uniwersalne tematy.
    • pstosia Re: Literatura w szkole 11.04.03, 14:09
      zgadzam sie z twoja opinia ze powinno byc wiecej literatury swiatowej, ale nie
      nalezy rezygowac z naszej literatury. wspomniales o Żeromskim i spedzaniu czasu
      nad trzema powiesciami. Zeromski pisal na przelomie epok wiec nalezaloby poznac
      przynajmniej dwa jego dziela bo w pelni poznac jego warsztat.

      jestem w trzeciej klasie liceum ogolnakszalcacego. w tygodniu mam 3 godziny
      polskiego. to malo. z literatury swiatowej jak narazie (od I kl) przerobilismy
      Sofoklesa, Platona, Homera, Safonę, Moliera, Byrona, Conrada, Dostojewskiego,
      Goethe, Woltera (to nie jest kolejnosc w jakiej ich omawialismy) - utwory tych
      pisarzy przerabialismy, a o wielu inncyh wspominalismy.


      >Jak to się dzieje, że maturzysta może nie zdawać sobie
      > sprawy z istnienia takich pisarzy jak Tołstoj, Dostojewski, Thackerey,
      > Dickens, Austen, Flaubert, Bronte, Faulkner? Dlaczego w programie figuruje

      A co do amturzystow to nie powinni oni tylko opierac sie na wiedzy, ktora
      przekazuje im nauczyciel podczas lekcji. jak im zalezy na dobrych wynikach to
      sami powinni czytac wiecej utworow autorow danej epoki. ja sama przerabiajac
      jakas lektura stram sie w miare mozliwosci pozna przynajmniej jedno inne dzielo
      danego autora. jest to troche trudne, bo trzecia klasa ma mnostwo materialu.

      • stiria Re: Literatura w szkole 18.04.03, 22:41
        pstosia napisała:

        >
        > A co do amturzystow to nie powinni oni tylko opierac sie na wiedzy, ktora
        > przekazuje im nauczyciel podczas lekcji. jak im zalezy na dobrych wynikach to
        > sami powinni czytac wiecej utworow autorow danej epoki. ja sama przerabiajac
        > jakas lektura stram sie w miare mozliwosci pozna przynajmniej jedno inne
        dzielo
        >
        > danego autora. jest to troche trudne, bo trzecia klasa ma mnostwo materialu.

        i za to maturzysta jest wynagradzany, gdy umiesci w swojej pracy lektury
        pozaszkolne czy raczej te nieobowiazkowe, to powinien otrzymac wyzsza ocene

        >
    • Gość: staruch Re: Literatura w szkole IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.03, 14:23
      Nie wiem, do jakiej szkoly chodzicie, jesli nie wspomina sie w nich (lub nie omawia) wymienionych tekstow. Dostojewski, Flaubert i Czechow w lekturach sa, o ile wiem. Z Tolstojem (piekielnie dlugi) troche gorzej, a juz widze, jak uczniowie czytaja Gogola. To, ze w polskiej szkole preferuje sie autorow polskich wydaje mi sie oczywiste. "Silaczka" i "Rozdziobia..." to swietne teksty nawiasem mowiac.
      • Gość: LUNA31 Re: Literatura w szkole IP: *.duna.pl 17.04.03, 22:42
        jestem polonistką i uważam,że ,,Siłaczka" i ,,Rozdziobią nas kruki, wrony" to
        koszmarne teksty!Młodzież nie jest zainteresowana takim ideałami, natomiast
        zgadzam się,że powieści Żeromskiego powinny być dwie-zarówno ze względu na
        warsztat, jak i podejmowaną w nich tematykę.Uczniowie wcale nie czytają mało,
        tylko trzeba ich do tego w odpowiedni sposób zachecić i samemu sporo czytać!
        Pozdrawiam
        ps.Dobrze jest czasem,,odkurzyć" stare wątki!
        • Gość: Lys Re: Literatura w szkole IP: *.visp.energis.pl 18.04.03, 19:06
          Gość portalu: LUNA31 napisał(a):

          > jestem polonistką

          Milo mi, ja rowniez.

          > i uważam,że ,,Siłaczka" i ,,Rozdziobią nas kruki, wrony" to
          > koszmarne teksty!

          Oba teksty uwazam za niezle

          > Młodzież nie jest zainteresowana takim ideałami,

          Kto kaze Ci mowic o tych tekstach w taki sposob, zeby reklamowac idealy
          pozytywistyczne???

          > natomiast zgadzam się,że powieści Żeromskiego powinny być dwie-zarówno ze
          względu na
          > warsztat, jak i podejmowaną w nich tematykę.

          Czyli omawiajmy, chociaz to kiepskie teksty? Nie rozumiem Cie.

          > Uczniowie wcale nie czytają mało,

          Uczniowie w gimnazjach czytaja bardzo malo. Im mlodsze roczniki - tym mniej.
          Ciekawe, ze akurat "Silaczka" bardzo sie podobala pierwszoklasistom.

          > tylko trzeba ich do tego w odpowiedni sposób zachecić i samemu sporo czytać!

          Jesli ktos ma nieszczescie miec poloniste/tke, ktory malo czyta i nie zacheca
          do tego, to wspolczuje. To chyba jasne, ze mowimy tu o ludziach, ktorzy sami
          reprezentuja jakis poziom i probuja rozpalic bla bla bla, wiadomo!

          > Pozdrawiam

          Ja rowniez.

          > ps.Dobrze jest czasem,,odkurzyć" stare wątki!

          Nie wszyscy maja na to czas.
      • Gość: Martyna Re: Literatura w szkole IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 02.05.03, 22:37
        A moim zdaniem cała, nazwijmy to, instytucja lektur szkolnych jest
        niedorzeczna. Nikogo nie można zmuszać do czytania. Owszem - powinno się
        zachęcać, opowiadać o dziełach i pisarzach, przynosić na lekcje książki i
        oswajać uczniów z literaturą. Ale na pewno nie na zasadzie: "jak nie
        przeczytasz, dostaniesz pałę i nie skończysz klasy". Takie postępowanie
        sprawia, że młodzież widzi w książkach wyłącznie nudę, traktując tę czynność
        jak domenę wapniaków. I potem słyszę na ulicy rozmowę dwóch chłopaków, z
        których jeden zwierza się: "Muszę przeczytać wiersze jakiegoś debila". Okazuje
        się, że tym debilem jest Baudelaire...
    • jewoczka Re: Literatura w szkole 18.04.03, 00:04
      Zgadzam się że uczeń nie powinien poprzestawać na czytaniu lektur szkolnych, co
      ktoś już tu napisał. Dlatego myślę, że poza funkcją zapoznawania uczniów z
      polskim czy światowym kanonem, lektury powinny przede wszystkim uświadomić, że
      warto czytać i że jest to fascynujące. Tymczasem sporo lektur szkolnych może co
      najwyżej zniechęcić - np. nowelki pozytywistyczne w podstawówce...

      e
    • Gość: Nu! Re: Literatura w szkole IP: *.bmj.net.pl 18.04.03, 00:08
      To temat rzeka oczywiście, tak samo jak miejsce (sposób prezentowania) na przykład literatury i kultury (i historii)żydowskiej i innych w ramach programów nauczania w szkołach.

      Moim zdaniem rzecz się ma tak, że programy nauczania języka polskiego zawierają (świadomie lub nie) wimpregnowaną potężna dawkę wychowania obywatelskiego, patriotycznego. Na języku polskim kształtuje się dusze Polaków po prostu.

      Najbardziej dramatycznie wyglada kwestia ostatniej, maturalnej klasy i przyswajania lektur, książek najbardziej współczesnych. Wydaje mi się, że z tym jest całkiem źle. Często wieloletnie zapóźnienie z materiałem powoduje, ze się tego okresu nie przerabia prawie wcale albo po łebkach.

      I to jest paradoks, że czas w którym uczniowie (i studenci) sa nachętniejsi do nauki i czytania, jest jakoś zmarnowany przez poświęcenie go na bardzo szczegółowe omawianie czasów zamierzchłych.


      • Gość: luna 31 Re: Literatura w szkole/ do Lys i innych:) IP: *.duna.pl 18.04.03, 19:59
        Z wypowiedzi Lys płynie taki jad i taka żółć, że aż niemiło się zrobiło:)
        Jeżeli odwiedzam forum, to jasne,że mam na to czas:)Bo zarobki umożliwiają mi
        na wynajęcie pani do sprzątania.Więc kończę świetną książkę Margaret Atwood.A
        poza tym nie pracuję w gimnazjum(na szczęście)-tylko w bardzo prestiżowym
        liceum( też na szczęście).Możesz pisać,że nie każdy ma to szczęście, ale ja
        mam, bo moi uczniowie dużo czytają i są inteligentnymi młodymi ludźmi.Wiem
        to , bo prowadzę zajęcia pozalekcyjne i mamy czas podyskutować o Marquezie,
        Krall czy ostatnio Kerteszu.
        Ps.A w/w nowele Żeromskiego i tak uważam za beznadziejne, jest to kwestia
        mojego gustu i nie mów mi, jak mam omawiać i nie prorokuj jak to robię.
        Poza tym sprawdza się powiedzenie,że solidarności w tym zawodzie to ze świecą
        szukać! A szkoda, bo dyskusja mogłaby przybrać zupełnie inny obrót.
        • a.b.c Re: Literatura w szkole/ do Lys i innych:) 18.04.03, 22:40
          Myślę że nie musisz się tłumaczyć Lys z tego czy masz czas czy nie to Twoja sprawa co to ją obchodzi. W jej
          wypowiedzi widzę głos typowego belfra wszystkiemu winni są uczniowie bo nie czytają.
        • Gość: Lys Re: Literatura w szkole/ do Lys i innych:) IP: *.visp.energis.pl 19.04.03, 17:45
          Gość portalu: luna 31 napisał(a):

          > Z wypowiedzi Lys płynie taki jad i taka żółć, że aż niemiło się zrobiło:)

          Doprawdy? Ani to moj zamiar ani nie zauwazam (po przeczytaniu z niepokojem
          swojego posta) takiego tonu. Skad taki wniosek?

          > Jeżeli odwiedzam forum, to jasne,że mam na to czas:)

          Gratuluje. Ja czasu na stare watki nie mam.

          > poza tym nie pracuję w gimnazjum(na szczęście)-tylko w bardzo prestiżowym
          > liceum( też na szczęście).Możesz pisać,że nie każdy ma to szczęście, ale ja
          > mam, bo moi uczniowie dużo czytają i są inteligentnymi młodymi ludźmi.Wiem
          > to , bo prowadzę zajęcia pozalekcyjne i mamy czas podyskutować o Marquezie,
          > Krall czy ostatnio Kerteszu.

          Ja pracowalem i praqcuje w gimnazjach publicznych. O szczesciu nic pisac nie
          mam zamiaru. Czytelnictwo uczniow - jak juz wspomnialem. Moi uczniowie sa
          inteligentnymi mlodymi ludzmi, ktorzy niechetnie czytaja. Marquez, Krall czy
          ostatnio Kertesz bylby nawiasem mowiac troszke dla nich za trudny.

          > Ps.A w/w nowele Żeromskiego i tak uważam za beznadziejne, jest to kwestia
          > mojego gustu i nie mów mi, jak mam omawiać i nie prorokuj jak to robię.

          Nic Ci nie wmawiam ani nie prorokuje. Sama to napisalas.

          > Poza tym sprawdza się powiedzenie,że solidarności w tym zawodzie to ze świecą
          > szukać! A szkoda, bo dyskusja mogłaby przybrać zupełnie inny obrót.

          Do rozmowy z Toba nie znalem tego powiedzenia.
      • a.b.c Re: Literatura w szkole 18.04.03, 23:02
        Gość portalu: Nu! napisał(a):


        >
        > Moim zdaniem rzecz się ma tak, że programy nauczania języka polskiego zawierają
        > (świadomie lub nie) wimpregnowaną potężna dawkę wychowania obywatelskiego, pa
        > triotycznego. Na języku polskim kształtuje się dusze Polaków po prostu.

        Wydaje mi się że na na języku polskim powino bardziej skupiać się na kształtowaniu bardziej wszechstnonych
        umysłów.
        >
        > Najbardziej dramatycznie wyglada kwestia ostatniej, maturalnej klasy i przyswaj
        > ania lektur, książek najbardziej współczesnych. Wydaje mi się, że z tym jest ca
        > łkiem źle. Często wieloletnie zapóźnienie z materiałem powoduje, ze się tego ok
        > resu nie przerabia prawie wcale albo po łebkach.

        Masz rację ale tylko po części ponieważ nauka klasyki jest bardzo ważna i stanowi drogę do zrozuminenia
        współczesnej literatury. Najgorsze jest to że naprawdę wiele czasu poświęca się na wałkowanie polskiego
        pozytywizmu i polskiego romantyzmu kosztem omówienia tych okresów literackich w innych krajach oraz
        wspomnianej litratury współczesnej.
        >
        > I to jest paradoks, że czas w którym uczniowie (i studenci) sa nachętniejsi do
        > nauki i czytania, jest jakoś zmarnowany przez poświęcenie go na bardzo szczegół
        > owe omawianie czasów zamierzchłych.

        Mimo ogromnego wysiłku nie mogę zrozumieć dlaczego zgłębianie wiedzy na temat tradycjji literackich naszego kręgu
        kulturowego jest twoim zdaniem stratą czasu.

        Pozdrawiam
        • independent-girl Re: Literatura w szkole 20.04.03, 08:56
          Przeczytałam wszystkie posty w tym wątku i nie wiem pod czm mogłabym sie
          podpisać. Najlepiej będzie jak wyraże całkowiecie swój punkt widzenia. Jestem
          tegoroczną maturzystką, więc mogę powiedzieć, że już znam materiał całej
          szkoły średniej, wiem co się omawia i w jaki sposób, na co się zwraca uwagę i
          wiem też, że często omawiane lektury zależą od samego polonisty - a tych
          miałam 5 w swojej kadencji szkolnej (podstawówka i szkoła średnia). Nie jestem
          zdania, że powinno być jeszcze więcej lektur w spisie tych obowiązkowych. Może
          i prawdą jest, że mamy za mało literatury światowej, ale obecnie wymagania co
          do opanowywania wiedzy w Polsce jest bardzo wysoki. Uczniowie każdej szkoły
          mają BARDZO dużo nauki. Być może wypowiadam się tylko w iminiu tych, którym
          zależy na nauce i do pewnego stopnia na ocenach - a ja taka jestem. I z
          doświadczenia wiem, że ciężko jest pogodzić równocześnie czytanie lektury za
          lekturą i naukę. Szczególnie widoczne jest to w 3 klasie przy omawianiu
          pozytywizmu, gdzie lektury są często grube i trzeba poświęcić im kilkanaście
          godzin łącznie, a na to czas nie zawsze moga uczniowie znaleźć, w końcu
          jednocześnie mają nauke na historię, geografię, biologię, matematykę etc.
          Możnaby powiedzieć że są soboty i niedziele. A co z jakąs rozrywką? Owszem,
          czytanie książek jest rozrywką - bynajmniej dla mnie, ale dotleniać się też
          trzeba. Aktualnie przygotowuję się do matury, korzystam z wielu opracowań,
          które dla mnie są na szczęście jasne bo większość lektur przeczytałam. Ale
          nawet przy opracowaniach nie zostaje mi wiele czasu na to, żeby przejechać się
          na rowarze, pójśc na basen czy choćby na dłuższy spacer, a to też jest ważne w
          życiu. Summa summarum - dołożenie więcej książek literatury światowej jest
          może i dobrym pomysłem, ale pasowałoby się zastanowić nad "wyrzuceniem"
          jakichś lektur polskich. Jakich? Trudno mi powiedzieć jakie, bo mnie się wiele
          lektur podoba i wiele nie. Często te co mnie się podobają, nie podobają sie
          moim rówieśnikom, tak byłaby to sprawa bardzo dyskusyjna. Jedyną rzeczą, którą
          bym chciała dodać to to, że Poloniści - podobnie jak i inni nauczyciele - nie
          powinni jednak zapominać, że ich wychowankowie nie tylko język polski mają w
          tygodniowym planie zajęc.
          Pozdrawiam świątecznie
          Maturzystka 2003
          • Gość: daner Re: Literatura w szkole IP: *.kol.tke.pl 20.04.03, 17:45
            Jeśli jesteś tegoroczną maturzystką to ośmielę Ci się zwrócić uwagę na
            niewłaściwie użyte słowo "bynajmniej"-powodzenia na pisemnym z polskiego!
    • Gość: EWOK Re: Literatura w szkole IP: *.acn.waw.pl 22.04.03, 20:17
      Dawno nie zaglądałam, okazuje się,że sporo straciłam :) Istotnie powinnam była
      wspomnieć, że maturę zdawałam jakiś czas temu, sporo też minęło od czasu
      kiedy udzielałam korepetycji. Z tego, co piszecie, wynika, że coś jednak
      drgęło i dobrze. Ostatnio właśnie wspominałam sobie z mężem - ten sam rocznik-
      jak to nas męczono powieścią "Komu bije dzwon". Męczono, ponieważ ani w
      programie jęz. polskiego ani historii nie było tematu o wojnie domowej w
      Hiszpanii. Taki miły asurdzik do wspominania po latach :)
      • Gość: sullivan Re: Literatura w szkole IP: 159.50.203.* 23.04.03, 13:10
        Moim skromnym zdaniem literatura ojczysta jest absolutna podstawa, i wszystkie
        kraje, ktore maja jako taka tradycje literacka (a do nich Polska szczesliwie
        nalezy) na niej wlasnie opieraja nauke literatury w ogole.

        Wiem cos o tym, bo w liceum mialem dwe programy - francuski i polski, i program
        liceum francuskiego prawie wylacznie dotyczy literatury francuskiej. Program
        polski jest w porownaniu o wiele bardziej otwarty na swiat. Jeden przyklad :
        romantyzm (tak tak, romantyzm). Na lekcji polskiego przynajmniej jest
        wspomniany romantyzm niemiecki, angielski, francuski, wloski, rosyjski, i czyta
        sie jeden lub dwa wiersze obcych autorow. W liceum francuskim jest Hugo,
        Stendhal, Lamartine itd itp, ale o zadnym obcym autorze ani slowa !

        Problem raczej tkwi w strukturze nauczania, a raczej jej braku... w polskim
        liceum duzo sie czyta, sporo wiedzy sie pcha do glowy, ale jest to wiedza malo
        uporzadkowana, zarowno jesli chodzi o historie (i "geografie") literatury, jak
        i o teorie literacka i (moze najbardziej) technike wyrazania wlasnych mysli w
        sposob jasny, uporzadkowany i efektowny. Wreszcie, jest to wiedza sucha, i malo
        ktory licealista uwaza ja za "wlasna" - tu wiele zalezy od polonisty, ale
        ogolnie program do tego sklania. Program francuski jest o wiele
        bardziej "indukcyjny" - najpierw czyta sie teksty, pozniej analizuje sie je
        raczej pod wzgledem formy (a wlasciwie struktury wypowiedzi), wreszcie dociera
        sie do idei i kontekstu historycznego.


    • Gość: Baisha Re: Literatura w szkole IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 26.04.03, 12:22
      "Wichrowe Wzgórza"?! Już widzę, jak chłopaki to czytają! Pamiętam, jak w
      podatawówce cierpieli, kiedy musieli przeczytać "Anię z Zielonego Wzgórza"!
    • Gość: dorotka Re: Literatura w szkole IP: *.chello.pl 26.04.03, 21:50
      Połowę z przytaczanych przez ciebie nieobecnych w szkole lektur miałam w szkole
      jako literaturę obowiązkową. A swoją drogą znam ludzi zaczytujących się w
      twórczości zagranicznych pisarzy i nie wiedzących, że Paweł Huelle to Polak. Co
      do Austen to myślę, że dobra jest co najwyżej do poczytania w wakacje na plaży,
      a nie jako utwór niosący coś więcej niż tylko miłosną intrygę.
    • ydorius Re: Literatura w szkole 28.04.03, 13:03
      Gość portalu: EWOK napisał(a):

