sisi_kecz
08.03.10, 15:28
Troche poczytałam wypowiedzi z Forum, moze za malo, moze
wystarczajaco...
Uwazam ,ze dopoki chodzi o brak seksu w zwiazku to jest pol biedy,
gorzej kiedy z postu wyziera ogolny brak zwiazku w zwiazku.
Zaliczam sie do pierwszej grupy, i to ja jestem strona "co nie daje"
ale wiem, ze to przejsciowe, bo z natury nie jestem zimna ryba, ot
taki czas w zyciu, gdzie zmeczenie i ogolne klopoty zepchnely
pozycie malzenskie w ciemny kąt.
Staramy sie tak zmienic sytuacje zyciowa aby i seks powrocil-
wlasnie w ten sposob podchodzimy, bo nie jest sztuka, zacisnac zeby
i mimo braku nastroju, checi i reszty sprzyjajacych czynnikow "odbyc
stosunek" dla swietego spokoju, ze u nas wszystko gra.
Demonizowanie seksu jako wyznacznika jakosci calego zycia to lekka
przesada, zycie bez seksu dla zdrowej osoby jest tez niepelne, ale
czasem sa takie okresy, ze pomimo ze rozpoczelo sie wspolzycie
seksualne ma sie w tym przerwe i bez sensu robic z tego dramat.
Dwa pytania powinny miec odpowiedz twierdzaca, aby sie tym zbytnio
nie niepokoic:
1. czy partnerzy nawzajem znaja, rozumieja i szanuja swoje potrzeby?
2. czy partnerzy daza do zmian na lepsze?
a reszta to troche wyrozumialosci, usuniecie przeszkod i sloneczko w
sypialni znow zaswieci ;)
a jesli "musik" doskwiera prawie odbierajac rozum, to zazdroszczac
temperamentu polecam onanizm na przetrwanie okresu "wskrzeszania
ognia".
bez szans sa tylko partnerzy osob aseksualnych i wtedy to jest: bez
sensu, ale to znikomy procencik, reszcie ...i sobie zycze powodzenia!
(super forum, kącik frustrata jest the best)
duze pozdro!!!