Gość: jaija
IP: 78.8.21.*
05.10.08, 22:28
Rzecz jasna, nie chodzi o ich wartość rynkową ;) Chodzi o książki szczególnie drogie Waszym sercom, nieważne, czy błahy Harlequin, czy jakiś biały kruk. No i, oczywiście, opowiedzcie, dlaczego.
Ja np. z czułością spoglądam na rzecz, z którą jeszcze się nie zmierzyłam - jest to pamiątka po moim dziadku, którego nie poznałam, bo zmarł, gdy byłam w brzuchu mamy. To Wielka Wojna 1914-18, wyd. Trzaski, Everta i Michalskiego z 1937 r, monumentalne, dwutomowe dzieło. Bardzo mi drogi, do zaczytania, jest też zbiór opowiadań i listów Brunona Schulza z wyd. Świat Książki, z podkreśleniami i uwagami na marginesach. I jeszcze parę...