Dodaj do ulubionych

co skutkiem a co przyczyną?

10.05.10, 11:46
Nie wiem czy to już było poruszane na tym forum, ale chodzi za mną pytanie czy
problemy w zwiazku przynosza klopoty w seksie, czy odwrotnie, szwankujacy seks
rozkłada związek? Czy ktoś z Was czytał może ksiązke "Pokochaj siebie a
niewazne z kim sie zwiazesz"? Co WY na to? Autorka twierdzi ze kazde
przeszkody mozna pokonac, ze sa one jakąs informacja na nasz temat. Ze
rozstania sa bez sensu poniewaz zazwyczaj rozstajemy sie gdy jest kryzys a
potem powiela sie podobna sytuacja w nastepnym zwiazku. Wiec jezeli klopoty sa
to trzeba je wlasnie w tym naszym aktualnym rozpracowac, ze to jest super
szansa na rozwoj. Ja własnie tak mam. Teraz te same klopoty co w poprzednim
zwiazku, mniej wiecej w tym samym czasie. Z kolei Wojciszke pisze ze tak po
prostu jest i wstawia te swoje krzywe obrazujace jak namietnosc opada.
Zwariowac mozna od tych ksiazek. Jedna mowi ze sie da, druga ze niebardzo.
Obserwuj wątek
    • antheax Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 12:02
      Też chciałabym to wiedzieć.

      A przeszkody mogę pokonywać, proszę bardzo. Tylko że druga strona
      może mieć inną wizję! I co wtedy? Walczyć z partnerem? Przekonywać
      do zmiany wizji? A może druga strona myśli tak samo: walczy ze mną o
      przekonanie do swojej wizji

      I tak można sobie tłumaczyć i przekonywać się wzajemnie ad usrantus
      mortus
    • est.erka Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 12:36
      Pytanie co to jest wizja? Czy to jakas sztywna koncepcja ktora realizujemy a
      potem okazuje sie ze to nie to. Co te wizje dyktuje? Czyste uczucia, błedne
      przekonania, własne niezaspokojenie, lęki i ambicje. W tej ksiazce chodzi o to
      zeby zaczac od siebie. Ze to my stwarzamy swoj swiat i relacje w nim. Wkladamy
      jakas energie a jakas do nas wraca. Ze jezeli my cos zmienimy w sobie to reszta
      tez sie zmieni. Wiem ze to trudne. Narazie nie moge tego rozgryźć. Ja mam faceta
      ktory w ogole nie chce nic ze soba zrobic. Wiec to ja musze zrobic co ze
      soba.NIE Z NIM. Sprawa jest zupelnie gdzie indziej, poza zwierzecym popedem. Mam
      zagadke wiec. Czy dobry seks jest przyczyna dobrego zwiazku czy odwronie. Gdzie
      jest zródło? Głowa, serce, instynkt.
      • antheax Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 12:56
        Niestety nie czytałam polecanej przez Ciebie książki. Ale życie
        nauczyło mnie, że jak coś nie udaje się w jednej sprawie to żeby
        przynajmniej nie zaniedbać tego, co dotąd udawało się świetnie,
        tego, co jest naszym atutem. A problemy się rozwiąże, jak nie dziś
        to jutro

        I to też nazwałabym tak, jak tytuł książki: Pokochaj siebie

        Obawiam się jednak, że ważne, z kim się zwiążemy, bo ktoś mógł być
        źle wychowany i może okazać się nie do naprawienia. To już dorosła
        osoba i nie będzie nas słuchać jak dziecko

        Kobiety wiążą się z mężczyznami wierząc głęboko, że ich zmienią.
        Mężczyźni żenią się z kobietami mając nadzieję, że te nigdy się nie
        zmienią.

        Myślę, że pieszczoty seksualne oprócz namiętności są formą
        komunikacji, wyrażają uczucia, informują o nich.

        Więc jak nawala komunikacja to nawala wszystko, niestety.

        Czasem zdarza się, że ktoś jest przewrażliwiony w jednej dziedzinie
        i w tej jednej dziedzinie ma uraz a reszta działa. Wtedy trudność
        komunikowania może dotyczyć tylko wybranego tematu. (Ktoś ucieka od
        rozmowy na konkretny bolesny temat)
    • gomory Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 18:29
      Zachowania ludzi chociaz daja sie ujmowac w statystyczne liczby to jednak sa tak rozne, obarczone tyloma zmiennymi, ze sa do konca zawsze nieodgadnione. Dasz komus na ulicy w morde to wiekszosc ucieknie, niektorzy oddadza, a inni poprosza o wiecej. Moga to zglosic na policje, szukac zemsty samemu, z kumplami, wynajac kogos, zapomniec, przezywac w samotnosci, wyklinac, przebaczyc - mozliwosci jest mnostwo. Dlatego, ze kazdy czlowiek jest nieco inny, inaczej wychowany, z roznymi cechami charakteru, przekonaniami, temperamentem. Do tego wszystko to sie zmienia niemalze codziennie w zaleznosci od przezyc, stanu zdrowia, losowych przypadkow.
      Wspominam o tym by uzmyslowic jedna rzecz: nie ma uniwersalnego wytrycha pasujacego do kazdego. Nawet wyspecjalizowani w psychicznych manipulacjach, negocjacjach itd. przyznaja: te same triki nie dzialaja zawsze i na kazdego.
      Faktycznie czesto tak jest, ze rozstanie i wejscie w nowy zwiazek przywraca schematy ktore doprowadzily do rozpadu pierwotnego. Jesli powoduje to bol, to powielanie tego w kolko nie ma sensu, bo skonczy sie zawsze tak samo nieprzyjemnie. Skoro kolejny zwiazek sie sypie to trudno o lepszy dowod tego, ze jest nad czym pracowac tak gleboko w sobie. By wiedziec dokladnie na czym nam tak naprawde istotnie zalezy. Ja jestem przekonany np. ze gdybym zakonczyl swoj zwiazek to kolejny bylby pewnie na swoj sposob podobny. Nie taki sam, ale podobny - z wszelkimi wadami i zaletami.
      Jednakze wierze, i wiem, ze niektorzy sie zmieniaja i rozstanie jest dla nich najlepszym z mozliwych poczatkow nowego zycia. Nie jest to czeste, ale niektrozy rodza sie jakby na nowo. Brzmi wprawdzie optymistycznie, ale zjadliwie dodam - rzadkie to sa przypadki.
      P.S. Wg mnie racje maja obaj autorzy ksiazek. Ja tez mam racje, i Ty masz racje i on, i ona ;).
      • urquhart Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 19:10
        gomory napisał:
        > Faktycznie czesto tak jest, ze rozstanie i wejscie w nowy zwiazek przywraca sch
        > ematy ktore doprowadzily do rozpadu pierwotnego.

        Najprościej można to ująć tak: ludzie uczą się na błędach.
        Ale nie mają żadnej szansy nauczyć się niczego ci którzy mają wewnętrzne przekonanie że to ci inni popełniali masę błędów tylko nie oni, a oni są jedynie ofiarami. :)

        __________________________________________________________
        Są trzy rodzaje kobiet: damy, nie damy i nie każdemu damy.
        • sisi_kecz Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 20:46
          To wewnątrz i zewnątrzsterowność.
          Podobno rzeczywiście, ucza sie na błędach o rozwijają Ci
          wewnątrzsterowni.
          Logiczne, zewnątrzsterowny nie traci czasu na zmiany, bo i tak nic
          od niego nie zależy, a układ sił geopolitycznych oraz zamknięcie
          szlabanu przed nosem i tak pokrzyżuje mu najlepiej obmyślaną
          strategię ;)

          Ja kiedyś pytałam w jednym wątku
          czy to brak seksu, czy sensu?
          i zgadzam sie z gomory'ym,
          że w jednym przypadku ktoś pisze: u nas wszystko pięknie sie układa
          tylko przestaliśmy ze sobą sypiać,
          a drugi: seks jest świetny, ale poza łóżkiem katastrofa.
          Zasadą jest brak zasady.

          duze pozdro!!!

          m
        • kag73 Re: co skutkiem a co przyczyną? 10.05.10, 20:56
          Tych ksiazek wprawdzie nie czytalam, ale moge powiedziec, ze zwiazek
          to gra we dwoje, czyli nie wystarczy zmiana tylko u jednej osoby,
          owszem wazne jest, zeby dostrzec swoje bledy i probowac inaczej. W
          nowym zwiazku wszystko moze byc zupelnie innne/lepsze, bo lepiej sie
          dobralismy np., bardzo duzo zalezy od partnera, poza tym od tego co
          w poprzednim zwiazku nie pasowalo, wcale schemat nie musi sie
          powtorzyc.
          Trudno tez odpowiedziec na Twoje pytanie co jest przyczyna a co
          skutkiem, zalezy od zwiazku, kazdy zna swoj najlepiej i raczej
          potrafi to ocenic, wie od czego sie zaczelo.
          Co do slabnacej namietnosci, wiadomo, ze raczej po latch razem caly
          czas rzucac sie na siebie nie bedziemy(no moze czasami), niemniej
          jednak wazna tutaj jest komunikacja/intymnosc, czy znamy fantazje
          partnera, jestesmy otwarci na nowosci, eksperymenty, ale przede
          wszystkim musi nam zalezec na udanym zyciu seksualnym. Mysle, ze po
          wielu latach malzenstwa/zwiazku kiedy nie ma juz tej ogromnej
          namietosci, wazny jest czas, czas na jej rozbudzenie. Znamy sie jak
          dzikie konie, kladziemy sie do jednego lozka, mamy czas we dwoje,
          przytualmy sie do siebie, glaszczemy, najczesciej po latch wie sie
          co na kogo dziala i wtedy powoli budzi sie ochota i owszem moze byc
          goraco. I to sie liczy. Niekoniecznie chcemy sie na siebie rzucac,
          to juz minelo, ale kiedy dochodzi do zblizenia jest to
          dobry/namietny/satysfakcjonujacy seks. mozna tez probowac nowosci,
          rzczy bardziej wyszukanych, nie wiem, co kto chce. Jezeli seks stal
          sie nudny i rutynowy, warto cos zmienic (warunek obu stronom zalezy)
          Poza tym z moich doswiadczen i obserwacji wynika, ze w dlugoletnim
          zwiazku najczescie przechodzi sie przez rozne fazy, czasem jest az
          za duzo seksu a czasem posucha. Najwazniejsze, zeby byc ze soba w
          kontakcie, potrafic wybrnac, nie dopuscic do stanu dlugiego
          bezseksia, bo to raczej dobrze nie dziala na zwiazek, no chyba, ze
          obie strony tak wlasnie lubia i chca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka