Gość: b.sz
IP: 159.41.1.*
03.06.09, 08:56
Czytam ostatnio powiesc P. pt. Vineland z 1990 roku i znowu poczulem
ten dreszczyk, ktory mialem pierwszy raz, kiedy brnalaem z mozolem
przez "Tecze grawitacji", ktora byla moim pierwszym kontaktem z P. -
poleglem dwa razy na tej ksiazce, jeszcze, okazuje sie, nie jestem
gotowy...
Czytalem potem "V.", "49 idzie pod mlotek", inne na razie czekaja na
polce... wzialem sie za "Vineland" i praktycznie rechocze caly czas,
nie moge sie powstrzymac, uwielbiam jego (Pynchona) poczucie humoru
i te wszystkie tajemnice.
Ponoc szykuje sie polskie tlum. "Against the day" (2006), jednakze w
jakims egzotycznym wydawnictwie Mag, zajrzalem na ich strone i
okazalo sie, ze oni wydaja jakies science fiction... Nie rokuje to
chyba najlepiej, bo P. to jednak calkiem inna polka, praktycznie
chyba nie ma niczego lepszego, wiec tlumacz powinien byc mistrzem w
fachu, zeby podolac... a tlumacze sajens-fikszn... faceci z wyd.
Mag... czy sa odpowiednio dobrzy? no ale i tak fajno, ze sa takie
plany.