sol24
27.10.09, 00:25
Witam wszystkich.
Może niektórym się wydać że przesadzam i że za dużo wymagam od
partnera ale mnie to naprawdę męczy..
Jesteśmy ze sobą już półtora roku.
Zaznaczam na początku, że mój partner jest cudownym, ciepłym i
troskliwym człowiekiem. Kocha mnie bardzo, naszego synka, dba o nas
i kocham go bardzo mocno.
Na początku przez ok. 8 mies sex był niesamowity – potrafiliśmy się
kochać i 3 razy dziennie.
Nie było żadnych problemów mimo że on ma stresującą pracę, wstaje
bardzo wczesnie o 4.45 ( czasem na początku nawet kochaliśmy się
przed jego wyjściem do pracy) a wraca o ok. 18-19.
Dodam że nie jestem jakąś nimfomanką ale 2 – 3 razy w tygodniu mam
ochotę się poprzytulać z nim.
W styczniu tego roku byliśmy na wakacjach podczas których
praktycznie nie wychodziliśmy z łóżka..
Po powrocie to się zmieniło.
Fakt że się przeprowadzaliśmy i ogólnie dużo stresujących sytuacji
ale wczesniej też mieliśmy mnóstwo stresów i jakoś nie było
problemu.
W lutym okazało się że jestem w ciąży. Mimo że ciążę znosiłam
bardzo dobrze, nie miałam żadnych problemów dolegliwości nie było
też żadnych przeciwwskazań co do sexu a wręcz przeciwnie miałam
jeszcze większą ochotę on dalej nie wykazywał zadnej inicjatywy to
ja musiałam inicjować zbliżenia co w pewnym momencie stało się
poniżające.
Zaznaczam ze zawsze dbałam o linie nawet podczas ciąży nie przytyłam
wiele, i na pewno nie można zwalić winy namój stan że bał się ze
coś zrobi dziecku itp. 9 mimo że później tak się tłumaczył) ponieważ
to zaczęło się zanim się dowiedzieliśmy ze jestem w ciąży.
Nie chodzi mi w sumie tylko o samo zbliżenie ale brakowało (
brakuje do dziś) mi np. gestów że jestem dla niego pociagająca ,
pocałunków a nie tylko buziaków ogólnie zachowania typowego dla
mężczyzny który pragnie swojej kobiety.
Doszło już do tego ze nawet nie porszałam „tych” tematów, nie
dotykałam go pieszczotliwie ( co lubie robić) bo np. gdy w ciągu
dnia przytulałam się do niego i wyraźnie dawałam mu znać ze mam
ochotę na coś więcej ( gestami bądź dosłownie mówiąc że mam dziś na
niego ochotę) on np. mimo że starał się żebym nie zauważyła okazywał
zniecierpliwienie a wieczorem siedział do ok. 22 przed TV zanim
zająć się mną wylapał się szybko i kładąc się do łóżka całował mnie
mówiąć dobranoć, odwracał na drugi bok i w ciągu chwili chrapał..
miałam mnóstwo takich sytuacji więc zaprzestałam w pewnym momencie w
ogóle poruszać tematu sexu i wszystkiego co się z tym wiąże.
Po jakimś czasie gdy wróciłam z odwiedzin u rodziny w kraju (
partner jest obcokrajowcem- dla niego też zostawiłąm wszystko i
wyprowadziłąm się z kraju) minęly chyba jakieś 3 tyg od Przytulanek
( zainicjowanych przeze mnie) on pierwszego wieczoru znów całuje
mnie na dobranoc i odwraca się do snu – zaczęłam z nim rozmowę- co
się dzieje, ze brakuje mi sexu, czy to ciąża powoduje że jestem już
dla niego atrakcyjna itp., on zaczłą się tłumaczyć ze jest zmęczony,
boi się o dzidzię itp. ( OK., mogłabym zrozumieć ze nie chce się
kochać bo boi się o dziecko ale każdy mężczyzna ma jakies potrzeby i
ja bez problemów mogę go zaspokoić, zresztą bardzo to lubię i on o
tym dobrze wie- dlatego też nei rozumiem dlaczego tak się dzieje,
dlaczego on nie przejawia(ł) inicjatywy. )
To była pierwsza rozmowa, ogólnie podczas całej ciąży
przeprowadziliśmy ich chyba 4. Skutkiem tych rozmów gdzie w
ostatniej już po prostu zagroziłam ze wracam do polski bo chcę mieć
normalny związek a nie „białemałżeństwo”( wkrótce czeka nas ślub i
tu zaczynam się zastanawiać)., było to ze udał się do lekarza.
Wiem ze on się też źle z tym czuje nie rozumie dlaczego nagle
stracił ochote, bo przecież kocha mnie nad życie jestem dla niego
atrakcyjna piekna itp. I ciężko jest mu z tym, czasem mówi że nie
czuje się już mężczyzną, nie chce też mnie stracić..
Pierwsza wizyta u lekarza pierwsze badania nic nie wykazały. Potem
poszedł do seksuologa który zalecił dokładne badania hormony itp.
Badania w normie testosteron w dolnej granicy ale bez paniki jak to
lekarz określił i teraz czekamy na ostatnie wyniku i w następnym tyg
ma konsultacje.
Ale ja boje się ze to nie jest problem zdrowotny. Bo przecież
normalnie ma erekcje, moje pieszczoty sprawiają mu ogromną
przyjemność. Jeśli już ma ochotę to mogą minąć 3 tygodnie ( dla mnie
to strasznie długo i nie normalne w porównaniu z tym co było na
początku) on nawet sam mówi że nigdy nie myśli nawet o sexie ( każdy
facet chociaż raz dziennie o tym pomyśli co nie? Nawet jak ma
stres?) i boję się że w końcu od niego odejdę bo ile można czuć się
poniżaną ( ja tak się czuje żebrząc wrecz o sex).
Np. wczoraj w ciagu dnia podczas spaceru z naszym synkiem
powiedziałam mu ze mam ochot e na masaż on na to żeok ale pod
warunkiem że ja go też wymasuje ( wiadomo o jaką część ciała chodzi)
ja na to ze z przyjemnością jak zawsze zresztą bo lubie go pieścić .
Nadszedł wieczór, mały już śpi, mija godz jedna druga on przed TV,
dochodzi 23, szybko prysznic podchodzi do mnie buziak i dobranoc…
Nie wytrzymałam i powiedziałm swoje co myslę, ze mam już dosć itp. ,
a on na to że ok., to szyko chodź cię wymasuje- no i odechciało mi
się wszystkiego ten ton , no i oczywiście nic na siłe, to mnie
strasznie poniża.
I w rezultacie już otwarcie zagroziłam ze jeśli się to nie zmieni to
po prostu od niego odejdę,..
Dziś cichy dzień nawet nie zaczyna rozmowy- wiem ze się boi sam, nie
chce mnie stracić, nie wie co się z nim dzieje ( partner ma 37 lat
ale to przeciez nie dziadek jeszcze!)
Nigdy nie wywierałam nad nim jakiejś presji bo rozumiem ze to dla
niego bardzo stresujące, dotyka jego ego i sam nie wie o co z tym
chodzi, wiem ze mnie nie zdradza ( uprzedzam wszelkie komentarze) to
nie ten typ człowieka.
Ale ile można wytrzymać. Nie chcę być tylko matką i żoną! Chce się
czuć kobieco, chcę być pożądana przez męża!
A bardzo go kocham i każdą taką sytuacje strasznie przeżywam- no bo
ile można samemu się zaspokajać.
Mam nadzieję ze kobiety mnie zrozumią.
Czy któraś z was tak miała?