eire00
09.02.08, 20:54
Amico optimo Petro
Psalm przyjacielski
Dipiotrowy. Na melodię grudniowego, dosyć ciepłego wieczoru w Lasku
Bielańskim. Stół ugina się pod Żołądkową Gorzką, szynką litewską i
kawałkiem bułki.
I
- Za naszą przyjaźń
Stukają dwa kieliszki
przemycone po cichu
z szafy mej kuchni
Pomiędzy kęsami zagrychy
prowadzimy dialogi
jeden drugiemu
i uczniem i mistrzem.
- Czyż nie jest to niesamowite że
Że vis ignota universi [ho Theos hyperagnostos] zetknęła nas ze sobą
Że Ona
Że Bóg
Że odkupił za darmo
Że kobieta przyjmuje w całości
Że
- Za to by nie dać dupy
Stukają dwa serca
przemycone po cichu
przez tamten świat
Na wyniosłych smukłych
nogach naszych marzeń
i umiłowania wolności
stawiamy kroki pewne
w biesiadnych dysput nocy
- Jeśli bym coś takiego Jej zrobił,
obiecaj że przywalisz mi w zęby.
- Obiecuję.
Zatacza się myśl i błądzi krok
i snujemy się odważni nietrzeźwi
w mroku bielańskim
o 5:30 zastuka Herr Kater
o pustej czaszki dzwon.
II
- Za miłość ?
Klepie mię po plecach świat
mamrocząc o kompromisie
- Bez przesadyzmu proszę
nie trzeba tak ściśle
trochę luzu też ci się przyda
nie ma w tym nic złego
bardziej po ludzku
podchodź do spraw
Ty tylko cytujesz
- Do tych co mają
tak za tak
nie za nie
bez światłocienia.
Bez światłocienia.
- Za miłość !
Odważnie trzeźwi
po mordzie stukamy świat
w każdy czas.
Dziękuję
- Za przyjaźń !