      > Pomijam poziom nauczania (Mickiewicz wielkim poetą był, albo co autor chciał
      > przzez to powiedzieć, nawiasem mówiąc, przeczytałam kiedyś wypowiedź Miłosza
      > dziwnie zdezorientowanego tym, co według programu szkolnego, chciał
      > przekazać w swojej poezji). Chodzi mi o zaściankowośc doboru lektur. Czy
      > fakt, że mieszkamy w Polsce powinien przekładać się na kompletną, wpojoną w
      > ławach szkolnych, ignorację wobec literatury światowej? Jakoś mi się wydaje,
      > że nie. Denerwuje mnie spędzanie czasu nad trzema powieściami Żeromskiego,
      > nie licząc koszmarnych zupełnie krótszych form, takich jak niestrawna
      > Siłaczka czy grafomańskie Kruki i Wrony w powiązaniu z lekceważeniem
      > literatury światowej. Jak to się dzieje, że maturzysta może nie zdawać sobie
      > sprawy z istnienia takich pisarzy jak Tołstoj, Dostojewski, Thackerey,
      > Dickens, Austen, Flaubert, Bronte, Faulkner? Dlaczego w programie figuruje
      > Byron przy całkowitym pominięciu Shelley'a? Zapraszam do uzupełniania spisu
      > lektur obowiązkowych. Jak dla mnie to (kolejnośc niezobowiązująca) : Duma i
      > uprzedzenie, Anna Karenina, Zbrodnia i kara (z dopuszczeniem polemiki w
      > sprawie Braci Karamazow), Pani Bovary, Klub Pickwicka, Targowisko
      > prózności, Wichrowe Wzgórza, Martwe dusze, Wiśniowy sad.

      Ja też pomijam jakość nauczania, bo z tym nic się zrobić nie da. Przyznam, że
      połowy książek z przytoczonych przez Ciebie nie czytałem, ale zgłosić muszę
      jedno weto zdecydowane i jedno weto umiarkowane. Weto zdecydowane dotyczy
      Targowiska Próżności. Jest to książka, która, moim zdaniem strasznie się
      zestarzała, jej realia są w ogóle nie przystające do rzeczywistości. Nie
      przeczę, że Thackeray miał coś do przekazania, jednak forma książki
      zdecydowanie odrzuca. Podobnie zresztą jest w przypadku bardzo przeze mnie
      lubianego Balzaca. Trylogia "stracone złudzenia" z fenomenalnym opisem kasty
      dziennikarskiej Paryża jest super - ale nie dałbym tego do listy lektur właśnie
      za język i styl (no i oczywiście, jak zawsze przy tego typu dyskusjach pojawia
      się problem tłumaczenia... Boy wybrnął z tego znakomicie, a mimo tego czytanie
      Balzaca może być nużące...)

      Weto umiarkowane dotyczy Klubu Pickwicka. Ciężko jest mi odmówić Dickensowi
      umiejętności wciągnięcia czytelnika w akcję. Każdą pozycję z jego bogatego
      dorobku, która przeszła przez moje ręce (znów tak wiele tego nie było, a może i
      szkoda) czytało się super. Wyżej odrobinę stawiam Davida Copperfielda. Ma on
      wszystkie zalety klubu (atmosferę, dobrze zarysowane postaci ect.) ale ma jedną
      zaletę, której Klubowi, moim zdaniem, brak - wyrazistą akcję.

      Idąc dalej (chciałem napisać: idąc rakiem. Przeintelektualizowanie mnie zeżre :-
      P). Czyż nie warto byłoby włączyć Czarodziejską Górę do lektur obowiązkowych?
      Opowieść o Hansie Castorpie, świetnie zarysowane postaci Settembriniego i
      Naphty? Czyż największe z dzieł zeszłego wieku, Ulisses, ta istna metaksiążka
      nie powinna doczekać się szczegółowego omówienia na lekcjach polskiego?
      Dlaczego mamy zostawić z boku formalną (bądź co bądź) historię miłości Horacio
      i Magi na boku? Czy nie zasługuje na przeczytanie przez dzisiejszych
      licealistów?

      Problem jest jeden i wyraźnie zaznaczony przez independent-girl - czas. Można
      wiele dorzucić jeszcze do kanonu lektur (choćby Silmarillion Tolkiena, czyli
      budowanie mitologii od zera; choćby miłość w czasach zarazy, czyli którędy
      przebiegają linie żywego uczucia; choćby opowiadania Kereta, czyli co można
      zronbić z rzeczywistością za oknem...), tylko co wywalić? Ja bez żalu pozbyłbym
      się pewnego opasłego tomu naszego drogiego noblisty, Żeromski także wynudził
      mnie śmiertelnie i niewiele wyniosłem z jego lektury...

      Aha, i jeszcze jedno - zdecydowanie Bracia Karamazow zamiast Zbrodni i Kary...

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
    • tanina Re: Literatura w szkole 28.04.03, 17:15
      Jestem w I klasie LO. I mnie to wszystko przeraza. Lubię język polski, lubię
      sie uczyć. Przynajmniej lubiłam. Teraz w liceum chyba zaczynam zmieniać zdanie.
      Nauki jest nie wiadomo ile. Wychodzę z domu o 7:30 i wracam codziennie około 15
      albo i później. Nie mam czasu na żadne spacery czy nawet na pójście do
      biblioteki ot tak sobie. Musze kuć, jeśli tylko chcę dostawać czwórki, już nie
      wspominając o ocenach wyższych. każdy nauczyciel uważa , że jego przedmiot jest
      najważniejszy. Tak było od zawsze i pewnie już się to nie zmieni. Lubię czyatć,
      staram się oprócz lektur sięgać po inne dzieła, ale po prostu nie mam na to
      czasu.... Na lekcji tego nie przerobimy, i tak się cieszę, że mam polskich w
      tygodniu (profil rozszerzony). Więc jeśli kanon lektur miałby ulec zmianie, to
      tylko kosztem coś za coś, bo inaczej nie da rady....
      • Gość: noida Re: Literatura w szkole IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 21:12
        Ja tylko jedno wtrącę- książki na lekcji języka polskiego to można najwyżej
        OMÓWIĆ, bo przerobić to trzeba by je na coś innego....
        A w kwestii lektur- pamiętam, że część z nich czytałam w wakacje, bo
        (zwłaszcza w III LO) w ciągu roku szkolnego nie było po prostu wystarczająco
        czasu... Lalka, Potop i Chłopi to opasłe tomiszcza! Aha, tzw. nie- lektury
        czytałam prawie wyłącznie w wakacje, bo w ciągu roku nie było kiedy.
        Ja bym z listy lektur współczesnych wyrzuciła z jeden tom o Powstaniu
        Warszawskim a w zamian za nie zaproponowała "Paragraf 22". Takie
        odstresowanie, bo takie nagromadzenie, jakie jest tych koszmarnych po prostu
        lektur w IV klasie, potrafi obrzydzić tematykę wojenną na długie lata (jestem
        na czwartym roku studiów i niczego, co ma związek z drugą wojną światową od
        tamtej pory nie tknęłam). "Paragraf" w konwencji się mieści a o ileż jest
        mniej dołujący!
        Można by sobie pofantazjować o tym, co się jeszcze powinno czytać w liceum,
        ale trzeba by wtedy lata liceum rozciągnąc z 4 do conajmniej 6 :-)
        Pozdrawiam.
    • defanddumb Re: Literatura w szkole 30.04.03, 17:37
      moim sposobem było czytanie książek i olewanie całej reszty - średnia na
      świadectwie 4 klasy - 2.9 do 3.2 - nie pamiętam za bardzo. Ale pisemna mat 5.
    • asd25 Re: Literatura w szkole 04.05.03, 22:07

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka