vivall
21.08.10, 01:00
od jakiegoś czasu podczytuję forum i w końcu zdobyłam się na odwagę napisać o mojej sytuacji.
mamy po 30 lat. jesteśmy z mężem od ponad 11 lat; nie będę pisała ile małżeństwem bo to nie istotne. dwoje małych dzieci. wiadomo... na początku wielka miłość, fascynacja, etc. seks od początku był średni (nie licząc początkowej fazy). wtedy nie był dla mnie priorytetową sprawą, sądziłam że się dotrzemy, że przecież kochamy się. mijały lata, po urodzeniu dzieci dopiero widać jak bardzo różnimy się z mężem, jak nie pasujemy do siebie. coraz bardziej od siebie oddalamy się, jesteśmy dla siebie obojętni, zaczynamy traktować jak współlokatorzy.
I teraz sprawa łóżkowa - mąż stał się dla mnie aseksualny. nie pociąga mnie, nie czuję na jego widok pożądania. jeżeli jest seks to beznadziejny. on lubi spokojny, romantyczny, delektując się nim; a ja wręcz odwrotnie - szybki, ostry, już nie wspominając o fantazjach.
gdy dochodzi między nami do spięć nt.łóżka mówi mi, że jestem zimna, oschła, że nie mam potrzeb. ale gdy chcę z nim na spokojnie porozmawiać bagatelizuje sprawę i obraca w żart.