08.10.08, 14:32
Wiem, że już tyle razy psioczyłam na tę postać.
Ale kiedy wracałam tramwajem do pracy, coś mnie tknęło.

Dobrze, że Volturi nie napatoczyli się na Charliego, w końcu i on
byłby dla nich niezłym kąskiem. Biorąc pod uwagę słuszne
spostrzeżenie Edwarda o podobieństwach Belli i Charliego ...



SPOILER


...cóż może jego moc nie bylaby aż tak imponująca, ale zapewno nie
dużo gorsza niż córci:)
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Charlie 08.10.08, 19:53
      O dobrze, że zaczęłaś, bo Charlie ma u mnie podpadziochę i chętnie sobie ulżę.
      To, że nie rozmawia z dzieckiem- nie mam żalu. Ona tego ani nie chce ani nie
      potrzebuje, anie tak naprawdę zwierzyć mu się nie może.
      Największe 'ale' mam do niego o faworyzowanie Jake'a. A nawet nie o to, bo ja
      się zgadzam, że z jego perspektywy Jake był dla Belli daleko lepszy niż Edward,
      biorąc pod uwagę bolesne przeżycia z New moon i tak dalej. Ale nie wybaczę mu
      tego, jak zareagował jak Bella złamała sobie rękę na Jake'u. Potem się co prawda
      zreflektował, że jak ktoś ja całuje wbrew woli, to powinna umieć mu przyłożyć,
      ale to było za późno. To nie była moim zdaniem słuszna reakcja ojca. Wolałabym
      żeby moja siedemnastoletnia córka spała z chłopakiem którego kocha, z własnej
      woli, niż żeby całował ją ktoś na siłę. Kropka.

      MS SPOILER

      Co do talentu zaś, to dla mnie to jest trochę dziwne, chyba na to Meyer wpadła
      później. Po pierwsze dziwne, że Edward nigdy o tym Belli nie powiedział, że nie
      słyszy Charlie'go dokładnie. A po drugie jednak z wszystkich scen z Charliem
      miało się wrażenie, że Edward dokładnie wie, co Charlie myśli. Także ten motyw
      jest dla mnie naciągany nieco.
      • monikad_85 Re: Charlie 08.10.08, 21:51
        Ale może chodziło o to, że Edward zazwyczaj słyszał Charliego w
        odniesieniu do Belli. Wydaje mi się, że to jest ta różnica, bo przy
        obcych Charlie się zamyka, izoluje. Bella ma to po nim. Być może
        Charlie czuje się na tyle swobodnie przy Edwardzie, że nie ma
        problemu z "uzewnętrznianiem" swoich myśli - ale tylko w odniesieniu
        do córki.

        Co do Jake'a. Rozumiem do czego pijesz, ale mnie to osobiście
        (jestem stronnicza jak Charlie, przyznaję) ubawiło. Wiem, ze na
        dłuższą metę to nie było po ojcowsku, ale on szczerze Edwarda nie
        znosił, Jacob i Charlie w tym względzie trzymali sztamę, wydaje mi
        się, że Jacob podpadł Charliemu dopiero gdzieś pod koniec 3 tomu,
        kiedy "usłyszał taką wiązankę przekleństw ...gdzie ten chłopak się
        tego nauczył" :D
        A z drugiej strony porównywanie pocałunku do sypiania ze
        sobą ...hmmm. To zabrzmiało jakby Jacob ją conajmniej zgwałcił w tym
        lesie, a przecież nie zrobił niczego za czym Bella w ostateczności
        by nie tęskniła.

        Czysto subiektywnie stwierdzam: sceny Jacob - Bella, są dla mnie
        bardziej gorące niż noc poślubna i cała reszta Edwardowych.
        Ehhhh Jacob :D
    • flawiana Re: Charlie 04.03.09, 09:30
      Uważam, że postać Charliego jest bądź co bądź ciekawa. Meyer cudownie ukazała przez jego osobę typowego małomiasteczkowego mruka. Naprawdę jej się ten zabieg udał. :-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka