Dodaj do ulubionych

usycham a żona nie chce

07.06.10, 13:56
Mam taki problem
Nie mam seksu w związku to znaczy mam ale od wielkiego dzwonu. Mam
34 lata żona 33 jestem ponad 11 lat po slubie przed slubem
chodziliśmy ze soba prawie 4 lata kochaliśmy się dość często, nawet
mogę powiedziec że to zona zaczeła nasze życie seksualne ona
zrobiła pierwszy krok, byłem i jestem raczej nieśmiały,
ona przedemna miała jednego partnera przez około 2 lat z którym
uprawiała sex a tak to jeszcze dwóch dwoma ale to jednorazowe
wyskoki.
Ja miałem jeden seks na wyjezdzie z klasą ale byłem dziabniety i to
dziewczyna mnie wzięła( można tak powiedzieć).
Potem poznałem żonę i już tylko ona, prawie cztery lata było super
sex czasem codziennie czasem dwa razy dziennie z czasem coraz mniej
w koncu ciąża poród odchowanie dziecka i sex raz na dwa tygodnie ,
potem raz na trzy , cztery teraz raz dwa na dwa trzy miesiące.tak że
znamy się ponad 13 lat z czego pierwsze 6 to sexu aż nadto ale
ostatnie 5,5 – 6 lat to mordęga, rozumiem że po porodzie jest
różnie nie nalegałem nie naciskałem , przy dziecku pomagałem i dalej
pomagam, dziecko odchowane jest już w szkole żona siedzi w domku i
zajmuje się domem , mieszkamy na swoim bez teściów, nieżle nam się
powodzi kasowo, sprzęty ma wszystkie do prac domowych a ja jak
wracam czy mam wolne to też pomagam tak że myślę że przemeczona nie
jest zresztą pytałem o to niejednokrotnie to mówi że nie .
Ale jak przychodzi do seksu to niestety zawsze nie ma ochoty. Czasem
wyskamlę ale to wygląda tak że powie : no dobra, człowiekowi się
odechciewa zaraz i w zasadzie bym odpuścił ale wszystko boli aż kipi
to chociaż człowiek lizaka przez szybe poliże. Niby jak się kochamy
to jest niezła w łózku, jak już naprawdę jej się zachce to jazda
jest nieziemska tylko że to tak rzadko bywa.
Jak się jej dopytuję podczas czy też po czy tak w ogóle to mówi że w
łózku jestem dobry , ale czy to prawda to nie wiem , na pewno nie
jestem samolubny i staram się żeby to jej było dobrze bo i mi wtedy
jest wspaniale, staram się podpierac literaturą , filmami(zaraz
powiedzą że zboczuch) bo uważam że wszystko jest dla ludzi i z
filmów porno też coś można podpatrzeć.
Piszę to wszystko raczej żeby się wyżalić bo nie mam komu. Nie
wałęsam się z kolegami na piwo a i tak uważam że takich spraw nie ma
co wywlekać do ludzi(net to co innego – anonimowość)
Pisałem wcześniej że pomagam zonie (dziecko, sprzątanie , gary,
mycie , gotowanie) razem z dzieckiem się szwędamy , jeziora, urlopy,
festyny, wesołe miasteczka , atmosfera jest z obu stron super i
tylko jak jest prośba o seks to zawsze odmowa.
Czasem jak z nią pogadam po miesiącu bez seksu że nie mogę tak że
cierpię że boli że deprecha że stres to mówi że rozumie i bla bla
bla i wieczorem mam i to taki ognisty ale na drugi dzien już nie i
cierpienie jeszcze większe.
Czasem jak wyproszę to pomoże mi recznie ale z łaską i lepiej nie
prosić o tą namiastkę.
Próbowałem wszystkiego kłótni , proszenia błagania , na gniew na
litość , na czułość , nachalnie, delikatnie, udawałem obojętność ,
komplementowałem, niezauwazałem innych kobiet albo pokazywałem że
taki jestem nabuzowany że już patrze na wszystko co się rusza, Nic
z tego nie ma sposobu , rozmowy próbowałem ale ona unika a jak coś
to doskonale mnie rozumie , wie i takie tam ale itak NIC z tego,
zagaduję że może specjalista nam pomoże ale guzik jej to
niepotrzebne tylko ludzi mi to jest potrzebne chcę sex chociaż
trochę dwa trzy razy w tygodniu NIE WYTRZYMAMMMMMMMMM
Obserwuj wątek
      • czarnecki41 Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 15:30
        Mam dokładnie to samo tylko staż małżeński 18 lat. Jak juz dojdzie
        co do czego to po pięciu ruchach jest po wszystkim. Nastepnego dnia
        jak chcę kontynuacji to zazwyczaj konczy sie to awanturą i potem
        znowu długa przerwa. Nic nie wskórałem przez lata całe rozmowami,
        prośbami, podlizywaniem się czy obojetnością. Obecnie mam zakaz
        podejmowania rozmów na ten temat, zresztą juz nawet mi sie nie chce.
        Zauwazylem też, ze coraz częściej i dłuzej przypatruję się swoim
        kolezankom z pracy i innym znajomym kobietom i zastanawiam sie jak
        one zachowują sie w tym temacie w swoich związkach. Wyobrażam je
        sobie w sytuacjach intymnych ze mną. Nałogowo oglądam też zdjęcia
        ładnych kobiet w necie (bez porno bo to mnie brzydzi, tylko
        estetyczna erotyka), czasem przeglądam też ogłoszenia dziewcząt
        sponsorowanych. Boje się, że od tego prosta droga do pójścia w tango
        i boję sie tylko że to droga bez powrotu, a ja wolałbym w glębi
        duszy być szczęśliwym z tą której przyrzekałem przed ołtarzem. Tylko
        jak rozpuscić ten lód.
        Też sie wyżaliłem, a co! Pozdrawiam serdecznie.
        • kag73 Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 17:06
          No to macie problem. Przypuszczam, ze podobnie jak w wielu przypadkach tutaj
          opisywanych, rowniez kiedy to facet nie chce chodzi o staz i o rozny poziom
          libido. Jestescie dlugo w zwiazkach, seks sie znudzil/opatrzyl, sa
          wazniejsze/przyjemniejesze rzeczy. Poza tym oczywiscie kwestia tempetamenu i
          libido, jedni potrzebuja mniej, inni wiecej. Co najwaniejsze jednak, jak to sie
          mowi, najedzony glodnego nie zrozumie. Jestem pewna, ze Wasze kobiety nie zdaja
          sobie sprawy, co tak naprawde przezywacie i jakie mysli chodza Wam po glowie.
          Rozmowy nie skutkuja, moze trzeba by je przeprowdzac ciagle na nowo,
          przypominac. A przede wszystkim ja zawsze polecam terapie wstrzasowa, czy
          szczere postawienie sprawy :przy calej milosci, jezeli nie postasz sie albo nie
          postaramy sie razem czegos zmienic, rozwali nam sie malzenstwo albo ja poszukam
          sobie kochanki. Rzecz w tym, zeby zona wziela to na serio i uwierzyla. A poza
          tym moze zapytac o jej pragnienia(mozliwe, ze nie ma zadnych, bo seks w ogole
          jej nie interesuje) a wtedy dla dobra "ogolu" nich da Wam szanse, na poczatek
          niech sie "zmusi" a pewnie w trakcie sie rozkreci. Moze jej sie spodoba, moze
          wyprobujecie czegos nowego i znow bedzie dobrze, przynajmniej na jakis czas.
          Mysle, ze zona powinna zrozumiec o co toczy sie gra.
          • krzysztof-lis Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 17:46
            > No to macie problem. Przypuszczam, ze podobnie jak w wielu
            > przypadkach tutaj opisywanych, rowniez kiedy to facet nie chce
            > chodzi o staz i o rozny poziom libido.

            Za bardzo się to nałożyło na urodzenie dziecka, żeby to mógł być przypadek.
            • kag73 Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 18:31
              Dla mnie sie slyszy jakby sie "przejadla", bo napisal, ze przez pierwsze 6 lat
              seksu bylo duzo, potem coraz mniej.
              Jasne na poczatku b. czesto, bez dziecka mozna spontaniczniej, z dzieckiem
              czesto nie pasuje, ale teraz dzeicko odchowane a ona sie nie pali. Dla mnie
              zdecydowanie efekt "nasycenia" i znudzenia ciagle tym samym, to juz nie to co
              bylo na poczatku. Moze facet by musial nowych trikow w lozku sprobowac.
      • kag73 Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 18:25
        Ale on napisal, ze probowal juz na rozne sposoby. Co nie zmienia faktu, ze moze
        ona chce byc "brana" tak troche na ostro, lubi jak facet nachalnie i namietnie
        sie do niej dobiera chociaz ona mowi "nie". Pytanie :Kochanie, bedzie dzis seks
        albo chcesz dzis seksu?"raczej nie zadziala. Niewyklucznone, kto ja tam wie.
    • deodyma Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 18:41
      a potem taka cipa jedna z druga czy tez chuj za przeproszeniem
      zdziwieni, ze partnerzy ich zdradzaja.
      nie chca uprawiac seksu z wlasnymi mezami/zonami/partnerami, to
      niech ich tamci wala po rogach ile wlezie.
      takich ludzi wcale nie zaluje i maja to, na co sobie zasluzyli.
    • zakletawmarmur Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 19:41
      Po co Ci w ogóle taka żona?:-) Ja bym pogoniła...

      No ale jeśli Ci na kobicie zależy (z jakiś nie wyobrażalnych dla
      mnie powodów), to:

      1. Regularnie przez dłuższy czas wzbudzaj w niej zazdrość. Po prostu
      zacznij flirtować z innymi kobietami- nie ukrywaj się z tym.
      Zapraszaj na piwo, sms-uj z koleżankami z pracy. Nie traktuj tego
      jako zemsty "nie dałaś mi to Ci pokaże" tylko traktuj to jak dobrą
      zabawę z której kto wie co może wyniknąć. Nie może też wyjść, że
      rzucasz się na wszystkie a one Cię spławiają, raczej flirtuj z tymi,
      które okazują Ci zainteresowanie. Najlepiej jeśli będą to jakieś
      puszczalskie.
      2. Zamiast prosić się- po prostu ją weź:-) Rzuć na łóżko i zerżnij.
      Jeśli jednak na to zdobyć się nie możesz to chociaż nie stawiaj się
      w pozycji żebrającego.
      3. Przypominaj kobiecie, że związałeś się z nią dla tego, że była
      dobra w łóżku:-) Nawet jeśli się obrazi. Jeśli później zobaczy jak
      flirtujesz z taką, jak ona kiedyś była, to zrozumie, że nie dość, że
      może Cię stracić to jeszcze przypomni sobie, jak sama skapciała w
      tej dziedzinie.
      • krzysztof-lis Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 19:53
        > 2. Zamiast prosić się- po prostu ją weź:-) Rzuć na łóżko i zerżnij.
        > Jeśli jednak na to zdobyć się nie możesz to chociaż nie stawiaj się
        > w pozycji żebrającego.

        Głupia rada.

        Zależnie od tego, jaki ma układ w domu, może się to skończyć posadzeniem go do
        paki za gwałt. Dzięki zdobyczom feminizmu istnieje coś takiego jak gwałt w
        małżeństwie!
      • janznepomuka Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 20:46
        > 2. Zamiast prosić się- po prostu ją weź:-) Rzuć na łóżko i zerżnij.
        > Jeśli jednak na to zdobyć się nie możesz to chociaż nie stawiaj
        się
        > w pozycji żebrającego.

        Przypominam, że za gwałt się idzie do pierdla. U nas również, nawet
        w małżeństwie....więc proszę, takich rad nie udzielajmy....bo jej
        jedno NIE i koniec, kuleżcy, koniec!!!!!

        Jan
      • zebra12 Re: usycham a żona nie chce 07.07.10, 17:29
        > 2. Zamiast prosić się- po prostu ją weź:-) Rzuć na łóżko i zerżnij.
        > Jeśli jednak na to zdobyć się nie możesz to chociaż nie stawiaj
        się
        > w pozycji żebrającego.

        To jest gwałt. Na miejscu żony (gdyby oczywiście nie chciała tego
        seksu) zgłosiłabym to na policję!
        • hateuall Re: usycham a żona nie chce 10.10.16, 12:27
          Weź koleżanko wyprowadź się do szwecji, do swoich sióstr feministek, które wymagają umowy w formie notarialnej zanim dojdzie do seksu, a potem żyją długo i nieszczęśliwie ze swoimi kotami. I do dzisiaj nie mogą pojąć jaki jest związek między jednym a drugim.

          Jest dość zasadnicza różnica pomiędzy tym gdy kobieta odmawia, a tym gdy nic nie mówi i oczekuje że mężczyzna przejmuje inicjatywę. Każdy normalny mężczyzna bez problemu jest w stanie tą granicę ocenić i jej nie przekraczać.
    • triss_merigold6 Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 19:46
      Niech kobieta idzie do pracy. Monotonia życia codziennego pewnie ją dołuje
      straszliwie, nie ma żadnych bodźców. Nudne jest takie życie jak cholera -
      wypucowany dom, czekanie aż mąż wróci z pracy, obsługa dziecka, zakupy. Zero
      motywacji do czegokolwiek + dość normalne znużenie tym samym partnerem od
      kilkunastu lat.
      • kag73 Re: usycham a żona nie chce 07.06.10, 20:06
        Nie wiem czy pojscie do pracy cos da, bedzie ZMECZONA, bo po przyjsciu z pracy
        bedzie jeszcze pucowac dom, zakupy robic, z dzieckem bedzie chciala pobyc. Mnie
        tam zycie bez pracy nigdy nie nuzylo. Dodam, ze nie pucowalm domu.
        Pewnie njlepiej ja zapytac czy "wybadac" czy nie mialaby ochoty na zmiane i na
        pojscie do pracy. Mze masz racje, moze tego jej brakuje.
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 08.06.10, 13:34
      witam wszyskich
      dzieki za odpowiedzi -podpowiedzi
      w sumie rzeczowe bez wysmiewania, w koncu trafiłem na fajne forum
      trochę uściślę
      ciągle staram sie experymentować, uwielbiam sex, czasem jest ostre
      ru....anko az drzazgi lecą , czasem delikatnie, pozycji zaliczamy
      wiele( jak sie uda że w ogóle jest)
      uwielbiam sprawiać żonie przyjemność nie zaspokajam tylko siebie
      uwielbiam ją na przykład lizać , mogę non stop.
      a i odniosłem wrażenie że myślicie że 6 lat to było nonstop bzykanko
      super to było przez cztery lata ale i tak z tygodnia na tydzień z
      tendencją spadkową a potem to już coraz szybciej się zmiejszało az
      do zera
      • triss_merigold6 Re: usycham a żona nie chce 08.06.10, 15:21
        Tu nie chodzi o seks. Kobieta po całości jest sfrustrowana
        siedzeniem w domu i zajmowaniem się gospodarstwem domowym, dzieckiem
        oraz Twoją osobą (nie umniejszając Twojego wkładu i pomocy). Buzi
        nie ma do kogo otworzyć i porozmawiać jak biały człowiek na
        niedomowe tematy. Niech idzie do pracy, będzie miała powód, żeby się
        zmobilizować i być w ogóle życiowo bardziej aktywna.
        • krzysztof-lis Re: usycham a żona nie chce 08.06.10, 17:27
          > Niech idzie do pracy, będzie miała powód, żeby się zmobilizować i
          > być w ogóle życiowo bardziej aktywna.

          A to przepraszam czyja jest wina, że siedzi na dupie w domu? Przecież
          wątkotwórca jej do kaloryfera chyba nie przykuwa, tylko sama tak woli, bo się
          jej dupy ruszyć nie chce?
          • triss_merigold6 Re: usycham a żona nie chce 08.06.10, 17:37
            Nie znamy układu i przyczyn. Są jeszcze mężczyźni (widziałam takich!), którzy
            mają ambicje być jedynymi żywicielami rodziny i nie chcą aby żony pracowały
            (patrz: cholerni górnicy). Są tacy, którzy lubią poczucie władzy i kontroli jaką
            daje wyłączne dysponowanie kasą.
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 09.06.10, 13:50
      nie mam nic przeciwko temu żeby żona poszła do pracy , ale z praca
      krucho w małym mieście, nigdy też nie wymawiałem żonie chocby
      złotówki pieniadze są wspólne ona nimi dysponuje jeżeli chodzi o
      utrzymanie domu i robi to gospodarnie , wieksze wydatki obgadujemy
      razem, tak jak powiedziałem co do reszty naszego wspólnego żecia nie
      mam zadnych zastrzeżeń tylko ten BRAK SEXU
      • krzysztof-lis Re: usycham a żona nie chce 09.06.10, 17:40
        > nie mam nic przeciwko temu żeby żona poszła do pracy , ale z praca
        > krucho w małym mieście,

        JAKAŚ praca zawsze się znajdzie.

        Poza tym może działać coś na własny rachunek.

        Jedno i drugie jest lepsze, niż jej gnicie w domu.
        • triss_merigold6 Re: usycham a żona nie chce 10.06.10, 09:44
          Się podpiszę.
          Jakakolwiek praca jest lepsza niż gnicie w domu vide badania depresyjnych i
          masowo popijających gospodyń domowych w USA w latach 50-tych i 60-tych. Cud miód
          orzeszki - miały duże nowocześnie wyposażone (jak na owe czasy) domy, samochody,
          niezłe dochody mężów, zajmowały się organizacją czasu dzieci i prowadzeniem domu
          etc. a jednak załamania nerwowe, problemy małżeńskie i alkoholizm były na
          porządku dziennym.
          IMO po zaspokojeniu podstawowych potrzeb (piramida Maslowa) dorosły człowiek
          potrzebuje jakichś wyzwań, mobilizacji, kontaktów nie tylko towarzyskich z
          innymi ludźmi, inaczej usycha, zapuszcza się pod każdym względem.
          Pani do pracy jakiejkolwiek. Poczuje się pewniej, lepiej, nie będzie tylko
          sprowadzona do roli garkotłuka i niańki. Mąż nie jest w stanie, choćby był
          boski, aktywny, towarzyski etc. zaspokoić wszystkich potrzeb społecznych.
          Identycznie zresztą cudna żona nie zastąpi facetowi satysfakcji z pracy i
          zarabiania kasy, robienia czegoś pozadomowego.
          • kag73 Re: usycham a żona nie chce 10.06.10, 10:43
            Chcesz powiedziec, ze lepiej byc sprzataczka albo siedziec 8 godzin na
            kasie w supermarkecie niz zajmowac sie domem i dzieckiem? Jakos mnie to
            nie przekonuje. Po paru miesiacach mialabys dosc, zwlaszcza jezeli bylaby
            to praca duuuzo ponizej Twoich kwalifikacji, uwierz mi.
            Jezeli ktos sam nie jest nudny, ma swoje pasje i zainteresowania, potrafi
            zorganizowac sobie czas, pielegnowac swoje kontaky i przyjaznie, na pewno
            sie "nie zapusci" i nie popadnie w alkoholizm.
            • triss_merigold6 Re: usycham a żona nie chce 10.06.10, 11:00
              Chcę powiedzieć, że lepsze to niż zajmowanie się wyłącznie domem i zdrowym
              dzieckiem starszym niż 3-4-letnie. Trzylatek powinien już chodzić do
              przedszkola, socjalizować się w grupie i mieć urozmaicone zajęcia.
              Pracowałam poniżej kwalifikacji, lepsze to niż bezrobocie.

              Jakie przyjaźnie pielęgnować? Sorry, ludzie pracujący mają czas po pracy
              wieczorami i w weekendy, w ciągu dnia nie wyskakują poleżeć na leżaczku w
              ogródku u bezrobotnej. Bezrobotne mogą najwyżej stworzyć kółko gospodyń z innymi
              bezrobotnymi.
              Pasje? Pasje są super jako oderwanie się od codziennych obowiązków. Pasja nie
              zastąpi satysfakcji z kontaktów zawodowych i zarabiania osobiście pieniędzy.
              Skąd wiesz, że na pewno? Poczytaj literaturę amerykańską, obyczajową, opisującą
              lata 50-te i american dream i zwróć uwagę na postaci kobiet. Film "Godziny"
              obejrzyj, jak nie wierzysz socjologom i psychologom.
              Autor nie pisze o szczególnych pasjach żony wypełniających jej cały dzień, o
              szczególnych uzdolnieniach rzemieślniczych czy artystycznych.
              • kag73 Re: usycham a żona nie chce 10.06.10, 11:32
                Ja tez pracowalam ponizej kwalifikacji, owszem lepsze to niz bezrobocie,
                bo bylam zmuszona inaczej bym z glodu umarla. To roznica, ale moge Ci
                powiedziec, ze pracujac tak myslalam sobie "jak dobrze, ze to tylko 3
                miesiace, bo gdybym miala pracowac tak cale lata, to bym sie chyba z
                rozpaczy powiesila".
                Ja poczytam sobie o Amerykankach w latch 50-tych a Ty rozejrzyj sie wokol
                siebie i porozmawiaj z kobietami w malych miastach, ktore maja wlasnie
                jakakolwiek prace i wcale nie dlatego, ze to takie fajne, tylko dlatego,
                ze potrzebuja nawet tych marnych groszy jakie dostaja. Bylam kiedys w
                budce z kebabem, szef na pewno robi kokosy, bo klientow pelno, ale jedna
                z pracownic powiedziala do mnie "prosze pani, my wieczorem jak stad
                wychodzimy, jestesmy tak zmeczone, ze nawet nie mamy sily dla wlasnych
                dzieci".
                I jasne jedno nie wyklucza drugiego, trzylatek idzie do przedszkola, mama
                ma czas dla siebie i ewenetulanie na ogarniecie domu czy co tam sobie chce.
                Sa tez inne mamy, ktore spedzaja czas z dziecmi, mozna sie z nimi
                zaprzyjaznic. A nawet jezeli ktos chcialby stworzyc "kolko gospodyn" i
                bedzie z tym szczesliwy, to nie Tobie oceniac czy jest to czegos warte czy
                nie.
                Po poludniu dzieciaczek w domu, wieczorem mozna sie z kims spotkac,
                skoro "pracujacy" moga sie spotykac, to "bezrobotni" tym bardziej,
                dlaczegoz nie?
                Autor nie pisze o zainteresowaniach zony, ale nie pisze tez, ze ma ona
                zalamanie nerwowe, jest alkohiliczka albo zapuszczona.
                Przyjmijmy, ze poszlaby do jakiejkolwiek pracy, tez moglo by sie zdarzyc,
                ze potem byla by tak wykonczona ta praca a potem calym domem, dzieckiem,
                ze wieczorem padala by z nog i z seksu dalej nici. A moze nie, moze bylaby
                tak padnieta, ze mogl by robic z nia co chce, bo nie mialaby sily
                oponowac.
                A moze rzeczywiscie jakby na caly etata pucowala podlogi, albo 9 godzin
                stala za lada, to wlasnie to by ja pobudzilo. Mozliwosci jest duzo.
                Nie wiemy dlaczego zona autora nie chce seksu, to fakt.
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 11.06.10, 09:09
      żona brała pigułki przez ok rok ale już od pół roku odstawiła, ale
      problem był juz wcześniej zanim zaczeła brać,
      a może zdrada ? mówiłem juz że poza sexem wszystko sie układa i
      raczej jej o to bym nie podejżewał ale już pewnie niejeden był taki
      pewien :) i sie przejechał
      • triss_merigold6 Re: usycham a żona nie chce 11.06.10, 09:16
        Gościu, weź napisz co Twoja żona robi w domu, jak spędza czas, jak
        długo nie pracuje zawodowo, czy ma jakieś zainteresowania, pasje,
        życie towarzyskie i przestań udawać kompletnego kretyna.
        Być może jej bierność jest kompletnie niezwiązana z Tobą tylko z
        całokształtem nudnego, monotonnego życia gospodyni domowej.
        Jesteście ze sobą naście lat, trudno, żeby rzucała się na Ciebie jak
        przez pierwszy okres w związku.
        Niech zbada tarczycę i poziom prolaktyny.
      • kag73 Re: usycham a żona nie chce 11.06.10, 13:24
        To moze poobserwuj troche czy czasem nie ma kochanka, wszystko mozliwe. A
        mozliwe, ze po prostu emocje jej przeszly i sie rozleniwila. Po tylu latach nie
        kazdy chce dwa, trzy razy w tygodniu.Ty wiadomo chcesz, bo jestes niedojedzony,
        bo ciagle nie masz:))
        N Twoim miejscu probwalabym dazyc do raz na tydzien albo raz na dwa tygodnie.
        Juz pisalam, ze masz z nia porozmawiac i otworzyc jej oczy na to jak powazny to
        dla Ciebie problem.
        I jak juz powiesz ladnie powaznie i spokojnie, ale bez miziania, ze bardzo sie
        kochacie, macie wspaniale dziecko, dobre zycie, to dodaj, ze seks lezy i jezeli
        to sie nie zmieni, reozpadnie Wam sie malzenstwo, bo Ty tak dluzej nie potrafisz
        i skonczysz na dziwkach albo na kochanance. Nawiaz do jej braku ochoty, powiedz,
        ze to rozumiesz, po tylu latch itp., ale wytlumacz, zeby dala Tobie i sobie
        szanse, zeby te ochote w sobie "obudzic". Zaproponuj, zebyscie wybrali jeden
        dzien(jeden wieczor) w tygodniu tylko dla Was. Po prostu niech to bedzie dzin
        tygodnia, kiedy bedziecie uprawiac seks. Zadecydujcie kiedy Wam/jej najbardziej
        pasuje. Wtedy bedzie mogla sie na niego "psychicznie" nastawic, przygotowac.
        Mozecie na zmiane przejmowac inicjatywe, albo spelniac swoje zyczenia, albo
        jezeli ona tak woli, to to Ty mozesz zawsze inicjowac seks. Mozecie zaczynac od
        wspolnej kapieli/prysznica, masazu, filmu porno, kolacji, wina, mozecie tak po
        prostu isc z sobba do lozka.
        Jezeli zona powie, ze to glupie i bez sensu umawiac sie na seks. Musisz
        wytlumaczyc, ze lepzse to niz nic, to jedyne co Ci przychodzi do glowy, zeby nie
        rozpadlo Wam sie malzenstwo.
        Ten jeden okreslony dzien po to, zeby znow wpasc w rytm, odzwyczaic sie od nic
        nierobienia w lozku i tak dlugich przerw w seksie, zaintersowac sie znow strona
        intymna zwiazku i partnerem.
        To by byla moja propozycja, bo wbrew pozorom lepszy "umawiany" seks niz zaden,
        bo chociaz jest szansa, ze sie rozkreci.
    • alicjalodz Re: usycham a żona nie chce 11.06.10, 13:24
      Jeżeli rzadko się kochacie a żona nie należy do ognistych to jej
      potrzeby spadają. Wyjedźcie gdzieś, zorganizuj jakąś fajną kolację i
      tak poprowadź grę wstępną ( tak ją podnieć ) żeby sama Cię błagała
      o ..........
      • vitek_1 Re: usycham a żona nie chce 14.06.10, 01:43
        Nie ma takiej możliwości. Każdy zdrowy facet jest tak skonstruowany,
        że ma jądra które produkują spermę, która musi co jakiś czas się
        wydostać bo inaczej mu za przeproszeniem rozsadzi jaja. Jeżeli mąż
        nie używa ciebie do pozbywania się tego ładunku to znaczy że używa
        innej babki (ew. faceta) albo - co bardziej prawdopodobne - własnej
        ręki, a odpowiednią oprawę wizualną zapewniają mu przy tym filmiki
        porno na necie.
    • spondeo pigulki 14.06.10, 10:58
      czy zona jest na pigulkach?
      Czesto skutecznie zabijaja libido pigulki lub zastrzyki antykoncepcyjne
      (Depor-Provera goruje).
      Sprowadzaja je do minusa, wiec mimo wyrzutow, kobieta nic nie moze zrobic.
      • santo_inc Re: pigulki 15.06.10, 19:56
        > Sprowadzaja je do minusa, wiec mimo wyrzutow, kobieta nic nie moze
        > zrobic.

        Gadasz głupoty.

        Jak tylko CHCE, może zmienić te pigułki. Albo w ogóle z nich zrezygnować.

        Ale po co, skoro lepiej jest mieć taką zajebiście wygodną wymówkę, na którą
        nabierają się faceci?
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 14.06.10, 15:17
      brała pigułki przez około rok , odstawiła jakieś 5-6 miesięcy temu,
      ale wcześniej też był problem przed pigułkami, niby wie że ma niskie
      libido niby mówi że lubi sex rozumie że mi go potrzeba ale nie chce
      spróbować coś robić aby on wrócił jej nie jest potrzebny i tyle nie
      ma mowy o wizycie u specjalisty czy też żeby coś wykombinowac
      samemu (może zioła może afrodyzjaki) nic ona nie chce i już i po
      problemie
      • superpingol Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 10:11
        Ze swoją żoną mam to samo. Wyrazy współczucia. Nic innego nie zostaje jak inne
        Panie. Próbowałeś, starałeś się i co z tego masz poza największą radością życia
        czyli dziećmi? Ostatnie 5 lat możesz spłukać w kiblu. Latka lecą nie wiesz kiedy
        zaczniesz mieć problemy zdrowotne itp. To co zmarnowałeś tego już nie odzyskasz.
        Idź gdzieś i od czasu do czasu zaszalej i to nie koniecznie ze swoją żoną. To
        moja rada.
        • czarnecki41 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 12:50
          superpingol napisał:

          > Ze swoją żoną mam to samo. Wyrazy współczucia. Nic innego nie
          zostaje jak inne Panie.

          Od chyba 2 lat rozważam tę opcję i brak mi odwagi. Bo tak naprawdę
          to wolałbym ze ślubną.
          A w tej opcji z innymi Paniami są też 2 opcje:
          - kochanka, która może sie np. zakochać i kłopot gotowy,
          - panna sponsorowana, która nie wiadomo z kim i kiedy itd.
          I myśl teraz chłopie co tu robić :-)
          A może wziąć się w garść, zadbać o siebie, mieć hobby, wyjść w
          towarzystwo, udzielać sie z dzieciakami i oczywiście przestać żebrać
          i moze ślubna wreszcie coś zauważy i ruszy się. Ja próbuję juz dość
          długo na razie bez skutku. Ciekawe ile jeszcze wytrzymam zanim
          skapituluję.
          Pozdrawiam wszystkich, fajni i mądrzy ludzie tu piszą.
          • kag73 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 13:36
            Zasatnawiam sie tylko czy ktorys z Was odwazyl sie kiedys powiedziec zonie
            wprost, ze jezeli sytuacja sie nie zmieni i ona nie sprobuje/oboje nie
            sprobujecie czegos zmienic, poszukasz kobiety do lozka, tylko do lozka,
            malzenstwem i przyjaciolmi mozecie pozostac.
            A jezeli potem sie okaze, ze malzenstwo nie przetrwa, coz, zycie, wszystkiego
            nie mozan przewidziec.
            Nie miesci mi sie w glowie, zeby kogos taka wypowiedz nie "obudzila" albo nim
            nie wstrzasnela i zeby nadal nie robil nic, jezeli rzeczywiscie kocha, nie jest
            egoista i mu zalezy na drugiej osobie, bo wiele zalewzy od dobrych checi.
            Czy zaden z Was nigdy tego nie powiedizal? czy tez partnerka nie wziela tego na
            serio? Czy ludzie naprawde mysla, ze maz/zona i ich wiernosc dane im sa na
            wiecznosc?
          • superpingol Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 14:05
            Jest takie powiedzenie, że jak chłop dostanie w domu (wiadomo, że nie chodzi o
            zęby, ani o zupę) to nie będzie szukał poza domem. Mi już zabrakło sił na ciągłą
            walkę z żoną o seks, bo tak to można nazwać WALKA. Wiele Pań opisuje swoje stany
            w tym i moja żona też się łapie: zmęczone, zestresowane, niedopieszczone
            emocjonalnie, depresje, stany napięcia miesiączkowego, bóle głowy, bóle
            brzucha, bóle zębów, niewyspanie, kłopoty z praniem, z prasowaniem, z
            gotowaniem, kłopoty w pracy (jeżeli pracują), wychowywanie dzieci, a w MjakM
            znowu coś się stało, brak czasu, powodów kupa jak i nie dwie i jeszcze miesiąc
            można by wypisywać, a każdy z powodów jest żeby nie pójść do łóżka. Natomiast my
            "ograniczone" samce musimy to uszanować i być: wypoczęci, piękni, bogaci,
            dowcipni, szarmanccy, elokwentni, inteligentni, dla naszych kobiet musimy być
            niczym terapeuci a przynajmniej posiadać ich wiedzę, żeby je zadowolić. Tak to
            wynika z postów, które przeczytałem i czytam.

            Jednak u mnie rzeczywistość ma się inaczej. Nawet jak wrócę w megasuperbajecznym
            nastroju normalnie w takim, że swoją żonę mógłbym ukwiecić, uświęcić i sam Bóg
            wie co jeszcze to jak tylko spojrzę na nią i zobaczę jej kwasotę po raz enty na
            buzi to odechciewa mi się wszystkiego w przeciągu setnej sekundy.

            Reasumując:
            1. To Wy dziewczyny, kobiety w domu tworzycie nastrój, ciepło rodzinne,
            pozytywne uczucia itp. a nie odwrotnie - to jest Wasz dar. Chłop ten nastrój
            załapie prędzej czy później.
            2. Chłop to nie jest zimny głaz, który niczego nie czuje i nie ma swoich potrzeb
            a ma Was jedynie we wszystkim rozumieć i wyręczać.
            3. Człowiek nie zawsze robi to na co ma ochotę lub co lubi, może dziewczyny
            trzeba od czasu do czasu rozłożyć nogi i się poświęcić nawet jak libido (tak
            przereklamowane) jest niskie.
            4. Dziewczyny zacznijcie dawać coś od siebie a nie tylko mieć pretensje, że
            zboczeniec w domu jest i chociaż raz na tydzień chce po.....ać.

            Natomiast co do mojego przedmówcy, bo w sumie to miałem na jego post
            odpowiedzieć a się rozpisałem całkiem o czym innym. To jest tak z panienkami
            zawsze jest problem, którą opcję wybrać jak w życiu jedne i drugie mają swoje
            plusy i minusy (chyba że jest to panienka nadmuchiwana :)). Wszystkie sposoby są
            warte tego żeby małżeństwo się nie rozpadło i nie zdradzało. Natomiast nie jest
            warte tego, żeby przez całe życie się męczyć.
            • kag73 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 14:46
              Jestem dziewczyna, wiec odpowiem, choc ja z tych chetnych do seksu.
              Dawno juz zrozumialam, ze faceci tez ludzie i maja uczucia i ze wlsciwie sa
              bardzo prosto skonstruowani. Fakt, niektore panie o tym nie wiedza, albo
              udawaja, ze nie wiedza.
              Ale to nie o to chodzi. Na tym forum widac, ze nie zawsze kobiece dary skutkuja,
              coraz wiecej tutaj postow o panach, ktorzy albo porno, albo reka, albo zmeczeni
              i seksu nie ma. Jak widac wszystko sie moze zdarzyc a kazdy patrzy ze swojej
              perspektywy, wiadomo. Ciekawam coz na twoj post odpowiediala by np. Drobinka,
              ktora od lat nie ma seksu, bo maz nie chce.
              Chodzi o to, zeby ludzie zrozumieli, ze malzenstwo to gra we dwoje, ze trzeba
              sie liczyc z ta druga osoba, jezeli sie ja kocha i nam na niej zalezy s przede
              wszystkim trzeba sobie albo komus uswiadomic co ma sie do stracenia i czy warto
              czy nie. Dlaczego ludzie nie zadwaja sobie sprawy, ze partner nie jest im
              gwarantowany do konca zycia i nic nie musza robic, w ogle sie nie musza starac?
              maja tak malo wyobrazni czy nie potrafia myslec? Nie wiem, dziwi mnie to bardzo.
              A dlaczego Twoja zona tak niezadowolona z zycia, moze ma jakis powod?
              Zapytaj czy bylaby szczesliwsza bez Ciebie? Nic na sile.
              • czarnecki41 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 15:15
                Ja spytałem wprost czy zakceptowałaby takie rozwiązanie, że ja
                znajduję kogoś na zewnątrz. Odpowiedziała, że w takim razie
                musielibyśmy sie rozstać. Czy nie ma tu podobieństwa do psa
                ogrodnika: sama nie zjem, innym nie dam. Albo akceptuję ją taką jaka
                jest albo rozwód. Czy tak mówi kochająca ponoć osoba?
                • kag73 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 16:01
                  Tak, pies ogrodnika, czysty egoizm.
                  A Ty co na to odpowiedizales? Trzeba bylo zapytac czy sprobuje razem z Toba cos
                  zmienic, sie postarac? Dac jej czas na przemyslenia.
                  Jezeli nie chce, to powiedziala bym twardo, w takim ukladzie pozostaje nam
                  rozstanie. Moze dopiero w momencie realnego "zgrozenia" otworzyly by jej sie
                  oczy a jezeli nie, to znaczy, ze jej ystarczajaco nie zalezy, nie kocha na tyle,
                  zeby dac wam szanse a zatem po co to ciagnac?
                  Bo mysle, ze dopoki nie postawi sie sprawy na ostrzu noza, dla wielu ludzi sa to
                  rozwazania czysto teoretyczne i czcze gadanie, niestety.
                  • kag73 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 16:04
                    Czarnecki, a probowales juz opcji typu wspomnienie mimocheodem, ze wszyscy w
                    robocie gadaja, ze jakas tam kolezanka na Ciebie leci. Nie wiesz czy to prawda,
                    przeciez wie, ze jestes zonaty i takie tam.
                    • czarnecki41 Re: usycham a żona nie chce 18.06.10, 21:02
                      To raczej męska firma, kolezanki są tylko dwie, jedna mlodsza o
                      jakieś 15 lat, a druga starsza o jakieś 10 lat. Moja ślubna nie
                      dałaby sie chyba na to nabrać, zresztą zna jedną z nich. Ale
                      zauważyłem, że moja frustracja domowa odbija się w rozmowach z nimi.
                      Ciagle mi przychodzą do głowy i cisną na język jakieś skojarzenia,
                      aluzje, niedopowiedziane myśli o lekkim zabarwieniu seksualnym czy
                      erotycznym. Boję sie że mogą mnie wziąć za jakiegoś erotomana
                      gawędziarza, albo co gorzej mogą wziąć to za usiłowanie
                      molestowania, próbuję z tym walczyć ale z marnym skutkiem. Nie
                      chciałbym kompletnie zfiksować na stare lata :-) ale jak na razie,
                      to właśnie wszystko idzie w tym kierunku. Już nie mam siły,
                      psychologa tez próbowałem (sam) ale przerwałem jak okazało się, ze
                      do mojej listy problemów doszedł jeszcze jeden w postaci dość
                      poważnego uszczuplania naszego skromnego budżetu (taki psycholog
                      sporo kosztuje).
                      Pozdrawiam...
                        • czarnecki41 Re: usycham a żona nie chce 19.06.10, 01:15
                          Byłem dwa dni temu na wstępnym rozpoznaniu i planuję zacząć chodzić
                          (na początek może ze 2 razy w tygodniu). Nie wiem jeszcze jak zniosę
                          to fizycznie i kondycyjnie bo ostatni raz "dźwigałem ciężarki" w
                          wieku 19-20 lat, ale trzeba spróbować.
                          • kag73 Re: usycham a żona nie chce 19.06.10, 12:39
                            No i supcio, przynajmniej cos sie dzieje. Zacznij powolutku, nie przeasadzaj z
                            ciezarkami na poczatku, bedzie dobrze :)
                            A tak w ogole to Twoja zona w ogole nie chce czy TYLKO raz na tydzien? Bo to ronica.
                            • czarnecki41 Re: usycham a żona nie chce 21.06.10, 11:53
                              Obecnie sprawy zaszły już tak daleko (na polach nie związanych
                              bezposrednio z seksem), ze wogóle nie ma na to ochoty. Czyli nic sie
                              nie dzieje, wielotygodniowa posucha. Czasem od wielkiego dzwonu w
                              przypływie łaskawości czy "dnia dobroci dla zwierząt" coś się
                              wydarzy i oczywiście kończy się szybkim strzałem bo cisnienie :-)
                              dość spore, więc niedosyt jest. Potem jest znowu to samo, kłótnie,
                              żale, niechęć, obojętność (też się do tego przykładam - żeby nie
                              było że jestem święty) aż do następnego dzwonu. Czasem sobie myślę,
                              żeby przy następnym dzwonie poprostu odmówić, bo odbieram to jako
                              litość (no niech se poużywa od czasu do czasu, żeby do reszty nie
                              zwariował).

                              Dzisiaj koleżanka (ta młodziutka) przyszla do pracy z większym nieco
                              dekoltem. Nie mogę się opanować żeby nie gapic sie tam ukradkiem.
                              Chyba juz fiksuję na całego ...
                • santo_inc Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 19:54

                  > Ja spytałem wprost czy zakceptowałaby takie rozwiązanie, że ja
                  > znajduję kogoś na zewnątrz.

                  Kup dyktafon. Powtórz rozmowę. Wyprowadź się na pół roku z domu. Złóż papiery o
                  rozwód z jej wyłącznej winy.

                  Dołóż pozew o alimenty na Ciebie.

                  Niech zdycha.
              • superpingol Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 18:38
                kag73 napisała:

                > Jestem dziewczyna, wiec odpowiem, choc ja z tych chetnych do seksu.
                > Dawno juz zrozumialam, ze faceci tez ludzie i maja uczucia i ze wlsciwie sa

                Jak masz koleżankę o podobnych poglądach to dawaj namiar. Jak się rozwiodę to
                jak w dym do niej ruszę :)
                • kag73 Re: usycham a żona nie chce 15.06.10, 20:44
                  Kolezanki o podobnych pogalaach to ja mam, ale niestety juz "wydane". Ale za to
                  mam sporo kolegow, ktorzy szukaja, ale niestety nie kolegow, tylko kolezanek:))
                  Krotko mowiac, nie moge Ci pomoc.
                  Chociaz, podobno prawdziwa milosc istnieje tylko miedzy mezczyznami,
                  hmm...zastanow sie ;)
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 07.07.10, 14:04
      Witam długo mnie nie było ale próbowałem sprawdzić żonę , troche
      poszpiegować jak niektórzy zachecali.
      znajomy pomógł mi zainstalować (ja sie na tym nie znam)mini kamerki
      w domu w salonie i sypialnii mam teraz podgląd w laptopie pod
      warunkiem że jestem nie dalej jak 80-100 metrów od domu.
      Wziołem tydzień wolnego ale żonie nie mówiłem, jechałem niby do
      pracy, pozyczałem od znajomego samochód którego ona nie zna i
      wracałem pod dom , koncówka roku szkolnego dziecko w szkole żona w
      domu ja w samochodzie na ulicy:) poniedziałek nic, wtorek zjawił się
      facet na oko starszy od nas około 40-45 ale zadbany przystojny,
      zadzwonił żona wyszła do furtki pogadali chwilę i poszedł nic
      podejzanego, w środę o 10,30 znowu się zjawia tym razem żona
      zaprasza do domu , to ja na kamerki cyk. Siedza w salonie na kanapie
      śmiechy pogaduchy (głosu nie mam a szkoda) i zaczyna się tulanko
      całowanko i dochodzi do seksu na kanapie i mówię wam że był
      namiętny. Chciałem leciec z awanturą ale powstrzymałem się , seksu
      było 25 minut , wszystkiego łącznie 1 godzina i facet się ulotnił.
      Wracam niby po pracy i pytam zony że podobno jakiś facet się po
      ulicy krecił sąsiad mówił że u nas był , pytam kto to jakiś
      domokrążca? a żona że nikogo nie było no to ja odpuściłem ,
      zobaczymy co będzie dalej. Wieczorem prosiłem o seks ale powiedziała
      że nie ma ochoty . nastepnego dnia znowu jestem na czatach( fart że
      nikt mnie nie zobaczył przez tyle dni- chyba nikt). O 11 podjeżdża
      samochód i wychodzi ten sam gość i jakiś młodszy nie wiem chyba ze
      25 lat. Posiedzieli krótko w salonie starszy pieści żone i cos na
      młodego pokazuje, po chwili zona prowadzi ich za rece do sypialni.
      Mamy układ 2M+1K , nie będę opisywał bo tu nie o to chodzi , w
      każdym razie bawia się wyśmienicie, młody był chyba potrzebny do
      większych wrażeń bo dał radę dwa razy po krótkiej przerwie w sumie
      trwa to ponad godzinę. Jak wracam udaje że nic się nie
      wiem ,wieczorem zagaduję żone o seks ale nie chcę to się pytam czy
      ją coś boli może ci…..ka i się uśmiecham , może coś było żartuję
      może listonosz? Ona nic to ja mówie ża mam smieszne filmiki na
      laptopie , zaczynam od puszczenia twgo z dwoma , płacze , ryczy nie
      chce oglądać , ja malegam, puszczam jej drugi w zasadzie fragmenty,
      błaga , krzyczy straszy, wyrzuca szpiegowanie, znowu błaga…………… nie
      ma już związku, nic już nie ma , nawet nie interesuje mnie od kiedy
      ile z kim ilu ich było
      Chciałem tylko żeby napisać zakończenie na forum należy się wam za
      to pisanie ze mną
      Dzieki wszystkim narka
      • zebra12 Twoja Cię zdradza 07.07.10, 17:38
        Ale jest wiele kobiet, które mają dość seksu po latach. Serio. Bo to
        w sumie jest nudne. Sama tego doświadczyłam. Ile można robić wciąż
        to samo i się tym ekscytować? To samo mam na myśli wszelkie pozycje
        i sposoby sto razy wypróbowane. Potrafię mieć przemożną ochotę na
        seks, ale raz na pół roku. Czy to jakaś patologia? A może są takie
        kobiety/mężczyźni?
          • ditchdoc Re: Twoja Cię zdradza 07.07.10, 17:49
            aha przeczytalem post wyzej

            wiec Cie zdradzala, standard

            wyrzuc ja na ulice, tam gdzie miejsce kurew i jazda wszystkie babki naookolo.

            Usun kazdy kontat do niej i wiedz ze im mocniej ja wyzwiesz od kurew tym
            bardziej bedzie Ci wmawiala ze Cie kocha i chce wrocic. Niestety, once kurew
            always a kurew.

            Przykro mi stary ze miales tyle czasu taka sciere za zone. Filmiki przedstaw w
            sądzie, nic nie dostanie. Ty masz swiezy start i wiele bogatych seksualnie lat.
      • prostypan Re: usycham a żona nie chce 08.10.16, 12:16
        No tak. Szczere współczucia. Wygłupiłem się chyba z moją pierwszą odpowiedzią . Nie przeczytałem całości tylko Twój pierwszy wpis. Powodzenia i szukaj miłości bo z Ciebie dobry człowiek . Jeszcze ex-żona zapłacze za Tobą nie raz . Trzymaj się.
      • south_wind Re: usycham a żona nie chce 09.03.19, 11:25
        O k..., współczuję, mam nadzieję, że znalazłeś kogoś lepszego. Szkoda. dzieci najbardziej. Ja z moją w sumie tylko dla dzieci jestem i żeby nie dzielić majątku itd. bo nie mam na to nerwów na razie. Zachęciłeś mnie do kamerek. Może jak mnie zdradza to będzie łatwiej w sądzie.
    • potwor_z_piccadilly Re: usycham a żona nie chce 07.07.10, 23:32
      Opsujecie tu odwieczny problem ludzkosci. Dawniej zalatwialy sprawe burdele. Pan
      zalatwil potrzebe a po wyjsciu z przybytku kupowal kwiaty i za progiem domu
      wreczal je zonie. Nie darmo prostytucja zwana jest najstarszym zawodem swiata. O
      co chodzi. O nature czlowieka. Facet jest malo skomplikopwany, ale kobieta to
      juz inna para kaloszy. One podswiadomie dziela mezczyzn na potulnych, idealnych
      do opieki nad rodzina i na super samcow. Bo baby maja zakodowane ze te samce sa
      dobrymi dawcami genow. Potulniacy niekoniecznie. Dlatego samcowi bedzie sie
      oddawala do woli. Potulnego bedzie pedzac. Te procesy sa zakodowane w
      podswiadomosci kobiety i jesli malzonek w trakcie trwania zwiazku nieswiadomie
      pozwoli sie zdegradowac do kategorii marnego dawcy genow to pozostanie mu tylko
      walenie konia lub wzorowanie sie na przodkach.
      W opisanej sprawie pytajacy ujawnil ze polowica jest po przejsciach. Tym
      bardziej to komplikuje sprawe. Ona go porownuje z bylymi. Rady typu "niech idzie
      do pracy" przyniosa prawdopodobnie skutek katastrofalny. Ta kobieta bardzo latwo
      da sie zarwac jakiemus burkowi. Meza postrzega jako cienkiego bolka w tych
      klockach. Zna jego zalety ale tez wady. U trzeciego bedzie widziala tylko zalety.
      Co robic.
      1 - Czekac piecdziesiatki. W okresie przekwitania malzonka sie obudzi i zacznie
      jeczec "ty juz mnie nie chcesz".
      2 - Rozpoczac proces odbudowy wizerunku. Trzeba do lagodnego zywiciela rodziny
      dodac jaja. Zalozyciel watku probowal. Sadze jednak ze sie rozmienil w metodach
      a w efekcie zabraklo mu konsekwencji. Zadne skomlenie i tlumaczenie nic nie da.
      Tu sadze potrzebny jest odpowiednio wywazony i kontrolowany despotyzm. On ma jej
      rozkazywac. Ma nia madrze kierowac. Powinien robic to tak by nie urazic jej
      poczucia godnosci. To dlugi proces i wymagajacy precyzyjnego dostosowania metod
      do charakteru i typu osobowosci tej kobiety. Na koniec przpomne to co
      najwazniejsze. Tylko konsekwencja w dzialaniu moze przyniesc pozytywny efekt.
      Opracowac program i do przodu zeby sie palilo, walilo.
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 08.07.10, 12:04
      ok wygląda jak film dlatego dla mnie to jeszcze większy szok, nie
      wiem jak ich znalazła ile to trwało , nie obchodzi mnie juz to, mało
      to różnych portali , dajcie ogłoszenie a zobaczycie ilu chętnych
      facetów się zgłosi, to wygladało tak że to ten starszy młodszego
      przyprowadził, zresztą juz mnie to nie obchodzi

      a co do nudy w związku i seksie to juz pisałem wcześniej że
      próbowałem eksperymentowac ale ona nie chciała , podpytywałem czy ma
      jakieś potrzeby to zawsze mówiła że nie ma problemu i że jej to
      wystarcza co ma ze kocha i takie tam inne kłamstewka jak się
      okazuje,

      • sisi_kecz Re: usycham a żona nie chce 08.07.10, 12:58
        Jasne potu-lny, Ty jej nieba przychylałeś, a tu taki numer ! :)

        Słuchaj, ściema musi być chociaż realna, bo to coś napisał to obraża
        inteligencje czytelnika.
        Jeszcze łykne, że niepracującą żonę wyciagnęłeś z dzieckiem gdzieś
        na czas, kiedy "znający się" na kamerkach kolega, instalował
        szpiegowską aparaturę.
        Jeszcze łyknę, że zona wlazła na sexczaty i obczaiła sobie jednego
        czy dwóch amatorów cichodajek.
        Ale scena, że siedzisz w aucie i obserwujesz na ekranie w czasie
        rzeczywistym do końca i to dwukrotnie, jak noszoną przez Ciebie na
        rękach żoneczkę posuwa w Twoim domu, 10 m od Ciebie dwóch kolesi, to
        jest ten moment kiedy mówie pass :))

        Polecam (zależnie od tego czy kochasz żonę)albo terapię zaburzenia
        albo urzeczywistnienie swych marzeń o cuckoldzie, bo wciskajac tutaj
        swoje fantazje, na dłuższą metę sobie nie ulżysz.

        duze pozdro!!!
        • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 08.07.10, 13:27
          sisi
          po pierwsze zdrada kontrolowana nigdy mnie nie interesowała i nie
          interesuje
          po drugie gdybym chciał pofantazjować to sceny opisałbym dokładniej
          a tego chciałem uniknąc, zresztą jest masa innych portali gdzie
          mógłbym to robić i wypisywać bzdury
          i dalej
          jeżeli chodzi o to czy sie przygladałem do końca tak spokojnie?
          to juz odpowiadam: pierwszy raz nie chciałem tego przerwać żeby
          sprawdzić czy do czegoś się przyzna (pisałem o tym) i żeby jej nie
          spłoszyć i zobaczyć co dalej, zresztą już po pierwszym razem decyzja
          u mnie zapadła i nie widziałem sensu aby to przerywać,
          czy uwazasz że dobrym rozwiazaniem byłoby wpaść do domu z maczetą?:)
          co by to zmieniło? zrozumiała by błąd i się rozkochała we mnie?;) a
          może ja bym o wszystkim zapomniał i darował jak bym gościa i ją
          zczyścił, szkoda fatygi , nie należę do tego typu ludzi zresztą nie
          jest tego warta

          szukałem na forum pomocy i taki założyłem temat , niektórzy mnie
          nakierowali że może kogoś ma, sam nigdy bym o tym nawet nie pomyślał
          ale jak juz to postanowiłem sprawdzić wszystkie mozliwości, gdyby
          nie to to bym lezał do dziś przy kłodzie i się męczył a kłoda w
          dzień by sobie zapewniała rozrywki

          • potwor_z_piccadilly Re: usycham a żona nie chce 08.07.10, 17:19
            No potu-lny, akcja godna James-a Bonda. Kurcze, piszac poprzedni post nie
            przeczytalem do konca poprzednich. To co sie stalo w Twoim domu dozywotnio
            zmienily Wasze relacje i moje poprzednie rady sa o kant potluc. Sam sobie
            poradziles. Marne to zwyciestwo ale zawsze. Bardzo dobrze zrobiles instalujac
            system ala zmodernizowany "maly Michnik" bo jak glosil Konfucjusz "wszystkie
            nieszczescia wynikaja z niewiedzy". Ciekaw jestem co zamierzasz. Czy polowica do
            mamy i prawnicy, czy tez masz zamiar kontynuowac pozycie w roli marmurowego glazu.
          • sisi_kecz Re: usycham a żona nie chce 08.07.10, 18:12
            zresztą jest masa innych portali gdzie
            > mógłbym to robić i wypisywać bzdury'
            już w drugim poscie wspomniałeś, że wpisałeś swój problem z brakiem
            seksu w różnych miejscach, takoż tam zapewne wpisałeś i ten
            fascynujący finał swojej historii.

            szukałem na forum pomocy i taki założyłem temat , niektórzy mnie
            > nakierowali że może kogoś ma, sam nigdy bym o tym nawet nie
            pomyślał '
            w Twoim temacie były już 22 wpisy osób, które zareagowały na Twoją
            prośbę o pomoc, ale żadna nie wspomniała o takiej przyczynie jak
            zdrada żony. Chyba sie zniecierpliwiłeś, że nikt tego nie sugeruje,
            bo sam napisałeś 11.06.2010 o godz. 9.09:
            "a może zdrada?"

            Poza tym wiele opisywałeś jaki jesteś uległy wobec żony (i kobiet w
            ogóle), że oprócz braku seksu wszystko układa Wam sie idealnie, itp.
            Więc pomimo wszystkich Twoich wyjasnień nadal podtrzymuję swoja
            opinię, ze wymysliłeś akcję z podglądactwem, aby chociaż
            pofantazjować sobie, ze żonę udupisz i poniżysz.
            Nie ma sprawy, fantazja to nic złego, nawet to że wciskasz ten kit
            użytkownikom forum to w sumie nie mój problem.
            Obrzydliwe jest tylko to, że opisałeś swoja zonę jako fałszywą
            dziwkę i bawisz sie teraz tym, ze obcy ludzie wymyślają jej od
            k...rew.

            obleeeech:/
    • potu-lny Re: usycham a żona nie chce 09.07.10, 15:11
      sisi
      powtarzam nie zależy mi na oczernianiu zony i na fantazjach , na
      innych forach kiedys pisałem ale nigdzie nie było takiego
      zakonczenia bo ono rozegrało sie teraz, nie opisuje szczegółów ani
      nie wyzywam jej od ku.... poczytaj uważnie, juz wczesniej na forach
      pojawiały sie podpowiedzi o zdradzie , tu tez ale długo tego nie
      brałem pod uwagę, aż w koncu postanowiłem sprawdzić kazdą
      ewentualnosc.
      zresztą skonczmy temat i tyle nie chcę go ciagnac bo w zaden sposób
      nie sprawia mi to przyjemnosci a tylko raczej przynosi ujmę mojemu
      (meskiemu?) ego.
      co do pytan co dalej
      nie wiem , zwiazku nie ma, ale dziecko jest , dzieci zawsze cierpia
      najbardziej, przeniosłem się do drugiego pokoju i zapowiedziałem
      że "wizyt domowych" sobie nie zyczę obiecała że nie bedzie (zresztą
      że juz w ogóle nic nie bedzie że konczy z tym ale to mnie akurat nie
      interesuje). nie chcę o tym co było z nia rozmawiać , zastanawiam
      się tylko jak to poukładać w domu
      (wychowanie, wspólne raty, kredyty ) bo związku nie ma i nie bedzie
    • prostypan Re: usycham a żona nie chce 08.10.16, 12:07
      U mnie jest odwrotnie. Mam wrażenie , że nie jestem w stanie sprostać oczekiwaniom mojej żony. Jesteśmy 14 lat po ślubie , a ona by ciągle kopulowała . Także mam nadzieję , że zaprosi Cię do naszej sypialni i pomożesz mi w zadaniu :D A tak bardziej serio , zakładając , że nie ma nikogo na boku , to idźcie do poradni i oni Wam doradzą i pójdziecie albo w prawo , albo w lewo , albo do mojego łóżka :D
    • maji_x Re: usycham a żona nie chce 09.08.17, 22:19
      pewnie to marne pocieszenie, ale jakbym czytała o sobie. Mąż jest cudowny pod warunkiem, że nie ruszam tego tematu. Prosiłam choć raz w miesiącu - niby rozumie i nic. Ostatnio pół roku temu, wcześniej rok...Dlaczego tak jest?
      • sabat3 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 00:03
        maji_x napisał(a):
        > Mąż jest cudowny pod w
        > arunkiem, że nie ruszam tego tematu. Prosiłam choć raz w miesiącu - niby rozumi
        > e i nic. Ostatnio pół roku temu, wcześniej rok...Dlaczego tak jest?

        Psia kość, celem rozwikłania zagadki zasugerowałbym wizytę u Baby Vangi, ale niestety od połowy lat dziewięćdziesiątych mogłoby to być dość trudne technicznie. Podróż zdecydowanie w jedną stronę, na miejscu mogłoby się nie spodobać, czytaj - skórka nie warta wyprawki. Pozostaje Wróżbita Maciej albo Jackowski.
        Można w ramach desperacji zapytać sąsiadkę. Jeśli to będzie stara babcia w berecie z antenką, to może wiedzieć to i owo. Kto wie, może coś szepnie do ucha, wybałuszając przy tym ślepia.
        Jeśli sąsiadką okaże się być blondyna z wielkimi cycami - może się jedynie zagadkowo uśmiechać - ale i to będzie jakaś poszlaka, umożliwiająca samodzielną dedukcję. Powodzenia w poszukiwaniach rozwikłania tajemnicy.
        • maji_x Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 07:07
          fajne! ale się uśmiałam.
          to co napisałam wynikało z tego co przeczytałam wyżej i tyle. Wiem, że więcej jest układów kiedy chcaca/y trafia na górę lodową niż dopasowanych par. Tylko szkoda, żal, a lata lecą. "Dlaczego musi tak być?" byloby odpowiedniejsze w tym miejscu. Przepraszam
          • sabat3 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 08:37
            maji_x napisał(a):
            > Tylko sz
            > koda, żal, a lata lecą. "Dlaczego musi tak być?" byloby odpowiedniejsze w tym m
            > iejscu. Przepraszam

            Nie ma za co!
            Poniewaz nie wiemy dlaczego, i chyba nigdy sie do konca nie dowiemy, to pozostaje inny fakt, wedlug mnie najwazniejszy, ze tak wlasnie jest jak jest. I wyciagniecie z tego wnioskow. Rzeczywiscie - latka leca i leciec beda. Pozostaje cos zrobic z tym, co nas boli. Samo sie nie zmieni.
            • maji_x Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 11:56
              niech mi tylko ktoś mądry powie co to jest"cos". Zdradzac? Rozstac się? To jest strasznie trudne. Gubię się w myślach i w tej sytuacji. Tumbardziej, ze rozwiązanie wydaje mi się takie proste - żeby tylko chciał pogadać, pomóc mi zrozumieć o co chodzi. Przecież kiedyś mogliśmy rozmawiać o wszystkim, całymi godzinami. Mi już nawet nie chodzi o seks, ale o bliskość, wzajemne zrozumienie i szanowanie swoich potrzeb. Taka moja prosta filozofia: skoro mówisz, że kochasz mnie, rozumiesz potrzeby, uwielbiasz wszelkie formy cielesności, ale ochota włącza Ci się co parę miesięcy i wiesz, że mi co parę godzin góra dni, że mnie to męczy, że tracę ochotę do życia to nie bądź egoistą, znajdź zloty srodek, spróbuj, okaż że Ci zależy - już by było super. Jak mam uspokoić swoje sumienie rozwalając zwiazek tylko z tego jednego powodu - przecież podobno seks nie jest najważniejszy, można bez niego żyć
                  • sabat3 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 13:09
                    maji_x napisał(a):
                    > masz rację, tylko pogodzić tego w sobie nie umiem, że mając żal o Jego egoizm m
                    > am się skupiać na sobie.

                    Musi minac troche czasu. No, czasem sporo. Ale w koncu bedzie dobrze :)
                      • sabat3 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 13:21
                        maji_x napisał(a):
                        > minęło 7 lat... dzięki za wsparcie

                        Podpowiem, ze mnie tak meczylo, dopoki nie podjalem ostatecznej decyzji o zmianie. Gdy klamka zapadla, przestalo. Najbardziej niszczace sa takie sytuacje "zawieszenia w prozni". Trzeba dzialac.
                        • maji_x Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 13:36
                          masz rację. Ja to nazywam życiem na hustawce. kiedy już się wyciszę, wyplaczę i zaczynam jakoś funkcjonować On przypomina sobie o mnie, a ja jak głupia wierzę, że oto nastąpił przełom. Kiedy mija jeden, drugi wieczór, tydzień zaczyna narasta taki żal... I jak Ci po zmianie? ułożyło się?
                          • sabat3 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 14:10
                            maji_x napisał(a):

                            > masz rację. Ja to nazywam życiem na hustawce. kiedy już się wyciszę, wyplaczę i
                            > zaczynam jakoś funkcjonować On przypomina sobie o mnie, a ja jak głupia wierzę
                            > , że oto nastąpił przełom. Kiedy mija jeden, drugi wieczór, tydzień zaczyna nar
                            > asta taki żal...

                            Niestety - czasem trzeba zaakceptowac, ze zaden przelom juz nie nastapi.

                            > I jak Ci po zmianie? ułożyło się?

                            Moje zycie emocjonalne przestalo byc takie rozchwiane. W moim przypadku decyzja o zmianie oznaczala rozpoczecie podwojnego zycia z kochanka. Nie jest to rozwiazanie godne pochwaly moralnej, ale przynajmniej nie przezywam takiego rollercoastera emocji. To bylo straszne. No i oczywiscie nowa kobieta jest fajna, wartosciowa osoba, w tym aspekcie moje zycie nabralo nowych barw.
                              • sabat3 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 16:06
                                maji_x napisał(a):
                                > super. brzmi kusząco. od tego rozchwiania mam czasem takie myśli, że boję się j
                                > e ubrać w słowa.
                                > Trzeba zrobić "cos" 😊

                                Na pewno dzialanie dodaje poczucia pewnosci siebie i odzyskiwania kontroli nad sytuacja. Nawet jesli robisz sobie w zyciu bajzel, to od tej pory to TWOj bajzel ;)
                                Nie ma nic gorszego jak dryfowac i czekac nie wiadomo na co.
                                  • gogol77 Re: usycham a żona nie chce 11.08.17, 21:20
                                    W wątku obok wawak40 napisał:
                                    > .... co mnie najbardziej podnieca w kobietach to ... ich podniecenie... sytuacja w której kobiecie by się chciało tak samo jak mnie.>

                                    Ach, żeby to było takie proste, to nie byłoby Twoich rozterek maji_x
                                    Tobie się chce* a on...
                                    Przećwiczyłem, nie da się na dłuższa metę bzykać z pobudek humanitarnych - niby żeby nie było, że jestem egoistą. Nie da się!!! Może raz na jakoś czas się nawet da się ale to będzie takie... na odczepne. Seks zadaniowy. A potem to nawet na takie trudno się zdobyć. Nie mówiąc już o fizjologii.
                                    I rozmawiać o tym też się nie chce bo głupio powiedzieć Ci: znudziłaś/znudziło mi się.
                                    A właśnie dlatego tak jest, że nam się przestaje chcieć. A dlaczego się znudziło?
                                    Sabat ma rację:
                                    ...Ponieważ nie wiemy dlaczego, i chyba nigdy się do końca nie dowiemy, to pozostaje inny fakt, według mnie najważniejszy, ze tak właśnie jest jak jest.
                                    * Rozumiem, że nie ukrywasz przed nim, że jesteś napalona. Na niego! Że zdarzyło Ci się kiedyś wziąć jego rękę, położyć na cipce i powiedzieć: patrz jaka jest mokra, zrób coś z tym! Jeśli tak i bez efektu to...czarno widzę.