Gość: ludzik
IP: 193.201.167.*
28.02.07, 12:10
Pomijam, że trzeba zerknąć, kto tłumaczył, jeśli przełożenia potrzebowała, z
którego roku, ale jeszcze trzeba powąchać. Z biblioteki pachną specyficznie.
Nie, nie źle, całkiem dobrze. Czasem jest to zapach jabłek. Tak pachniała
pożyczona przeze mnie, ale nie z biblioteki dawno, dawno temu "Mała
księżniczka". Stareńkie wydanie pachnące jabłecznie.
Macie takie książkowe "magdalenki"?