Dodaj do ulubionych

alicja czyli wątek inspirowany p. reptarem

16.06.03, 10:56
witam, w wątku o współczesnej prozie brytyjskiej pojawił się oboczny o lit.
dla dzieci, też brytyjskiej, i sugestia p.R, że nad Alicją wisi fatum, nie ma
o niej wątków, rzadko sie ją wspomina...
Alicją w Krainie Czarów to moja ulubiona książka, oprócz "O tym co odkryła
Alicja po drugiej stronie lustra" - mój faworyt. Akceptowna wyłacznie w
tłumaczeniu p. Słomczyńskiego lub w oryginale i z oryginalnymi ilustracjami.
a cos więcej dodam jeśli ktoś tem wątek pociągnie;)
ukłony
E

PS. właśnie czytam biografię Słomczyńskiego napisaną przez jego córkę...
bardzo przyjemne i wcale nie wiedziałam, że jego ojciec nakręcił KingKonga:)!
Obserwuj wątek
    • reptar Re: alicja 16.06.03, 11:07
      Alicja swojego wątku dotąd chyba nie miała. A jeśli się pojawiała, to chyba
      własnie w kontekście porównania Słomczyńskiego i Marianowicza ze Stillerem.

      Ja też należę do zwolenników Słomczyńskiego. I zdecydowanie wolę "Po drugiej
      stronie lustra", pewnie dlatego, że rzadziej eksploatowane i kiedy to czytałem
      lata temu, to było nowe, podczas gdy Krainę Czarów właściwie już się znało na
      wyrywki niemal. I do dzisiaj najbardziej lubię te postacie z drugiej strony
      lustra; do tego stopnia, że nawet Haigha i Hatta (oczywiście nie żaden Szarmar
      ani tym bardziej Szalkap) bardziej mi odpowiadają niż Marcowy Zając i
      Kapelusznik.
      • hania_76 Re: alicja 16.06.03, 11:18
        Kiedyś zachwyciła mnie w tłumaczeniu Słomczyńskiego, później z przyjemnością
        przeczytałam oryginał. Niestety w domu mam tłumaczenie Stillera, którego cenię
        za wspaniałe tłumaczenie "Lolity", ale do jego "Alicji" za nic w świecie nie
        mogę się przyzwyczaić.
      • effa Re: alicja 16.06.03, 11:19
        "było smaszno a jaszmije smukwijne świdrokrętnie na zegwinku wężały,
        peliczaple..." dobra znam jeszcze spory kawałek:) udawało mi się przy pomocy
        tego wierszyka szkować najbardziej dziwne towarzystwa.
        uwielbiam Czerwoną Królową i zupełnie absurdalną propozycje herbatnika gdy jest
        sie spragnionym... choć z drugiej strony uczesnictwo w obłąkanym podwieczorku
        byłoby nie do pogardzenia:)...co jest w tych Alicjach, że się je lubi i chce do
        nich wracać? pomijam najprostsze wyjaśnienie czyli powroty do chwili
        dzieciństwa.
        • przemsw Re: alicja 16.06.03, 12:51
          effa napisał:

          > sie spragnionym... choć z drugiej strony uczesnictwo w obłąkanym podwieczorku
          > byłoby nie do pogardzenia:)...co jest w tych Alicjach,
          >że się je lubi i chce do nich wracać? pomijam najprostsze
          >wyjaśnienie czyli powroty do chwili dzieciństwa.
          >

          Przedewszystkim jest w nich to, czego nie ma gdzie indziej.
          No bo jeśli Puchatek jest misiem, to oczywiście miodek...
          Nawet ciąganie biedaka za łapkę, mimo że strasznie brutalne,
          jest na porządku dziennym. A Alicja i jej menażeria jest SWOISTA
          sama w sobie niepowtarzalna...
        • ydorius Ha! 16.06.03, 12:57

          "peliczaple stały smutcholijne a zbłąkinie rykoświstokały" Znam całość. :-)))
          Effo, to jest nas dwoje szokujących towarzystwo dziwnym wierszykiem o
          Dżabbersmoku :-P

