Dodaj do ulubionych

staż a chęci

21.02.10, 22:53
Witam czytuje formu juz jakiś czas i chciałabym zasięgnąć opinii,
poznać wasze zdanie i doświadczenia

Jestem mężatką, mamy prawie 15 letni staż, 14 letnie dziecko. Mam 30
lat.
Jesteśmy ze sobą ogólnie dosyć zgodnie na ten czas. W sumie
największy zgrzyt to seks. Chodzi chyba głównie o mnie, o moje
podejście i odbiór tego co między nami jest.
Nie mam innych doświadczeń poza tym jedny facetem. On jest chętny
prawie zawsze, ja nieco mniej - trochę mnie to męczy - ale to nie
główny problem. Jestem dosyć skrytą osobą, niezadowoloną ze swojego
ciała, zamkniętą. Dawniej mieliśmy duży kłopot z dogadaniem się w
sypialni i dosyć się poraniliśmy wzajemnie. Nie umiem zapomnieć,
zaufać, wyrazić swoich pragnień pomimo tego, że mam poczucie
niespełnienia, niezadowolenia i byle jakości naszego seksu. Niby
rozmawiamy ale mam poczucie, że to niczego nie zmienia i nic nie
daje. Złoszczę się sama na siebie, że nie umiem wziąść tego czego
bym chciała i potrzebowała. Mam wrażene, że łatwiej byłoby od nowa z
kims innym, bez tych zaszłości.
Nie wiem jak obudzić w sobie znów pragnienie do bycia z moim mężem,
jak sprawić, żeby wydał mi się znów atrakcyjny, jak sie odświeżyć
wewnętrznie?
Kurcze lekki bałagan w tych moich myślach wybaczcie ale próbuję
spiąć jakoś swoje odczucia.
Obserwuj wątek
    • superprawda Re: staż a chęci 21.02.10, 23:18

      > Nie wiem jak obudzić w sobie znów pragnienie do bycia z moim mężem,
      > jak sprawić, żeby wydał mi się znów atrakcyjny, jak sie odświeżyć
      > wewnętrznie?
      > Kurcze lekki bałagan w tych moich myślach wybaczcie ale próbuję
      > spiąć jakoś swoje odczucia.

      nie da sie. Sprobuj ogladac jakis film 150 razy. Nawet jesli ci sie
      on podobal za pierwszym razem, to jak go obejrzysz 150 razy to
      bedziesez nim smiertelnie znuzona. To samo z mezem. Syndrom zupy
      pomidorowej jedzonej kazdego dnia i kazdego dnia i kazdego dnia i
      wkolko.
      • songo3000 Re: staż a chęci 21.02.10, 23:23
        Superprawda jest jednak zajebiaszczy :DDD
        • kag73 Re: staż a chęci 21.02.10, 23:41
          Taaa, ciagle ta zupa pomodorowa juz za mna chodzi. Moze sie jutro
          zdobede i ja ugotuje. To tak na mrginesie.
          Do rzeczy, watek powinien sie nazywac tutaj "staz a komunikacja,
          albo jej brak". Tyle lat ze saba i nie masz na tyle zaufania do meza
          i bliskosci z nim, zeby powiedziec o swoich zyczniach. Tu akurat maz
          zdaje wie, wbrew zapewnieniom superprawdy, lubic pomidorowa. Spoko,
          tylko zaproponuj inne przyprawy, albo sama zainicjuj cos nowego.Ty
          go znasz najlepiej. Problem lezy w Twojej niesmialosci.
          • songo3000 Re: staż a chęci 21.02.10, 23:46
            kag73 napisała:

            > Taaa, ciagle ta zupa pomodorowa juz za mna chodzi. Moze sie jutro
            > zdobede i ja ugotuje.
            A widzisz? Goebbels miał jednak rację :)))
        • aandzia43 Re: staż a chęci 21.02.10, 23:52
          songo3000 napisał:

          > Superprawda jest jednak zajebiaszczy :DDD

          Fakt. Medal za wytrwałość;-D
    • minusten Re: staż a chęci 21.02.10, 23:47
      > Jestem mężatką, mamy prawie 15 letni staż, 14 letnie dziecko. Mam 30
      > lat.

      Tu nie ma jakiejś pomyłki??? Ile lat ma małżonek?
      • ojejj12 Re: staż a chęci 22.02.10, 09:18
        no nie ma pomyłki - ma teraz 36 lat - jest ciut starszy
        taak klasyczna wpadka

        songo rzeczywiście mam poczucie jedzenia tego samego wciąż i w koło i znajomość
        składników tej potrawy jest tak dalece posunięta, że wyrwana ze snu mogę
        wyrecytować jej składniki :-)

        piszecie, że się nie da odświeżyć? to jak w takim razie funkcjonować dalej?
        zrezygnować z siebie znów? już to przerabiałam i nie mam ochoty kolejny raz
        próbuje się przełamywać ale czasem jak pomyślę, że znam będzie tak i tak, że
        znam go jak otwartą książkę to przestaje mi się chcieć niestety ...
        co robić?

        • kutuzow SWING -lek na małżeńską nudę? 22.02.10, 09:29

          Myślałaś może o zabawie w Swing? Nie chodzi mu tu nawet o wersje
          pełną -taką gdzie partnerzy oddają się innym, raczej o
          wersję "miękką" np. wspólne pieszczoty w towarzystwie innych osób
          (innej pary). Możesz mi wierzyć lub nie, ale taka wersja "soft"
          naprawdę zbliża partnerów i daje niezłego "kopa" jeśli chodzi o ich
          życie erotyczne. Zawsze można się także umówić między sobą na pewne
          zasady których nie łamiemy.

          Wadą rozwiązania jest to że oboje partnerzy muszą być przekonani do
          tego pomysłu (każda z płci ma tu zazwyczaj innego rodzaju
          wątpliwości) i zawsze może się zdarzyć że ktoś "wsiąknie" w ten
          klimat.

          Zaleta jest oczywista -można sobie dawkować emocje, tak aby były z
          godne z naszymi chęciami i niejako powoli "zanurzać" się w tych
          klimatach. Czasami wystarczy zwykły dotyk innego partnera (muśnięcie
          dłonią), aby późniejszy seks z Twoim własnym był jak "przepiórki w
          płatkach róży" -zupełnie inny od "pomidorowej" którą do znudzenia
          serwuje superprawda.
          • symmetryisall Re: SWING -lek na małżeńską nudę? 22.02.10, 13:27
            Hoho, odważna rada.
            Ale to nie jest takie proste - wejście w swing, nawet na chwilę/na próbę,
            obciążone jest bardzo dużym ryzykiem, bo jak jednej ze stron się nie spodoba, to
            pozostawić może całkiem poważną szramę na psychice, czy nawet rozwalić związek.
            Do takich rzeczy trzeba mieć odpowiednią konstrukcję umysłową. Był niedawno na
            ten temat obszerny artykuł w "Polityce".
          • gomory Re: SWING -lek na małżeńską nudę? 22.02.10, 13:55
            To raczej kiepska propozycja. Dziewczyna pisze, ze jest osoba
            skryta, wycofana a do tego niezadowolona ze swojego ciala. Wiec
            raczej trudno zeby sie bezstresowo oddawala rozpuscie w towarzystwie
            blizej nieznanych sobie osob.
    • esteraj Re: staż a chęci 22.02.10, 10:38
      Z Twojego postu wynika, że związałaś się w dość młodym wieku ze swoim mężem. Czy
      wtedy byłaś szalenie w nim zakochana, a on w Tobie? Wydaje mi się, że taka
      miłość może naprawdę wszystko przetrwać. Zrodziła się w Tobie chęć poznania
      czegoś innego, czegoś nowego, ale czy warto narażać na to Wasze małżeństwo?

      Ktoś tu kiedyś napisał, że nie powinno się dociekać jak zostały zrobione
      parówki, tylko jeść je ze smakiem. Ale nawet jeśli dowiemy się jak one są
      robione, czy zmieni się nasz smak?

      Ty poznałaś swojego męża na wylot, znasz jego zalety i wady. Każdy z czasem się
      zmienia, ale w każdym też pozostaje jakaś niezmienna cząsteczka. Spróbuj
      spojrzeć na Twojego męża tak jak dawniej i nie patrz tak krytycznie na siebie, w
      końcu nadal go pociągasz.

      Wydaje Ci się, że ktoś inny byłby bardziej interesujący, ale czy to nie jest
      tworzenie sobie iluzji?
      • minusten Re: staż a chęci 22.02.10, 10:58
        bla bla bla...
        wyrażnie przecież napisała, że to wpadka była. Jaka wielka miłość?? W wieku 15
        lat? To nie harlequin :/
    • glamourous Re: staż a chęci 22.02.10, 11:13
      ojejj12 napisała:


      > Nie wiem jak obudzić w sobie znów pragnienie do bycia z moim mężem,
      > jak sprawić, żeby wydał mi się znów atrakcyjny, jak sie odświeżyć
      > wewnętrznie?


      Daje Ci sie chyba we znaki klasyczne znudzenie i zmeczenie materialu. I nie
      chodzi tu tyle o sam staz zwiazku, tylko o fakt, ze jestescie ze soba od bardzo
      mlodych lat, bo praktycznie od dziecinstwa - czyli od zawsze. Poznaliscie sie
      przeciez i wszeliscie we "wspolnote cial i dusz" ZANIM zdazyliscie sie sami
      uksztaltowac jako odrebne jednostki. A to niestety teraz sie odbija w postaci
      zmeczenia tym wiecznym byciem razem. Troche tu tez pewnie dziala zasada starych,
      wygodnych kapci, ktore tak bardzo wrosly w codziennosc, ze sie ich wartosci juz
      praktycznie nie zauwaza (to aluzja do meskich wartosci meza, nie tych
      ogolnozyciowych). Poza tym jest tez byc moze pewna presja, czyli Twoja
      swiadomosc, ze maz jest do tego seksu ciagle chetny i dyspozycyjny, zbyt
      przewidywalny i zbyt do Ciebie nalezacy. Ze to zbyt latwe, zbyt proste, ze nigdy
      o nic w seksie nie musialas walczyc. Moze powinnas zatesknic? Poczuc przez
      chwile zazdrosc, niepewnosc? Na chwile poszukac oddechu, odpoczynku od tego
      "odwiecznego" zwiazku i pobyc chwilke sama? Nie namawiam tu bynajmniej do
      jakiegos nie daj Boze terapeutycznego rozstania czy zdrady - mam tu raczej na
      mysli jakis osobny wyjazd (bez wiszenia na telefonie i myslenia o tym co sie w
      domu dzieje!) ktory dalby Ci odpoczynek od domowego ciepelka i stalej obecnosci
      meza w Twoim zyciu.

      I pytanie : czy maz Ci czyms imponuje? Ale tak naprawde i konkretnie - a nie
      tylko teoretycznie i ogolnikowo, ze "dobry czlowiek". Podziwianie partnera to
      bardzo wazna komponenta pozadania. Zeby utrzymac namietnosc do drugiej osoby
      latami, potrzebna jest umiejetnosc pielegnowania jego obrazu w naszej
      swiadomosci. Skupiania sie na zaletach, myslenie o tym co w nim lubimy, co nam
      sie w nim podoba, co nas kreci itp. A nie tylko zauwazanie, ze on gdzies tam
      obok nas trwa przez te wszystkie lata.
      • ojejj12 Re: staż a chęci 22.02.10, 13:18
        co do uczuć miedzy nami - lubimy się ciągle :-))
        decyzja czy być razem nie wynikała tylko z przypadkowej ciąży

        co do bycia razem - jesteśmy często osobno przez jakieś tam okresy - mój mąż ma
        wyjazdową pracę i element tęsknoty pojawia się często
        bywa, że nie ma go 3 dni ale też i tydzień lub dwa
        nigdy nie wiadomo
        z tego co wiem on się nie nudzi - ma nieustanną porcję nowych wrażeń z tych
        różnych podróży
        Pytałaś czy mi imponuje - myślę,że cenię jego zalety i pewne umiejętności ale w
        zachwyt już nie wpadam jak kiedyś.
        Zdecydowanie mi spowszedniały niestety, a i brak mi oglądania go przy
        czynnościach które budziły moją radość
        Co do tej nieustannej jego gotowości to taki paradoks mamy - im ja mniej
        sygnałów wysyłam i rzeczywiście nie mam chęci tym on bardziej zabiega (później
        zarzuca mi oziębłość,)
        A jak mnie się załącza tryb mężczyzna to on się wycofuje i "nie korzysta" :-(
        takie trochę mijanie się fal,
        ehh sama nie wiem - marzy mi się jakaś prosta recepta ale wiem że to nierealne,
        w każdym razie dziękuję za odpowiedzi - zawsze rzucają jakieś inne światło
        • kag73 Re: staż a chęci 22.02.10, 14:18
          Hmm, na pocztek powiem, plus, ze mezowi po tylu latach sie nie
          znudzilo. Bywaja tutaj i takie przypadki.
          Mysle, ze zmiany powinnas zaczac od siebie, przelamac niesmialosc i
          zadzialac, zaczac wyrazac swoje zyczenia. W koncu nic nie masz do
          stracenia. Chyba wiem o czym piszesz, seks z mezem jest bardzo
          przewidywalny, pewnie mniej wiecej jak obsluga pralki teraz
          nacisnie ten przycisk, potem nastepny, a pozniej to i to.
          Zastanow sie czy wyprobowalaiscie juz wszystkiego. Jakie sa Twoje
          fantazje, co moglbys Ty sama wprowadzic nowego, nowe techniki albo
          zabawy. Oczywiscie z wyczuciem co mezowi rowniez by sie spodobalo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka