yoric
27.02.10, 23:17
Wszedłem gościnnie i szlag mnie jasny trafi jak jeszcze raz przeczytam, że
jakieś tam problemy są spowodowane przez czyjś model kontaktu z rodzicami. Czy
to Forum jakimś cudem przespało ostatnie pięćdziesiąt lat, bo mniej więcej od
tego czasu nikt myślący nie traktuje Freuda poważnie?
Co to w ogóle jest za wyjaśnienie, że ktoś miał np. takiego a takiego ojca?
Jeśli ojca nie było, to ma się żal do mężczyzn. A dlaczego nie właśnie większe
pragnienie ich odkrywania?
Jeśli facet miał dominującego ojca i teraz sam jest dominujący, to się zgadza,
bo miał taki wzór. A jeśli sam jest ciapowaty, to też się zgadza, bo był
zdominowany. Jeśli ojciec był ciapowaty - tak samo. Z kolei kobieta wybiera
sobie rozwiązłych partnerów bo jej ojciec był rozwiązły, albo właśnie
statecznych na zasadzie kontrastu, bo jej ojciec był rozwiązły. Jeszcze przed
rozpoznaniem - zgadza się 100% przypadków - lepsze, niż horoskop!
Co to by w ogóle znaczyło, że ktoś miał np. dobry wzór kontaktów z ojcem i czy
coś takiego w ogóle jest możliwe, bo przecież to zupełnie subiektywna kategoria?
A czy ktoś to w ogóle badał ilościowo?
A jeśli coś już się zdiagnozuje jako efekt 'złych relacji z ojcem', to co to w
ogóle za wyjaśnienie? Co konkretnego z niego wynika? Jaką taka diagnoza ma
wartość terapeutyczną? Ma go teraz spoliczkować w ramach katharsis i to coś da?
Pozdrawiam