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • effa Re: Ha! 16.06.03, 13:27
            witam Drogi -Y-!
            to sie cieszę choc chętnie pouzuropwałabym sobie prawo do bycia jedyną od
            idiotycznych wierszyków;) (z zupełnie inne beczki - wierszykiem szokującym
            przez długi czas była "Starsna żaba"wiersz dla sepleniących Gałczyńskiego:))

            ale poza wierszykiem Alicja owszem czy raczej niekoniecznie? zadziwał mnie
            zawsze mój Ojciec twierdzeniem, że jest to historia tak bezsensowna, że
            przeczytanie jej graniczyło dla niego z niemożliwością. był przykładem
            doskonale potwierdzającym moją teorię o konieczności czytania książek we
            właściwym miejscu i czasie

            ukłony
            E
            • ydorius Re: Ha! 16.06.03, 14:08

              Witaj dawnoniewidziana E.
              :-)

              Jest kilka książek, które przeczytane we właściwym momencie odwracają życie
              czytającego do góry nogami, wytrzepują mu wszystko z kieszeni i pozostawiają ze
              zmienionymi oczami :-)
              Kiedy się dowiedziałem, że jedna z moich znajomych w wieku dwudziestuparu lat
              nie znała Kubusia Puchatka, prawie się rozpłakałem. Nie znała Kubusia Puchatka.
              Dla mnie, dla którego Kubuś jest znajomym odkąd skończyłem c.a. trzy lata jest
              podstawą, fundamentem. Wiem, że bez Kubusia mój świat wyglądałby inaczej.
              Zresztą, takich książek oczywiście jest więcej - Alicja także do nich należy.
              A ona? Żyje bez Kubusia w głowie i dobrze jej to wychodzi. Nie proponowałem
              przeczytania, bo to trochę, jak zaproponowanie komuś, by się wbił w śpiochy, bo
              jako dziecko w nich nie sypiał... Ech...

              :-))

              m,
              .y.

              P.S. Poza tym byłem w ogóle porąbanym dzieckiem. Trust me. Nie spotkałaś
              drugiego takiego, które do szkoły chodziłoby ze słownikiem wyrazów obcych i
              zakładało słownik "ciekawych wyrazów". Na przykład do dziś pamiętam, że
              wyszukiwałem słowa, kończące się na -sfera i zapamiętywałem co znaczą. Zostało
              mi z tego: atmo, baty, bio, chromo, egzo, eko, foto, hemi, hydro, jono, lito,
              mezo, strato, tropo... :-))) Oczywiście w kolejności alfabetcznej... W zeszycie
              były też dziwniejsze rzeczy :-P

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • effa Re: Ha! 16.06.03, 17:25
                a nie myślałam, że zapadam w pamięć;)

                Kopalińskiego czytywałam raczej tematycznie, metodą odnośników więc zazwyczaj
                skakałam po różnych literach. Miałam tez fazy na poszczególne języki.
                czytać wolałam jednak encyklopedie... taaaak...uroki obłędnych umysłów, co?

                OK, jakby co może pokontunuujemy tę dysusję prywatnie bo nie wiem czy pozostali
                obecni koncepcjami lekko, pardon le mot, spaczonych umysłów są zainteresowani;)

                spadam bo jak łatwo sie domyślić korzystam z uprzejmości pracodawcy jeśli
                chodzi o dostęp do sieci.
                E
                • noida Trzecia! 16.06.03, 23:25
                  Trzecia, trzecia! Ja tez znam Dżabbersmoka! A Alicja jest to powiesc, ktora
                  mnie zachwyca za kazdym razem, jak ją czytam, przy czym natychmiast po
                  skonczeniu zapominam, o czym byla. To znaczy wiem, o czym byla, ale co Alicja
                  robila, z kim i kiedy kompletnie wypada mi z glowy. Wiec od czasu do czasu
                  czytam sobie ponownie i za kazdym razem jest tak, jakbym czytala od nowa :-)
                  Najbardziej mi sie podobala w oryginale (ten jezyk!), ale przeklad
                  Slomczynskiego jest rzeczywiscie duzo lepszy niz inne.
                  Bardzo lubie tez oparte luzno na historii o Alicji opowiadanie Sapkowskiego
                  pt. "Zlote popoludnie". W ogole wole Sapkowskiego w krotkich formach...
                  • reptar Cobyście się nie czuli tak trójjedynie 17.06.03, 12:45
                    Kliknijcie sobie na taki link

