grenzoid
08.06.09, 14:57
Co jest !? Gordona polubiłem jako lekkiego, rozrywkowego twórcę z
interesującym zacięciem dotyczącym historii Żydów i żydów. "Rabin", "Diament
Jerozolimski", "Medicus" bardzo mi się podobały. Nie do tego stopnia, żeby do
nich wracać, ale funkcję literatury lekkiej łatwej i przyjemnej spełniały one
świetnie. No i ostatnio zachciało mi się czytadła i sięgnąłem po
"Spadkobierczynię Medicusa". Dałem radę sto kilkadziesiąt stron i to tylko
dlatego, że czyta się to szybko. Co to za gniot ? Czy autor musiał opisywać
kupy niedźwiedzi, które jedna z postaci pokazywała w lesie bohaterce ? Albo
poświęcać stronę na przepis - praktycznie - przyrządzania wołowiny ? Skończyły
mu się pomysły, a miał kontrakt na trylogię ? A to taka rzecz ze środka jego
twórczości w sensie chronologicznym. Spektakularny dół. Czytał ktoś ? Ma ktoś
podobne wrażenie ?