                    www2.gazeta.pl/usenet/704534,27014.html?group=pl.rec.szaradziarstwo&tid=1406


                    Zaprowadzi Was na pewną grupę dyskusyjną (przynajmniej jeszcze przez jakiś
                    czas), a tam znajdziecie człowieka, który ten fragment podaje w sygnaturce w
                    sześciu tłumaczeniach. W jednym z postów podaje też wprost całość w
                    tłumaczeniu Janusza Korwina-Mikke, bodajże tutaj:

                    www2.gazeta.pl/usenet/704534,27014.html?group=pl.rec.szaradziarstwo&tid=1406&pid=1410&z=1

                    • effa Re: Cobyście się nie czuli tak trójjedynie 18.06.03, 07:47
                      reptar napisał:

                      > Kliknijcie sobie na taki link
                      >
                      > www2.gazeta.pl/usenet/704534,27014.html?group=pl.rec.szaradziarstwo&tid=1406
                      >
                      >
                      > Zaprowadzi Was na pewną grupę dyskusyjną (przynajmniej jeszcze przez jakiś
                      > czas), a tam znajdziecie człowieka, który ten fragment podaje w sygnaturce w
                      > sześciu tłumaczeniach. W jednym z postów podaje też wprost całość w
                      > tłumaczeniu Janusza Korwina-Mikke, bodajże tutaj:
                      >
                      > www2.gazeta.pl/usenet/704534,27014.html?group=pl.rec.szaradziarstwo&tid=1406&pid=1410&z=1
                      >


                      Cóż.... zawsze znajdą się lepsi:) c'est la vie ale dzięki takim osobom
                      przynajmniej nie jest nudno...ukłony E.
                • ydorius Re: Ha! 17.06.03, 00:21

                  Pewnych osób się nie zapomina nawet mając Alzheimera :-)

                  No nie wiem, zobacz, jak pokręcona Alicja cudownie przyciąga dziwne byłe
                  dzieci. A pamiętam, był taki dzień, gdy siedziałem na boisku ze słownikiem w
                  ręce. Wypisywałem znowu coś. I w pewnym momencie pojawił się "kumpel"
                  (powiedzmy. Kumpli, siłą rzeczy nie miałem zbyt wielu :-)). Zapytał, co robię,
                  a potem, czy może pomóc. Powiedziałem, by dyktował. Dyktował. Potem drugi i
                  trzeci. Szukali i dyktowali, a ja zapisywałem. To był dziwny dzień.

                  m,
                  .y.

                  ----------------------------------
                  What is home without Plumtree's Potted Meat?
                  Incomplete.
                  • noida Re: Ha! 17.06.03, 10:22
                    Zazdroszcze ci ;-) ja jako dziecko miałam tylko jedno zboczenie- siedziałam
                    calymi dniami na kanapie i czytałam książki. Jak tylko jakąś kończyłam to
                    zaczynałam następną. Nie mogłam znieść otaczającej mnie rzeczywistosci :-)
                    • ydorius Re: Ha! 17.06.03, 11:04

                      no wiem, wiem :-)))
                      ja też lubiłem ten sport. To był zresztą jedyny sport jaki uprawiałem, a
                      rodzice wyganiali mnie na imprezy i namawiali do pijaństwa :-P

                      m,
                      .y.

                      ----------------------------------
                      What is home without Plumtree's Potted Meat?
                      Incomplete.
                      • noida Re: Ha! 17.06.03, 12:37
                        Mnie też rodzice z domu wyrzucali ;-) ale się nie dawałam!
                        • ydorius Re: Ha! 17.06.03, 12:42

                          No widzisz.
                          Zamiast jak każdy normalny nastolatek pójść się gdzieś nawalić, trawę zajarać,
                          może nawet wpaść w złe towarzystwo i łokciem szyby tłuc w samochodach, to
                          siedziało się na kanapach i fotelach czytając Dostojewskiego.
                          Noido, to się nie mogło dobrze skończyć :-))

                          m,
                          .y.

                          ----------------------------------
                          What is home without Plumtree's Potted Meat?
                          Incomplete.
                          • noida Re: Ha! 17.06.03, 12:59
                            No i się nie skończyło... jesteśmy teraz skażeni kulturą słowa i
                            nienowocześni. Podobno tacy jak my są już na wyginięciu. Czytałam, że osoby,
                            które wyżej cenią słowo i źródło jego pochodzenia niż emocje, muzykę i
                            migające obrazy nie mają szans na przeżycie. Nawet w zoo :-)
                            • ydorius Re: Ha! 17.06.03, 13:08

                              ja się dostosowałem zgodnie z darwinowskim "dostosuj się lub zgiń (lepiej
                              zgiń)". :-P

                              Bardzo ważna jest dla mnie muzyka i emocje, które ze sobą niesie. Co do tych
                              migających obrazków nie jestem przekonany, ale i one przynoszą czasem ze sobą
                              słowa, które wiele ważą...

                              Ale wiem, że moje godziny są policzone, czy coś w ten deseń. Do zobaczenia w
                              ZOO... Jest wielce prawdopodobne, ze się zderzymy, każde zaczytane w swoich
                              słowach :-)

                              m,
                              .y.

                              ----------------------------------
                              What is home without Plumtree's Potted Meat?
                              Incomplete.
                              • noida Re: Ha! 17.06.03, 21:38
                                Muzykę to ja też lubię... ale chodzi właśnie o to, że te kolorowe obrazki nie
                                mają wnosić słów. Mają robić wrażenie, przy którym słowa są jedynie dodatkiem,
                                takim jak muzyka.
                                Pewnie się zderzymy. Tylko, żeby nam książek nie zabrali w tym zoo. Jeszcze
                                się okaze, że jesteśmy mało atrakcyjni, bo nosem nie podrzucamy piłeczki...
    • martolka Re: alicja czyli wątek inspirowany p. reptarem 16.06.03, 23:41
      effa napisał:

      > nad Alicją wisi fatum, nie ma
      > o niej wątków, rzadko sie ją wspomina...

      Jak to?! Ja ciągle wspominam gdzie się da :-)) I ostatnio też napisałam kawałek
      Dżabbersmoka gdzieś w jakimś wątku...
      Należę do fanatyków (nie bójmy się tego słowa :-) Alicji od kiedy mama mi ją
      pierwszy raz przeczytała we wczesnym dziecięctwie (kopa lat temu). I już z
      milion razy pisałam, że jestem za Słomczyńskim, czasami nawet bardziej niż za
      oryginałem (rzeczony Dżabbersmok, czy inne wierszyki - tylko "zdziwniej i
      zdziwniej" wolę jako "strangerer and strangerer" :-))).

      Czytuję też wszystkie 'poboczne' książki - cokolwiek Carrolla, ale też 'Alicję
      w Krainie Kwantów' Gilmore'a, czy 'Naukę w Oczach Filozofa' Kemeny'ego, czy co
      tam mi w ręce wpadnie, byle by się Alicja pojawiła.

      ps. Słownik Wyrazów Obcych przeczytałam sobie jako lekturę, ale to akurat w
      związku z zupełnie innym tematem. Niejedno dziwne dziecko istnieje na tym
      świecie :-))))
      • reptar Przygody Sylwii i Bruna 17.06.03, 07:50
        martolka napisała:

        > Czytuję też wszystkie 'poboczne' książki - cokolwiek Carrolla, ale też 'Alicję
        > w Krainie Kwantów' Gilmore'a, czy 'Naukę w Oczach Filozofa' Kemeny'ego, czy co
        > tam mi w ręce wpadnie, byle by się Alicja pojawiła.



        To może zaproponuję rozszerzenie wątku o "Przygody Sylwii i Bruna"?
        Patrzę na swoje wydanie - 1994 - czyli musiałem to czytać niemal dekadę temu :-(
        Co pamiętam? Przede wszystkim bajkę o Liskach, które miały nie zjeść Jabłek
        i Chleba. I te wierszyki. I w zasadzie niewiele więcej. Nic to, kiedyś to sobie
        wszystko odświeżę   ;-)


        Oto jeden z tych wierszyków:
                      Zobaczył, że gra przed nim Słoń
                      Na fujarce ćwiczenia:
                      Gdy spojrzał znów, zobaczył że
                      Słoń w list od żony się zmienia.
                      „No cóż, pojąłem wreszcie” - rzekł -
                      „Wielką gorycz istnienia!”.
        • ydorius Przygody nonsensu 17.06.03, 11:03

          Mi to zaś, jako żywo przypomina "Księgę Nonsensu", w której zamieszczone było
          całe wielkie mnóstwo bezsensownych wierszyków, z których część po dziś dzień
          znam na pamięć. Wierszyki Edwarda Leara, Alaina Milne'a czy Lewisa Carrolla...
          W cudownych tłumaczeniach, rzecz jasna.

          "Raz śpiącą babcię straszył duch
          lecz babcia była głucha
          więc chociaż starał się za dwóch
          nic się nie bała ducha"

          "Lordowska mość to ja
          kto nie zna mnie ten kiep
          hahahahahahaha
          a teraz macie w łeb!"

          i cała masa innych, cudnych po prostu.

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
        • martolka Re: Przygody Sylwii i Bruna 17.06.03, 12:27
          Nie znam Sylwi i Bruna w polskim przekładzie (kogo? też Słomczyński?), tylko
          oryginał. Mam Copletele Works i, oprócz powieści, jest tam Snark i wiersze
          pt. "Rhyme? And Reason?", ale moja ulubiona to "A Tangled Tale" czyli zagadki
          matematyczne ukryte w różnych historiach.
          Jest tam też brudnopis Alicji z własnoręcznymi ilustracjami Carrolla. Prototyp
          Ogonopowieści jest trochę inny niż ostateczna wersja, ale tu znowu wolę
          Słomczyńskiego tak czy siak.
          • reptar Re: Przygody Sylvii i Bruna 17.06.03, 12:35
            Tak, tłumaczenie jest Słomczyńskiego. Dokładnie napisane jest tak: "przełożył,
            opracował i opatrzył posłowiem Maciej Słomczyński". Cytuję, bo istotną rzeczą
            jest tu "opracował". Sam Słomczyński pisze tak: "Usunąłem całą część książki
            przedstawiającą świat dorosłych i pozostawiłem jedynie to, co moim zdaniem
            przypomina 'prawdziwego' Carrolla, autora Alicji". Oryginał liczy podobno 600
            stron, opracowanie Słomczyńskiego - 180. Aha, w tytule jest Sylvii, przez v.
            Wydawnictwo Jasieńczyk, Wrocław 1994. Jest to, jeśli się nie mylę, wydanie
            pierwsze, ale nie jedyne.
            • martolka Re: Przygody Sylvii i Bruna 17.06.03, 12:42
              Możliwe, że 600 stron - mój ma 300, ale format bliski A4 :-)))

              A czy wiesz coś o wydaniach polskich tych innych historii i wierszy?
              • reptar Re: Przygody Sylvii i Bruna 17.06.03, 13:07
                Niestety, nie wiem.
                Wydaje mi się tylko, że pełnego tłumaczenia polskiego nie było.
                Przy okazji w kwestii Sylvii i Bruna Stiller (zapewne przez nieuwagę) zgadza
                się ze Słomczyńskim. Czy może to raczej Słomczyński zgadza się ze Stillerem.

                Stiller (1990): Zawiera pomysły, wiersze i fragmenty godne jego najlepszych,
                lecz w całości jest niejadalne i dodatkowo popsute infantylnie stylizowanym
                językiem, który był modny w tych czasach, ale obecnie zęby od niego cierpną
                tak samo dorosłym, jak i dzieciom.

                Słomczyński (1994): Powstała książka, w której nie kończące się dyskusje
                moralne, polityczne i społeczne grupy konwencjonalnych, nie najciekawszych
                bohaterów, przeplatały się od czasu do czasu z napisanymi nie gorzej niż Alicja
                dziejami pary cudownych bajkowych dzieci.


                (choć czy to tak do końca takie same opinie???).
                • martolka Re: Przygody Sylvii i Bruna 17.06.03, 23:29
                  Nie przypominam sobie, żeby mi tam coś strasznie zgrzytało w akcji powieści...
                  ale czytałam dość dawno temu. Przydałoby się kiedyś odświerzyć.

                  To jeszcze jedno pytanie :-)): miałeś może okazję porównać Alicję do
                  reklamowanej jako jej następczyni 'Koraliny' Gainmana? I co? :-))
                  • reptar Re: 18.06.03, 07:26
                    Kusiła mnie ta "Koralina" i nawet ją przejrzałem, ale ostatecznie zwyciężyła
                    opcja, że to za duża cena jak na tak mało tekstu. Serio. Z podobnych
                    przyziemnych powodów nie kupiłem (i nie poznałem) "Alicji w Krainie Liter"
                    Rolanda Topora.
                    • martolka Re: Koralina 19.06.03, 21:48
                      Ja podobnie. Straszna nie tylko książka, ale i cena :-)).
                      Szczerze mówiąc taka promocja nastawiła mnie dość niechętnie to Koraliny, no bo
                      kto przy zdrowych zmysłach porównuje cokolwiek do Alicji i jeszcze proponuje
                      detronizację! ;-) Jest to z definicji niemożliwe :-)))).
                      Natomiast po przejrzeniu i poczytaniu komentarzy myślę, że może to być
                      anty-Alicja. Ale nigdy przenidgy nie zajmie jej miejsca. I na pewno nie ma w
                      sobie tylu ukrytych różności i ciekawostek, powiedzonek i filozoficznych
                      rozważań, matematyki i humoru i po prostu mądrości.

      • Gość: Nell Re: alicja czyli wątek inspirowany p. reptarem IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 10:28
        tylko "zdziwniej i
        > zdziwniej" wolę jako "strangerer and strangerer" :-))).

        To bardzo zdziwne, ale u mnie w oryginale było "curioser and curioser". To jak
        w końcu napisał Caroll?
    • ada08 Uśmiech bez kota... :-) 17.06.03, 07:37
      Przekład Słomczyńskiego, oczywista :-)
      a.
      • reptar Re: Uśmiech bez kota... :-) 17.06.03, 07:54
        A zajrzyj, proszę, tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=6328095
        i powiedz, czy to o ten sam „Uśmiech bez kota” Ci chodziło. Bo coś mi się tu
        nie zgadza.
        • ada08 Re: Uśmiech bez kota... :-) 17.06.03, 17:02
          - Powiedziałaś: "w prosiaka" czy "w pędraka"? - powiedział Kot.

          - Powiedziałam: "w prosiaka" - odparła Alicja - i bardzo bym sobie
          życzyła, żebyś nie pojawiał się i nie znikał tak niespodziewanie:
          można od tego dostać zawrotu głowy!

          - W porządku - powiedział Kot i tym razem zniknął z wolna,
          rozpocząwszy od koniuszka ogona i skończywszy na uśmiechu, który
          trwał jeszcze przez pewien czas, gdy reszta już zniknęła.

          - No! Często widywałam kota bez uśmiechu - pomyślała Alicja -
          ale uśmiech bez kota! Jest to najbardziej zagadkowa rzecz, jaką
          widziałam w całym moim życiu!

          :-)

          reptar napisał:

          > A zajrzyj, proszę, tutaj:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=6328095
          > i powiedz, czy to o ten sam „Uśmiech bez kota” Ci chodziło. Bo coś
          > mi się tu
          > nie zgadza.


          • reptar Re: Uśmiech bez kota... :-) 18.06.03, 07:28
            Aha.
            No to ja się wytłumaczę, co mi nie grało i czemu-m pytał.
            Zatytułowałaś wątek "uśmiech bez kota", a jego treść to

            > Przekład Słomczyńskiego, oczywista :-)


            I tyle. Zastanawiałem się, czemu akurat TĘ frazę wiązać z TYM tłumaczem, skoro
            chyba każdy jeden musiał tak to ująć (grin without a cat - niewiele w tym
            swobody dla tłumacza; tu nawet Stiller nie dał rady udowodnić, że Słomczyński
            jest w błędzie). Dopatrywanie się szczególnej korelacji między ładnym tytułem
            a deklaracją, po czyjej stronie stoisz, to chyba była moja nadinterpretacja, co?
            • ada08 Re: Uśmiech bez kota... :-) 18.06.03, 09:07
              Skróty myślowe dwa w związku z lekturą poprzednich postów.

              ''Uśmiech bez kota ...'' przychodzi mi natychmiast na myśl
              gdy mowa o Alicji. Nie Marcowy Zając et consortes, ale właśnie
              ów ''Uśmiech...''

              Słomczyński, bo byla mowa o przekładach :-)
              a.


    • reptar Ilustratorzy Alicji 18.06.03, 07:32
      A znacie to piękne albumowe wydanie Alicji z 1986 roku z ilustracjami Dusana
      Kallaya? Pierwszeństwo daję oczywiście Tennielowi, ale Kallay też zrobił dobrą
      robotę.

      Wśród licznych ilustratorów Alicji jest i Mervyn Peake, znany skądinąd jako
      autor trylogii Gormenghast ("Tytus Groan" i dalej). Nigdy nie widziałem tych
      jego rysunków, a ciekawość we mnie okrutna. Szukałem w Internecie, ale bez
      powodzenia. Nie znacie jakichś skutecznych w tym względzie linków?
      • effa Re: Ilustratorzy Alicji 18.06.03, 08:18
        www.mervynpeake.org/illustrator.html
        www.themodernword.com/scriptorium/peake.html
        authologies.free.fr/peake.htm#bio
        utopia.knoware.nl/users/vanderwa/strips/stripse.htm
        na tych na szybko udalo mi sie znaleźć po parę obrazków. z tego co widze, to sa
        naprawdę świetne rysunki ale faktycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o ilustracje
        Alicji, trudne do obejrzenia (na amazonie alicja z obrazkami Peake'a za troszkę
        ponad 11$;))...
        Dziękuję ze wskazanie tej wersji i chylę czoła, Alicja nawet ładniejsza niż w
        wersji klasycznej, w której, bądźmy szczerzy, ma troszkę zbyt dużą głowe;)
        ukłony
        E



    • martolka ulubione powiedzonka 19.06.03, 21:59
      To ja jeszcze dorzucę, że do mojego języka codziennego weszły, chyba już na
      zawsze, niektóre zdania z Alicji. Takie najbardziej ulubione i najczęściej
      używane to:
      - 'przeciwnie wprost'
      - 'i wybębniono ich z miasta'
      - 'Alicja - pudding, pudding - Alicja' (to jest po prostu piękne)
      no i w oryginale
      - 'strangerer and strangerer', czyli słomczyńskie 'zdziwniej i zdziwniej'.
      Nie mówiąc o kocie z Cheshire, który jest dla mnie mistrzowskim pociągnięciem
      samym w sobie.
      Czasami też śpiewam sobie przy obiedzie 'zupo nadobna, zupo wyśniona, w głębi
      głębokiej wazy uśpiona, o! zupo!' :-)))))
      • Gość: Nu! Gift IP: 195.82.160.* 12.07.03, 00:45
        Kiedyś trafiłem na tą stronkę - i teraz jak znalazł :))

        laurenharman.tripod.com/alice/
    • Gość: Nu! Gift 2 IP: 195.82.160.* 12.07.03, 01:20
      www.ezork.com/carrollfont/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka